Powszechnie wiadomo, że państwa nie wahają się ograniczać wolności wypowiedzi pod pretekstem, że stanowi ona „mowę nienawiści” lub zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności innych osób. Szczególnie często ogranicza się wolność słowa konserwatystom. Lewackie organizacje masowo wnoszą lub inicjują w prokuraturach postępowania przeciwko działaczom prawicowym i patriotycznym.
Ponowny atak na dr Kulińską
Doktor Lucyna Kulińska, badaczka Kresów, znowu została zaatakowana za swoje wypowiedzi naukowe i publicystyczne. 2 lata temu sąd w Warszawie uniewinnił ją od zarzutów rzekomego „zniesławienia” znanego z prowokacji ukraińskiego aktywisty Igora Isajewa (Krawetza). Była przez niego oskarżona w trybie prywatnoskargowym. Doktor Kulińska podkreślała przed procesem, że Isajewowi chodziło o jej zdyskredytowanie jako naukowca i że w gruncie rzeczy było to działanie skierowane przeciwko środowiskom kresowym i badaniom ukraińskiego ludobójstwa. Sędzia Małgorzata Drewin uniewinniając Kulińską stwierdziła, że jej wypowiedzi dotyczące Isajewa stanowiły krytykę dopuszczalną prawem. Zaznaczyła, że w społeczeństwie toczy się debata dotycząca stosunków polsko-ukraińskich i że nie można ograniczać swobody wyrażania poglądów w tej mierze. Prawo karne nie może być traktowane instrumentalnie jako narzędzie do zamykania debaty.
W tym roku ponownie oskarżono dr. Kulińską. Zarzuca się jej szerzenie mowy nienawiści i treści ksenofobicznych. Oskarżenie wniósł prezes Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych – Konrad Dulkowski. Proces ma się toczyć w Krakowie na podstawie prywatnego, subsydiarnego aktu oskarżenia. Oprócz tego mają mieć miejsce jeszcze 2 inne podobne postępowania sądowe. Szczegóły nie są na razie znane. Uczona wskazuje na motywy polityczne oskarżeń i kolejną próbę jej dyskredytacji jako badaczki historii.
Najjjka skazana
21 sierpnia zapadł w Rybniku wyrok skazujący wobec znanej katolickiej influencerki Natalii Ruś, występującej w sieci jako Najjjka. Oskarżano ją o pochwalanie czynu Grzegorza Brauna, który w grudniu 2023 roku zgasił gaśnicą świece chanukowe w Sejmie. Prokuratura zarzuciła jej naruszenie art. 255 Kodeksu karnego (pochwalanie czynu zabronionego). Najjjka broniła się, powołując na konstytucyjną wolność słowa i tłumaczyła, że nie miała świadomości, iż działanie Brauna mogło zostać uznane za przestępstwo. Podnosiła też, że Braun mógł zaprotestować w inny sposób oraz argumentowała, że jej wypowiedzi miały jedynie skłonić odbiorców do refleksji nad tym zdarzeniem. 23 stycznia 2025 roku została uniewinniona. Jednakże prokuratura wniosła apelację, a Sąd Okręgowy w lutym br. nakazał ponownie rozpatrzyć sprawę. Po ponownym zbadaniu sąd pierwszej instancji skazał Najjjkę na grzywnę 2000 zł. Skazana i jej adwokat nie zgadzają się z orzeczeniem i jego uzasadnieniem oraz zapowiadają apelację. Budzi wątpliwość, że można być skazanym wyłącznie za stawianie publicznych pytań w związku z jakimś wydarzeniem.
Trump ściga Harvard za antysemityzm
W Ameryce też nie jest dobrze. Republikański prezydent USA Trump polecił Departamentowi Sprawiedliwości wniesienie pozwu przeciwko Uniwersytetowi Harvarda za antysemityzm. O sprawie poinformowało 20 marca Biuro Spraw Publicznych Departamentu.
Pozew wniósł Wydział Praw Obywatelskich „za dyskryminację ze względu na rasę i pochodzenie narodowe studentów żydowskich i izraelskich, co stanowi naruszenie tytułu VI Ustawy o prawach obywatelskich z 1964 r.”. Szczegółowo uzasadniano, że po atakach Hamasu z 7 października 2023 roku Uniwersytet Harvarda tolerował antysemickie tłumy studentów, wykładowców i gości, które w ocenie Departamentu tylko rzekomo wyrażały swój sprzeciw wobec Izraela, gdy w rzeczywistości miały miejsce napaści, nękanie i zastraszanie studentów żydowskich i izraelskich, postrzeganych jako osoby o rasowych, etnicznych i narodowych powiązaniach z Izraelem. Uniwersytet miał celowo ignorować los swoich studentów żydowskich i izraelskich i nie zapobiegał takim zachowaniom, a tylko wybiórczo egzekwował regulamin kampusu. Uniwersytet Harvarda nie podjął żadnych skutecznych działań dyscyplinarnych wobec tłumów, które okupowały jego budynki i terroryzowały studentów żydowskich i izraelskich. Prawo federalne zabrania dyskryminacji ze względu na rasę, kolor skóry lub pochodzenie narodowe w szkołach, które otrzymują dofinansowanie federalne, a więc z tego powodu Departament wystąpił o zwrot ponad 2,6 miliarda dolarów z pieniędzy podatników przyznanych w ramach grantów z Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej. W oświadczeniu wydanym po otrzymaniu pozwu Harvard stwierdził, że „głęboko troszczy się o członków społeczności żydowskiej i izraelskiej i w dalszym ciągu stara się zapewnić im akceptację, szacunek i możliwość rozwoju na kampusie”. Prezydent Harvardu powiedział, że uniwersytet powołał grupę zadaniową do walki z antysemityzmem i zatrudnił nowego prorektora i nowych dziekanów oraz zreformował swoją politykę dyscyplinarną, aby była „bardziej spójna, sprawiedliwa i skuteczna”
Sędzia federalny w Bostonie oddalił 13 sierpnia pozew administracji Trumpa, w którym oskarżono Uniwersytet Harvarda o przymykanie oczu na nękanie studentów żydowskich. Orzekł też, że administracja Trumpa nielegalnie zamroziła miliardy dolarów w funduszach Harvardu. Ponadto stwierdził, że administracja nie udowodniła trwającego naruszenia federalnych przepisów dotyczących praw obywatelskich. Sędzia ocenił, że pozew, złożony w marcu, koncentruje się głównie na incydentach, które miały miejsce w roku akademickim 2023-24, a kilka z nich miało miejsce w marcu 2025 roku, zatem przypadki te są „zbyt odosobnione i epizodyczne”, by mogły stanowić dowód na ciągłe łamanie praw obywatelskich na terenie kampusu. „Nie zgadzamy się z orzeczeniem i rozważamy dalsze kroki” – powiedział zastępca prokuratora generalnego ds. praw obywatelskich w Departamencie Sprawiedliwości.
Paul Craig Roberts, konserwatywny działacz, ocenił tą sytuację jako dowód na to, że wolność słowa w USA, gwarantowana przez Pierwszą Poprawkę Konstytucji, stała się nielegalna, jeśli prowadzi do krytyki Izraela. Administracja Trumpa utrzymuje, że Harvard dopuścił się antysemityzmu, gdy niektórzy studenci protestowali przeciwko izraelskiemu ludobójstwu w Palestynie. Skrytykował też sędziego, który nie wydał orzeczenia w oparciu o Pierwszą Poprawkę. To kolejne zwycięstwo Izraela.
Świetna fotografia jest dobrana do artykułu na pudle. Dziękuję.