Konserwatystom ciągle powtarza się, że czekanie jest rozwiązaniem. To wielkie kłamstwo, mające na celu utrzymanie nas w bierności i apatii. W rzeczywistości twierdzę, że przez lata osoby sprawujące władzę poświęcały ogromne środki i energię na jeden cel: po prostu uniemożliwić konserwatystom wzięcie spraw w swoje ręce.
Niczym kraby w wiadrze, zawsze znajdą się malkontenci, szpiedzy i puryści, którzy chwytają każdego, kto podejmuje działania, i wciągają go z powrotem do wody. A kiedy rząd robi coś dobrze, jak widzieliśmy już nie raz z Trumpem, ci ludzie często stanowią większą przeszkodę niż sami lewicowi rebelianci atakujący nasz kraj od wewnątrz.
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
Jak śmiesz walczyć z komunistami!
Badając historyczną naturę rewolucji komunistycznych, musimy wyjść poza naszą niechęć do ich motywów i rozważyć ich strategie oraz powody, dla których odnoszą sukces. Jest bowiem faktem, że zachodni eksperyment wolności jednostki i samostanowienia jest systematycznie niszczony przez nawałnicę ruchów socjalistycznych, które nieuchronnie doprowadzą do powstania globalnego reżimu komunistycznego, jeśli nie podejmiemy drastycznych działań w najbliższej przyszłości.
Cele komunizmu i socjalizmu są zasadniczo takie same. Podstawowa różnica polega na tym, że socjalizm dąży do kolektywnej kontroli nad populacją i zasobami poprzez stopniowe i „pokojowe” (czyt. przewrotowe) przejmowanie władzy. Komunizm dąży do kolektywnej kontroli nad populacją i zasobami poprzez bezpośrednie i brutalne obalenie [władzy -AC].
Każda ze strategii może przerodzić się w drugą i nie ma reguły, która zabraniałaby komunistom wykorzystywania różnych form przemocy i sabotażu, ukrywając się za fasadą pokoju i demokracji. W gruncie rzeczy lewicowcy działają jak partyzanci, gdy nie sprawują władzy, i jak dyktatorzy, gdy tę władzę sprawują.
Widzieliśmy tę dynamikę na własne oczy, gdy chodzi o wysoce zorganizowane siatki sabotażowe aktywistów, które śledzą i utrudniają legalne deportacje nielegalnych imigrantów. W tym tygodniu jedna aktywistka została postrzelona i zabita, gdy rzekomo próbowała zablokować pojazdem agentów ICE, a następnie próbowała przejechać jednego z nich, gdy ten się do niej zbliżył.
Obejrzałem wszystkie dostępne nagrania wideo z różnych perspektyw i moim zdaniem rzeczywiście próbowała uderzyć policjanta samochodem. Szczerze mówiąc, dostała dokładnie to, na co zasługiwała, i śmiem twierdzić, że więcej tych opłacanych przez organizacje pozarządowe aktywistów powinno ponieść podobne konsekwencje, jeśli kiedykolwiek chcemy powstrzymać te komunistyczne zagrywki w naszym otoczeniu.
Jeśli nie możemy zamknąć organizacji pozarządowych, to ludzie, którym płacą i których szkolą, muszą zbierać cięgi, aż zdadzą sobie sprawę, że te pieniądze po prostu nie są tego warte.
Lewicowcy działają w oparciu o założenie, że mogą ominąć prawo, jednocześnie używając go jako tarczy przed retorsjami. Robią to w kółko i zazwyczaj uchodzi im to na sucho. Ograniczają nas, atakując na granicy prawa. Mam tego dość i myślę, że wiele milionów innych Amerykanów też ma tego dość. Skończyliśmy z grzecznością.
W moich badaniach nad różnymi komunistycznymi powstaniami w ciągu ostatniego stulecia dostrzegam wyraźny schemat, specyficzną strategię, która jest niemal zawsze stosowana. Z braku lepszego opisu, dziś nazwalibyśmy ją strategią «Cry Bully» [„płaczącego łobuza”].
Oto w skrócie jak działają komuniści spod znaku Cry Bully:
1) Współpracują z tymi samymi oligarchami, korporacjonistami i globalistami, którymi rzekomo gardzą. Z radością przyjmują pieniądze od bogatych instytucji i organizacji pozarządowych i spełniają polecenia swoich elitarnych panów, byle tylko móc obalać swoich wrogów.
2) Wykorzystują środki do pozyskiwania funduszy na mobilizację armii prowokatorów i agitatorów udających działaczy społecznych(pożyteczni idioci z czasem będą naturalnie skłaniać się ku tej armii, ponieważ błędnie zakładają, że jest to oddolna inicjatywa).
3) Stosują propagandę, aby usprawiedliwić sabotaż i destabilizację społeczeństwa, fałszywie twierdząc, że reprezentują wolę ludu i prawa osób „pozbawionych praw”.
