W najnowszym sondażu nazywanym przez niektórych sondażem badającym aktualny stan ogłupienia Polaków, do przyszłego Sejmu III RP „wchodzą” cztery partie.
Języczkiem uwagi są niezdecydowani ze strefy propagandowego zgniotu. Jeżeli posłuchają apeli o bojkot wyborów, to w zależności od wariantu:
- Absencji lub Oddania nieważnego głosu – Wynik wyborów będzie zbliżony do wyników sondażu.
- Gdyby niezdecydowani, w akcie buntu, zagłosowali na obydwie Konfederacje, po raz pierwszy w historii III RP prawica uzyskałaby większość.
W wariancie uwzględniającym tylko „zdecydowanych” wygląda to tak:
Jak widać, “Rozwój plus” – Polska minus, również nie dostałby się do Sejmu.



Bojkot czy głos nieważny?
Frekwencja: Bojkot ją obniża; głos nieważny ją podnosi.
Wpływ na wynik: W obu przypadkach wynosi dokładnie zero – żaden z tych kroków nie pomniejsza puli głosów oddanych na zwycięzców.
Wynik w wyborach zależy wyłącznie od liczby uzyskanych głosów. Zarówno bojkot jak i głos nieważny ze strony wyborców prawicowych sprzyjają lewactwu. Wynik w wyborach, to: liczba uzyskanych głosów ważnych podzielona przez sumę głosów ważnych oddanych na wszystkie ugrupowania przemnożona przez 100%. Im więcej osób odda głos nieważny, tym mniejsza jest ogólna pula głosów ważnych.
Czyli słuszne jest twierdzenie Redakcji:
Gdyby niezdecydowani, w akcie buntu, zagłosowali na obydwie Konfederacje, po raz pierwszy w historii III RP prawica uzyskałaby większość.
Jeszcze raz o skutkach głosu nieważnego:
Skutek prawny: Kartka z nieprawidłowo zaznaczonym wyborem (np. krzyżyk przy kilku osobach lub brak zaznaczenia kogokolwiek zgodnie z zasadami) wlicza się do frekwencji, ale przepada przy podziale mandatów lub głosów na kandydatów.
Skutek polityczny: Podobnie jak bojkot, nie odejmuje głosu faworytom innych opcji, ale TYLKO zwiększa ogólną liczbę oddanych głosów, co wpływa na statystyki frekwencyjne, ale nie na wynik wyborów.
Wymiar symboliczny: Świadomy komunikat „biorę udział, ale nikt z oferowanych kandydatów mnie nie reprezentuje”. Czasami traktowany jest jako ochrona przed nieuprawnionym wykorzystaniem (dopisaniem głosu) pustego, nieoddanego pakietu lub dokumentu.
A Pani znowu o głosowaniu według kategorii fałszywej, bo antypolskiej, a więc skrajnie niemoralnej, czyli i antypolitycznej, wciąż obowiązującej ordynacji wyborczej.
– Ordynacji konserwującej zdradziecką zmowę Okrągłego Stołu której celem jest faktyczne zamknięcie sceny politycznej na ugrupowania wyborcze propolskie.
– Ordynacji opartej o fałszywą definicję polityki – grupującej w jednym worku siły faktycznie polityczne i antypolityczne, narodowe i antynarodowe, propolskie i antypolskie, chcące budować najpierw to co będzie dobrze służyło ogółowi z tymi co cha najpierw realizować cele partyjniactwa i prywaty.
Pisze Pani „o skutkach głosu nieważnego”, a pomija fakt że taka ordynacja nazwie ważnym to co jest zgodne z nią, ale nie nazwie ważnym tego, czemu ona faktycznie powinna służyć, oraz priorytety czego uznawać, a pierwszeństwo przyznawać temu co dobrze służy wspólnotom ducha, zwłaszcza rodzinom i Narodowi.
– Służyć najpierw Narodowi Polskiemu, Polsce i Polakom, najpierw budowie sceny politycznej prawdziwie, a więc
– najpierw opartej o moralność Narodu Polskiego, w tym najpierw zapewniającej mu optymalne warunki do życia i budowie i osiągania jego dalekowzrocznie pojmowanych celów ludzkich i wspólnotowych;
– najpierw, i bez żadnych organicznej umożliwiającej mu obronę konieczną wszystkiego co jest mu do tego niezbędne.
