Przywództwo niemieckie, czyli miecz Damoklesa nad Europą
Arogancja kanclerza Merza sięga Himalajów. Podczas tegorocznej Konferencji w Davos wygłosił przemówienie, w którym wielokrotnie wskazywał na szczególną rolę Niemiec, na jej przewodzenie Europie. Nie podał jednak, czy i kto ich powołał do tej roli. „Przywództwo” Niemiec jawi się jako butna uzurpacja, oparta na sile. Merz stwierdził, że podziela opinię premiera Kanady Marka Carneya, mówiącego w Davos: „Nie możemy już polegać wyłącznie na sile naszych wartości. Musimy również dostrzegać wartość naszej siły”. W ustach Niemca brzmi to alarmistycznie, szczególnie wobec lewackich „wartości”, które od dawna instalują w Europie.
Kto ustalił Niemcy przywódcą Europy?
Kanclerz Niemiec otworzył w piątek 13 lutego Monachijską Konferencję Bezpieczeństwa. W trakcie swojego wystąpienia przypomniał słowa Radosława Sikorskiego. Nawiązał do słynnego przemówienia sprzed 15 lat, jakie polski polityk wygłosił 28 listopada 2011 roku w Niemieckim Towarzystwie Polityki Zagranicznej w Berlinie. Ówczesny minister spraw zagranicznych Polski wzywał Niemcy do wzięcia odpowiedzialności za przyszłość Europy w obliczu kryzysu finansowego.
Cytuję Merza: „Już 15 lat temu Radek Sikorski powiedział nam, Niemcom: «Mniej obawiam się niemieckiej siły niż niemieckiej bezczynności«»”. Niemiecki kanclerz odniósł się do tego oczekiwania w ten sposób: „Te dwa elementy są częścią naszej odpowiedzialności, wynikającej z naszej historii i położenia geograficznego. Tę odpowiedzialność przyjmujemy”.
AI podaje, że w obliczu kryzysu strefy euro Sikorski wezwał w 2011 roku Niemcy do wzięcia większej odpowiedzialności za przyszłość Europy i ocenił, że brak działań ze strony Berlina jest groźniejszy niż ich nadmiar. Określił Niemcy jako głównego beneficjenta strefy euro i wezwał je do pełnienia roli lidera w ratowaniu strefy i jedności europejskiej. Ostrzegł, że upadek strefy euro byłby groźniejszy niż rosyjskie rakiety. Opowiedział się za ściślejszą integracją gospodarczą w UE, ewentualną rewizją traktatów europejskich i stworzeniem “nowego europejskiego ładu”.
Trzeba dodać, że Sikorski sformułował wówczas wiele ostrych słów pod adresem Niemiec. Wskazywał, że rynki mają pełne prawo wątpić w wiarygodność strefy euro, a większość instytucji i procedur europejskich zależy od dobrej woli i poczucia przyzwoitości państw członkowskich. Z tego powodu domagał się nowego traktatu, który uczyniłby Unię bardziej skuteczną i wzmocnienia Komisji Europejskiej. Wprawdzie podnosił też, że równolegle powinna wzrastać legitymizacja demokratyczna władzy (działanie w porozumieniu z Parlamentem Europejskim, a nawet wybór Przewodniczącego KE w bezpośrednich wyborach przez „lud europejski”), ale z tych postulatów nic do dzisiaj nie pozostało. Być może była to tylko taka blaga dla uspokojenia Europejczyków. Podnosił też, że „niektóre prerogatywy, takie jak szeroko pojęte kwestie: tożsamości narodowej, religii, stylu życia, moralności publicznej oraz stawek podatku dochodowego i podatku VAT, powinny na zawsze pozostać w gestii państw”, ale te oczekiwania też zostały zawiedzione. Wprost przeciwnie, w Europie zakorzeniło się lewactwo i umocniły euro-elity, w tym w dużym zakresie niemieckie..
Niemcy zrealizowały i nadal realizują postulaty ujęte w przemówieniu Sikorskiego. Komisja Europejska jest potężną strukturą urzędniczą, pozostającą poza faktyczną kontrolą demokratyczną ze strony członków UE. Państwa tracą swoje kompetencje na rzecz instytucji europejskich, a traktaty stają się powoli iluzją i karykaturą porozumień, które miały prowadzić do uczciwej integracji europejskiej. Wszak Schuman przedstawił propozycję utworzenia organizacji europejskiej, twierdząc, że jest to niezbędne do utrzymania pokojowych stosunków. Nic z tego nie pozostało do dzisiaj.
