Rozbiór Ukrainy, czy to dobrze?

Stosunek państwa ukraińskiego do Polski to kolejny obszar, nieznany Polakom. Polska od początku istnienia tego państwa okazuje mu wielką życzliwość i wszelkie wsparcie, co jak dotąd nie spotkało się z przychylną odpowiedzą ze strony władz i społeczeństwa Ukrainy. Politykę państwa ukraińskiego wobec Polski należy określić jako dynamiczną – od obojętności, przez niechęć, do otwartej wrogości. Polega ona na oszczerstwach na forum międzynarodowym, roszczeniach finansowych, groźbach wobec polskich polityków, polskiego narodu i polskiego państwa ze strony przywódców państwa ukraińskiego. Stosunek ludności ukraińskiej wobec Polski i Polaków jest zróżnicowany i zależy od konkretnego przypadku.

Obraz tytułowy: LINK

 

Rozbiór Ukrainy, czy to dobrze?

W dniu 27 lipca 2026 z okazji Dnia Marynarki Wojennej prezydent Federacji Rosyjskiej Władymir Putin odbył uroczyste spotkanie z oficerami. Podczas zwyczajowego przemówienia padły znamienne słowa, dotyczące Ukrainy i jej sąsiadów.

Putin stwierdził, że zachodnie ziemie obecnego państwa ukraińskiego to dar od Stalina w ramach jednego, sowieckiego państwa, i że nie należą się państwu ukraińskiemu, gdyż zostały zabrane sąsiadom – Polsce, Węgrom i Rumunii. Stwierdził dalej, że to Rosja była gwarantem integralności terytorium państwa ukraińskiego, a teraz jest tylko kwestią czasu, gdy część ziem obecnej Ukrainy powróci do swych pierwotnych właścicieli. Z tej wypowiedzi można wnioskować dyplomatyczny gest wobec Polski, Węgier i Rumunii, przez który Rosja chce wyciągnąć te kraje z koalicji proukraińsko – antyrosyjskiej, obiecując zdobycze terytorialne. Wypowiedź ta nie została dostrzeżona w społeczeństwie polskim, media głównego nurtu nie skupiały się bowiem, aby poinformować Polaków, że taki fakt miał miejsce. Zareagował MSZ, w sposób standardowy i przewidywalny, potępiając Rosję. Wypadałoby jednak pochylić się nad tą wypowiedzią prezydenta Rosji, tym bardziej, że to nie pierwsza oferta podziału ziem ukraińskich. Już za „pierwszego Tuska” Sikorski mówił, że Putin składał taką propozycję. Należy więc uznać, że jest to oferta współpracy dla państw Europy Środkowej, w tym Polski, póki co leżąca na stole, służąca rozwiązaniu problemu Ukrainy.

Czytaj też:

zagrozenia-i-swiadomosc-polakow

ukropolin-czy-uklad-z-rosja

Wpierw należy odnieść się do samego problemu – państwa ukraińskiego i jego bytu. Niepodległość zdobyło w 1991 r., jako republika sowiecka, oddzielająca się od konającego Związku Radzieckiego. Dzisiejsze państwo ukraińskie wywodzi się więc z ZSRR, i w ramach tamtego państwa powstały jego granice. Zostały one ustalone przez Lenina, Stalina i Chruszczowa. To są ojcowie – założyciele dzisiejszej Ukrainy, którzy decydowali o kształcie jej granic. To Stalin odebrał Polsce ziemie w 1939 r. i włączył je do swojego państwa, a tak się akurat złożyło, że najbliższym okręgiem administracyjnym, do którego mógł włączyć zabrane tereny, była republika ukraińska. Tak samo z Bukowiną, odebraną Rumunii w 1939 r., tak samo z Zakarpaciem, odebranym Węgrom w 1920 r. i przekazanym Czechosłowacji, a w 1945 r. ostatecznie Ukrainie. Już w ramach ZSRR, z inicjatywy Chruszczowa do ukraińskiej republiki sowieckiej dołączono Półwysep Krymski. Tak ukształtowane państwo ogłosiło niepodległość dzięki rozkładowi ZSRR 24 sierpnia 1991 r. Status Ukrainy i jej bezpieczeństwo zostały potwierdzone podczas Memorandum budapesztańskiego w 1994 r., dzięki porozumieniu Rosji, USA i Wielkiej Brytanii. Państwo ukraińskie ma więc bardzo krótką historię, a swój kształt i istnienie zawdzięcza potęgom zewnętrznym. Ukraina ma oczywiście swoją myśl ustrojową, narodową i geopolityczną. Historia tych przemyśleń zaczyna się w II połowie XIX w. i opiera się na darwinizmie społecznym, kulcie siły i szowinizmie, czego emanacją był i nadal jest rozwój banderyzmu jako ideologii państwowej państwa ukraińskiego. Polacy zasadniczo nie znają historii Ukrainy i jej spraw wewnętrznych, co jest jedną z przyczyn ulegania iluzjom, szerzonym przez wrogów Polski.