Co z tego że głos wyborcy uzyska tego typu „ważność”, jak sama ordynacja wyborcza przyznająca tą „ważność” jest w gruncie rzeczy nieważna. – Nieważna, bo faktycznie narzucana wyborcom przez siły zdradzieckie i antypolskie.
Jest nawet gorzej, bo sondaże wyborcze też stoją na założeniu że wybory odbędą się według właśnie takiej, faktycznie nieważnej ordynacji wyborczej.
Obywatelom się wmawia że to jest nieuniknione. – Problem, że to ma rangę „samospełniającego się proroctwa”. – Bo dopiero ci co pójdą do wyborów, faktem dokonanym uznają tą ordynację za ważną.
– Dopóki nie pójdą, ważna nie jest. Ci co nie pójdą nie uznają też za ważne oddanych głosów, a więc i wyborów i ordynacji wyborczej.
Chodorowski ma tu dużo racji. – Żeby tylko popierał masowy ruch sprzeciwiający się wyborom według takiej, według jakiej miałyby się odbyć i te wybory, a prezentujący ordynację wyborczą gwarantującą wybory dające pełnię szans prawdziwym politykom i Polakom.
– nie wiem czy się jest czym podniecać. Czy ta częsc PiS która została jest wiele lepsza?
O ordynacji pisałam wielokrotnie. Postulowałam i nadal wnioskuję o jej zmianę, ale apele wielu środowisk w tej kwestii nic nie dawały i nie dają. Na razie mamy takie realia, jakie mamy. Ąby je zmienić, trzeba zdobyć władzę przy pomocy takich narzędzi jakie są teraz dostępne.
Skoro Pan uważa, że bez zmiany ordynacji nie wolno głosować, bo to “antypolskie”, to wyjść nie mogę z podziwu nad brakiem realizmu. Lepiej przegrać i oddawać losy Polski “walkowerem” ? Stare polskie przysłowie mówi “nieobecni nie mają racji”.
Z jakiego powodu piszę o skutkach głosu nieważnego? Dlatego, bo wielu ludziom wmówiono, że skutki takiego głosu są inne niż bojkotu. a nie są.
A poza tym, zamiast mnie atakować, niech Pan zaprezentuje koncepcję bojkotu skutecznego. W moim artykule “Bojkot wyborów, czyli droga donikąd” sformułowałam takie warunki. Cytuję:
Ma Pan lepszy pomysł, oprócz wyżej zaprezentowanego, to niech Pan przedłoży. Konkretny.
“Żeby (Chodorowski) tylko popierał masowy ruch sprzeciwiający się wyborom według takiej, według jakiej miałyby się odbyć i te wybory, a prezentujący ordynację wyborczą gwarantującą wybory dające pełnię szans prawdziwym politykom i Polakom.”
Co do “sprzeciwiania się wyborom według takiej ordynacji, według jakiej miałaby się odbyć” – pełna zgoda.
Stąd m.in. bierze się idea bojkotu najbliższych wyborów. Promowana intensywnie przez Salon Ludzi Wolnych.
Co do zaprezentowania alternatywnej ordynacji wyborczej, poszliśmy dalej. Wielokrotnie była już omawiana nowa Konstytucja i jej główne założenia. Zawiera ona w sobie główne założenia do nowej ordynacji wyborczej.
Niech Pan poda miejsca, gdzie jest omawiana. Linki do publikacji, etc.
Bo nie ma Pan chyba na myśli tych niezobowiązujących pogadanek na YouTube?
Wskazuję na ten aspekt “omawiania nowej Konstytucji i jej głównych założeń” z pełną powagą. Trudno się odnieść do czegoś, a zwłaszcza projektu zmian w Konstytucji, co nie jest nigdzie w konkretny i zobowiązujący sposób opisane.
