Nigdy dość przypominania.
Dlaczego najnowocześniejszy system opieki zdrowotnej USA wciąż nie radzi sobie z leczeniem?
„Wydajemy więcej pieniędzy na leczenie chorób niż jakiekolwiek inne społeczeństwo w historii, a mimo to nadal pozostajemy wśród najbardziej chorych, ponieważ leczenie nigdy nie było celem systemu”.
Co to znaczy, gdy prezydent i jego najbliższe otoczenie decydują się na podniesienie budżetu obrony narodowej z około 800 miliardów dolarów do 1,5 biliona dolarów? A dla porównania, to więcej niż łączne budżety wojskowe dziesięciu kolejnych państw. Nikt nie pyta, dlaczego Pentagon nigdy nie przeszedł audytu i brakuje bilionów dolarów, a nikogo to najwyraźniej nie obchodzi.
Kiedy ktoś zgłasza się z bólem brzucha, trwa to około pięciu godzin na izbie przyjęć, gdzie pacjentowi nie podaje się nic poza ciepłym kompresem na brzuch i roztworem soli fizjologicznej, co kosztuje szpital około 10 dolarów – a mimo to pacjent otrzymuje rachunek na 10 000 dolarów. To jest uważane za normalne.
Jeśli żadna z głównych agencji — CDC, Służba Zdrowia Publicznego Stanów Zjednoczonych, FDA, Narodowy Instytut Raka, Narodowy Instytut Starzenia się, USDA ani Główny Lekarz — nie podejmuje żadnych działań, żadna z nich nie promuje tego, co każdy, kto studiował żywienie w kontekście zdrowia publicznego, uznałby za zdrowy, zapobiegający chorobom styl życia i dietę.
Ani słowa. A wszystkie reklamy dotyczą żywności i napojów, które w rzeczywistości sprzyjają stanom zapalnym, a co za tym idzie, chorobom. A jednak przeciętny człowiek nie może sobie pozwolić na chorobę.
Nasz system Medicaid i Medicare jest przeciążony. Oznacza to jednak, że istnieje zamiar promowania jednostronnego, ogromnego wydawania pieniędzy, podczas gdy jesteśmy już najpotężniejszą armią na świecie. I jak to właściwie pomaga przeciętnemu człowiekowi? Oczywiste jest, że moglibyśmy i powinniśmy mieć powszechną opiekę zdrowotną, która promuje profilaktykę, wprowadzając program nauczania od przedszkola aż po studia podyplomowe, rok po roku.
Ludziom można pokazać prawdziwie pozytywne i udowodnione naukowo dowody na to, że zdrowe wybory mogą mieć znaczenie. Nic z tego jednak nie jest promowane. W rzeczywistości, od prawie 100 lat osoby promujące to, co dziś wszyscy uznalibyśmy za zdrowy styl życia, takie jak medytacja w celu redukcji stresu, ćwiczenia fizyczne w celu utrzymania wagi, poziomu glukozy i ciśnienia krwi, diety bogate w błonnik, produkty pełnoziarniste i rośliny, są uciszane i marginalizowane.
Wszystkie badania naukowe to potwierdzają, ale żadna z agencji tego nie robi. Ich wymówką jest zawsze: „wszystko z umiarem”. To arogancja.
To nie ma sensu. Chcesz powiedzieć, że toksyna jest w porządku, jeśli nie jest w wysokim stężeniu? Wyobraź sobie – miliardowe cząstki rtęci mogą być śmiertelne dla neuronów w mózgu.
Pomyślcie o wszystkich toksynach, które zostały zakazane, nie z powodu rządowych demaskatorskich działań i ich usunięcia, ale dlatego, że ujawnili je sygnaliści lub zaniepokojeni dziennikarze. A potem rząd został zmuszony do wycofania ich z użytku publicznego.
