Oto fragmenty tekstu ciekawego i dobitnie ujmującego temat uczestnictwa katolika w wyborach, opublikowanego (autor nieznany) 22 maja 2019 na stronie Parafii św. Mikołaja w Klwowie http://parafiaklwow.pl/katolik-wobec-wyborow-politycznych/
Skróty, wytłuszczenia i przeradagowanie (zmiany szyku fragmentów tekstu) PŁ
Nieuczestniczenie w wyborach jest brakiem odpowiedzialności katolika za dobro wspólne narodu i państwa i stanowi poważny grzech zaniedbania. Ma to szczególnie dotkliwe skutki w sytuacji ataku sił liberalnych i lewackich na wartości chrześcijańskie, a nierzadko także na narodowe. Warto tu pamiętać o słowach Jana Pawła II, że demokracja bez wartości podstawowych prędzej czy później degeneruje się, a nawet przeradza się „w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm” (Centesimus annus, nr 46). Jesteśmy tego świadkami obecnie. Antykatolickość stała się dla wielu sposobem na prowadzenie kampanii wyborczej. Startują w wyborach ugrupowania, które dokonują zorganizowanego i zmasowanego ataku na zasady chrześcijańskiego ładu moralnego poprzez szerzenie homopolityki, ideologii gender, niszczenie normalnej rodziny, popieranie aborcji czy dokonywanie profanacji świątyń i obrazów Matki Bożej. Praktyki takie należy jednoznacznie określić jako barbarzyństwo. Czy wobec tego katolikowi wolno zachowywać milczenie? Czy może on umywać ręce gestem Piłata, gdy w tym czasie inni głosować będą na tę czy inną partię lub koalicję, która afirmuje np. zabijanie człowieka nienarodzonego, zgadza się na eutanazję lub chce legalizacji związków homoseksualnych i zrównania ich w prawach z małżeństwami, popiera ideologię gender czy skrajny feminizm.
Wyznawcy Chrystusa nie mogą być obojętne praktyki, w wyniku których rudymentarne wartości są „zagłuszane” we wspólnocie politycznej (państwie) czy wręcz rugowane z życia społecznego. Chodzi np. o takie kategorie aksjologiczne jak: miejsce dla Boga w życiu publicznym, wolność religijna, sakralny wymiar życia ludzkiego w społeczeństwie, afirmacja normalnej rodziny. We współczesnej Europie, ale stopniowo w Polsce, usiłuje się wyrzucić chrześcijaństwo i Chrystusa z forum życia publicznego. Różne zapisy prawne spychają wyznawców chrześcijaństwa na margines społeczeństwa; następuje ich prześladowanie i dyskryminowanie. Katolik zatem powinien wybierać te propozycje polityczne, które są zgodne, albo przynajmniej nie są sprzeczne, z wiarą katolicką i naturalnym prawem moralnym. Wyznawca Chrystusa, aby nie popaść w duchową i moralną schizofrenię, nie może popierać ideologii, ani milczeć wobec działań, które kolidują z Dekalogiem, nauczaniem Kościoła i stanowią rodzaj destrukcji dla cywilizacji chrześcijańskiej.
Trzeba zatem czynnie wspierać tych kandydatów, którzy najpełniej reprezentują bliski nam świat wartości, a więc należy zagłosować na takie osoby, które są gotowe do bycia świadkami chrześcijańskiego ładu moralnego we współczesnym świecie, Europie i Polsce. Oznacza to powiedzenie w sposób zdecydowany przy urnie wyborczej: non possumus wszelkim barbarzyńcom, aktywistom dyktatury relatywizmu, skandalistom wyzwolonym od jakichkolwiek zahamowań moralnych, którzy zamiast siły argumentu stosują argument siły i odpowiadają agresją, nienawiścią na wszystko, co im się sprzeciwia.
Katolicy nie mogą być milczącymi i biernymi owieczkami w życiu publicznym, także podczas wyborów. Nie można siedzieć z założonymi rękami, ale należy walczyć o prawdę i swoje prawa – wszędzie tam, gdzie to jest możliwe.
*
Po II wojnie światowej biskupi polscy w sposób wyraźny i klarowny przypomnieli o obowiązku uczestniczenia przez katolików w wyborach. Uczynili to w 1946 roku, przed wyborami do Sejmu, które miały się odbyć w styczniu 1947 r. Stwierdzili wtedy m.in. że:
1. katolicy jako członkowie społeczności państwowej mają prawo do wypowiadania swych przekonań politycznych.
- Katolicy mają prawo głosami swoimi rozstrzygać o najbardziej podstawowych prawach polskiego życia publicznego.
- Katolicy mają obowiązek obywatelski, narodowy i religijny wziąć udział w wyborach.
- Katolicy nie mogą należeć do organizacji ani do partii, których zasady są sprzeczne z nauką chrześcijańską lub których czyny i działania zmierzają w rzeczywistości do podważenia etyki chrześcijańskiej.
- Katolicy mogą głosować tylko na takie osoby, listy i programy wyborcze, które nie sprzeciwiają się katolickiej nauce i moralności.
- Katolicy nie mogą oddawać swych głosów na kandydatów z takich list, których programy albo metody rządzenia są wrogie zdrowemu rozsądkowi, dobru narodu i państwa, moralności chrześcijańskiej i światopoglądowi katolickiemu.
- Katolicy powinni głosować tylko na kandydatów o wypróbowanej uczciwości i prawości, zasługujących na zaufanie i będących godnymi przedstawicielami dobra narodu, państwa polskiego i Kościoła.
- Katolicy nie mogą powstrzymywać się od głosowania bez słusznej i rozumnej przyczyny. Każdy bowiem głos oddany wedle powyższych wskazań pomaga dobru powszechnemu albo przeszkadza złu”. (Orędzie Episkopatu Polski w sprawie wyborów do Sejmu. Jasna Góra, 10 września 1946).
* * *
Czas na moje TRZY PYTANIA:
- Czy nasz czas wyboru dobra albo zła różni się czymś istotnym od tamtego tragicznego rozdroża Być albo Nie Być, na którym stanęła Polska w roku 1947?
Odpowiem: NIE.
- Czy zaistniały od tamtego czasu jakiekolwiek względy, które mogłyby usprawiedliwić bezczynność katolika wobec ewidentnego zła i zaprzaństwa, które w chylącym się ku piekłu państwie polskim dzieje się na jego oczach?
Odpowiem: NIE.
- Czy zatem winien on (katolik) bezwzględnie chwytać się każdego dostępnego sposobu powstrzymania tego zła, nawet wydającego się w opinii wielu sposobem beznadziejnym (głosowanie w sytuacji państwa totalitarnego), gdy jednak on sam wie, że po tej stronie stoi Bóg i Jego Święta Wola?
Odpowiem: TAK
Pokutujący Łotr




Dodaj komentarz