“Skoro Pan uważa, że bez zmiany ordynacji nie wolno głosować, bo to “antypolskie”, to wyjść nie mogę z podziwu nad brakiem realizmu. Lepiej przegrać i oddawać losy Polski “walkowerem” ? Stare polskie przysłowie mówi “nieobecni nie mają racji”.
Jest dokładnie odwrotnie jak Pani pisze. To powyższe moje twierdzenie wyraża realizm co do tego po co są wybory.
To idący na wybory według tej ordynacji “oddają swoje głosy walkowerem”, bo i tak zwyciężą określone siły, a nadto zrobią co chcą i to przy poparciu głównej opozycji w sprawach najgorszych dla Polski i Polaków. Ponadto nawet wyborcy stracą wszelki wpływ na to co się będzie działo po wyborach, nawet gdy Suweren – Naród Polski będzie przez władze państwowe zdradzany na rzecz sił zewnętrznych, a dobra Wspólne narodu będą grabione i niszczone. nadto wyborcy nie będą mogli odwołać zdrajców, skorumpowanych, złodziei i aferzystów.
Nadto kryterium “nieobecni nie mają racji” ma sens tam gdzie decyzje są podejmowane i wybory dokonywane według kryteriów racji. – A i racje (a więc kierowanie się rozumem i mądrością, a więc kryteriami natury ludzkiej, a te też nie mogą być dowolne, ale i mieścić się w kręgu wartości i celów natury ludzkiej, w tym celach prawości i dobra wspólnego narodu, którego państwo jest dobrem wspólnym i zarazem jego własnością niepodzielną i niezbywalną.
Cóż nam może przyjść z obecności na “głosowaniu według kategorii fałszywej, bo antypolskiej, a więc skrajnie niemoralnej, czyli i antypolitycznej, wciąż obowiązującej ordynacji wyborczej.
– Ordynacji konserwującej zdradziecką zmowę Okrągłego Stołu której celem jest faktyczne zamknięcie sceny politycznej na ugrupowania wyborcze propolskie.
– Ordynacji opartej o fałszywą definicję polityki – grupującej w jednym worku siły faktycznie polityczne i antypolityczne, narodowe i antynarodowe, propolskie i antypolskie, chcące budować najpierw to co będzie dobrze służyło ogółowi z tymi co chcą najpierw realizować cele partyjniactwa i prywaty”.
W sumie to grozi nam obecność w takim właśnie worku, gdzie faktycznie równouprawnionym by było szlachetne i podłe, idea i ideologia, Bóg i szatan, przyszłość i korzyści doraźne, przy czym w warunkach takiego równouprawnienia wartość duchowa niższego rzędu będzie miała faktyczne fory, a to co rzędu wyższego, czyli ważniejsze i konieczne będzie dyskryminowane i niszczone. Tak działa satanizm – niszczy wszystko co ludzkie, bo wynosi w praktyce wartość duchową niższego rzędu nad wartość wyższego rzędu.
Pisze też Pani o warunkach bojkotu skutecznego. Dla mnie jest jeden – nie dopuszczenie do wyborów na zasadach antypolskiej i antypolitycznej, upartyjnionej ordynacji wyborczej która robi straszne spustoszenie w polskim życiu politycznym.
Inne sprawy o których pani pisze, to szczegóły taktyczne.
No cóż, nie podzielam Pana oceny. I w swoim artykule przedstawiłam dlaczego. Wybory – niestety – się odbędą wg obecnej ordynacji wyborczej i w sensie prawnym będą ważne, niezależnie od skali bojkotu, który zapewne będzie mizerny.
W tych okolicznościach walka o mandaty dla opozycji jest koniecznością. Przed wyborami konieczny jest nacisk świadomych wyborców prawicowych na opozycyjne komitety wyborcze, aby wystawiły godnych zaufania kandydatów na “miejscach biorących” i zapewnienie im jak najszerszej promocji w społeczeństwie.
Sam bojkot to brak aktywności i naiwna nadzieja, że “samo się zmieni na lepsze”. Społeczeństwo musi być świadome i aktywne, gdyż bez takich cech nie będzie potrafiło skorzystać z dobrodziejstw “lepszej ordynacji wyborczej”, jeśli już kiedyś zostanie wprowadzona.