Mamy więc dziesiątki milionów Amerykanów, którzy nie mają ubezpieczenia lub są niedoubezpieczeni. Jeden wypadek, jeden pobyt w szpitalu może ich praktycznie doprowadzić do bankructwa. A jednak, jak pisaliśmy w poprzednich artykułach, moglibyśmy zaoszczędzić biliony dolarów rocznie, gdybyśmy zapewnili powszechną opiekę zdrowotną w ramach Medicare i pozbyli się korupcji, pozbyli się 33% tej kwoty z ponad pięciu bilionów dolarów branży ubezpieczeniowej. I nie chcemy tego zrobić.
Nie widzę nigdzie żadnych demonstracji. Nie widzę lekarzy, personelu szpitalnego, farmaceutów, pielęgniarek, pedagogów, nauczycieli, którzy wszyscy jednoczą się i mówią: czy nie powinniśmy demonstrować, że potrzebujemy lepszego systemu opieki zdrowotnej?
A jeśli to właśnie oni mają być najlepsi i najbystrzejsi, to co z tymi, którzy nie należą do tej elitarnej grupy, ale mają dobrą wiedzę naukową, rozum i wykształcenie w zakresie zdrowia publicznego? Dlaczego nie korzystacie z ich rad? Wygląda na to, że to niedopuszczalne. Potrzebujemy przebudzenia. Potrzebujemy nowego sposobu poznania.
Musimy zrozumieć, kto korzysta na naszej chorobie. I dlaczego w Narodowej Bibliotece Medycznej znajduje się wiele cennych informacji, które nie są udostępniane Amerykanom, aby umożliwić im podejmowanie lepszych i zdrowszych wyborów.
Przez dekady wmawiano nam, że powinniśmy ufać, że współczesna medycyna w końcu wyciągnęła wnioski z przeszłości – że dzisiejsze zalecenia opierają się na solidnych podstawach naukowych, a nie na modzie, strachu czy zysku. Jednak gdy spojrzymy z dystansu i szczerze, dostrzeżemy niepokojący schemat: jedna medyczna pewność po drugiej po cichu upada, długo po tym, jak miliony ludzi już zapłaciły za to cenę.
A jednak jest to negowane. Podajmy tylko kilka przykładów rzeczy, do których zachęcano społeczeństwo, a które były w rzeczywistości złe i przyczyniały się do śmierci i chorób. To długa lista.
Hormonalna terapia zastępcza (HRT)
Hormonalna terapia zastępcza jest tego wyraźnym przykładem. Przez lata promowano ją jako niemal cud dla kobiet – chroniącą serce, mózg, a nawet samą długowieczność. Potem pojawiła się inicjatywa Women’s Health Initiative, która ujawniła wyższe ryzyko zawałów serca, udarów, zakrzepów krwi i raka. Lekarze nagle zmienili zdanie, namawiając kobiety do zaprzestania terapii. Dziś mówi się nam, że problemem nie były hormony, ale czas, dawka, sposób podania. Ale biologia się nie zmieniła. Zmieniła się jedynie narracja.
Statyny w profilaktyce pierwotnej
Statyny były agresywnie przepisywane milionom zdrowych osób w celu obniżenia poziomu cholesterolu, a nie w celu znaczącej poprawy długowieczności czy jakości życia. Z czasem dowody wykazały marginalne korzyści w profilaktyce pierwotnej, a także zwiększone ryzyko uszkodzenia mięśni, upośledzenia funkcji poznawczych, cukrzycy i zmęczenia – co doprowadziło do wielokrotnych zmian w wytycznych bez publicznego rozliczenia.
Rutynowa mammografia
Mammografia, niegdyś promowana jako uniwersalne badanie przesiewowe ratujące życie, została poddana ponownej ocenie z powodu wysokiego wskaźnika wyników fałszywie dodatnich, naddiagnostyki, niepotrzebnych biopsji i nadmiernego leczenia. Zrewidowane zalecenia po cichu przyznają, że rutynowe badania przesiewowe mogą przynieść więcej szkody niż pożytku – zwłaszcza u młodszych kobiet – jednak pierwotny przekaz oparty na strachu wciąż się utrzymuje.
