Dlaczego barbarzyńcy to robią? Otóż dlatego, że o wiele łatwiej jest rozbijać i kraść niż planować i wprowadzać innowacje. Niektórzy twierdzą, że ta mentalność jest genetyczna. Inni, że to produkt kulturowy. Inni twierdzą, że to wynik niskiego IQ lub niskiej zdolności do kreatywnego myślenia. Ja skłaniam się ku tezie, że to mieszanka wszystkich tych czynników.
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
Barbarzyńska mentalność: kiedy lewacy i najeźdźcy z Trzeciego Świata myślą podobnie
Upadek Cesarstwa Rzymskiego jest często przedstawiany jako symbol powolnego, ale systematycznego upadku współczesnego świata zachodniego i rzeczywiście, to porównanie może być trafniejsze, niż wielu ludzi mogłoby pomyśleć. Katastrofalny upadek, który nasilił się w V wieku, był spowodowany kryzysem gospodarczym, podziałem imperium na część wschodnią i zachodnią, uzależnieniem rządu od zagranicznych najemników w zakresie bezpieczeństwa, niekontrolowaną masową imigracją i ostatecznie inwazją barbarzyńców.
Kiedy upadło cesarstwo zachodnie, Rzym został splądrowany, a stulecia ludzkiej innowacji i postępu przepadły w płomieniach. To element, który współcześni historycy często pomijają – za każdym razem, gdy Zachód upadał, niewiarygodna wiedza, której odkrycie zajęło pokolenia, rozpływała się w powietrzu. Za każdym razem ludzkość cofała się o wieki.
Wiele istnień ludzkich zostało poświęconych, a starożytne miasta zniszczone, ale strata czasu jest prawdopodobnie największą tragedią ze wszystkich. Odbudowa świata zachodniego pod rządami chrześcijańskimi zajęła kolejne 400 lat, ale barbarzyńcy pod postacią muzułmańskich hord w IX wieku zaatakowali ponownie. To prawie tak, jakby chciwe, drapieżne ręce bezużytecznych grabieżców zawsze czaiły się w cieniu, czekając, aż Zachód powstanie z popiołów.
Historia jest oczywiście złożona i pełna niuansów, ale pewne wzorce są ewidentnie oczywiste, a próby podboju Rzymu, Europy i szerzej chrześcijaństwa powtarzały się regularnie przez tysiąc lat. Cywilizacja zachodnia przetrwała, odnosiła sukcesy, tworzyła cuda, tworzyła dobrobyt i rozwijała ludzką inwencję. Potem nastąpiła inwazja Trzeciego Świata, która miała na celu pozbawienie jej zgromadzonego bogactwa.
Istniały inne cywilizacje, a nawet próby ich stworzenia poza Zachodem, które spotkał podobny los. Upadek imperiów epoki brązu jest tego doskonałym przykładem; katastrofa w dziejach ludzkości bardzo podobna do upadku Rzymu, choć bardziej tajemnicza. W III wieku n.e. nastąpił upadek chińskiej dynastii Han z powodu korupcji, buntu i inwazji plemion mongolskich. Upadek imperium Guptów w Indiach, wywołany najazdami barbarzyńskich plemion Hunów itd.
Jednak tylko Zachód przetrwał na dłuższą metę i tylko Zachód jest nadal celem zniszczenia w erze nowożytnej. Podzieliłbym ten schemat na dwie odrębne formy ludzkich dążeń lub stany bytu…
Plemiona Porządku: Ludzie, którzy budują, dokonują wynalazków, tworzą, zachowują, utrzymują i dążą do przetrwania dzięki zasługom, samodyscyplinie i pracowitości. (Ayn Rand mogłaby nazywać tę grupę „producentami”).
Plemiona Chaosu (Barbarzyńcy): Ludzie, którzy trwają dzięki brutalności, piractwu i oszustwom; ci, którzy żyją z okradania plemion porządku. Czekają, aż inni zgromadzą bogactwo i obfitość, a następnie, gdy nadarzy się okazja, zabierają je.
Dlaczego barbarzyńcy to robią? Otóż dlatego, że o wiele łatwiej jest rozbijać i kraść niż planować i wprowadzać innowacje. Niektórzy twierdzą, że ta mentalność jest genetyczna. Inni, że to produkt kulturowy. Inni twierdzą, że to wynik niskiego IQ lub niskiej zdolności do kreatywnego myślenia. Ja skłaniam się ku tezie, że to mieszanka wszystkich tych czynników.
