Ta mroczna i szybko rozwijająca się rzeczywistość to plan, który będzie wykorzystywał celowo wpajany strach przed niedoborami wody do tworzenia fałszywych niedoborów wody i w ramach którego będą następnie poddawane kontroli, przekształceniom i monetyzacji globalne zasoby wody w imię „bezpieczeństwa wodnego”.
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
Sfingowanie „bankructwa wodnego”, część 1: Centra danych
Jesteśmy obecnie świadkami narodzin nowej operacji psychologicznej, której celem jest nasz najcenniejszy zasób naturalny – woda. W nadchodzącej serii artykułów omówimy szczegółowo każdy aspekt tej rodzącej się agendy.
Wybraną etykietą dla tego nowego ćwiczenia polegającego na kontrolowaniu strachu jest „bankructwo wodne”. Nazwa ta pochodzi z raportu ONZ opublikowanego na początku tego roku.
Widzicie, krążące od dziesięcioleci pogłoski o „kryzysie wodnym” nie były wystarczająco przerażające, więc tak jak globalne ocieplenie stało się „zmianą klimatu”, a potem „globalnym nagrzewaniem”, a teraz „globalnym wrzeniem” – tak ten „kryzys” odrodził się jako coś nieodparcie alarmującego.
Język sam w sobie jest pierwszym wskaźnikiem tego, co tu naprawdę mamy.
Ogólna narracja o „bankructwie wodnym” jest następująca:
1. Na planecie brakuje czystej i bezpiecznej wody pitnej
2. Problem ten powodują zmiany klimatyczne i rozwój sztucznej inteligencji.
…i – oczywiście –
3. Naprawdę musimy coś z tym zrobić.
Ta mroczna i szybko rozwijająca się rzeczywistość to plan, który będzie wykorzystywał celowo wpajany strach przed niedoborami wody do tworzenia fałszywych niedoborów wody i w ramach którego będą następnie poddawane kontroli, przekształceniom i monetyzacji globalne zasoby wody w imię „bezpieczeństwa wodnego”.
To kolejna wielka operacja psychologiczna rozwijająca się na naszych oczach, a w tej serii omówimy każdy jej aspekt:
– propaganda „zmian klimatycznych”,
– proponowane „rozwiązania” legislacyjne
– rola technologii nadzoru i
– nieuniknione korzyści finansowe dla sektora prywatnego.
Dzisiaj, w pierwszej części serii, przyjrzymy się bliżej temu, co wydaje się być trzonem tej nowej narracji – centrom danych.
Niedawno byliśmy świadkami pojawienia się fali medialnych doniesień o centrach danych. Twierdzenia dotyczące ich zużycia energii i wody nagle zalewają rynek informacyjny.
Jest to dziwny rozwój sytuacji, ponieważ centra danych zdają się stanowić istotę państwa policyjnego, które tego typu placówki regularnie promują.
Historie te są różne, od umiarkowanie krytycznych, jak w tym artykule z „Timesa”:
Wzrost liczby centrów danych może jeszcze bardziej podnieść rachunki za wodę
Dla tych nieco zaniepokojonych, na przykład ten z BBC:
Szkockie centra danych obsługujące sztuczną inteligencję zużywają już tyle wody, że można nią napełnić 27 milionów butelek rocznie
Do quasi-apokaliptycznych doniesień, takich jak ta oferta od rozhisteryzowanego Guardiana:
To, co tu widzicie, to mokradła bez wody: w jaki sposób boom na centra danych zaostrza ogromną suszę w Chile
Albo to z Al Jazeery:
Rosnące zapotrzebowanie sztucznej inteligencji na wodę staje się zagrożeniem dla zdrowia publicznego
Nie inaczej jest w USA, gdzie nagłówki takie jak ten…
Amerykański boom na sztuczną inteligencję napotyka na nieplanowany problem z wodą
Albo ten…
Sztuczna inteligencja przyspiesza utratę naszego najuboższego zasobu naturalnego: wody
…mnożą się w szybkim tempie.
Tak, to dziwne, że media establishmentu atakują reputację centrów danych tegoż establishmentu.
A robi się jeszcze dziwniej, gdy przyjrzymy się temu bliżej – bo praktycznie wszystkie publikowane przez nich przerażające historie są albo mocno przesadzone, wyrwane z kontekstu, albo po prostu są NIEPRAWDĄ.