“Co do “sprzeciwiania się wyborom według takiej ordynacji, według jakiej miałaby się odbyć” – pełna zgoda.
Stąd m.in. bierze się idea bojkotu najbliższych wyborów. Promowana intensywnie przez Salon Ludzi Wolnych.”
Moim zdaniem to nie wystarczy. SLW ma ograniczony zasięg. Takie promocje mają raczej wymiar sondażu.
Dobrze by było pozbierać co już opracowane i to upublicznić we wszelkich znanych kręgach patriotycznych – do dalszego dalekosiężnego sondażu i powszechnej, ogólnokrajowej samoorganizacji i nieustannej dalszej promocji w ramach ruchu.
No i nie może być zwykłego namawiania do nieobecności w wyborach.
– Przeciwnie – Każdorazowo wola nieobecności na takich jak dotychczasowe wybory musi być związana z osobistą aktywnością na rzecz pozyskiwania uczestników powszechnego sprzeciwu.
Nowe Konstytucja i ordynacja też muszą być prezentowane w zestawieniu z obecnymi – bez tego nie dojdzie do powszechnego sprzeciwu.
Poza tym nie starczy prezentowanie – liczy się odzew i podawanie dalej.
Trudno tą dyskusję tak zakończyć, bo przecież wcześniej pisałem do Pani, że „sondaże wyborcze też stoją na założeniu że wybory odbędą się według właśnie takiej, faktycznie nieważnej ordynacji wyborczej. Obywatelom się wmawia że to jest nieuniknione. – Problem, że to ma rangę „samospełniającego się proroctwa”.
– Bo dopiero ci co pójdą do wyborów, faktem dokonanym uznają tą ordynację za ważną”.
Teraz Pani, nie dość że to pominęła w odpowiedzi, to dalej dopisuje:
„Wybory – niestety – się odbędą wg obecnej ordynacji wyborczej i w sensie prawnym będą ważne, niezależnie od skali bojkotu, który zapewne będzie mizerny”.
To też ma rangę „samospełniającego się proroctwa”, a więc i nabiera mocy budowania fikcji na sferze emocji, żądz, uprzedzeń i chciejstw, czyli na myśleniu magicznym i bezalternatywnym, na zgodzie na to co „nam się stanie”. – Wszystko bez względu na nasze ludzkie wartości duchowe, zasady i świętości, powołania, cele i konieczności, bo one w ogóle nie będą brane pod uwagę.
Porusza też Pani temat prawa („[wybory] w sensie prawnym będą ważne”).
Problem, że każde prawo państwowe powinno być zatwierdzane przez naród, którego jest dane Państwo. W Japonii np. co roku na jego początku, nagromadzone z ubiegłego roku akty prawne zostają na tej drodze dyskutowane i zatwierdzane w referendum, i dopiero wtedy stają się ważne.
Niestety i tutaj mamy u nas do czynienia z fikcją, bo prawo też ma moc stawać się też „ważne z mocy faktu dokonanego”. – Choć należy powiedzieć że dochodzi tu do aktu terroru państwowego i typowo pogańskiego uznawania władzy jaka by nie była odpowiednio do cyklicznych zmian w naturze świata zewnętrznego.
– Niestety to zadziałać nie może, bo te władze nie podlegają cyklom natury świata zewnętrznego. – One są nie tylko wynaturzone, ale i zdemoralizowane i odczłowieczone, a nawet antyludzkie, czyli satanistyczne.
– Jednak nie mające alternatywy osoby respektujące takie prawo, uznają go za ważne, faktem dokonanym, a nie świadomym, dobrym i wolnym wyborem, oraz suwerenną decyzją – jak być powinno.
– A terror państwowy, a więc i grabież dóbr i kultury Narodu i obywateli, suwerenności narodu, niepodległości państwa i wolności, oraz wolnej woli obywateli trwa i rośnie.
Co nam z tego, że za sprawą kolejnych wyborów na starych zasadach skompromitowane ordynacja wyborcza, prawo i władze państwowe, oraz praktycznie zamknięty, skompromitowany system partyjny zostają znów zalegalizowane faktem dokonanym, jeżeli niezależnie od wyników głosowania patologie będą trwały i jeszcze się umacniały na życzenie zewnętrznych wrogich Polsce i Polakom sił?