Stosunek państwa ukraińskiego do Polski to kolejny obszar, nieznany Polakom. Polska od początku istnienia tego państwa okazuje mu wielką życzliwość i wszelkie wsparcie, co jak dotąd nie spotkało się z przychylną odpowiedzą ze strony władz i społeczeństwa Ukrainy. Politykę państwa ukraińskiego wobec Polski należy określić jako dynamiczną – od obojętności, przez niechęć, do otwartej wrogości. Polega ona na oszczerstwach na forum międzynarodowym, roszczeniach finansowych, groźbach wobec polskich polityków, polskiego narodu i polskiego państwa ze strony przywódców państwa ukraińskiego. Stosunek ludności ukraińskiej wobec Polski i Polaków jest zróżnicowany i zależy od konkretnego przypadku. Zasadniczo Ukraińcy traktują Polskę jako Zachód i bardzo chętnie przeprowadzają się na terytorium naszego kraju. W większości nie mają agresywnych zamiarów, nie chcą zmieniać Polski w Ukrainę, tylko żyć wygodnie i bezpiecznie. Zdarzają się jednak ludzie stamtąd bardzo niewdzięczni i roszczeniowi, a także wyznawcy ideologii banderowskiej, szczególnie agresywnie nastawionej do Polaków. Nie można więc powiedzieć, że Ukraińcy darzą Polskę jakąś szczególną przyjaźnią, ale często wybierają nasz kraj jako swoje miejsce do życia. Kategoria wdzięczności wobec Polaków i Polski nie jest w większości przez Ukraińców rozpatrywana, co wynika z odmiennego wobec Polaków, turańskiego wzorca cywilizacyjnego. To jest błąd, popełniany powszechnie w Polsce: oczekiwanie od Ukraińców, że okażą wdzięczność. To jest rzadkie w cywilizacji turańskiej, tam nie okazuje się wdzięczności, ale respekt wobec siły. Tego więc, a nie wdzięczności powinni Polacy domagać się od Ukrainy i Ukraińców: respektu, do tego jednak należy potrafić okazywać siłę i zdecydowanie.

Nie ulega jednak wątpliwości, że państwo ukraińskie składa się w dużej mierze z ziem niegdyś polskich, z których polskość była rugowana w kilku falach: rusyfikacja i germanizacja w czasie zaborów; agresja Ukraińców w latach 1918-1921; represje stalinowskie przed II Wojną Światową: fala represji w latach 1939-1941; represje niemieckie podczas okupacji hitlerowskiej; i największa likwidacja polskości, wielka rzeź Polaków i innych nacji, dokonana przez Ukraińców pod wodzą UPA w latach II Wojny Światowej i po niej, zwana zwykle Rzezią Wołyńską. Ukraińcy nigdy Polaków nie przeprosili, nie umożliwili ekshumacji i pochówku pomordowanych Polaków, nie dali żadnego zadośćuczynienia. Przeciwnie, stosunek władz Ukrainy do Polaków polega na bucie, okazywaniu wyższości, słownej agresji i decyzjach, w ogóle nie liczących się z polskim interesem. Czynniki nacjonalistyczne, czyli banderowskie idą jeszcze dalej, posuwając się do roszczeń terytorialnych i otwartych gróźb. Poza tym od 24 lutego 2022 r. władze Ukrainy robią bardzo dużo, aby wciągnąć Polskę i NATO do wojny z Rosją. Politykę państwa ukraińskiego wobec państwa polskiego i Polaków można zatem określić jako wrogą. Polska ma więc realne powody, aby obawiać się zarówno państwa ukraińskiego, jak i niektórych czynników społecznych. Są to zagrożenia, dotyczące bezpieczeństwa, polityki i ekonomii. Nastroje antypolskie są szczególnie żywe na Ukrainie Zachodniej, tam, gdzie niegdyś kwitło polskie życie, a skąd bardzo okrutnie polskość usunięto.