Jak Zachód po raz pierwszy rozwiązał problem barbarzyńców
Uważam, że istnieje wyraźny i rozpoznawalny moment w historii, kiedy barbarzyńskie grabieże na zachodzie zaczęły ustępować. Była to Pierwsza Krucjata Chrześcijańska w 1096r. n.e.
Był to w pewnym sensie akt samoobrony poprzez „kolonizację”. Innymi słowy, schemat grabieży ustał, gdy Zachód podjął zdecydowane działania w celu kolonizacji Trzeciego Świata. W kontekście krucjat, zamiast pozwolić barbarzyńcom włóczyć się u progu Europy i przejmować terytoria, kiedy tylko zechcą, Święte Krucjaty dążyły do ich odparcia i pokonania na ich własnym terytorium.
Wieki później, po tym, jak muzułmanie zostali w większości powstrzymani, europejska eksploracja doprowadziła do powstania kolonii w Azji i Afryce, cywilizując kultury z barbarzyńską mentalnością. Nienasycona żądza przywłaszczenia sobie osiągnięć Plemion Porządku została zwalczona poprzez po prostu DAWANIE tym ludziom zachodnich osiągnięć… i odbieranie im możliwości projekcji siły.
Kiedy Zachód rozszerzył swoją ekspansję, by przejąć kontrolę nad Trzecim Światem, inwazje ustały, a Trzeci Świat został wprowadzony w bogactwo modernizacji bez konieczności jej kradzieży. Można śmiało argumentować, że kolonizacja Zachodu przyniosła światu same korzyści. To nie przypadek, że skrajnie lewicowi ideolodzy i komuniści tak często ją demonizują; robią to, ponieważ wiedzą, że kolonizacja działa. Sami z niej korzystają.
Powrót hord barbarzyńców
Jest całkowicie przewidywalne, że wraz z powrotem Zachodu do liberalizmu i socjalizmu, inwazje Trzeciego Świata powracają. Jesteśmy jedyną kulturą, która odczuwa „wstyd” z powodu naszych historycznych sukcesów, do tego stopnia, że wielu ludzi jest przekonanych, że zasługujemy na karę za kolonizacje z przeszłości.
Najważniejszym czynnikiem w tym programie wstydu jest globalistyczny plan zatarcia granic narodowych i tożsamości poprzez multikulturalizm. Uważam jednak, że ważne jest, aby zrozumieć, że globaliści nie zmuszają mieszkańców Trzeciego Świata do emigracji na Zachód; ci ludzie CHCĄ tu przyjechać, a globaliści po prostu otwierają bramy, aby ich wpuścić.
Dlaczego podróżują z krajów, w których dominuje ich kultura? Po co przyjeżdżają do Europy czy Stanów Zjednoczonych, gdzie ich wartości są rozbieżne, ich języki nie funkcjonują, a ich plemienne myślenie jest niespójne? Znów, można wyrwać człowieka z barbarzyństwa, ale nie da się wyrwać barbarzyństwa z człowieka. Przyjeżdżają tutaj, bo widzą szansę na splądrowanie Zachodu po wiekach niewoli. To zachowanie jest głęboko zakorzenione w ich szarej materii.
Nakreśliłem tę dynamikę w moim artykule „Trzeci Świat nieustannie goni białego człowieka”, w którym analizowałem nawyk ludności Trzeciego Świata do ciągłego zabiegania o kawałek Pierwszego Świata zamiast poprawy własnych warunków życia. Poruszyłem również kwestię nawyku lewicowych mniejszości do zawłaszczania kultury Zachodu i udawania, że to one ją zbudowały (Jak często, na przykład, somalijska demokratka Ilhan Omar fałszywie twierdziła, że Amerykę zbudowali muzułmanie?).
Ci ludzie nie chcą rozwijać własnych osiągnięć, własnych historii, własnych odkryć – chcą naszych. To mentalność barbarzyńcy.