Poza tym nie starczy udowodnić że się pisało słuszne rzeczy. – Mając przekonanie o słuszności trzeba dotąd powracać do tematu aż uzyska się konkretny odzew i wsparcie w podejmowanych walkach, a nawet nawrócenie błądzących.
Myli Pan fikcję z adekwatnymi przewidywaniami.
Poza tym, przewiduje Pan wyłącznie negatywne konsekwencje udziału w wyborach, pomijając szanse, które się z nimi wiążą. O szansach już pisałam, więc nie będę się powtarzać. Ważne jest też, aby wybrać takie władze, które mogą zapobiec koszmarnym zagrożeniom. Też o tym pisałam: zagrożenia w postaci dalszego niszczenia Polski w wymiarze gospodarczym po dramatyczne skutki w sferze obyczajowej (dalsze ułatwienia rozwodów, niszczenie rodzin, demoralizację dzieci i dorosłych, manifestacje gender, małżeństwa jednopłciowe, etc.), ataki na życie (aborcja, eutanazja, protokoły terapii daremnych, etc.), zagrożenie całkowitą utratą suwerenności politycznej, etc.
Nie wiem, z jakich powodów zakłada Pan przegraną opozycji w wyborach, bądź z jakich względów Pan twierdzi, że do Sejmu wejdą ze środowisk nominalnie patriotycznych sami łobuzi. To są dopiero “samospełniające się proroctwa”.
Udział w wyborach jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem katolika.
https://wakcji24.pl/udzial-w-wyborach-jest-obowiazkiem-katolika/
Fragment:
Jak Głosować zgodnie z Ewangelią? Wskazania ks. Jerzego z Mszy Św. za Ojczyznę (1984)
https://ewtn.pl/aktualnosci/jak-glosowac-zgodnie-z-ewangelia-wskazania-ks-jerzego-z-mszy-sw-za-ojczyzne-1984/
Jeszcze jeden link:
https://tygodnikbydgoski.pl/opinie/katolik-ma-obowiazek-glosowac-i-to-nie-byle-jak-30-5-25
Chyba Pani nie przeczytała dokładnie tego co sama mi poleca:
„Kościół zachęca wiernych do czynnego współtworzenia rzeczywistości politycznej i społecznej”…
Bardzo dobre. – A wszystko co widzimy od czasów bandyckiej zmowy Okrągłego Stołu, a więc i wybory kłamliwie zwane politycznymi idzie w kierunku wybierania według aktualnej ordynacji wyborczej, co wywołuje skutki dla Polski i Polaków antypolityczne i antyspołeczne.
Chcąc realizować tą zachętę trzeba najpierw zmienić ordynację wyborczą na umożliwiającą wiernym czynne współtworzenie rzeczywistości politycznej i społecznej.
Nie zaistnieją wybory polityczne tam gdzie polityką nazywa się to, co robią od czasów Okrągłego Stołu ludzie zwący się politykami i reprezentujący partie zwane politycznymi;
– gdy faktycznie taka „polityka” jest antypolityką, bo nie wynika z moralności Narodu, którego państwo jest dobrem wspólnym i jednocześnie jego własnością niepodzielną i niezbywalna, i nie służy najpierw Polsce i Polakom.
– Dotyczy to i prawości, i trwania w polskiej tożsamości, i roztropnej troski o wszelkie dobra wspólne narodu Polskiego.
Apel iż
„Katolik, jako świadomy obywatel, powinien rozumieć, że jego głos ma wpływ nie tylko na kierunek polityki państwowej, ale także na ochronę życia, wolność religijną, edukację i sytuację najbardziej potrzebujących”
… jest bardzo słuszny bo wybory powinny być masowe, ale takimi mają szansę być dopiero po zmianie ordynacji wyborczej.
– bo w tej chwili nie ma szans dla katolików na realne współtworzenie rzeczywistości politycznej i społecznej w III RP.
