Nagonka na Bractwo św. Piusa X – Paweł Lisicki

To co się stało…

“pokazuje jednak nieprawdopodobną obłudę Kościoła synodalnego, Kościoła „szpitala” dla tych, którzy są na marginesie, Kościoła, który jest otwarty dla wszystkich, który wszystkich przyjmuje, z wszystkimi dialoguje, na nikogo się nie zamyka, dla wszystkich jest otwarty, ze wszystkim się spotyka. Kościoła różnorodności, pluralizmu, różnych głosów, różnych temp.

Proszę Państwa, wszystko to jest jedna przerażająca wręcz obłuda.

Dlaczego mówię o obłudzie? Bo gdyby to wezwanie było szczere, to znaczy gdyby szczere było pragnienie zachowania spokoju i nie doprowadzenia do obecnych podziałów, to papież Leon XIV jako następca Chrystusa i widzialna głowa kościoła miał bardzo dużo czasu i możliwości, żeby do tego nie dopuścić.

Rzecz najprostsza, nie zgodził się, mimo usilnych próśb ze strony przełożonego bractwa, księdza Davida Pagliaraniego, nie zgodził się przyjąć go na audiencji.

A kogo w międzyczasie przyjmował? Głowy państw, polityków, działaczy społecznych, takich jakich i owakich, a nawet, proszę bardzo, specjalnie sobie przygotowałem bardzo ciekawe spotkanie, które miało miejsce we wrześniu 2025. Leon XIV spotkał się z zakonnicą, która popiera aborcje, LGBT i antykoncepcje. Były uśmiechy i uściski.

…spotykał się następnie, tuż przed przyjęciem na prywatnej audiencji amerykańskiego jezuity ojca Jamesa Martina, jednego z najbardziej znanych duszpasterzy środowisk LGBT.

(…) James Martin znany jest z tego, że publicznie udziela tzw. błogosławieństw  par homoseksualnych. (…) jeśli miał czas, możliwości, chęć, spotkamy się z ludźmi, którzy samymi sobą, publicznie reprezentują odrzucenie wszelkich możliwych, najbardziej podstawowych zasad katolickich, to jak można uczciwie powiedzieć, że nie mógł się spotkać z przedstawicielami Bractwa, które wszystkie te podstawowe zasady podtrzymuje”.

 

O autorze: Redakcja