Na początku kilka podstawowych zalet. Brak tradycyjnego zamknięcia, regularne aktualizacje wpływają pozytywnie na dość powszechną akceptację i poczucie subiektywnej swobody. Ułatwia to w dużym stopniu coś, co możemy nazwać interaktywnością pomiędzy klatką a użytkownikiem.
Skuteczność urządzenia, które mam zamiar opisać, wytworzyła również atmosferę wspólnoty wśród użytkowników, a nawet poczucie sprawczości i kontroli. O stopniu integracji świadczy dobitnie fakt, że użytkownicy nie rozmawiają o tym, co dzieje się poza klatką, lecz o tym, co jest lub czego nie ma w klatce.
Ogólnie: miejsce poza klatką nie istnieje, a jeżeli pojawia się w debacie jest obciążone stygmatem. Miejscami najważniejszymi są skupiska materii i energii w klatce i oto też toczą się kłótnie – o najbardziej wygodne miejsca, o przywileje i o nowe prawa w klatce. O złudzenia nazywane wolnością, bezpieczeństwem lub demokracją.
Główny mechanizm klatki
Granice mojego języka są granicami mojego świata
Granice mojego języka są granicami mojego myślenia, mojego poznania, granicami mojego świata, granicami mojej klatki.
Zrozumienie sentencji autorstwa Ludwiga Wittgensteina jest kluczem, który „otwiera klatkę”, umożliwiając przekroczenie jej granic – wyjście z symulakrum.
Język jest ściśle związany z myśleniem. Myślenie lub przysłowiowa bezmyślność są zdeterminowane zasobem słów oraz ich prawidłowym rozumieniem, prawidłowym kojarzeniem z adekwatnym desygnatem. W klatce funkcjonują desygnaty fałszywe, mgliste, ruchome – zmienne, wieloznaczne. Obszar w klatce można również porównać do “bańki informacyjnej”.
Język kształtując myślenie, umożliwia poznanie prawdy i dobra, wpływa na działanie, poszerzając lub ograniczając obszar wolności. W symulakrum prawda jest zgodnością z emocjami wywołanymi symulacją.
Język używany w klatce jest językiem głupców i niewolników. Jest językiem powszechnie obowiązującym w Polsce, językiem politycznej debaty, językiem mediów, a ostatnio językiem „prawa”.
Ludzie spoza klatki
Jeszcze nie zadecydowałem, co napiszę w zakończeniu. Być może umieszczę to w komentarzu. Z obserwacji wiem, że temat ten nie cieszy się dużym zainteresowaniem nawet wśród tzw. prawicy.
^^^
Niepokojąco niski poziom uzasadnionej ksenofobii i nacjonalizmu, akceptacja dyktatu antypolskiej i antyeuropejskiej Unii, bezkarność pro unijnych faszystów i złodziei kradnących dla banderowskiej Ukrainy, brak rozumienia wielu podstawowych pojęć, zdewastowana pamięć i utrata narodowej tożsamości świadczą o tym, że w opisanej przeze mnie klatce przebywa większość społeczeństwa.

Wymienię ludzi spoza klatki o różnym poziomie duchowego rozwoju wedle mojego subiektywnego wyboru, a potem…
A potem osoby spośród twórców klatki, ludzi obsługujących jej mechanizm i ludzi z klatki.
Na pierwszym miejscu Syn Boży, Jezus Chrystus i nasi najstarsi bracia w wierze, Apostołowie. Potem święci Kościoła katolickiego i filozofowie, bohaterowie I Rzeczpospolitej. Z osób współczesnych – żyjących i nie żyjących, począwszy od XX wieku, z zaznaczeniem braku nieomylności: św. Maksymilian Kolbe, Żołnierze Wyklęci na czele z Rotmistrzem Pileckim, a w wieku XXI: Krzysztof Karoń, Bogusław Wolniewicz, księża katoliccy na czele z ks. prof. Tadeusze Guzem, Marek Tomasz Chodorowski, Grzegorz Braun…
Wymieniam te przykłady nie po to, aby toczyć spór o poszczególne nazwiska, bo temat jest inny.
Twórcami klatki w ujęciu chronologicznym są ci, którzy mają ojca za diabła: faryzeusze, gnostycy, kabaliści, heretycy (ze szczególnym uwzględnieniem reformacji), twórcy ideologii m.in. marksistowskiej i Szkoły Frankfurckiej – ich narybek – neomarksiści.
Obsługujący klatkę i jej więźniowie – wśród polskich i niepolskich polityków: żydokomuna i chamo_komuna – tylko kilka przykładów: bracia Kaczyńscy, Donald Tusk et consortes, Morawiecki, współczesna lewica.
Ostatnio przemówienia z klatki coraz częściej wygłasza Karol Nawrocki. Do obsługi został również dokooptowany, Grzegorz Ryś.
Na koniec, w ramach ćwiczenia umysłu – polemika Jana Zubelewicza z obsługującym klatkę, Leszkiem Kołakowskim