Leki przeciwdepresyjne (SSRI)
Reklamowane jako leki korygujące „nierównowagę chemiczną”, która później okazała się mitem, leki przeciwdepresyjne były powszechnie przepisywane, pomimo ich umiarkowanej skuteczności w porównaniu z placebo. Długotrwałe stosowanie wiąże się obecnie z otępieniem emocjonalnym, dysfunkcją seksualną, zespołami odstawiennymi i zwiększoną skłonnością do samobójstw – szczególnie u młodszych pacjentów – co wymusza powolną, niechętną zmianę entuzjazmu w przepisywaniu leków.
Opiaty na przewlekły ból
Zapewnienia firm farmaceutycznych, że opioidy na receptę są bezpieczne i nieuzależniające, doprowadziły do masowego przepisywania leków i katastrofy w zdrowiu publicznym. To, co kiedyś było standardem opieki, jest obecnie uznawane za lekkomyślne, a odpowiedzialność pozostaje rozproszona i niepełna.
Tłumienie hormonów i medykalizacja przejść
Interwencje promowane jako „w pełni odwracalne” i oparte na dowodach naukowych zostały wdrożone przed uzyskaniem długoterminowych danych dotyczących efektów. Wraz z pojawianiem się przypadków detransformacji i działań niepożądanych, władze medyczne po cichu wycofują się z wcześniejszej pewności – po raz kolejny ujawniając schemat eksperymentów bez świadomej zgody.
Doktryna diety niskotłuszczowej
Przez dekady Amerykanom wmawiano, że tłuszcz jest niebezpieczny, a węglowodany nieszkodliwe, przyczyniając się do chorób metabolicznych, otyłości i cukrzycy. Zmiana nastawienia – teraz uznająca szkodliwość rafinowanych węglowodanów i cukru – nastąpiła dopiero po tym, jak szkody wyrządzone przez rafinowane węglowodany i cukier były już powszechne.
W tych wszystkich odwróceniach schemat jest spójny: wczesny entuzjazm, poparcie instytucjonalne, masowe przepisywanie leków, opóźnione rozpoznanie szkód, cicha rewizja – nigdy rozliczalność. Medycyna wielokrotnie myli interwencję z postępem, a marketing z nauką.
Wspólnym mianownikiem nie jest ewolucja nauki – to jest zdrowe. Problemem jest przedwczesna pewność. Medycyna wielokrotnie podejmuje interwencje, zanim dowody na to pozwolą, zniechęca do sprzeciwu, podczas gdy zyski płyną, a następnie po cichu rewiduje swoje wytyczne, bez przeprosin, bez odpowiedzialności i bez uwzględnienia kosztów ludzkich.
Rak jest chyba najwyraźniejszym przykładem nieuzasadnionej pewności siebie medycyny. Po ogłoszeniu „wojny z rakiem” w latach 70. XX wieku obiecywano nam przełomy, lekarstwa i decydujące zwycięstwa. Biliony dolarów później standardowe podejście pozostaje w dużej mierze niezmienione: wyciąć, spalić, zatruć. Chemioterapia i radioterapia mogą tymczasowo zmniejszyć guzy, ale rzadko rozwiązują przyczynę rozwoju raka – przewlekły stan zapalny, immunosupresję, narażenie na toksyny, zaburzenia metaboliczne i niedobory żywieniowe. Wzrost przeżywalności jest często stopniowy, okupiony dotkliwym cierpieniem, podczas gdy strategie profilaktyczne i oparte na odporności pozostają marginalizowane. Pomimo niezwykłego zaawansowania technologicznego, medycyna wciąż ma trudności z zaoferowaniem spójnej, całościowej strategii, która pozwoliłaby zatrzymać raka, zanim się pojawi – lub zapobiec jego nawrotowi.
