Jakiś czas temu czołowi politycy PiS twierdzili, że będą przeciwni członkostwu Ukrainy w sytuacji, gdy ta nie porzuci ideologii banderowskiej. A dziś?
Adam Wielomski ma na myśli prawdopodobnie tę wypowiedź:
– Nie mam najmniejszych wątpliwości, że w sensie strategicznym droga Ukrainy idzie w kierunku cywilizacji zachodniej, a z całą pewnością nie cywilizacji wschodniej. Kierunek dla Ukrainy jest oczywisty, ale nie proście mnie państwo, abym mówił o datach
– Dla mnie, znając proces akcesyjny, rok 2027, pod względem formalnym, pod względem tych problemów wewnętrznych, o których więcej wie pan prezydent Zełenski niż ja, jest trudno osiągalny. Ale to już zostawiam panu prezydentowi Zełenskiemu i specjalistom
– oznajmił Nawrocki pytany o potencjalne przystąpienie Ukrainy do Unii.
Przypomnijmy, że w czasie kampanii wyborczej Nawrocki mówił:
Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której państwo odpowiedzialne za śmierć 120 tys. Polaków, niewyrażające zgody na podjęcie ekshumacji, nierozliczające się ze swojej przeszłości, będzie współtworzyło międzynarodowe instytucje, takie jak UE i NATO.
Ale nawet powyższa wypowiedź z czasu kampanii prezydenckiej zdradza mankamenty myślenia. Antypolska (istota banderyzmu) Ukraina w antypolskiej Unii to, jak zauważył Adam Wielomski, bardzo złe rozwiązanie dla Polski .


Oby nie okazało się, że rację miano podkreślając defekty intelektualne czy może raczej kulturowe (“kibolstwo”) wynikające z takiej a nie innej “osiedlowej” biografii Prezydenta. Dotychczas broniliśmy go i te “zarzuty” uważaliśmy za złośliwe czepialstwo sekty czaskosko-tfuskowej, ale czyż nie widać dziś coraz bardziej – choćby w tej powtarzanej coraz częściej mantrze antyrosyjskiej – braków w jakimś bardziej wyrafinowanym, koniecznym przecież u szanującego się historyka, postrzeganiu detali historii?
Z coraz większym obrzydzeniem patrzymy też na to patologiczne już wręcz, ślepe na niegodziwe posunięcia Waszyngtonu uzależnienie psychiczne od Trumpa. Ten wyrachowany starzec, przeżarty na wylot pychą imperialną traktuje polskiego prezydenta, owszem, lepiej niż Dudę, któremu jak pamiętamy kazał stać w swej obecności (uwieczniona na licznych fotografiach scena przy biurku, podczas pospisywania jakiejś tam umowy w Białym Domu). Ale trudno się z tego cieszyć, gdy ta “lepsza” rola przypomina wyróżnienie ulubionego kamerdynera, którego czasem nawet zapyta się łaskawie o zdrowie.
Nie do wiary jest też to wyłuszczone powyżej wspólne wraz z ukrami czczenie przez Prezydenta straszliwej rzezi pod Batohem, okrutnej, typowo dla tego plemienia, gdzie wymordowano tysiące najlepszego rycerstwa polskiego, którego za trzy lata jakże zabraknie dla obrony Rzeczpospolitej podczas najazdu Szwedów na Polskę… Przypadek? Czy ukartowana przez dwory rzeź polskich elit?… Jak historyk polski może takiego szczegółu nie dostrzegać? Co robi kancelaria Prezydenta?! No, ale skoro zapchana jest ona przydaczami, to czego innego można się spodziewać.