4) Przybierają postawę „ofiary”. Są biednymi, uciśnionymi masami. Są dotkniętą ubóstwem klasą niższą. Są wykorzystywaną i maltretowaną większością, cierpiącą pod rządami mniejszości panów (każdego, kto odnosi większe sukcesy niż oni lub sprzeciwia się ich przekonaniom). Dlatego wszystko, co robią, bez względu na to, jak bywa okrutne, oszukańcze i destrukcyjne, jest moralnie usprawiedliwione.
5) Buntownicy następnie agitują, prowokują, szturchają i popychają społeczeństwo, aż zareaguje i zacznie się bronić. Kiedy w końcu zostają uderzeni, lewacy płaczą łzami zranionego przegrywa.
6) Następnie próbują nadużywać prawa i zasad istniejącego systemu, aby ukarać każdego, kto broni się przed komunistycznymi prowokacjami. Jeśli uda im się przeciągnąć prawo na swoją stronę, za pośrednictwem skorumpowanych sędziów i polityków, mogą sparaliżować opozycję, sprawiając, że ludzie boją się walczyć z obawy przed uwięzieniem.
7) Kiedy lewacy nie potrafią kontrolować prawa, lamentują i wściekają się na jego prawidłowe stosowanie. Zachowują się tak, jakby egzekwowanie podstawowego prawa i porządku było tym samym, co tyrania rządu. Jak śmiesz się bronić! Jak śmiesz narażać ich na kary, na które zasługują!
8) Rozgrywa się wielki, sfabrykowany dramat. Lewacy odgrywają rolę męczenników, którzy „chcą tylko być wolni”, którzy pragną jedynie „równości” i takiego samego dobrobytu, jakim cieszą się ci lepsi od nich. Chcą jedynie chronić prawa słabszych. W rzeczywistości są bojownikami próbującymi zniszczyć waszą wolność i dobrobyt, a przy okazji splądrować wszystko, co się da.
Nie chcą być ci równi, chcą ograbić cię z tego, co masz, żeby poczuć się od ciebie lepszymi. Chcą ukraść twój majątek, twoje osiągnięcia i życie, na które tak ciężko pracowałeś. To pasożyty, a nie ludzie.
Jeśli cokolwiek z tego brzmi znajomo, to dlatego, że właśnie teraz w Ameryce doświadczamy takiego procesu rewolucji komunistycznej. I myślę, że nadszedł czas, aby przyznać, że nasza republika i nasza konstytucja (w obecnej interpretacji) są słabo przygotowane do pokonania powstania złożonego z milionów tych samych obywateli, dla których pierwotnie republika została zbudowana.
Gdyby Ojcowie Założyciele żyli dzisiaj, już dawno zmiażdżyliby tę rebelię w pył i nie przejmowaliby się żadnymi zawiłościami konstytucyjnymi. Rozumieli, że wolności republiki dotyczą tylko tych, którzy chcą utrzymać republikę przy życiu. Nie dotyczą tych, którzy pragną jej śmierci.
Jak walczyć z tym wrogiem z wewnątrz? Cóż, najpierw musimy zaakceptować, że największym wrogiem konserwatystów jesteśmy my sami. W dzisiejszych czasach nie brakuje konserwatystów i centrystów, którzy odmawiają podjęcia właściwych działań. Naszym największym wrogiem są ci ludzie w naszych szeregach, którzy nie mają jaj.
W obliczu szerzącego się procederu wymuszeń i oszustw generowanych przez migrantów w Minnesocie (i innych stanach o liberalnej polityce) wielokrotnie odkrywamy, że system jest manipulowany, by służyć interesom złoczyńców, którzy chcą nas okraść i sobie podporządkować. Nie chodzi tylko o migrantów, ale o lewicowych polityków, którzy im w tym pomagają. Cała struktura prawa jest podważana i wyśmiewana.
Tim Walz to tylko jeden z przykładów politycznej trucizny, który prawdopodobnie brał udział w oszustwie i prawdopodobnie nigdy nie trafi za to do więzienia. Spójrzcie na wszystkich lewicowych sędziów, którzy chronią somalijskich oszustów. Spójrzcie na wszystkich polityków w Kongresie, którzy ich chronią. I nie chodzi tu tylko o Demokratów, są też republikanie i politycy libertariańscy, którzy nieustannie utrudniają jakąkolwiek sensowną reakcję.
Tymczasem zwolennicy czarnowidztwa [blackpillers] krzyczą, że Trump „nic nie robi”.
Jest oczywiste, że nasze systemy opieki społecznej są rabowane, że nasz kraj został najechany i że co najmniej połowa naszego rządu jest w to zamieszana. Mimo to widzę wiele konserwatywnych i libertariańskich głosów, które wolą ględzić o teorii małego [ograniczonego] rządu, niż faktycznie stawić czoła winowajcom.