Choroby serca przedstawiają podobną historię. Pozostają główną przyczyną zgonów, nawet gdy pacjenci przyjmują leki przez całe życie, mają stenty, operacje pomostowania aortalno-wieńcowego i wszczepiane są im urządzenia. Poziom cholesterolu się obniża, tętnice są drożne, objawy leczone – ale proces chorobowy nadal trwa. Rzadko kiedy konwencjonalna opieka medyczna priorytetowo traktuje odwrócenie insulinooporności, zmniejszenie ogólnoustrojowego stanu zapalnego, korygowanie zaburzeń odżywiania czy radzenie sobie z przewlekłym stresem. W rezultacie powstaje system, który doskonale sprawdza się w ratownictwie, ale słabo radzi sobie z rekonwalescencją. Pacjenci przeżywają zawały serca, ale pozostają przewlekle chorzy, leczeni lekami i uzależnieni od modelu, który nigdy tak naprawdę nie dąży do wyleczenia.
Jeden z najbardziej odkrywczych – i najbardziej ignorowanych – rozdziałów we współczesnej kardiologii pochodzi z prac dr. Deana Ornisha. Jego badania kliniczne wykazały, że ciężką chorobę wieńcową można nie tylko spowolnić, ale w wielu przypadkach odwrócić , stosując kompleksowe zmiany stylu życia: dietę opartą na pełnowartościowej żywności roślinnej, umiarkowaną aktywność fizyczną, redukcję stresu i kontakty społeczne. U pacjentów zaobserwowano poprawę przepływu krwi, mniej incydentów sercowo-naczyniowych i mniejsze zapotrzebowanie na operacje – bez leków ani inwazyjnych procedur. Mimo publikacji w najważniejszych recenzowanych czasopismach, a nawet akceptacji w ramach ograniczonego programu refundacji Medicare, podejście Ornisha nigdy nie zostało przyjęte przez główny nurt kardiologii ani publiczne systemy opieki zdrowotnej. Powód nigdy nie był naukowy – był ekonomiczny. Zmiana stylu życia nie generuje konieczności powtarzania procedur, dożywotnich recept ani rynków urządzeń medycznych wartych miliardy dolarów. Podczas gdy medycyna wciąż rozwijała arsenał stentów i operacji, sprawdzona, tania i mało ryzykowna metoda wyleczenia serca została po cichu odsunięta na boczny tor — nie dlatego, że nie działała, ale dlatego, że nie była wystarczająco opłacalna, aby przetrwać w systemie napędzanym przez choroby.
To tylko pokazuje korupcję i chciwość w tej branży, bo nie robią tego głupi ludzie, którzy po prostu popełniają ludzkie błędy.
Wspólnym mianownikiem tych niepowodzeń jest zawężenie uwagi do leczenia chorób, a nie do tworzenia zdrowia. Medycyna nabyła niezwykłe umiejętności w późnej, agresywnej i kosztownej interwencji – a mimo to pozostaje zadziwiająco nieskuteczna w usuwaniu przyczyn źródłowych. Nie jest to wina pojedynczych lekarzy, lecz systemu wyszkolonego w traktowaniu ciała jako zbioru części, a nie zintegrowanego, samonaprawiającego się organizmu.
Istnieją przemyślane i hojnie finansowane kampanie, w których atakuje się każdego lekarza holistycznego i próbuje odebrać mu licencję. Atakuje się osoby z uzasadnionym wykształceniem akademickim, które nie stosują standardowych protokołów. Zamiast uczyć się od nich – poznawać, jak ich pacjenci zdrowieją – są karani. Podejmowane są próby manipulowania nimi, niszczenia ich i odbierania im ciężko zdobytych kwalifikacji.
