Możliwość działania państwa polskiego w kryzysie może zostać sparaliżowana nawet nie przez konflikt, tylko brak jednej ze stron, która ma kontrasygnatę dać do konkretnego dokumentu, który jest niezbędne, żeby państwo przechodziło w tryb działania czasu wojny czy czasu kryzysu. I nie jest dobrą metodą naprawiania takiego takiej sytuacji, nadzieja na to, że będziemy mieli konsensus, nadzieja na to, że się dogadają ponad poddziałami. Nawet jeżeli byłaby tutaj zgoda, to długotrwałość tej procedury rozciąga w działaniu reakcje państwa i służb państwowych, co samo w sobie jest bardzo szkodliwe. I tutaj się pojawia pytanie, w jaki sposób w takim razie to naprawić.
◊
III RP w kryzysie, czyli system do reformy
Ustrój Rzeczpospolitej Polskiej uniemożliwia sprawne jej działanie. Dopóki tego nie naprawimy, to nie wyjdziemy z kryzysu, w którym się znajdujemy
◊
Więcej: Jacek Hoga
___________
Jeden z naszych rzekomych sojuszników przypomniał zaledwie kilka dni temu, kto pomagał w wyzwalaniu Warszawy. Ciekawe czy to ci sami, którzy pomagali pacyfikować Powstanie Warszawskie… Bo narodowość podobno ta sama.
Milczeliśmy?
Tak samo jak kilkanaście miesięcy temu, gdy ten sam rzekomy sojusznik twierdził, że ‘oni jako naród nigdy nikogo nie mor**owali’.
Milczeliśmy?
Oni nie przestaną.
_____________
‘Reformy’ jakie ewentualnie nas czekają będą wyglądać jak poniżej, czyli w poszukiwaniu rottweilera. :)
‘Wicie, rozumicie Braun. My tu mamy dla was robotę na odpowiedzialnym stanowisku terminatora ds wypaczeń poprzedników. Dostaniecie trochę z tego tortu władzy i zajmiecie się tamtą ekipą, a my tu wraz z tow. Mateuszem przejdziemy do poważnego, gospodarskiego działania. No, to co? Pomożecie?‘
Obejrzeć można, pośmiać się i koniecznie poczytać komentarze.
Marek Jakubiak: TUSK stanie przed Trybunał Stanu. BRAUNA wystawimy do rozliczenia obecnego premiera [22min]
Znów kilka wolnych uwag.
______________
Nieustannie jesteśmy straszeni nadchodzącym mega-kryzysem, w*jną i głodowymi emeryturami. Zanim weźmiemy się za reformowanie państwa warto może sprawdzić jak zachowują się ludzie, gdy się im powie, że 40 lat oszczędzania to było tak dla żartu. :)
Kto niby będzie organizował nowy ustrój z bransoletkami za darmo? Sekta religijna?
Obecny system przepływu dóbr rwie się spreadami dlatego, że coraz większa część rozrachunku jest wpisywana “na emeryturę na świętego nigdy”. Jest niewydolny ponieważ żadną swoją mutacją nie ma podstawy materialnej, aby zaoferować cokolwiek w teraźniejszości, a wszystko “na świętego nigdy” przy wymaganiu wykonywania zobowiązań na “teraz zaraz”.
Ten silnik pali więcej niż pobiera paliwa. Żadne życzeniowe myślenie o NWO tego nie zmieni.
Wracamy na ziemię i zaczynamy akumulację od nowa, kto miał w ręku papierek pt. “ktoś mi jest coś winien”, to sobie może szukać ktosia, a nawet napisać złorzeczenia na ośle i pognać go w pustynię.
Z innej strony…
Metastabilność układu ciał na tym właśnie polega, że jest on w równowadze, którą jakikolwiek czynnik rozchwieje. Jakiś pułkownik z ambicjami jest najczęściej początkiem lawiny. Dlatego na Wall Street swego czasu była taka panika, bo z powodu czajniczków flota dorwała się do kasy i rwała się z łańcucha.
Przyczyną zmiany stabilności w metastabilność (metabalnce) jest ubytek środków sterujących (informacji) zapewniających skuteczność rządzenia. Gospodarka w Europie, USA czy Japonii jest poważnie dociążona spreadem, czyli różnicą pomiędzy wyceną dobra a realnym kosztem jego nabycia. Źródłem tego jest liczba “należy mi się” doklejonych do każdego łańcucha dostaw.
Paliwa, złoto, vat na srebro, vat w ogóle (czyli marża państwa nie będącego stroną wymiany/transakcji), akcyzy, ale przede wszystkim koncesje, certyfikacje, pozwolenia.
Warto przypomnieć sobie słynny epizod z budową autostrad, kiedy ludzie zaczęli pukać się w głowę, czemu mamy cement pięciokrotnie droższy niż w Chinach.
Dlaczego coś kosztuje w PL np. aż 10 USD, ale i tak nie można tego kupić nawet za tyle. W ten sposób powstaje zastępczy obieg wymiany dóbr. Z pominięciem “należy mi się”. Dlatego państwa są rozbrojone.
A dodatkowo przestaje być śmiesznie, jak się orientujemy, że musimy pracować, bo oni [należymisie] byle czego nie jedzą, a nie sieją, nie orzą, w bak mało nie leją. No i stąd te spready “bo mi się należy”, “bo jestem kimś”. A kabaretowo robi się kiedy urzędnik próbuje wmówić petentowi, że przedsiębiorca właśnie dzięki niemu może prowadzić działalność, bo jak on nie wyda kwitka, to przebrzydły kapitalista nie będzie mógł.
Tyle luźnych uwag chyba wartych rozpatrzenia PRZED rozpoczęciem ‘reformowania’ systemu.