Kto kogo i czego nie rozumie

Wyniki międzynarodowych badań (OECD) poziomu kompetencji rozumienia tekstu wśród dorosłych winny nas zaalarmować, jako że prawie 40 proc. dorosłych w Polsce ma niskie kompetencje czytania ze zrozumieniem i przetwarzania informacji, co w publicystyce określa się jako analfabetyzm funkcjonalny. Polska wypada wyraźnie gorzej niż państwa rozwinięte. Jesteśmy w ogonie rozumiejących teksty, choć należymy do czołówki najwyżej udyplomowionych i utytułowanych społeczeństw. Dyplomy można wydrukować, ale to nie przekłada się na rozumienie świata, co widać i w naszym życiu publicznym. Co więcej, nastąpiło znaczące pogorszenie wyników względem poprzedniej edycji badań. Mamy paradoks: mimo rekordowej liczby dyplomów poziom kompetencji nie rośnie, lecz spada. Rozumienie dłuższych tekstów, zestawianie faktów, wyciąganie wniosków, odróżnienie tego, co nieistotne, od tego, co ważne –to nie nasza specjalność. Wniosków z wcześniejszych wyników badań nie wyciągnięto, a nowe badania odzwierciedlają niepokojącą rzeczywistość. Rektorzy tzw. szkół wyższych nie widzą swojej współodpowiedzialności za ten stan rzeczy, argumentując, że to szkoły niższe dostarczają na uczelnie „produkt wybrakowany”, niezdolny do myślenia, czytania ze zrozumieniem. I co można z tym zrobić w szkołach wyższych? Zapominają, że nauczyciele szkół niższych formowani są w szkołach wyższych; akademicy piszą podręczniki szkolne i je recenzują, aprobują. Zresztą są dowody, że i rektorzy, „doskonali” profesorowie, nie grzeszą rozumieniem słowa pisanego, kojarzeniem faktów, wyciąganiem wniosków, co nie może się nie przekładać na poziom edukacji. To nienajlepszy stan najwyższych kadr akademickich lepiej tłumaczy, dlaczego mamy dziś więcej ludzi z tytułami niż ludzi naprawdę potrafiących czytać, rozumieć i myśleć. Negatywna selekcja kadr akademickich ostatnich kilkudziesięciu lat, zarówno w PRL, jak i III RP, zrobiła swoje. Jeśli elity zawodzą intelektualnie i moralnie, nie powinny dziwić słabe wyniki społeczeństwa, które same kształcą.

O autorze: Józef Wieczorek

W XX w. geolog z pasji i zawodu, dr, b. wykładowca UJ, wykluczony w PRL, w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej, z wilczym biletem ważnym także w III RP. W XXI w. jako dysydent akademicki z szewską pasją działa na rzecz reform systemu nauki i szkolnictwa wyższego, założyciel i redaktor Niezależnego Forum Akademickiego, autor kilku serwisów internetowych i książek o etyce i patologiach akademickich III RP, publicysta, współpracuje z kilkoma serwisami internetowymi, także niezależny fotoreporter – dokumentuje krakowskie ( i nie tylko) wydarzenia patriotyczne i klubowe. Jako geolog ma wiedzę, że kropla drąży skałę.