Myśl dnia
Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam.
***
Słowo Boże
Okres wielkanocny, J 14, 27-31a
Posłuchaj
J 14, 27-31a
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał».
Na zakończenie modlitwy otwórz się na to, by pokój Ojca i Syna, i Ducha Świętego wypełnił każdą cząstkę twej duszy.
Liturgia słowa na dziś
PIERWSZE CZYTANIE (Dz 14,19-28)
Wędrówki misyjne Apostołów
Czytanie z Dziejów Apostolskich.
Do Listry nadeszli Żydzi z Antiochii i z Ikonium. Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje.
Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe. W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu uczniów, po czym wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli.
Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. I dość długi czas spędzili wśród uczniów.
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY (Ps 145,10-11.12-13ab.13cd i 2)
Refren: Niech wierni Twoi głoszą Twe królestwo.
Niech Cię wielbią Panie, wszystkie Twoje dzieła *
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa *
i niech głoszą Twoją potęgę.
Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę *
i wspaniałość chwały Twojego królestwa.
Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków, *
przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.
Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach *
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Niech usta moje głoszą chwałę Pana, *
a Jego święte imię niech wielbi wszystko, co żyje.
ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (J 3,15)
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego,
aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
EWANGELIA (J 14,27-31a)
Pokój zostawiam wam
Słowa Ewangelii według świętego Jana.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka.
Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie.
Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał”.
Oto słowo Pańskie.
KOMENTARZ
Pokój Chrystusa
Starożytni mawiali: Jeżeli chcesz pokoju, to przygotowuj wojnę. To jest najlepsza ilustracja do słów, w których Jezus rozróżnia pokój, który pochodzi od Niego, i ten, jaki czyni świat. Są to dwie różne koncepcje tego samego daru. Pokój tego świata jest budowany na sile i budzeniu respektu u ewentualnego przeciwnika, żeby nie powiedzieć strachu. Wówczas może on być rzeczywiście zachowany, ale jedynie zewnętrznie, bo w sercu panuje lęk. Pokój, którym obdarza nas Jezus, jest oparty na wezwaniu: Nie lękajcie się. Jego źródłem jest miłość, bo ona usuwa lęk (1 J 4, 18). Pokój i miłość są ze sobą ściśle związane jako owoce Ducha Świętego (Ga 5, 22). Jeżeli pragniemy pokoju od Chrystusa, to musimy trwać w Jego miłości.
Chryste, Ty przynosisz ludziom pokój i radość, ponieważ jesteś miłością. Odsuń ode mnie lęk i świadomość ciągłego zagrożenia i dopomóż mi żyć w Bożej miłości.
Rozważania zaczerpnięte z „Ewangelia 2016” ks. Mariusz Szmajdziński/Edycja Świętego Pawła.
_____________________________________________________________________________________________________________
“Zły duch jest wszędzie, jeśli go dopuścimy”
KAI / pz
Wszędzie jest zły duch, jeśli go tylko dopuścimy. Pokonać go możemy tylko mocą Boża, a nie własną roztropnością i doświadczeniem – zaznacza ks. prałat Marian Rajchel, egzorcysta w archidiecezji przemyskiej. W piątek wygłosił on konferencję w czasie nabożeństwa o uwolnienie i uzdrowienie duchowe w jarosławskim opactwie sióstr benedyktynek.
Ks. Marian Rajchel przestrzegał, że człowiek, nawet działając, wydawałoby się w dobrej intencji, może być pod wpływem złego ducha. Cechą charakterystyczną jest wówczas pycha. Drugą właściwością szatana jest nienawiść. – Ile razy tłumaczymy się: złoszczę się, bo jestem nerwowy. A w złości się coś powie albo zrobi, żeby zaszkodzić. To jest obecność złego ducha – zwracał uwagę egzorcysta. Dodał, że wulgaryzmy są językiem złych duchów.