Patrząc na polecane artykuły mamy:
„Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 2240 wyraźnie stwierdza, że katolik jest zobowiązany do posłuszeństwa wobec prawowitej władzy i do wypełniania obowiązków obywatelskich, takich jak płacenie podatków, obrona ojczyzny, a także udział w wyborach”.
Tylko czy władze w III RP są „prawowite”, czy raczej zdradzieckie i uzurpatorskie, przeniewiercze nawet wobec własnych obietnic wyborczych, które korzystając z układów partyjnych i tajnych zmów same sobie uchwalają akty prawne, ani nie poddają ich pod referendum narodowe (co ma też wymiar terroryzmu prawnego stosowanego przez władze państwowe wobec obywateli)?
„…udział w wyborach … wpisuje się w szersze rozumienie czwartego przykazania: „Czcij ojca twego i matkę twoją”, które obejmuje także szacunek i troskę o wspólnotę narodową”.
– A niestety w III RP mamy, czy raczej mieliśmy dotąd do czynienia z postawą władz państwowych wyłanianych w wyniku zainstalowanej nam ordynacji wyborczej do czynienia jako postawą przeciwną trosce o wspólnotę narodową, postawą wrogą Narodowi i wspólnotom ducha.
Nie istnieją szanse na zmianę charakteru wyłanianych w wyborach władz bez zmiany ordynacji wyborczej na propolską i prowspólnotową, i pronarodową.
„Zgodnie z zasadą pomocniczości, obywatele powinni uczestniczyć w procesach decyzyjnych i nie pozostawiać całej odpowiedzialności organom władzy. Udział w wyborach jest wyrazem tej współodpowiedzialności i oznaką dojrzałości obywatelskiej”.
– Aby miał szanse stać się tym wyrazem, najpierw ordynacja wyborcza musi zostać zmieniona.
Poza tym to władze państwowe nie chcą dopuszcza obywateli do współuczestnictwa w rządzeniu, co daje im szansę na funkcjonowanie jako zdrajcy, skorumpowani, złodzieje i aferzyści.
„Katolik nie powinien uciekać od współodpowiedzialności za losy swojej ojczyzny”.
– A głosowanie w ramach pookrągłostołowej Ordynacji wyborczej oznacza nawet nie tylko unikanie, ale i rezygnację ze „współodpowiedzialności za losy swojej ojczyzny” i przez głosujących katolików, którzy faktycznie zrzekają się wtedy wpływu na poczynania władz państwowych przynajmniej do następnych wyborów.
W drugim z artykułów jest zwłaszcza:
„Władza dla ludzi moralnych
Po władzę mogą sięgnąć tylko ludzie moralni, to znaczy tacy, którzy rozumieją istotę dobra wspólnego obywateli”.
Punkt bardzo ważny, choć trochę nieprecyzyjny, bo nie istnieje dobro wspólne obywateli. Dobro wspólne jest dobrem wspólnoty, a nie społeczeństwa, które tworzą obywatele.
Poza tym moralni sięgający po władzę muszą być moralnymi moralnością Narodu, którego państwo jest dobrem wspólnym, a zarazem jego własnością niepodzielną i niezbywalną.
– Niezbywalną nie tylko na pozostałą poza Narodem tak rozumianym część społeczeństwa państwa, ani na rzecz władz państwowych, ani na rzecz żadnej organizacji, grupy osób, czy osoby.
– Niezbywalną, a więc i nie podlegającą prawnym przekształceniom, ani sprzedażom, czy zastawom.
Poza tym, żeby w ogóle istniała polityka, wszyscy ludzie władzy myszą być moralnymi w powyższym rozumieniu.
Ordynacja wyborcza pookrągłostołowa nie zapewnia dostępu do ubiegania się o władzę w państwie wyłącznie ludziom moralnym.
– Dlatego ordynacja wyborcza musi być zmieniona.
Oraz:
„Wybór zgodny z nauką i moralnością
Katolicy mogą głosować tylko na takie osoby, listy i programy wyborcze, które nie sprzeciwiają się katolickiej nauce i moralności”.
To by ograniczało katolikom wybór do wystawionych na listę wyborczą członków KKP Brauna. – Ciekawe.