Jaki jest więc w tym przypadku współczynnik rzeczywistości?
Przyjrzyjmy się temu. Nagłówek tego artykułu Reutersa brzmi:
Sztuczna inteligencja podwoi zużycie energii i wody w centrach danych do 2030r.
Problem polega na tym, że nie daje to żadnego kontekstu, co to „podwojenie” oznacza w kategoriach porównawczych.
W artykule przytoczono fakt, że centra danych zużywają „4,5 biliona litrów rocznie” – i rzeczywiście brzmi to jak mnóstwo, ale gdy przywrócimy brakujący kontekst, okaże się, że całkowita ilość wody zużywanej rocznie przez ludzi wynosi około 4 biliardów litrów, czyli prawie 1000 razy więcej.
Oznacza to, że obecnie centra danych odpowiadają za zaledwie około 0,1% światowego zużycia wody.
Owszem, raport z 2025r. oszacował, że amerykańskie centra danych zużywają 449 milionów galonów wody dziennie, ale nie wspomniał, że produkcja [przemysł] zużywa 15 miliardów, czyli ponad trzydzieści razy więcej, a sektor energetyczny zużywa blisko 100 miliardów.
Tak więc to przerażające „podwojenie do 2030r.”, o którym wspomina ONZ, oznacza, że do 2030r. centra danych będą odpowiadać zaledwie za 0,2% światowego zużycia wody – zakładając, że całe zużycie wody w gospodarstwach domowych, rolnictwie i przemyśle pozostanie dokładnie takie samo w tym czasie (co oczywiście nie nastąpi).
Niezależnie od tego, co myślimy o centrach danych jako o narzędziach Wielkiego Brata, prawdą jest, że rolnictwo, produkcja i wytwarzanie energii zużywają o wiele więcej wody niż one same, jeśli chodzi o wpływ na środowisko.
Prasa stara się też zacierać różnice między „bezpośrednim zużyciem wody” i „pośrednim zużyciem wody”.
Krótkie wyjaśnienie:
Bezpośrednie zużycie wody oznacza wodę wykorzystywaną do picia, gotowania, sprzątania i kąpieli.
Pośrednie zużycie wody to woda wykorzystywana do uprawy żywności, którą spożywasz, lub do produkcji ubrań.
To wyraźne rozróżnienie, którego główne media nie biorą pod uwagę, mówiąc o „śladzie wodnym” centrów danych.
Rutynowo uwzględniają one pośrednie zużycie, takie jak „woda używana do produkcji energii” (np. do chłodzenia elektrowni jądrowych lub elektrociepłowni itd.) lub do produkcji układów scalonych i innych części jako część bezpośredniego zużycia w centrach danych.
Zobacz najnowszy raport Uniwersytetu Oksfordzkiego zatytułowany „Centra danych zachłanne na wodę” [podkreślenie dodane]:
Większość operatorów centrów danych koncentruje się na wodzie wykorzystywanej bezpośrednio do chłodzenia, ale największym źródłem zużycia wody jest w rzeczywistości wytwarzanie energii elektrycznej. Pochodzi ona z podgrzewania wody w celu wytworzenia pary, która napędza turbinę i generuje energię elektryczną. Paliwa kopalne i energia jądrowa właśnie w ten sposób zużywają wodę, ale nawet energetyka wodna wiąże się z utratą wody ze zbiorników.
Obwinianie centrów danych za utratę wody ze zbiorników hydroelektrowni, ponieważ zużywają część wyprodukowanej energii elektrycznej? Czy to ma sens? I czy ta norma obowiązuje w każdej branży?
Te i inne przekłamania zostały bardzo dobrze omówione w niniejszym wpisie Andy’ego Masleya. Polecam go każdemu zainteresowanemu rozwikłaniem tej dziwnej historii.
Na przykład, powszechnie uważa się, że centra danych zatruwają wody gruntowe – ale to znowu przekłamanie, ponieważ chociaż mogą one koncentrować zanieczyszczenia już obecne w wodzie poprzez parowanie lub dodawać środki czyszczące i zapobiegające osadzaniu się kamienia, jest to powszechne zjawisko w praktycznie wszystkich procesach przemysłowych i systemach chłodzenia. Nie ma nic wyjątkowego w sposobie, w jaki centra danych to robią.