– Wszędzie jest zły duch, jeśli go tylko dopuścimy. Nasze zadanie to rozpoznać taktykę naszego wroga i odpowiedzieć na nią mocą Bożą, nie własną, nie tylko roztropnością, ani doświadczeniem. Ale umiejętnością sprowadzenia Boga na ziemię, w tym momencie i tej sprawie. Nigdy nie liczmy na siebie, pamiętajmy – to jest pycha – podkreślał kapłan.
Ks. Rajchel przestrzegał, że ze złym duchem nikt sobie sam nie poradzi. – Jesteśmy o wiele słabsi, mniej inteligentni od niego. On jest tak perfidny, złośliwy i zdecydowany, że nie przepuści żadnej okazji i żadnego błędu, że będzie wyciągał najdalej idące wnioski. Będzie nam ciągle huczał w głowie swoją ewangelię o nienawiści, o pysze, o egoizmie i że dzisiaj takie czasy, że wszystko odwraca się do góry nogami – mówił. – W tym czasie, w tych okolicznościach mamy być wierni Bogu – zaznaczył egzorcysta.
Wieczorne czuwania organizowane są regularnie w każdy pierwszy piątek miesiąca. Zainicjowała ją Wspólnota Miłości Miłosiernej z Jarosławia. Na nabożeństwo składają się: adoracja, modlitwa uwielbienia z prośbą o uzdrowienie oraz konferencja i Msza święta.
* * * * *
Jak pokonać złego ducha – J 14, 27-31a
Mieczysław Łusiak SJ
Jezus powiedział do swoich uczniów: “Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie.
A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał”.
Rozważanie do ewangelii:
Jezus przypomina nam dziś, że stoczył zwycięską walkę z „władcą tego świata”, czyli złym duchem. Zwycięską, ponieważ zły duch „nie miał nic swego” w Jezusie. Zastanówmy się, czy w nas zły duch ma coś swego. Czy coś w nas należy do niego? Czy ma jakąś swoją przestrzeń?
Nasze zwycięstwo, które będzie udziałem w zwycięstwie Jezusa, dokona się o tyle, o ile ograniczymy złemu duchowi przestrzeń w naszym wnętrzu i w naszym życiu. A dokonamy tego przez zwiększanie przestrzeni, która należy do Boga.
Jezus daje nam pokój. Zły duch nie znosi pokoju. Im więcej weźmiemy pokoju od Jezusa, tym mniej miejsca w nas będzie miał zły duch. A pokój, który daje Jezus jest owocem Jego miłości do nas i naszego naśladowania Go.
___________________________________________________________________________________________________________
Biskupi zatwierdzili Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana
KAI / ml
Treść Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana zatwierdzili polscy biskupi podczas niedawnego Zebrania Plenarnego KEP w Gnieźnie i Poznaniu. Przedstawiamy pełen tekst Aktu.
Marian Małecki /PCh24.pl/
Święty Jerzy z Kapadocji czyli co nam zostało z cech rycerza
Postać świętego Jerzego doskonale wkomponowywała się w ideał średniowiecznego wojownika – rycerza. Dziś szyderczo wyśmiewany przez zniewieściałych potomków „dumnych przodków” ideał ten nadawał przez całe wieki tożsamość europejskiej elicie. Czy jednak jest on dziś komukolwiek potrzebny?
Każdego 23 kwietnia wspominamy uroczystość patrona rycerstwa, harcerzy, skautingu, wojska, ale nawet podróżujących, kowali, bednarzy i górników – świętego Jerzego z Kapadocji. Za patrona uznały go takie kraje jak: Gruzja, Bułgaria, Litwa, Serbia, Czarnogóra, Anglia, Etiopia, Portugalia, Ruś; uznała go za swego patrona także Katalonia. W Polsce w sposób szczególny czci go Lądek Zdrój, Dzierżoniów, Brzeg Dolny, Miasteczko Śląskie, Ostróda czy chociażby Milicz. Jest też patronem Zakonu św. Jerzego z Karyntii i zakonu św. Jerzego z Alfamy. Rolnicy w Kościele prawosławnym na Rusi dzień św. Jerzego uważali za koniec roku pracy na roli. Czciła go też Moskwa, czci Kamieniec Podolski.