Nie miało znaczenia, jakie dowody posiadałeś, sugerujące, a czasem wręcz nakazujące ostrożność. W rzeczywistości, w każdej dziedzinie, ilekroć im się sprzeciwiałeś, stosowali gaslighting i stosowali algorytmy, aby nikt nie dowiedział się o istnieniu tych alternatywnych dostawców opieki zdrowotnej. Trwa więc kampania, a Wikipedia jest jej liderem.
Niewiarygodne, że poprzednia administracja, administracja Bidena, miała nowy departament dezinformacji. Oznaczało to, że to oni decydowali, co jest legalne, a co nie. I oczywiście, jeśli wahałeś się przed zaszczepieniem, to byłeś negacjonistą szczepionkowym.
Nawet jeden z byłych dyrektorów Facebooka przyznał, że ponad milion artykułów i informacji na temat bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek zostało zablokowanych, ponieważ uznano je za dezinformację. W rzeczywistości tak nie było. Ale to, co promowali, to była dezinformacja, dezinformacja i błędne informacje, mimo że było to dozwolone.
Prawdziwe uzdrowienie nie zaczyna się od agresywnej interwencji. Zaczyna się od prawdziwej pokory, profilaktyki, stylu życia, odżywiania i szacunku dla inteligencji ciała. Dopóki współczesna medycyna nie nauczy się tego na nowo, te zmiany będą się powtarzać – a wraz z nimi cierpienie, które po nich nastąpi.
Prawdziwie racjonalny system opieki zdrowotnej opierałby się na prostym założeniu: opieka powinna być powszechna, zapobiegawcza i świadczona w interesie publicznym – a nie filtrowana przez nastawionych na zysk pośredników. Dobrze zaprojektowany system Medicare for All mógłby to osiągnąć, rozszerzając istniejące ramy, które już teraz działają przy znacznie niższych kosztach administracyjnych niż ubezpieczenia prywatne. Eliminując zbędne systemy rozliczeń, wcześniejsze autoryzacje, budżety marketingowe i żądania akcjonariuszy, zasoby można by przekierować na podstawową opiekę zdrowotną, żywienie, profilaktykę, usługi zdrowia psychicznego i wczesną interwencję – obszary, które udowodniono, że redukują długoterminowe koszty i cierpienie. Lekarze mogliby na nowo praktykować medycynę, zamiast spędzać godziny na przeglądaniu dokumentów ubezpieczeniowych, a pacjenci mogliby szukać opieki wcześnie, zamiast czekać, aż choroba stanie się katastrofalna i kosztowna.
Prywatny sektor ubezpieczeń zdrowotnych, z kolei, nie dodaje żadnej wartości terapeutycznej. Nie leczy, nie diagnozuje ani nie zapobiega chorobom; czerpie zyski z odmowy opieki, opóźniania leczenia i przerzucania kosztów na pacjentów i świadczeniodawców. Jego bodźce finansowe są zasadniczo niezgodne z zasadami zdrowia publicznego. Reforma – lub usunięcie – tej warstwy nie jest radykalna, lecz praktyczna.
Kraje, które priorytetowo traktują powszechny dostęp, konsekwentnie osiągają lepsze rezultaty przy niższych kosztach, podczas gdy Stany Zjednoczone wydają więcej niż jakikolwiek inny kraj w historii na leczenie chorób, a nie na ich tworzenie. Dopóki nie zmierzymy się z rolą ubezpieczeń jako bariery, a nie czynnika ułatwiającego opiekę zdrowotną, żadne innowacje medyczne nie naprawią systemu zaprojektowanego tak, by traktować choroby jako źródło dochodu.
*
Dr Gary Null jest gospodarzem najdłużej emitowanego w USA programu radia publicznego poświęconego zdrowiu alternatywnemu i żywieniu oraz wielokrotnie nagradzanym reżyserem filmów dokumentalnych, w tym jego niedawnego filmu „Last Call to Tomorrow”. Jest stałym współpracownikiem Global Research.
Źródło: https://www.globalresearch.ca/illusion-modern-medicine/5914682
Niby wszyscy to wiedzą.
