Niedawno minęło dwadzieścia lat..14 stycznia 1993 r.

Tego dnia rankiem zatonął na Bałtyku prom “Jan Heweliusz” , a wieczorem na południu Polski miało miejsce jedno z najdziwniejszych wydarzeń ostatnich lat , do dzisiaj nie wyjaśnionych.

“Coś”  , nazwane później  “dziwem jerzmanowickim” nadleciało prawdopodobnie ze wschodu, bądź południowego-wschodu i uderzyło w ostaniec skalny o nazwie  “Babia góra”. Aby się nie rozpisywać i nie powtarzać tych samych informacji podaje trzy linki:

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,90719,6056336,Kula_uderza_w_skale.html

http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=1212

http://http://www.forum.nagrzyby.pl/viewtopic.php?t=12435&sid=645071cae790683c81dc8b7ffbe4ab0e

Nazajutrz wojsko otoczyło teren wokół miejsca kolizji i zbierało szczątki ? /badało teren kilka dni. Potem powołana została komisja naukowców , którzy mieli badać ślady po ewentualnym meteorycie. Nie znaleziono ich i konkluzja naukowców była taka, że najprawdopodobniej miało miejsce zjawisko atmosferyczne, czyli “piorun gigantyczny” których obserwuje się zaledwie kilka do roku na całym globie. Pogoda była wówczas zwariowana. Styczeń był nienormalnie ciepły (do kilkunastu stopni na plusie) , nadszedł front , który na Bałtyku spowodował sztorm o maksymalnej sile , a w całym kraju silny wiatr. Dość powiedzieć , że wkrótce po uderzeniu w Jerzmanowicach spadł tam grad. Ale hipotezę o zjawisku atmosferycznym przekreślają relacje świadków, którzy widzieli przemieszczająca się jasną kulę ( było już po zmroku, więc zapewne tylko elementy świetliste były widoczne gołym okiem.) Przemieszczało się “to” zdecydowanie zbyt wolno jak na wyładowanie atmosferyczne. Świecący obiekt zauważył także kontroler ruchu z lotniska w Balicach.

Inne hipotezy to uderzenie meteorytu bądź obiektu pochodzenia ziemskiego (satelity, złomu kosmicznego) , i wreszcie jakiegoś typu broni rakietowej. Śladów meteorytu jak pisałem nie znaleziono, a fakt ,że teren zabezpieczyło wojsko daje sporo do myślenia.

Wklejam najbardziej prawdopodobne hipotezy z jednego z zalinkowanych wyżej tekstów :

“Prof. Andrzej Manecki sądzi, że w Jerzmanowicaeh mogło się zdarzyć to. co w 1908 r. w tajdze syberyjskiej – tylko w mniejszej skali: – Nazwałem to efektem submikrotunguskim. Fala uderzeniowa pochodziła od czegoś, co wyparowało w atmosferze.
Nie tylko Robert K. Leśniakiewicz ma przekonanie, że tamtej nocy obecność wojska przy Babiej Skale nie była przypadkowa – Marzeniem każdego badacza nieznanego jest móc zajrzeć w końcu do wojskowych raportów sporządzonych tuż po incydencie. Te dokumenty mogą skrywać klucz do rozwiązania całej zagadki – uważa Robert Buchta publicysta współpracownik miesięcznika „Nieznany Świat”. Zaś dr Tomasz Ściężor mówi tak: – Gdybyśmy otrzymali zapisy z radarów, może bylibyśmy bliżej prawdy. A tak nie ma żadnych szans na udowodnienie, czym był incydent jerzmanowicki. To musi pozostać tajemnicą. Problem tylko to tym, że w każdej chwili może się on powtórzyć…”

oraz:

“Robert K. Leśniakiewicz po długich dociekaniach na właściwy, jego zdaniem, trop trafił w 2003 r. Przeczytał w prasie notkę o tzw. bombie E, „humanitarnym ładunku wybuchowym”. Nie zabija on ludzi, lecz emituje krótkotrwały impuls elektryczny o dużej mocy, który powoduje zniszczenie elektroniki w promieniu nawet kilku kilometrów. Leśniakiewicz podejrzewa, że podobna bomba eksplodowała na Babiej Skale: -Coś wymknęło się spod kontroli chłopcom w zielonych lub stalowych mundurach”

Ja dodałbym jeszcze ,że kierunek przelotu ew. rakiety sugeruje ,że mogła ona być wystrzelona z terenu Słowacji, a ta była wtedy jeszcze pod znacznym wpływem Rosji (wtedy jeszcze WNP) . Premierem po raz pierwszy został Vladimir Mećiar (1.01.93-2.03.93 r) Mogło to być coś w rodzaju ostrzeżenia, przed prozachodnimi aspiracjami Polski,…… a jak było naprawdę?

 

Odsłony: 0

O autorze: Maciek

.."proszę mnie przezywać liberałem...ja się wolności nie boję".../ za Grzegorzem Braunem.