Rzadko się zdarza, aby aż trzy Kościoły naraz: rzymskokatolicki, prawosławny i anglikański czciły jednego świętego, w tym wypadku tego niezwykłego wojownika – świętego. Warto zatem przyjrzeć się zarówno świętemu Jerzemu jak i ideałom, dzięki którym osiągnął laur świętości. Urodził się pomiędzy 256 a 285 r. po Chrystusie, a zatem poprzedzał epokę rycerzy, choć nie wojowników. W jego bowiem czasach idea wojownika była czymś naturalnym, zwłaszcza w zaprawionym w boju świecie rzymskim. Miejscem urodzenia była według wszelkiego prawdopodobieństwa Kapadocja leżąca na terenie dzisiejszej Turcji, kraina niezwykłych utworów skalnych, licznych parowów i form naturalnych, słowem kraina baśni i legend. Los zawiódł go do Ziemi Świętej, a w pobliżu miejsca lądowania dziś samolotów lecących do Izraela w Lod (Lyddzie) został pochowany po wcześniejszej, męczeńskiej śmierci pod murami Nikomedii w 303 r.
Niewiele wiadomo o jego życiu. Był ponad wszelką wątpliwość rzymskim żołnierzem na wzór swojego ojca, a podczas pobytu cesarza Dioklecjana w Nikomedii należał do garnizonu i osobistej jego ochrony. Opanowany i odważny, stanowił wzór żołnierza, toteż piął się w karierze wojskowej stając się ostatecznie oficerem. Przebywając w miejscu urodzenia matki (w Lyddzie) Jerzy nauczył się trudnej dla żołnierza sztuki czytania i pisania, ale i poznał wiarę w Jezusa Chrystusa, który na tej ziemi przebywał, oddał życie i zmartwychwstał. Słowem, św. Jerzy był żołnierzem wierzącym.
W tamtych czasach słowa te brzmiały jak wyrok, jako że spośród pierwszych chrześcijan, oddających życie za wiarę, najwięcej męczenników wywodziło się z właśnie z szeregów armii rzymskiej. Zdekonspirowanie ucznia Chrystusa było stosunkowo proste – testem było oddanie czci cesarzowi jako Bogu. Ci, którzy odmówili tej bałwochwalczej praktyki, skazywani byli na śmierć.
Święci tacy jak Florian, Expedykt, Sebastian czy wspomniany Jerzy są tego wymownymi przykładami. Zdarzały się przerwy w prześladowaniach chrześcijan, które jednak nie trwały nigdy zbyt długo, a jedno z największych prześladowań wybuchło za panowania wspomnianego cesarza Dioklecjana. Był to ambitny człowiek, który doprowadził do zmiany ustroju rzymskiego, kiedy zamieniono pełen sprzeczności i hipokryzji pryncypat na jedynowładczy, by nie powiedzieć –despotyczny, dominat. W 303 r. rozpoczęły się wyjątkowo krwawe prześladowania chrześcijan trwające do 311 r. Ofiarą tych represji został także święty Jerzy. Podobno rozpięty na kole w nocy po kaźni uzdrowiony został przez Chrystusa, który objawił mu się prywatnie i poprosił: „Bądź stałym w wierze, albowiem przez ciebie wielu nawróci się do Mnie”.
Jeśli wierzyć źródłom hagiograficznym, w następnych dniach rozszarpano mu usta, ale i tę karę szczęśliwie przetrzymał. Przyprowadzono też do niego czarnoksiężnika Atanazjusza, ale ten niewiele wskórał swymi sztuczkami przeciwko wierze Jerzego. W czasie próby swej wiary św. Jerzy wskrzesić miał umarłego, który zaświadczył o boskości Chrystusa. Pomimo to Dioklecjan pozostał niewzruszony i po kilku dodatkowych torturach skazał świętego na śmierć. Ten, nie okazał lęku i wraz z Aleksandrą, żoną cesarza (która jako chrześcijanka stojąca w obronie oficera – legionisty, została razem z nim ścięta) został poddany egzekucji 23 kwietnia 303 r. (lub 305 r.).
