Jak upadnie Unia Europejska?

Uważam, że w zupełnie inny sposób niż Związek Sowiecki. Jak pamiętamy, 8 grudnia 1991 r. Jelcyn, Krawczuk i Szuszkiewicz podpisali układ białowieski, który przesądził o likwidacji Związku Sowieckiego i utworzeniu na jego miejsce Wspólnoty Niezależnych Państw {TUTAJ (link is external)}. Nie sądzę by jakieś gremium ogłosiło nagle koniec UE. Moim zdaniem Unię Europejską czeka raczej los Republiki Rzymskiej. Instytucje tej ostatniej utraciły wszelkie znaczenie już w epoce Juliusza Cezara, ale mimo to trwały aż do końca Imperium Rzymskiego, czyli ponad 400 lat jako twory czysto symboliczne.

Początki procesu stopniowej utraty znaczenia przez unijna władzę i biurokrację można było zaobserwować podczas wczorajszej [15.11.2017] debaty Parlamentu Europejskiego, poświęconej Polsce. Uwaga prawie wszystkich skupiła się na antypolskiej rezolucji i zdradzie “polskich” europosłów PO. Prof. Zenderowski w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl {TUTAJ (link is external)} zauważa jednak, że:

“Debata w PE nie cieszyła się dużym zainteresowaniem.
Odbywała się przy niemal pustej sali. Nie było zainteresowania debatą.
Co to pokazuje?
Że przeciętnego Europejczyka w ogóle ten temat nie interesuje. Jeżeli tematem nie jest zainteresowana większość posłów, którzy zarabiają duże pieniądze za to, żeby wysłuchiwać tego typu debat, które rzekomo są istotne dla Europy, tym bardziej nie interesuje to Europejczyków. Debaty organizowane przeciwko Polsce, bo nie chce przejść mi przez usta, że są to debaty w obronie demokracji czy praworządności, tak naprawdę i paradoksalnie służą naszemu krajowi.
Dlaczego pan tak uważa?
Wydawałoby się, że one mogą psuć wizerunek Polski. Niemniej jednak dla wszystkich, którzy interesują się polityką profesjonalnie, jest jasne, że Unia jest bezradna. Każda kolejna debata przeciwko Polsce pokazuje, że Unia nic nie może. Z każdą kolejną nieskuteczną groźbą ze strony UE, pozycja rządu polskiego umacnia się. Przeciętnego Europejczyka nic nie interesuje sytuacja w Polsce, za to niemałą część Polaków owszem interesuje skuteczność tego typu akcji dyscyplinujących. A że są one nieskuteczne, zwykły obywatel może stąd wyprowadzić tylko jeden wniosek: warto było się postawić i być nieugiętym. Jeszcze kilka miesięcy temu straszono nas, że odbiorą Polsce fundusze europejskie. Okazało się, że to niemożliwe.”.

Tym razem straszono nas uruchomieniem procedury 7, W stosunku do Węgier taką procedurę uruchomiono dawno temu bez jakichkolwiek rezultatów. Bezsilność UE widać też w innych kwestiach. We wrześniu 2015 uchwalono unijny plan relokacji 160 tys. imigrantów z Bliskiego Wschodu. Zakończono go po dwóch latach. Okazało się, iż rozlokowano niecałe 30 tys. osób. Kryzys migracyjny złagodziły: zamkniecie granic przez Węgry i kraje bałkańskie, umowa Niemiec z Turcją oraz porozumienie władz włoskich z Libijczykami. UE jak taka nie miała tu nic do gadania. W sprawie Katalonii UE potrafi tylko chować głowę w piasek.

I tak to własnie będzie wyglądało. PE będzie formułował coraz to nowe rezolucje, KE wydawać coraz więcej dyrektyw, a UE zwoływać kolejne szczyty, natomiast państwa członkowskie będą robić to, co leży w ich interesie, coraz mniej przejmując się tą radosną twórczością. W końcu z całej idei europejskiej integracji pozostaną tylko puste wydmuszki.

O autorze: elig