W tym kontekście należy spojrzeć realistycznie na ofertę prezydenta Putina i odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Czy Ukraina może prowadzić politykę przyjazną Polsce? Odpowiedź brzmi: teoretycznie TAK, praktycznie NIE. Czy Ukraina może wygrać wojnę z Rosją? Odpowiedź brzmi: NIE. Czy Ukraina może samodzielnie funkcjonować jako państwo bez protekcji zewnętrznych potęg? Odpowiedź brzmi: NIE. Czy państwo ukraińskie po zakończonej wojnie może być zagrożeniem dla Polski? Odpowiedź brzmi: TAK. Czy Polska jest w stanie uporać się samodzielnie z Ukrainą? Odpowiedź brzmi: NIE. Czy Polska prowadzi własną politykę w interesie narodu i państwa polskiego? Odpowiedź brzmi: NIE. Czy Polska może liczyć na ochronę Zachodu przed Ukrainą? Odpowiedź brzmi: NIE. Czy Polska ma wspólny interes z Rosją przeciw Ukrainie? Odpowiedź brzmi: TAK. Czy Polska byłaby w stanie zaanektować część ziem ukraińskich, a niegdyś polskich? Odpowiedź brzmi: NIE. Czy oprócz Polski są inne państwa zagrożone przez Ukrainę? Odpowiedź brzmi: TAK, cały region, wszyscy sąsiedzi.

Wnioski należy wyciągnąć następujące. Polska nie ma interesu w popieraniu państwa ukraińskiego, gdyż jest ono zagrożeniem dla państwa polskiego. Aby Ukraina mogła przestać być zagrożeniem dla Polski, Polska musiałaby odzyskać niepodległość i prowadzić wobec Ukrainy własną politykę. Nawet jednak wówczas sama Polska byłaby za słaba, aby uporać się z naciskiem ze strony państwa ukraińskiego. Należy pamiętać, że państwo to jest własnością oligarchów i zachodnich funduszy, a główne wpływy polityczne, za pośrednictwem USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec mają tam siły koszerne. Skoro więc Polska nie może sama poradzić sobie z państwem ukraińskim w kontaktach międzypaństwowych, tym bardziej nie byłaby w stanie poradzić sobie z zagospodarowaniem anektowanych ziem. Byłoby to dla Polski strategiczną katastrofą, narażającą Polaków na wielkie zagrożenie banderowskim terroryzmem, jak w czasach II RP. Należy odrzucić romantyczne mrzonki o powrocie Lwowa do Polski w obecnym kształcie stosunków. Absolutnie Polska nie powinna wcielać żadnych ziem obecnego państwa ukraińskiego, bo byłaby to bramą do konfliktów wewnętrznych w państwie polskim. Nie powinna też przyjmować takich prezentów od Rosji, gdyż to stawiałoby Polskę w roli moskiewskiego klienta, przez co Rosja uzyskałaby gwarancję stałego wtrącania się w wewnętrzne sprawy polskie.