Ze świętym Jerzym wiąże się wiele legend, jak chociażby ta o jego walce ze smokiem (a w istocie szatanem). Walka ta dała wyzwolenie pięknej księżniczce o imieniu Sabra, a jak bywa w legendach, przyniosła odważnemu żołnierzowi także uczucie i serce uratowanej.
Postać świętego weszła więc do kanonów średniowiecznych romansów rycerskich. Podkreślano zwycięstwo świętego dzięki znakowi krzyża, jego szlachetność uczuć, męstwo, opanowanie, szarmancki stosunek do kobiet i niezłomność charakteru. W ten sposób święty Jerzy doskonale wkomponowywał się w ideał rodzącego się wówczas wojownika – rycerza. Przedstawiany jest zatem najczęściej z atrybutami męczeństwa (kamieniem młyńskim do łamania kości, gwoźdźmi, z palmą męczeństwa i mieczem) oraz jako rycerz walczący ze smokiem.
Dużą rolę w kształtowaniu się tego ideału miały wyprawy krzyżowe. Wojowników wyruszających na pierwszą krucjatę trudno było zrazu nazywać rycerzami, raczej byli to ludzie zaprawieni w boju i żyjący z wojny, dzięki niej i dla niej. Zabijanie innych było dla nich sposobem na życie. Okazało się jednak, że wyprawy do Ziemi Świętej zaczęły ich stopniowo zmieniać i formować. Najpierw stawali wobec tajemnicy „piątej ewangelii” – życia w Ziemi Chrystusa, potem przyszła refleksja co do życia i sensu ludzkiej egzystencji. Człowiekiem, który położył podwaliny pod etos rycerski był św. Bernard z Clairvaux, ukazujący ideał rycerza chrześcijańskiego w traktacie „O pochwale nowego rycerstwa”. Rycerz chrześcijański to „złobójca”, to strażnik zasad chrześcijańskich i przewodnik w walce słusznej i sprawiedliwej. To elita ówczesnego społeczeństwa.
„Bądź bez lęku w obliczu wroga, bądź mężny i prawy, by podobać się Bogu, mów zawsze prawdę, choćbyś miał za nią zginąć, i żyj tak, byś nie skrzywdził sprawiedliwego, ubogiego i starca. Szanuj, broń i czcij kobiety”. Tak brzmiały – mniej więcej – słowa przysięgi rycerskiej, po czym uderzano płazem miecza lub nawet otwartą dłonią w twarz rodzącego się przez tę przysięgę rycerza, przy okazji wypowiadając inne słowa: „Przyjmij to uderzenie, na pamiątkę uczynionej przysięgi ale nie znoś już żadnego innego uderzenia”. Przez słowa, przyrzeczenie, gest – człowiek ze zwyczajnego prozaicznego, pełnego przyziemnych przyzwyczajeń życia miał wstępować w etos rycerskiej przygody. Stawał się rycerzem, zasilał nową grupę społeczną, która go wyróżniała spośród innych. „Noblesse oblige” – „szlachectwo zobowiązuje”- mawiali francuscy rycerze, na ogół do granic śmierci rozumiejąc treść tego przesłania.
Odbywało się zatem pasowanie na rycerza: przypinano mu ostrogi, zapinano pas na biodrach, poświęcano miecz, wręczano enkolpion, rzadziej nadawano herb. Rycerza nazywano „kawalerem”, choć to określenie właściwie oznaczało jeźdźca. Siedzący na koniu wojownik spełniał bowiem atrybuty zewnętrznej rycerskości. Odtąd jego życie prywatne i to związane z wojną miało ulec zespoleniu w ogniu wartości, jakie niósł stan rycerski i dobrze pojmowana męskość.
Pomoc w realizacji tych wartości przyniosła europejska mentalność kształtowana przez wieki, od starożytności poczynając – etos homerycki, spartański, oczywiście rzymski i w jakimś sensie germański. Archetypem mężczyzny – Europejczyka był więc przodek z podobną mentalnością i zespołem wspólnych przez pokolenia zebranych wartości. Sprawą otwartą było wdrażanie tych wartości w życie, z czym – najdelikatniej mówiąc – bywało różnie, niemniej nikt tych wartości nie negował.