Wydaje się, że nie przychodzi im do głowy, że masowa ekspansja rządu jest objawem naszej bezczynności w „drobniejszych” sprawach. Jeśli nie potrafimy poradzić sobie nawet z bandą słabo inteligentnych piratów z Somalii i wspierającymi ich marnymi Demokratami, to nigdy nie będziemy w stanie poradzić sobie z „większymi” problemami marnotrawstwa federalnego, banku centralnego czy globalistów.
Istnieje dobry powód, dla którego poparcie społeczne dla Kongresu stale utrzymuje się na poziomie oscylującym w okolicach rekordowych spadków (obecnie około 15%). Jedyne, co robią, to podtrzymują status quo i hamują wszelkie wysiłki, które mogłyby doprowadzić do choćby odrobiny reform. Komuniści uwielbiają takie okoliczności. Uwielbiają purystów prawnych i twardogłowych konstytucjonalistów, ponieważ puryści umożliwiają komunistyczną rewolucję.
Nie twierdzę, że rząd federalny jest odpowiedzią na wszystkie lub większość problemów. Ale w pewnym momencie konserwatyści doszli do wniosku, że rządowi już NIC NIE WOLNO robić. Że powinien siedzieć bezczynnie, podczas gdy kraj jest nękany przez barbarzyńców i względne moralnie upiory. Że nigdy nie powinniśmy brać odwetu i siać strachu w sercach naszych przeciwników.
Przykro mi, ale jesteśmy w stanie wojny i nie ma już miejsca na taki idealizm. Odwet to jedyne, co nas teraz uratuje.
Kiedy zastanawiam się nad tym problemem, często przypomina mi się książka Franza Kafki zatytułowana „Proces”. W tej książce znajduje się opowiadanie „Przed prawem”, opisujące mężczyznę, który podróżuje ze wsi do miasta, do miejsca, gdzie może „mieć dostęp do prawa”. Drzwi do prawa pilnuje strażnik, który mówi mu, że „na razie nie może wpuścić tego człowieka”, ale jeśli zaczeka, może w końcu dostać się do środka.
.
Przez lata oczekiwania mężczyzna starzeje się i słabnie, fiksując się na strażniku i desperacko pragnąc wpuszczenia. W końcu zaczyna umierać. Pyta strażnika, dlaczego nikt inny nie próbował wejść przez cały ten czas. Strażnik odpowiada: „Nikt inny nie mógł tu zostać wpuszczony, ponieważ ta brama została stworzona tylko dla ciebie. A teraz ją zamknę”.
Wydawało się, że prawo jest dla niego otwarte, ale to była fasada. Jeśli chciał sprawiedliwości, musiałby sam się jej domagać, ale ten człowiek nigdy nie próbował się do niej wcisnąć. Nigdy nie podjął działania. Zamiast tego zmarnował życie i młodość, mając nadzieję, że system potraktuje go sprawiedliwie.
I tak właśnie postrzegam konserwatywny ruch wolnościowy, czyli ruch MAGA, i różne grupy wokół niego. Nie chodzi tylko o to, że system ingeruje w działania Trumpa, ale o to, że konserwatyści są skrępowani i ograniczeni fałszywymi obietnicami prawa i sprawiedliwości, podczas gdy komuniści mają pełną swobodę działania.
Konserwatystom ciągle powtarza się, że czekanie jest rozwiązaniem. To wielkie kłamstwo, mające na celu utrzymanie nas w bierności i apatii. W rzeczywistości twierdzę, że przez lata osoby sprawujące władzę poświęcały ogromne środki i energię na jeden cel: po prostu uniemożliwić konserwatystom wzięcie spraw w swoje ręce.
Niczym kraby w wiadrze, zawsze znajdą się malkontenci, szpiedzy i puryści, którzy chwytają każdego, kto podejmuje działania, i wciągają go z powrotem do wody. A kiedy rząd robi coś dobrze, jak widzieliśmy już nie raz z Trumpem, ci ludzie często stanowią większą przeszkodę niż sami lewicowi rebelianci atakujący nasz kraj od wewnątrz.
Ich argument jest oczywiście taki, że jeśli będziemy się bronić, rezultat może być znacznie gorszy niż ten, który mamy dzisiaj. Co jeśli staniemy się potworami, które próbujemy pokonać? Ja twierdzę, że to ryzyko, które będziemy musieli podjąć. Lepiej coś zrobić, niż stać u bram, starzeć się i powoli gnić, patrząc, jak nasza republika umiera od tysiąca cięć, kiedy mogliśmy ją uratować, póki jeszcze jesteśmy zdolni.
________________
How Dare You Fight Back Against Communists!, Brandon Smith, January 8, 2026
◊

Dodaj komentarz