Problem Ukrainy należy rozwiązać inaczej, i zrobić to we współpracy ze wszystkimi państwami regionu, zagrożonymi przez państwo ukraińskie. Należy wyodrębnić państwa, zainteresowane w bezpieczeństwie ze strony Ukrainy, należące dziś do Unii Europejskiej, nawet bowiem po jej rozpadzie wciąż będą miały wspólne interesy. Te państwa to Węgry, Czechy, Słowacja, Rumunia i Polska. Powinny one zawiązać ściślejszy sojusz antyterrorystyczny, zwany Europejską Strefą Bezpieczeństwa. Strefa byłaby wolna od terroryzmu, zagrażającemu obecnie Europie: banderowskiego, czyli nazistowskiego, islamskiego i lewackiego. Do tego sojuszu, na zasadzie partnerstwa mogłyby być zapraszane inne państwa regionu: Mołdawia, Białoruś, Serbia, Bułgaria, Austria, ew. inne, jeśli wspólne interesy zostałyby uzgodnione. Niemcy byłyby wykluczone ze względu na ich dążenia imperialne i wspieranie Ukrainy. Państwa bałtyckie należałoby uznać za strefę wpływów Rosji i nie mieszać się do ich spraw. Rosję trzeba by zaprosić do współpracy jako państwo zainteresowane, na specjalnych zasadach, aby uniknąć dominacji rosyjskiej w Strefie. Wszystkie te państwa powinny zająć się bezpieczeństwem wewnętrznym Ukrainy i jej ludności. Obecnie bowiem ludność bardzo cierpi na skutek wojny i polityki reżimu kijowskiego, na skutek obecności tam wpływów spoza regionu. Główne zadanie sąsiadów Ukrainy polegałoby na zapewnieniu bezpieczeństwa całego regionu i ludności cywilnej, w tym ludności Ukrainy. Wymagałoby to ustanowienia sojuszniczej kontroli międzynarodowej, podobnie, jak nad Niemcami po II Wojnie Światowej. Celem tej kontroli byłoby również to samo: denazyfikacja Ukrainy i ukształtowanie nowych elit państwa ukraińskiego, które byłyby z jednej strony świadome interesu państwa, a z drugiej przychylnie nastawione do sąsiadów. Jest to praca na kilkadziesiąt lat, i przez ten czas terytorium Ukrainy powinno być strzeżone przez jej sojuszników regionalnych od wszelkich wpływów spoza regionu. Taki sojusz powinien zostać zawiązany zwłaszcza po zaanektowaniu części ziem państwa ukraińskiego przez Rosję, aby nie dopuścić do roszczeń terytorialnych Ukrainy wobec sąsiadów.

Czytaj też:

popis-banderyzmu

Ten specjalny status Ukrainy byłby częścią szerszego projektu geopolitycznego, łączącego Wschód i Zachód, jako Globalna Oś Pokoju Waszyngton – Warszawa – Pekin. Należałoby też dołączyć do projektu Indie, Iran, Turcję i inne państwa BRICS, między innymi w celu zrównoważenia wpływów Rosji. Taki kształt sojuszu pozwoliłby na współpracę wzdłuż drugiej Osi Pokoju Północ – Południe, łączącej Morze Barentsa z Morzem Arabskim, tam, gdzie dziś przebiega Nowa Żelazna Kurtyna. Polska byłaby centralnym obszarem sojuszu, zapewniającym homeostazę kontynentalną, jako Most i Strażnica Eurazji. W ten sposób państwa Europy Środkowej mogłyby w pełni wykorzystać relacje z Zachodem, zarówno europejskim, jak i atlantyckim. Rozwiązanie kwestii ukraińskiej jest więc problemem nie tylko Ukrainy i Rosji, ale również Polski i innych państw regionu, a szerzej – całego świata. To jednak powinno zostać ustalone na forum regionalnym, z pominięciem wpływów Zachodu i sił koszernych.

O zagrożeniach, wojnach, Żydach, gojach, Ukrainie, Rosji, Chinach, Ameryce, i wyjściu z matni piszę w mojej najnowszej książce: Nasza polska walka. Tak odniesiemy zwycięstwo. Link do książki: sklep

________________

Rozbiór Ukrainy, czy to dobrze?, Bartosz Kopczyński, 31 lipca 2026

Więcej: Bartosz Kopczyński

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!