Co mówił Merz w Davos?
Przytoczmy fragmenty jego przemówienia.
„Pod moim przewodnictwem rząd niemiecki wyznaczył sobie dwa cele. Po pierwsze, Niemcy muszą odzyskać siłę gospodarczą. Po drugie, chcemy, aby Europa ponownie stała się kluczowym graczem – w polityce globalnej, gospodarce, a zwłaszcza w dziedzinie obronności. Musimy być w stanie się bronić i musimy to zrobić szybko. Cele te wzajemnie się uzupełniają. Konkurencyjność gospodarcza i zdolność do kształtowania polityki globalnej to dwie strony tego samego medalu. Niemcy mogą przewodzić Europie tylko wtedy, gdy są silne gospodarczo. A wpływ geopolityczny Europy i nasza zdolność obronna w dużej mierze zależą od dynamiki gospodarczej kontynentu”.
„Zapewniam Państwa: Niemcy zobowiązują się do podjęcia szczególnej odpowiedzialności w tej kwestii. Dlatego podjęliśmy decyzję o zwiększeniu wydatków Niemiec na obronność do 5% PKB. Wzmocnienie naszych zdolności wojskowych oznacza potwierdzenie suwerenności. Poprzez wzmacnianie obronności zmniejszamy zależności gospodarcze i technologiczne”.
Niemiecki mecz Damoklesa nad Europą
Niemcy, pełniący kluczową rolę w strukturach europejskich, doprowadziły do kryzysu na kontynencie. Najbardziej spektakularny, to kryzys migracyjny. Drugi w kolejności, to utrata konkurencyjności gospodarki europejskiej, wynikająca m.in. z tak chorych koncepcji jak „walka ze zmianą klimatu” w celu uzyskania „neutralności klimatycznej”, „zielony ład”, energia ze źródeł odnawialnych, etc. Teraz UE zawiera międzynarodowe porozumienia handlowe w interesie Niemiec (m.in. Mercosur), prowadzące wprost do zniszczenia rolnictwa w Europie.
Niemcy, które za pośrednictwem instytucji unijnych, doprowadziły do destrukcyjnej polityki gospodarczej w Europie, chcą teraz objąć „przywództwo” w zakresie polityki obronnej. Oczywiście, odbierając w tej mierze suwerenność państwom – członkom UE. Polska już tego doświadcza, gdy przy pomocy programu SAFE próbuje się nam ograniczać swobodę w zakresie zakupu uzbrojenia. Premier Tusk i minister Sikorski są – tradycyjnie – zwolennikami tej koncepcji.
Mrozi mnie, gdy słyszę, że Niemcy mają być odpowiedzialne za zdolności obronne Europy. Do dzisiaj nie zapłacili Polsce reparacji za zagładę milionów Polaków i zniszczenia, które spowodowali podczas II wojny światowej. Nie mają takiego zamiaru, mimo że prowadzili wobec Polski wojnę totalną. Przypomnijmy, że doktryna ta polega na działaniach wojennych bez ograniczeń moralnych i prawnych, zarówno wobec żołnierzy, jak i ludności cywilnej. Już we wrześniu 39 r. na wyraźny rozkaz Hitlera lotnicy niemieccy strzelali do uciekających, bezbronnych Polaków.
Nie łudźmy się. Niemcy to – używając frazeologii z greckiej anegdoty – odpowiednik tyrana Dionizjusza z Syrakuz, który zawiesił nad zależnym od niego Damoklesem ostry miecz na cienkim końskim włosiu. Nie dajmy się wmanewrować w taką sytuację.
Trzeba sobie uświadomić, że towary ze strefy Mercosur czy Ukrainy nie pochodzą od odpowiedników rolnych naszych gospodarzy, tylko od korporacji Bayer, Monsanto, Cargill – choć to są różne nazwy, tak naprawdę tworzą jeden moloch.
Naziści zapoczątkowali Mercosur
Podwaliny pod niemieckie inwestycje, firmy i ogromne latyfundia w strefie Mercosur zbudowano w latach 1943-1945, gdy z Niemiec wytransferowano aktywa w walutach i złocie.