Kanibalistyczny kapitalizm. Wszystko skapitalizowane do granic monopolu ubranego w korporacje. Brak konkurencji. Fetysz pieniądza. Skorumpowani politycy. Chciwość. O to recepta na zniszczenie nie tylko medycyny.
Za długo obserwuję temat diet (mając uprzednio wiedzę z dietetyki ze studiów) abym “uwierzyła” w zdrowotne korzyści programu Ornisha.
Nie wiem, skąd ZAŁOŻENIE i KORZYŚCI z forsowania diety wysokowęglowodanowej, niskotłuszczowej, wysokobłonnikowej.
Skoro nawet AI podaje-
Podsumowując: Węglowodany to “paliwo” napędzające metaboliczną produkcję cholesterolu w wątrobie, a nie bezpośredni składnik blaszki miażdżycowej. Nadmiar węglowodanów sprzyja więc miażdżycy poprzez zaburzenia lipidowe i nasilanie stanu zapalnego.
Co do strączkowych, to są ciężkostrawne. Osoby z problemami ZJD (zespół jelita drażliwego, choroby wrzodowej żołądka, dwunastnicy…) nie mogą mieć takiej diety.
https://vitanea.pl/inhibitory-enzymow-trawiennych-jak-wplywaja-na-jelita/
cytat:
Inhibitory proteaz, takie jak inhibitor trypsyny, są powszechnie występującymi enzymami inhibitorowymi w żywności, szczególnie w roślinach strączkowych jak fasola, groch, soja, oraz w niektórych zbóż. Ich główną funkcją jest hamowanie aktywności proteaz – enzymów odpowiedzialnych za rozkład białek do aminokwasów. Skutkiem tego może być ograniczenie strawności białek i wpływ na wchłanianie składników odżywczych.
(…)
Inhibitory amylazy, znajdujące się m.in. w pszenicy, jęczmieniu, i ryżu, wpływają na trawienie węglowodanów przez hamowanie aktywności amylazy – enzymu odpowiedzialnego za rozkład skrobi. Może to prowadzić do zmniejszenia szybkości wchłaniania cukrów, co z kolei wpływa na poziom glukozy we krwi.
Źródła inhibitorów enzymów trawiennych w diecie
Najbogatszymi źródłami inhibitorów enzymów trawiennych są rośliny strączkowe i zboża. Oprócz soi, fasoli, grochu, pszenicy, i ryżu, inhibitorów można również doszukać się w orzechach, nasionach, oraz w mniejszych ilościach w warzywach i owocach.”
—————————————————————————-
/// Pomimo niezwykłego zaawansowania technologicznego, medycyna wciąż ma trudności z zaoferowaniem spójnej, całościowej strategii, która pozwoliłaby zatrzymać raka, zanim się pojawi – lub zapobiec jego nawrotowi.///
Najpierw trzeba zrozumieć czym jest rak, jak wygląda PROCES BIOLOGICZNY z nim związany. Niestety, przeszło 40 lat istnieje paradygmat medyczny tłumaczący zjawiska zdrowie/choroba i jest SKUTECZNIE “zakopcowany”.
Medycyna NIE JEST NAUKĄ !
Czym jest ? Jest GESCHEFTEM.
Odpowiedź wynika z artykułu ze słów: ///Przez dekady wmawiano nam, że powinniśmy ufać, że współczesna medycyna w końcu wyciągnęła wnioski z przeszłości – że dzisiejsze zalecenia opierają się na solidnych podstawach naukowych, a nie na modzie, strachu czy zysku. Jednak gdy spojrzymy z dystansu i szczerze, dostrzeżemy niepokojący schemat: jedna medyczna pewność po drugiej po cichu upada, długo po tym, jak miliony ludzi już zapłaciły za to cenę.///
Dlaczego medycyna NIE JEST NAUKĄ (przyrodniczą).Czym jest ? Jest SZTUKĄ !