– Jednak jeżeli tego nie uznamy, pozostaje zmiana ordynacji wyborczej
Trzeci:
„Amerykański ksiądz, Titus Cranny, profesor teologii moralnej, już pół wieku temu zebrał i opublikował w naukowej rozprawie, zasady obowiązujące katolików wobec wyborów w krajach demokratycznych.”
Obawiać się trzeba, że będzie mocno nieaktualne, i czy choćby Szwajcaria zachowała jeszcze demokrację.
wielu katolików pyta, jak powinni głosować, by pozostać wierni swojej wierze i sumieniu…
Praca ks. Titusa Cranny’ego to mocne przypomnienie, że katolik nie może wyłączyć wiary z życia politycznego.
– Podkreślić trzeba to: „życia politycznego”, bo to, co instaluje pookrągłostołowa ordynacja wyborcza to antypolityka, a nawet satanizm (poprzez łączenie „we wspólnym worku” tego co ideowe z przeciwieństwami idei, czym formalnie uznając religię katolicką, faktycznie promuje te przeciwieństwa idei, a więc i wszystko co antykatolickie, a kosztem katolickiego jest niszczone).
To mi się podoba:
„Nie ma prawa bez obowiązku i nie ma obowiązku niezależnego od Boga.”
W warunkach pookrągłostołowych w III RP na pewno nie ma więc obowiązku wyborczego, bo władze totalitarne chcą niszczyć każdą władzę konkurencyjną, nie oszczędzając i Boga.
„w encyklice Sapientiae Christianae (1885), Leon XIII nawoływał:
„Niech każdy katolik zrozumie, że musi być aktywny… W tym celu niech korzysta z praw nadanych mu przez konstytucję, takich jak udział w życiu politycznym i publicznym.””
– … a co na to pookrągłostołowa ordynacja wyborcza? – Po co listy partyjne? – Do wymiany.
A to jest bardzo ważne:
„Mówiąc ogólnie, obowiązek głosowania staje się obowiązkiem moralnym pod grzechem śmiertelnym, kiedy spełnione są trzy warunki:
1. Wybory dotyczą sprawy o poważnym znaczeniu moralnym (np. praw życia, rodziny, wychowania dzieci, wolności religijnej).
2. Wynik głosowania może być realnie przesądzony przy niewielkiej różnicy głosów, co oznacza, że głos każdego obywatela ma rzeczywisty wpływ.
3. Wyborca jest w stanie spełnić ten obowiązek bez nadmiernej trudności fizycznej lub moralnej.
Jeśli te warunki są spełnione, brak udziału w głosowaniu z lenistwa, obojętności, wygody czy zaniedbania — jest poważnym moralnym uchybieniem — dowodzi ks. Cranny.
Jeżeli jeden lub więcej z tych warunków nie jest spełniony, grzeszność zaniechania głosowania może być lekka, a w niektórych przypadkach nawet żadna — ale katolik musi uczciwie osądzić te okoliczności w sumieniu”.
Wybory określane pookrągłostołową ordynacją wyborczą na pewno nie spełniają żadnego z tych warunków.
Aby wybory zaczęły te warunki spełniać najpierw musi być odpowiednio zmieniona ordynacja wyborcza.
@miarka
A tą ordynację wyborczą mają zmienić krasnoludki, w tym czasie, gdy katolicy będą bojkotować i czekać na gwiazdkę z nieba.
Przykro mi, ale bojkot jest najgorszą i całkowicie nieskuteczną metodą naprawiania rzeczywistości.
Pani uzupełnione wnioski są już w miarę pełne.
Nie uwzlędniła Pani jeszcze najważniejszego aspektu, czyli finansowego.
Im wyższa frekwencja a mnirj ważnych głosów tym mniejsze dotacje dla partii.
Po drugie w metodzie d’Hondta mniejsze partie mają de facto wyższy próg, czyli obie Konfederacje nie mają problemu.
Po trzecie założenie, że wszyscy niezdecydowani zagłosują na Konfederacje to since fiction.
Wnioski muszą wysnuć ludzie odpowiedzialni za kampanię w obu Konfederacjach.