Przypomina mi to fascynującą dyskusję afrykańskiego komentatora Franka Zanu, który przedstawił swoją teorię, dlaczego jego zdaniem społeczeństwa afrykańskie „nigdy się nie rozwiną” bez pomocy zachodniej kolonizacji. Zauważył, że języki afrykańskie nie mają słowa oznaczającego „utrzymanie” [maintenance: konserwacja, pielęgnacja -AC] – to pojęcie po prostu nie istnieje w ich rodzimych językach.
To głęboka i przenikliwa obserwacja różnic między Trzecim Światem a Zachodem. Akt utrzymania jest kluczowym elementem definiującym Plemiona Porządku. Bez utrzymania nie da się zbudować żadnego dziedzictwa cywilizacyjnego. Zamiast tego ludzie wciąż grzęzną w ziemi albo czekają, aż ktoś inny zbuduje i utrzyma system, do którego będą mogli się przyłączyć i którym będą mogli się żywić.
Ten problem stanowi fundamentalną lekcję filmu dokumentalnego „Imperium Pyłu” [Empire of Dust], w którym chińscy inżynierowie jadą do Afryki, aby budować drogi i infrastrukturę, ale ich plany są stale blokowane przez leniwą populację, która dąży jedynie do tego, by zarabiać na życie, robiąc jak najmniej. W wielu przypadkach sabotują własne prace budowlane, aby przeciągnąć proces. Jako kultura, nie widzą sensu w budowaniu czegoś o trwałym znaczeniu, co pozostawia chińskich inżynierów w oszołomieniu.
Istnieją nieskończone dowody w samych tylko krajach afrykańskich, które kiedyś były kolonizowane. Przekazano im infrastrukturę wartą miliardy dolarów, a w krajach takich jak Republika Południowej Afryki i Zimbabwe (dawniej Rodezja) pozwolili jej zgnić, zamiast ją utrzymać. Nie rozumieją bogactwa, które podąża za uporządkowanym państwem, myślą tylko w kategoriach bogactwa, które można rozkraść w środku chaosu.
Ale co to wszystko ma wspólnego z ruchami lewicowymi, które nękają dziś Zachód?
Komunizm/marksizm to zorganizowany chaos
Brzmi to sprzecznie, ale filozofia komunizmu jest formą „zorganizowanego chaosu” lub chaosu zaprojektowanego w celu osiągnięcia określonego celu. Do tego równania dodałbym globalizm, ponieważ globalizm jest ostatecznie pragnieniem globalnie scentralizowanej formy komunizmu, która działa na podobnych zasadach.
A do kogo ta filozofia najbardziej przemawia na Zachodzie? Zazwyczaj do bezcelowych ideologów, którzy mają niewielkie lub żadne możliwości przetrwania w świecie, gdzie ceni się zasługi i siłę (aktywiści ruchu „woke”, feministki, orędownicy DEI itd.). Oraz do ludzi, którzy uważają się za „nieposiadających” [have-nots]. Pożytecznych idiotów i emocjonalnych spastyków, przekonanych, że wszystkie wady ich nędznego życia są winą sfałszowanego systemu.
Są przekonani, że społeczeństwo odebrało im osiągnięcia, że karty są przeciwko nim, że „lśniące miasto na wzgórzu” się z nich śmieje. Gdyby tylko system został zmuszony do bycia „bardziej sprawiedliwym”, gdyby tylko bogactwo zostało odpowiednio redystrybuowane, byliby bogaci, sławni i odnosili sukcesy.
Lewica polityczna odwołuje się więc do tej narcystycznej żądzy niezasłużonego wyróżnienia. Mówi ludziom, że dla dobra ludzkości muszą wszystko spalić doszczętnie, aby dostać to, czego chcą. Są barbarzyńcami w przebraniu człowieka z pierwszego świata; urodzonymi wewnątrz bram, ale mimo wszystko barbarzyńcami.
To właśnie w tym miejscu komuniści i mieszkańcy Trzeciego Świata zdają się krzyżować. Należą do tego samego „Plemienia Chaosu”. Dlatego lewicowcy tak desperacko pragną otworzyć granice dla masowej imigracji. Dlatego polityka skrajnie lewicowych Demokratów zdaje się sprzyjać grabieżom dokonywanym przez migrantów (jak somalijscy oszuści w Minnesocie czy Kalifornii). Dlatego lewicowcy zdają się być obsesyjnie nastawieni na umożliwienie islamskiej inwazji na Europę.