To wynika z DEFINICJI – opiera się na EMPIRII (doświadczeniu) Czego nie ma, co jest niezbędne, aby tworzyć SYSTEM ? Nie ma teorii, które byłyby weryfikowane empirią. Zamiast tego są tysiące HIPOTEZ, wzajemnie się wykluczających.
Ostatnie zdanie DEMASKUJE rolę medycyny: wprowadza zasady faktów.
Jak na przykładzie plandemii koronawirusa.
Wiki:
Medycyna (łac. medicina „sztuka lekarska”) – nauka empiryczna (oparta na doświadczeniu) obejmująca całość wiedzy o zdrowiu i chorobach człowieka oraz sposobach ich zapobiegania, oraz ich leczenia[1]. Za prekursora medycyny starożytnej uważa się Hipokratesa, a nowożytnej Paracelsusa. W czasach najnowszych wprowadza się zasady medycyny opartej na faktach.
Człowiek jest wszystkożerny. Najlżej strawne, wartościowe są produkty zwierzęce- białka i tłuszcze.
Biologicznie człowiek jest drapieżnikiem. W historii ewolucji zapewne był też padlinożercą. Ponieważ słabo trawi surowe mięso, które wymaga dużej sprawności enzymatycznej, jaką mają drapieżniki polujące.
NICZEGO nowego Gary Null nie napisał o upadłych mitach medycznych. Tylko te informacje, których już nie udało się ukryć. Dlaczego prawie nic o szczepionkach nie napisał – tej GANGRENIE XXI wieku ?
Przecież informacje są dostępne.
———————————————————————————–
Co do wartości produktów spożywczych, to wystarczająco przedstawiła prawdę o nich prof. Grażyna Cichosz.
Główne założenia i korzyści programu dra Deana Ornisha:
Dieta: Wysokobłonnikowa, oparta na warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych i roślinach strączkowych.
Restrykcje: Drastyczne ograniczenie tłuszczów (do 10% kalorii) i produktów pochodzenia zwierzęcego, w tym wykluczenie mięsa i przetworzonej żywności.
Efekty: Badania wykazały, że program może cofać zmiany miażdżycowe, zmniejszać poziom LDL, obniżać ciśnienie i redukować stany zapalne.
Styl życia: Oprócz diety, kluczowe są regularna aktywność fizyczna, techniki radzenia sobie ze stresem (joga, medytacja) oraz wsparcie społeczne.
Inne korzyści: Wpływa na wydłużenie telomerów, co może spowalniać procesy starzenia i zmniejszać ryzyko raka.
——————————————————-
Najistotniejszym systemem immunologicznym człowieka jest jego mózg. Problemy zdrowotne człowieka wynikają z pracy mózgu: 80% jego potencjału lokuje informacje w podświadomości (odruchy warunkowe) i ten system działa wg. programów biologicznych ssaków reagując na zagrożenia (życia, rewiru, partnera, dziecka, bytu…). Tylko 20% mózgu opracowuje bodźce analitycznie.
Nie wykorzystujemy tego daru od Boga tak jak powinniśmy, niestety.
http://www.learaninggnm.com
Człowiek to wielka tajemnica!
Składa się z ciała, duszy (psychiki) i ducha (rozum i wola).
Jeżeli coś mu dolega…to zawsze choruje cały organizm …i tak holistycznie należy pomóc mu dojść do zdrowia.
Medycyna rokefelerowska to największe oszustwo świata, wspierane przez biznes farmaceutyczny.
Współczesnych “lekarzy” należy unikać jak ognia!
Zdowe odżywianie ,moralny tryb życia ,rozsądne kontakty z innymi pozwalają na trwanie w zdrowiu i radości,
Medycyna św. Hildegardy z Bingen,doktora kościoła katolickiego, podaje wskazówki jak zapewnić zdrowie i ewentualne leczenie naturalnymi sposobami ,polecam.