„We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem” (Hbr 13,4)
Abderytom (potocznie nazywanym głupcami), lansującym ustawodawstwo o statusie osoby najbliższej i transkrypcji (przeniesieniu treści) zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych do polskich ksiąg stanu cywilnego, trzeba byłoby zadedykować ostrzeżenie słynnego amerykańskiego arcybiskupa Sługi Bożego Fultona J. Sheena:
„Cechą każdej upadającej cywilizacji jest to, że szerokie masy ludności nie są świadome tragedii. Ludzkość w kryzysie jest zazwyczaj niewrażliwa na powagę czasów, w których żyje. Ludzie nie chcą wierzyć, że ich czasy są złe, również dlatego, że nie mają poza sobą żadnego punktu odniesienia, którym mogliby mierzyć swoje czasy. Jeśli nie ma stałej koncepcji sprawiedliwości, skąd mogą wiedzieć, że została ona naruszona? Tylko ci, którzy żyją wiarą, naprawdę wiedzą, co dzieje się na świecie; wielkie masy ludzi bez wiary nie są świadome zachodzących procesów destrukcyjnych, ponieważ utraciły wizję wyżyn, z których spadły”.
Powszechna destrukcja instytucji małżeństwa (powszechne rozwody, spadek liczby zawieranych małżeństw, rozszerzanie praw małżeńskich na związki jednopłciowe i inne związki o statusie osoby najbliższej), to dobitny dowód upadku cywilizacji i głupoty decydentów kształtujących prawo.
Już starożytni wiedzieli, jaka jest rola małżeństwa w państwie. Zacytujmy filozofa księdza profesora Tadeusza Guza:
„Arystoteles wskazywał, że prawodawca tworząc dobrze zorganizowane państwo w pierwszej kolejności powinien skupić się na małżeństwie mężczyzny i kobiety oraz zagwarantować im podstawowe prawa małżeńsko-rodzinne. Podstawą stabilności istnienia państwa jest bowiem małżeństwo jako najważniejsza wspólnota, z której powstaje rodzina, a następnie gmina. Tak mówił Arystoteles, ponad 2300 lat temu, co zaakceptowało prawo rzymskie, jako fundament europejskiego rozumienia państwa. Najważniejszym zadaniem małżeństwa jest zrodzenie i wychowanie dzieci. Dając życie dzieciom, małżeństwo spełnia się najdoskonalej jako wspólnota, ponieważ nic cenniejszego ponad życie nie można przekazać drugiemu człowiekowi. Jeśli pierwszorzędną troską państwa jest życie i człowiek, a co za tym idzie małżeństwo i rodzina, to w państwie istnieje ład zogniskowany na życiu ludzkim jako najcenniejszej wartości”.
„Małżeństwo Rzymianie jasno określili w Kodeksie Justyniana: prawo rzymskie zdefiniowało małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Ale ponieważ, tak jak się odchodzi od prawa do teoryjek, tak też prawo europejskie żegna się z prawem rzymskim. Odeszliśmy od prawa naturalnego, od prawa rzymskiego, i dlatego mamy dzisiaj taki problem z prawniczym określeniem stabilności małżeństwa. Każda największa ekonomia załamie się, jeśli małżeństwo będzie niestabilne. Jeśli nie ma stabilnego małżeństwa, nie ma dzieci. Dziecko to największy skarb. Nie ma bogatszego banku w państwie ponad dziecko. Nie ma większej gwarancji ubezpieczeniowej na przyszłość ponad dziecko”.
Ks. Prof. T. Guz daje też piękną wykładnię filozoficzną nierozerwalności małżeństwa, nawiązującą do doktryny chrześcijańskiej: „Małżeństwo jest według swojej natury nierozerwalną wspólnotą mężczyzny i kobiety. Dlaczego nierozerwalną? Dlatego, że człowiek przygotowuje się do wiekuistej wspólnoty z Bogiem i żeby móc godnie przygotować się do tej wiecznej wspólnoty, to czy jako kobieta, czy jako mężczyzna, musi się wyćwiczyć w czasach swojego ziemskiego bytowania na drodze nierozerwalności. Temu służy między innymi małżeństwo, ale temu służy także sakrament kapłaństwa czy śluby zakonne, czy także różne przyjaźnie, które ludzie zawierają – one mają charakter nierozerwalny ze względu na to, żeby rozpocząć życie wiekuiste już tutaj na ziemi. (…) Szczytem ludzkiego ducha jest pozwolić się uformować według Boskiego zamysłu, tego planu stworzenia. Jaka to wielka i niepowtarzalna doskonałość! Ale jaka to jest wielka praca: i Kościoła, i polskiej nauki, i polskiej kultury, i polskiego państwa, żeby wszystkie wymiary polskiego bytowania zgrać i tak ukierunkować, aby rzeczywiście Polska się ponownie narodziła, i codziennie odradzała się w Chrystusie. Wtedy będzie suwerennie rozprawiać się z każdą, choćby najbardziej misternie opracowaną ideologią”.
A więc Polacy muszą sobie odpowiedzieć, czy wolą miłość i nierozerwalność, czy zdradę. Czy zamiast dzieci wolą psy i koty. Czy zamiast budowy stabilnego, służącego ludziom i dobru wspólnemu państwa, chcą mieć skłócone społeczeństwo, prostackie, egoistyczne, łamiące znane od tysiącleci normy prawa naturalnego. Czy wolą piękno i dobro, czy marsze satyrów dla niepoznaki nazywane marszami równości.
Te kwestie będą rozstrzygane wkrótce w Sejmie. Warto myśleć o tym z powagą, by kłótliwi, prymitywni posłowie nie czuli się upoważnionymi do dalszego psucia polskiego prawa.
Wszystkie wypowiedzi ks.prof. Tadeusza Guza zostały zaczerpnięte z publikacji „Ateny Roztocza” Bydgoszcz 2025.
Zagrożenie dalszym upadkiem coraz bliżej:
https://pch24.pl/projekt-o-statusie-osoby-najblizszej-w-rzadzie-autorzy-przyznaja-chodzi-o-zwiazki-jednoplciowe/
Nikt nie rodzi się gejem:
https://pch24.pl/nikt-nie-rodzi-sie-gejem-nawrocony-homoseksualista-miazdzy-klamstwa-agendy-lgbt/
A ‘abderyci’ dbają o ślad węglowy.
______________
Warto też rzucić okiem na przyczyny i kto je kreuje.
NADCIĄGA EPIDEMIA SAMOTNOŚCI! KTO JĄ FINANSUJE? [8min]
A ponadto:
Jak KORPORACJE zarabiają na SAMOTNOŚCI? [22min]
Cytaty z artykułu powinny wisieć w sejmie i to przez wiele kadencji.
Dziękuję za linki.
To bardzo cenne, wnikliwe materiały.
Fantastyczny pomysł. Ciekawe, czy jakikolwiek klub poselski by go podjął.
O homoślubach – więcej szczegółów
https://pch24.pl/polskie-prawo-nie-pozwala-na-transkrypcje-homoslubow-mswia-analizuje-sprawe/