W ten sposób prowadzenie wojny sprawiedliwej czy – by użyć słów św. Opata z Clairvaux – złobójczej, było na wskroś szlachetne i w życiu mężczyzny pożądane. Stąd tak wielu świętych rycerzy, stąd zakony rycerskie i święci królowie. Etos rycerski działał też w drugą stronę – to ideał kobiety, o którą prawdziwy mężczyzna chętnie kruszył kopie, nadstawiał kark, którą bronił i adorował – nawet wtedy, gdy ona o tym wprost nie wiedziała. W polskiej obyczajowości reliktem tej postawy było całowanie kobiety w rękę, jako dowód najwyższego szacunku dla niej. Ponoć tym zwyczajem polscy piloci w Wielkiej Brytanii kruszyli serca chłodnych i wyrachowanych Angielek. Miłość między rycerzem a damą nie była tylko kwintesencją oczarowania i zmysłowej dominacji – była czymś znacznie bardziej uduchowionym – była sacrum z „Pieśni nad Pieśniami”. Stąd być może pisanie przez niektórych rycerzy wierszy, choć na co dzień spoglądali śmierci w oczy. Ta burza uczuć rodziła więc pozornie sprzeczne sygnały: przemoc i uległość, nienawiść dla wroga i szacunek wobec ukochanej.
Jasne, ktoś może powiedzieć – to właśnie był ideał, a w praktyce bywało różnie – i trudno konstatacji tej nie przyznać choć częściowo racji. Faktem jednak jest, że nikt nie kwestionował tego ideału, a wychowywały się na nim także pokolenia polskiej młodzieży, jeszcze w nie tak odległej przeszłości międzywojennej.
Współcześnie dezawuuje się ten świat męski, rycerski, uważając jego wartości za odrealnione i mocno przesadzone, ale w oparciu o tę romantyczną wizję łatwiej było umierać za ojczyznę, znosić niewolę, walczyć w przegranej sprawie. Życie takich ludzi nie było zmarnowane. Świat ten tak szyderczo wyśmiewany przez współcześnie zniewieściałych potomków „dumnych przodków” nadawał przez całe wieki tożsamość europejskiej rodzinie: angielskiemu dżentelmenowi, rosyjskiemu arystokracie, polskiemu szlachcicowi. Świadczą o tym źródła, świadczy literatura piękna.
Ideał rycerza dziś jest nie do udźwignięcia przez przeciętnego mężczyznę. Trywialne życie oparte na muskaniu życia, przeskakiwaniu „z kwiatka na kwiatek” niewchodzeniu w głębsze interpersonalne relacje z ludźmi, których spotykamy na co dzień – nie ułatwiają realizacji tego ideału. Czy jednak jest on dziś komukolwiek potrzebny?
Otóż wydaje się że jest, jest wyczekiwany przez świat męski, a także przez kobiety – te prawdziwe damy. Jego brak widoczny jest w świecie polityki, gdzie brakuje przywódców z prawdziwego zdarzenia (poza nielicznymi wyjątkami), brak go w życiu dorastającej młodzieży, która posiadając geny tego dziedzictwa i podskórnie ich świadoma nie napotyka na swej drodze nie tylko gloryfikacji a nawet poczucia zwykłej świadomości tej europejskiej tożsamości.
Tendencja jest dokładnie odwrotna: pokazywanie patologii europejskiego życia w dawnych czasach, bezsensownej przemocy i granic ociekających krwią wszędzie tam, gdzie zawitał Europejczyk. To także chorobliwy lęk przed przyszłością, budowanie świata patologicznej niewiedzy o swej przeszłości, polityczna do granic ludzkiej wytrzymałości poprawność na co dzień, hejting, tchórzostwo i małostkowość, pogarda wobec płci własnej ale i przeciwnej.
