Twoje dziecko nie należy do ciebie. To nie jest żadna prowokacja lewicowego aktywisty. To jest zdanie, pod którym powinien podpisać się każdy katolik. Nie tylko ksiądz, nie tylko jakiś teolog, nie tylko ktoś, kto wymyśla jakieś teorie nauczania. Dziecko nie jest własnością, bo nie jest rzeczą. Jest osobą i nie posiadamy go. Dziecko zostało ci powierzone i właśnie dlatego, że dziecko nie jest niczyją własnością, od 2500 lat trwa wojna, ale trwa wojna o coś innego. Wojna jest o to, kto ma prawo je formować, kto ma pierwszeństwo w decydowaniu, kim ten mały, malutki, cudowny człowiek stanie się w przyszłości.
◊
Chora Edukacja – Ideologia zamiast nauki?
◊
Więcej: Tomasz Sztreker
Gdyby jakiś mistrz interpretacji przyszedł do moich śp. Dziadków lub kogokolwiek z tamtego pokolenia i powiedział, że ich dzieci nie są ich, to tylko szybka ucieczka by takiego wesołka ratowała.
Nie reagujemy? To chyba nie ma się co dziwić, że dokładnie 10 lat temu późniejszy plandemiczny albinos wrzeszczał w państwowej TV: ‘Dzieci nie są ani państwa, ani rodziców!’. A czyje? Big Pharmy?
Nie reagujemy? To idą dalej. Udajesz się np. do salonu samochodowego i kupujesz nowy wózek. Zapłaciłeś, odebrałeś, jeździsz. I za chwilę dowiadujesz się, że fura nie jest twoja. Jak to? A czyja? ‘Pan Bóg ci użyczył…’
Tylko dlaczego fabryka i diler ciebie obciążyli kosztami, a nie zgłosili się do Komodanta? Tego już ta banda schizofreników nie wyjaśni.