Od inauguracji do degradacji
Ostatnio (19 marca) upamiętniono – jak co roku – rocznicę pierwszej po II wojnie światowej inauguracji roku akademickiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. To zasługa Stowarzyszenia Ne Cedat Academia i chwała mu za to. Już dwa miesiące po zakończeniu okupacji niemieckiej było możliwe oficjalne wznowienie zajęć, które podczas okupacji były realizowane w konspiracji. Co prawda kadra akademicka była zmniejszona w wyniku strat wojennych o około 25 proc., ale szybko podjęła trud odbudowy potencjału intelektualnego. Niedługo trzeba było czekać, aby ten potencjał był ograniczany w wyniku polityki nowego okupanta, ale jej straty społeczne do tej pory nie są policzone, a czarna księga komunizmu w nauce i edukacji nadal czeka na opracowanie. Wiadomo jednak, że po ogłoszeniu (w połowie 1989 roku) zakończenia trwającego 44 lata zniewolenia komunistycznego nie wszyscy mogli oficjalnie wznowić wykłady! Straty potencjału intelektualnego się pogłębiały. Nie obchodzi się żadnych rocznic inauguracji roku akademickiego w wolnej – od komunistycznego dziedzictwa – domenie akademickiej, bo z tych standardów do tej pory domena akademicka się nie wyzwoliła. Widocznie wyzwolenie się z okupacji niemieckiej, której nie akceptowano, było łatwiejsze niż z okupacji komunistycznej, z którą kolaborowano. Zniewolenie przetrwało, konformizm jeszcze się nasilił, podobnie jak degradacja wartości zakorzenionych w cywilizacji łacińskiej. W wolnej – jak się mówi – Polsce na uczelniach akademicy boją się mówić prawdę. Wiadomo, co za to grozi, tak jak groziło w PRL. Krytyczne, merytoryczne myślenie nadal traktowane jest jak przestępstwo akademickie i prowadzi do wykluczenia. Kto zaryzykuje? Czystki akademickie i formatowanie pokornych kolejnych pokoleń zrobiły swoje. Liczne nieruchomości z napisami „uniwersytet” coraz rzadziej są dostępne dla swobodnych, merytorycznych dyskusji. Te przenoszą się poza mury uczelni, na ulice. Powstają jakby nowe kategorie uniwersytetów – uniwersytet chodnikowy czy uliczny.
Taki jest trend czy raczej trąd – jak już opisywałem – obserwowany w domenie akademickiej.

Dodaj komentarz