Chodzi o chaos i okradanie społeczeństw ceniących porządek. Globaliści również należą do plemienia chaosu, ale uważają się za balansujących na granicy. Ich wizja „nowego porządku świata” może zostać osiągnięta jedynie poprzez zniszczenie starego świata, wymazanie przeszłości, przepisanie historii, pamięci i moralności. Są groteskowymi grabieżcami czasu.
Jeśli postawią na swoim, barbarzyński sposób myślenia stanie się normą. Ludzie porządku i zasług (producenci) będą wiecznie zniewoleni przez kaprysy pasożytów. To będzie niekończący się cykl zmagającego się przemysłu, po którym nastąpi upadek, powrót do mrocznych wieków, ale skondensowany do straszliwej lekcji. Będziemy pracować, aby budować i budować od nowa, podczas gdy ręce hord rzucą się, aby to wszystko zburzyć i ogołocić do kości.
Jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań w celu ochrony naszego własnego plemienia, nic, co stworzymy, nigdy nie będzie do nas należało.
________________
Barbarian Mindset: How Leftists And Third-World Invaders Think Alike, Brandon Smith, June 1, 2026
◊
Więcej: Brandon Smith

_____________
Przegląd od AI
“Shining city on a hill” (or City upon a Hill) [lśniące miasto na wzgórzu] to znana metafora oznaczająca idealne, wzorcowe społeczeństwo lub kraj, który stanowi moralny punkt odniesienia i inspirację dla całego świata.
Pochodzenie
Źródło religijne: Sformułowanie to wywodzi się z Kazania na Górze z Nowego Testamentu (Ewangelia wg św. Mateusza 5,14), gdzie Jezus mówi do swoich uczniów: “Wy jesteście światłością świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze”.
Kontekst historyczny: Metaforę spopularyzował w 1630 roku purytański przywódca John Winthrop w kazaniu „A Model of Christian Charity”. Użył jej, by opisać przyszłą kolonię w Nowej Anglii (Massachusetts) jako idealną, chrześcijańską wspólnotę, która będzie przykładem dla całej ludzkości.
Współczesne znaczenie i politykaWspółcześnie wyrażenie to jest najsilniej kojarzone z amerykańską exceptionalism (wyjątkowością) oraz polityką USA.Do idei tej nawiązywało wielu prezydentów USA, w tym John F. Kennedy.Najbardziej spopularyzował ją prezydent Ronald Reagan w swoim pożegnalnym przemówieniu w 1989 roku. Opisywał w nim Amerykę jako „dumne miasto zbudowane na skałach”, tętniące życiem w pokoju i harmonii, będące latarnią wolności.W dyskursie międzynarodowym termin ten jest używany do opisywania państw lub instytucji, które dążą do osiągnięcia najwyższych standardów demokracji, praworządności i moralności.
***
Wyrażenie „born within the gates” (dosłownie: urodzony wewnątrz bram) oznacza osobę, która przyszła na świat w obrębie murów obronnych historycznego, ufortyfikowanego miasta.W kontekście historycznym pojęcie to miało bardzo konkretne znaczenie:
Posiadanie pełni praw: W dawnych wiekach, zwłaszcza w okresie średniowiecza i renesansu, miasta otoczone murami cieszyły się szczególnymi przywilejami (np. prawem magdeburskim). Osoby urodzone wewnątrz tych murów zyskiwały status pełnoprawnych obywateli (często zwanych freemen), co wiązało się z prawem do głosowania, prowadzenia handlu czy dziedziczenia.
Kontrast z przedmieściami: Określenie to odróżniało mieszkańców „właściwego” miasta od ludzi żyjących na zewnątrz murów (na przedmieściach). Ci drudzy często nie posiadali praw miejskich i podlegali innym, zazwyczaj surowszym lub bardziej ograniczonym prawom.
Pochodzenie metafory:Samo sformułowanie wywodzi się z Biblii (np. z Księgi Wyjścia czy Księgi Powtórzonego Prawa), gdzie odnosiło się do Izraelitów, obcokrajowców lub zwierząt przebywających wewnątrz obozów lub osad.
Współcześnie zwrot ten jest używany głównie jako metafora odnosząca się do kogoś, kto od samego początku jest silnie związany z daną społecznością, ideą lub środowiskiem od chwili powstania.