Brak wiary w istnienie takiego świata, niewiara, że może być lepiej, przeklinanie pokolenia starszego przez młodsze za gnuśność i młodszego przez starsze za wymazywanie pamięci – urzeczywistnienia idei tego idealnego świata wartości nie ułatwiają.
Ktoś powie, dawniej było prościej: dobre pochodzenie, solidarność w ramach stanu, hojność w myśl maksymy „postaw się a zastaw się”, żądza dobrej sławy, odwaga gardząca tym, co przemijające, autentyczne ofiarowanie się Bogu na dobre i na złe, ufność w opatrznościowy plan zbawienia, wierność sobie poprzez słowo dane obcemu, etyka walki, by nie kopać leżącego i by odważnie podnieść rękawicę nazywając siebie z imienia i nazwiska, do tego jeszcze szczypta siły fizycznej, trochę urody czy zamiast niej osobisty wdzięk, szlachetność postawy – to klucze do tej krainy dawnej szczęśliwości Europy. Europa ta wydała więc swych rycerzy: Zawiszę Czarnego z Garbowa, Cyda, Rolanda, rycerskich królów jak francuski Ludwik IX Święty, angielski Ryszard Lwie Serce, czeski Jan Luksemburski czy polski Władysław III Warneńczyk. Wydała też damy i królowe, które uosabiają się Czy można to jeszcze zmienić?
Zawody sportowe bez dopingu i decyzji podejmowanych przy „zielonym stoliku”, walka o zwycięstwo w ringu, na bieżni czy na murawie – wierność kibicowska „aż do śmierci” przy równoczesnym szanowaniu przeciwnika, zdefiniowanie wspólnych wartości tożsamych w Europie, wiara, że ten świat idei pochodzi od Boga i jemu powinien być podporządkowany to klucz mentalnej przemiany współczesnych pokoleń. Młodzi ludzie to wiedzą, starzy o tym pamiętają – kod kulturowy Europy istnieje więc nadal…
Marian Małecki
/PCh24.pl/
____________________________________________________________________________________________________
______________________________________________________________________________________________________________
Grafika w ikonie wpisu: quotesgram.com/Renee Gorman
Króluj nam Chryste! Piękny tekst. Bóg zapłać, kochani biskupi. Tyle osób się o to modli w Polsce i widać, że wcześniejszy opór biskupów został przełamany tą narodową modlitwą. Jedyne, co mnie martwi to unikanie słów “intronizacja” i “Król Polski” (w kontekście słów przekazanych przez Rozalię – “Polska musi uznać Jezusa swym Królem […] Królem w całym tego słowa znaczeniu”.
Z wizji Rozalii:
Może niepotrzebnie się martwię o te szczegóły.
Jego namiestnicy dosiadają bestie, które zostaną zabite. Naszą Arką jest Maryja, a Panem historii Bóg Trójjedyny. Króluj nam Chryste! W Tobie pokładamy nadzieję i Tobie ufamy.
O. Gabriele Amorth dla Post Apostolski from PostApostolski.pl on Vimeo.
Zobaczcie, co KEP mówił jeszcze 4 lata temu, że myślenie o intronizacji Chrystusa na Króla Polski jest szkodliwe, że nie trzeba ogłaszać go królem. Jakie cuda dzieją się, gdy naród o nie prosi.
Dlatego nie trzeba się przejmować /w wielu sprawach/ tego typu oporami lub ludzką bojaźnią, przesądami lub współczesnymi zabobonami.
Dzisiaj Kongres Chrystusa Króla w Lublinie, a na głównej stronie portalu Radia Maryja nie ma o tym słowa. Braciszkowie Redeptoryści, obudźcie się! Główny baner zawiera takie tematy:
1. konsekracja świątyni w Toruniu,
2. wpłać 1% na Fundację Nasza Przyszłość,
3. kursy dla dzieci i młodzieży
Ja rozumiem, że pieniądze też są ważne, ale ktoś zatracił tutaj proporcje. W innym artykułach nic na temat kongersu.
Radio Chrystusa Króla transmituje online w Internecie obraz i dźwięk z tych wspaniałych wykładów: http://www.radiochrystusakrola.pl/
Króluj nam Chryste!