Etyka nikczemnego postępowania jako klucz interpretacyjny polskiej akademii


Etyka nikczemnego postępowania jako klucz interpretacyjny polskiej akademii

[opracowanie AI]

„Etyka nikczemnego postępowania” to specyficzny system uzasadnień moralnych, w którym czyny powszechnie uznawane za naganne – takie jak kłamstwo, zdrada, manipulacja czy instrumentalne traktowanie ludzi – zostają usprawiedliwione w imię wyższego celu politycznego lub ideologicznego. Zakłada ona radykalne zerwanie z tradycyjną etyką normatywną, opartą na prawdomówności, odpowiedzialności i poszanowaniu osoby ludzkiej, uznając je za przeszkodę w realizacji wizji historycznej lub społecznej transformacji.

Koncepcja ta pojawia się wyraźnie w filozofii marksistowskiej XX wieku, zwłaszcza w pismach György’ego Lukácsa, gdzie bywa określana również jako „etyka rewolucyjna” lub „etyka komunistyczna”. Jej kluczowym założeniem jest przekonanie, że moralna ocena czynów nie może być oderwana od celu historycznego – budowy nowego, lepszego społeczeństwa. W konsekwencji działania uznawane w klasycznej etyce za nikczemne stają się nie tylko dopuszczalne, lecz wręcz konieczne, jeśli służą przyspieszeniu tego procesu. Do centralnych cech tego systemu należy odrzucenie autonomii norm moralnych, instrumentalne traktowanie człowieka oraz afirmacja oportunizmu i cynizmu jako racjonalnych strategii działania.

W krytycznych analizach podkreśla się trwałość tej logiki myślenia nawet po upadku reżimów komunistycznych. Etyka nikczemnego postępowania przestaje być wówczas doktryną polityczną, stając się mentalnością – zespołem nawyków, strategii i uzasadnień, które umożliwiają karierowiczostwo, konformizm i adaptację do każdej władzy. W tym sensie można mówić o ciągłości ideologicznej nie na poziomie instytucji, lecz postaw i praktyk.

W kontekście polskiej akademii pojęcie to pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy działania środowiska naukowego. „Etyka nikczemnego postępowania” nie oznacza braku zasad, lecz istnienie nieformalnego kodeksu, który skutecznie reguluje zachowania. Podstawową jego logiką jest instrumentalizacja wartości: doskonałość naukowa, umiędzynarodowienie czy ocena punktowa stają się narzędziami zdobywania pozycji, wpływów i eliminowania konkurencji. Nikczemność objawia się tu nie w jawnym łamaniu reguł, lecz w ich cynicznym wykorzystywaniu.

Polska akademia, obciążona historycznie zależnością polityczną, niedoborem zasobów i feudalnymi strukturami władzy, wykształciła szczególną kulturę przetrwania. W niej lojalność wobec przełożonych bywa cenniejsza niż rzetelność badawcza, a konformizm – bezpieczniejszy niż oryginalność. „Etyka nikczemnego postępowania” sankcjonuje takie wybory jako racjonalne i „życiowe”. Młody badacz szybko uczy się, że zadawanie niewygodnych pytań, podważanie autorytetów czy ujawnianie patologii jest nieopłacalne. Lepiej publikować dużo i przeciętnie niż rzadko i ryzykownie; lepiej powielać obowiązujące paradygmaty niż je problematyzować.

Szczególnym polem działania tej etyki jest system awansów i ocen. Formalnie oparty na mierzalnych kryteriach, w praktyce służy często reprodukcji układów władzy. Recenzje grantowe i habilitacyjne bywają narzędziem dyscyplinowania, a nie bezstronnej oceny. Nikczemność ujawnia się nie w otwartej wrogości, lecz w neutralnych formułowaniach, przemilczeniach i „życzliwych sugestiach”, które skutecznie blokują rozwój niewłaściwych kandydatów. Etyka ta uczy, że odpowiedzialność jest rozproszona: „system tak działa”, „nic nie da się zrobić”, „wszyscy tak robią”.

Jako klucz interpretacyjny pojęcie to pozwala także zrozumieć ambiwalentny stosunek akademii do reform. Każda zmiana – parametryzacja, konkursy grantowe, umiędzynarodowienie – zostaje szybko przystosowana do istniejącej logiki. Zamiast realnej poprawy jakości badań pojawia się optymalizacja pod wskaźniki, handel autorstwami czy pozorne internacjonalizacje. Nikczemność polega na tym, że system reformowany w imię etyki i jakości staje się jeszcze bardziej podatny na cyniczne gry.

Nie oznacza to jednak, że polska akademia jest przestrzenią jednolicie zepsutą. Funkcjonuje w niej wiele wysp rzetelności, odwagi intelektualnej i solidarności. Jednak często istnieją one wbrew dominującej etyce, a nie dzięki niej. „Etyka nikczemnego postępowania” działa jak negatywna pedagogia: uczy, czego nie robić, jeśli chce się przetrwać, i w ten sposób reprodukuje warunki, które rzekomo jedynie opisuje.

Stosowanie tego pojęcia jako klucza interpretacyjnego przesuwa uwagę z indywidualnych win na strukturalne zachęty i sankcje. Nikczemność nie jest cechą charakteru, lecz adaptacją do środowiska, które nagradza spryt, lojalność i milczenie bardziej niż prawdę. Jednocześnie taka perspektywa nie zwalnia z odpowiedzialności – przeciwnie, pokazuje, że etyka akademicka nie może ograniczać się do kodeksów i deklaracji, lecz musi obejmować realne praktyki władzy.

W tym sensie „etyka nikczemnego postępowania” jest pojęciem prowokacyjnym, lecz produktywnym. Zmusza do pytania, czy polska akademia działa według wartości, które oficjalnie głosi, czy według niepisanego kodeksu przetrwania. Dopóki ten drugi pozostaje niewidzialny i nienazwany, wszelkie reformy pozostaną jedynie kosmetyczne. Nazwanie nikczemności etyką nie usprawiedliwia jej, lecz umożliwia jej rozpoznanie i – potencjalnie – przekroczenie.

O autorze: Józef Wieczorek

W XX w. geolog z pasji i zawodu, dr, b. wykładowca UJ, wykluczony w PRL, w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej, z wilczym biletem ważnym także w III RP. W XXI w. jako dysydent akademicki z szewską pasją działa na rzecz reform systemu nauki i szkolnictwa wyższego, założyciel i redaktor Niezależnego Forum Akademickiego, autor kilku serwisów internetowych i książek o etyce i patologiach akademickich III RP, publicysta, współpracuje z kilkoma serwisami internetowymi, także niezależny fotoreporter – dokumentuje krakowskie ( i nie tylko) wydarzenia patriotyczne i klubowe. Jako geolog ma wiedzę, że kropla drąży skałę.