Nowo przybyli transferowali przez Szwajcarię z pomocą Watykanu do południowoamerykańskich banków zawrotne sumy dolarów, złoto oraz dzieła sztuki zrabowane w Europie. Niemal każdy południowoamerykański dyktator chciał mieć takich gości u siebie, nie oglądając się na ich przeszłość.
I tak np. Alfredo Stroessner, prezydent Paragwaju, sympatyk hitlerowców (jego ojciec pochodził z Bawarii), ukrywał przez lata dr Josefa Mengele.
W Argentynie w roku 1944 Peron był wiceprezydentem, i miał wpływ na los niemieckich dygnitarzy III Rzeszy szukających tam schronienia po zbrodniach popełnionych w Europie. Było to łatwe, gdyż Ameryka Południowa pełna była bogatych kolonistów niemieckich.
Hitlerowcy ściągnęli swoich bliskich. Dzieci ich rozwinęły rodzinne biznesy, mając zrabowane przez ich rodziców pieniądze.
Osoby, które za tym stały to Alfried Krupp von Bohlen und Halbach zwany „królem armat” oraz baron Georg von Schnitzler, członek zarządu IG Farbenindustrie uważany za mózg tego gigantycznego koncernu chemicznego. Szara eminencja przemysłu chemicznego Albert Pietzsch, wpływowy finansista, Brigadeführer SS, baron Kurt Freiherr von Schröder oraz bankier i rotarianin dr Otto Christian Fischer z zarządu Reichskreditgesellschaft.
Czy można dziwić się, że dla EU dobro takich gigantów jest ważniejsze od rolnika indywidualnego?
I nie ważne jest, że przy okazji gwałci się prawa, które się samemu ustanowiło.
Obecne Niemcy chcą narzucić Europie umowę Mercosour, czyli umowę z państwami, gdzie po wojnie masowo zbiegli i ukryli się hitlerowcy wraz z rodzinami.
Teraz potomkowie nazistów zza Atlantyku chcą wraz z niemieckimi krewnymi z nad Renu wydrenować z Europy to, czego ich dziadowie nie zdążyli. Wszystko w imię rozwoju gospodarczego Argentyny, Paragwaju, Boliwii, Brazylii, Urugwaju i Wenezueli.
Jednak większe wpływy w obecnej Ameryce zarówno południowej jak i północnej mają syjoniści.
Kraje południa jeden po drugim uginają się pod presją Izraela i USA, i podpisują umowy z Izraelem.
Cel tych umów to umożliwienie izraelskim firmom kontroli nad kluczowymi dziedzinami gospodarki.
Należy do nich rolnictwo i produkcja żywności, telekomunikacja, transport, bezpieczeństwo narodowe, surowce.
To kolonializm, z pomocą USA.
Izrael zawarł identyczne umowy z niemal wszystkimi krajami Ameryki Południowej, za wyjątkiem Kuby, Wenezueli i Boliwii. To oni będą kontrolować produkcję żywności.
Teraz może łatwiej zrozumieć, dlaczego rząd warszawski, który jest tak uległy wobec syjonistów, podpisał umowę z Mercosur. Nie miał wyjścia, takie miał rozkazy.
To już się stało w wielu kluczowych obszarach, a teraz chodzi o ostateczną likwidację resztek państwowości i co najważniejsze dla naszych wrogów – na poziomie “Bestii” i na poziomie lokalnym (Niemcy) o likwidację Polaków -zepchnięcie nas do getta i demograficzne zniszczenie.
Merz skrócił II wojnę o dwa lata
/link/
Niemcy są ideologicznym szambem, które truje Europę, w tym Polskę od wielu, wielu lat.
Aktualny stan “prawny”
Propaganda robi wszystko, aby urobić poczuce, że jest już wszystko postanowione. A tak nie jest.
Umowa został skierowana do TSUE.
Nawet, gdy TSUE wyda zły werdykt nie oznacza to, że musimy się z tym zgodzić. Z chwilą ogłoszenia niepodległości Polski i co najważniejsze uzyskania realnej suwerenności wszelkie totalitarne regulacje przestają nas obowiązywać
Propaganda robi wszystko, aby utrwalić przekonanie, że jest to niemożliwe.Tak też twierdzi targowica KOPiS.