Prawdą jest również, że wiele centrów danych AI w ogóle nie zużywa wody. Od 10% do 25% działających centrów danych korzysta z systemów chłodzenia powietrzem wykorzystujących gazy chłodnicze (liczba ta była znacznie wyższa jeszcze w 2024 roku, ale wiele z nich przeszło na inne systemy, ponieważ chłodzenie cieczą zużywa znacznie mniej energii elektrycznej). Wiele centrów chłodzonych wodą korzysta z zamkniętego systemu obiegu, który wielokrotnie ponownie wykorzystuje wodę i uzdatnia ją na miejscu.
I nie – nie zamierzam tu bronić wielkich firm technologicznych ani zgłaszać się na ochotnika do wypicia kufla płynu chłodzącego. Po prostu donoszę, że przeciętne centrum danych nie radzi sobie ani lepiej ani gorzej z zaopatrzeniem w wodę niż większość sektorów przemysłowych, a wręcz przeciwnie – zużywa znacznie mniej wody niż większość z nich.
Naprawdę ważne pytanie brzmi: dlaczego media manipulowały statystykami i definicjami, aby tworzyć nagłówki budzące strach w związku z czymś tak zakorzenionym w systemie kontroli rządowej?
I to nie tylko media. Ta dziwna konstrukcja narracyjna wykracza poza prasę czy doniesienia rządowe, wkraczając w polityczny teatr na żywo.
Zobaczcie absurdalne widowisko, w którym Alexandra Ocasio Cortez wymachiwała po całym Kongresie słoikiem pełnym błota, krzycząc, że centra danych sprawiają, że woda staje się niezdatna do picia:
During a House hearing with Assistant EPA Administrator Jessica Kramer on Wednesday, Rep. Alexandria Ocasio-Cortez (D-NY) pulled out two jars of brown water she said was taken near a Meta data center in Morgan County, Georgia, after it was constructed.
AOC went on to describe… pic.twitter.com/fEWpVPpuYs
— CBS News (@CBSNews) May 22, 2026
Czy ta woda tak samo pochodzi z Georgii, jak probówka Colina Powella, która nie zawierała wąglika? Nie ma to znaczenia i ona tego nie wie, po prostu została jej przekazana, zanim wyszła na scenę. Dla zainteresowanych: szczegóły sprawy wskazują, że w lokalnej studni mógł nagromadzić się osad w wyniku prac wykopaliskowych/budowlanych. Nie ma to dosłownie nic wspólnego z zużyciem wody przez centrum danych – ponieważ to urządzenie jeszcze nie działało.
Doświadczona działaczka Erin Brockovich również przyłączyła się do krucjaty, uruchamiając rejestr centrów danych dla całego kraju.
Nowy raport ONZ stanowi „ostrzeżenie” (raporty zawsze „ostrzegają”) przed boomem sztucznej inteligencji i zasobami – zwłaszcza ziemią i wodą – które są przez nią zużywane.
Wiele stanów i miejscowości w USA próbuje zakazać budowy centrów danych, głównie ze względu na ich „pochłanianie” wody. Pierwszy zakaz został wprowadzony wczoraj. Według niedawnego sondażu, większość Amerykanów wolałaby mieszkać w pobliżu reaktora jądrowego niż centrum danych.
Nawet papież Leon XIV – tak, sam Jego Świątobliwość – ostrzega wiernych przed centrami danych opartymi na sztucznej inteligencji i „ogromnymi ilościami energii i wody”, które zużywają.
Być może te ostatnie głośne wypowiedzi zaczynają dawać pewne wskazówki, dlaczego główny nurt demonizuje jedno ze swoich głównych narzędzi.
Centra danych AI niszczą wodę – trzeba coś z tym zrobić.
A w razie gdyby ktoś miał wątpliwości, czy to właśnie w tym kierunku zmierza opowieść o „przerażającym centrum danych”, Chatham House jest na miejscu, aby wyjaśnić wszystko:
Wykorzystanie wody przez sztuczną inteligencję wymaga od rządów ponownego przemyślenia podejścia do wody
…co więc dokładnie oznacza „przemyślenie naszego podejścia do wody”?
Omówimy to w dalszej części tej serii.
_______________
Faking “Water Bankruptcy” Part 1: Data Centres, Kit Knightly, Jun 5, 2026

Dodaj komentarz