Namysł nad światem i pole walki

 

“Lecz teraz zaprawdę powiadamy wam, że sama wiara do zbawienia niedosteczną się stała, bo nie ten już jest żywot absolutny, aby Boga znać i wierzyć tylko w prawdziwe objawienie (J 17,3 etc.), lecz ten, aby poznawszy Boga, własną wolą “Bożą wolę spełniać, jako w niebie, tak i na ziemi” – a czynem społecznym społecznego Boga wyznawać, uwielbiać i święcić.”

[August Cieszkowski, z dzieła napisanego ok. 190 lat temu, pisanego ponad 50 lat. Kogo rażą słowa “społeczny”, “społecznego”, pisane w XIX w. może je zamienić terminami “wspólnotowy”,  ew. “solidarnościowy” “]

 

Przyszedł jak zwykle, niezapowiedzianie, ze swoją nieodłączną torbą przewieszoną przez ramię, z lekko zmierzwionymi włosami i błyszczącymi oczami.

Telewizor miałem włączony na transmisję z historycznej wizyty ważnego polityka w Polsce.

– Ścisz to pudło!

– No co ty. Zaraz będzie przemawiał.

Spojrzał na mnie tym swoim świdrującym wzrokiem i spokojnie, akcentując każde słowo powiedział:

– No nie mów… I   t y  t e ż ?

– Co “ja też”? – spytałem.

– Ty też wierzysz w te bzdury?

– W jakie bzdury?

– No w “przywództwo” światowe, “pomoc” dla Ukrainy, w solidarność – ledwo powstrzymał śmiech – w o l n e g o świata, w dążenie do “zakończenia wojny”, w to, że militarne imperium chce zakończenia jakiejkolwiek wojny? Przecież oni już kilkadzisiąt lat “żyją z wojen”, z wywoływania, w stylu operacji Gladio, wojen, prowokowania stanów zagrożenia i konfliktów zbrojnych, podtrzymywania, przedłużania wojen i zalewania świata swoja amunicją i swoją elektroniczną stalą, na gąsienicach, na skrzydłach, na kołach, na śmigłach i na wodzie. Zdzierają kasę ze swoich podatników i z podatników NATO. I umacniają władzę wspópracującej z nimi niemilitarnej finansjery.

Nie wiedziałem co myśleć… Dorzucił:

– A teraz nazwij mnie “ruską onucą”, “teoretykiem spiskowym” i “pożytecznym idiotą Kremla” albo inną jakąś anatemą, którą twoi neokońscy ajatollahowie globalnego militaryzmu ze służb podrzucają takim łatwowiernym, łatwo się wzruszającym”humanistom” jak ty.

Jego spojrzenie było wyraźnie kpiące. Opanowywał się, by nie powiedzieć na mój temat czegoś bardziej dosadnego. Tylko wspomnienia o naszej wieoletniej przyjaźni sprzed lat powstrzymywały go przed rozwinięciem tematu mojego stanu umysłowego.

– Odpowiednio przez siebie moderowane dziwne wojny, czy też konflikty zbrojne, oczywiście, kiedyś kończą, jak w Afganistanie, kiedy nasycą już region swoimi militariami i oskubią go z bogactw naturalnych i ziemi, jak to robi BlackRock, prawa ręka FED, na Ukrainie, lub kiedy wykorzystają dane plantacje, jak te afgańskie, do produkcji opium, czy podobnych dóbr humanitarnych na których dystrybucji CIA zarabia od minimum kilkudziesięciu lat. Cytrynkę wyciśniętą przestaje się gnieść w dłoni, gdyż byłoby to irracjonalne – zakończył szerokim uśmiechem. Dlatego nasze imperium militaryzujące nie broni Palestyńczyków. Za małą mają siłę nabywczą – uśmiechnął się znacząco.

Rządy militarkracji będą trwały wiecznie. Dlaczego? Gdyż zawsze znajdą się zooidalne plemiona, narody i “państwa”, które będą chciały samoistnie lub z poduszczenia sprytnych środowisk poszerzyć swoje tereny wypasu swojego “społeczeństwa”. Z powodu tego, co znajduje się pod ziemią (paliwa albo metale ziem rzadkich) albo nad ziemią (patoideały Wielkości, Zaprowadzania Demokracji, Ziemi Obiecanej, jednym słowem Większych Pastwisk). Wiecznie będą trwać, bo oddaliśmy im bez walki pole walki…

Twoja mina mówi, że nie wierzysz, by tak odczłowieczony, zwierzęcy świat miał trwać wiecznie.

Ale łudzisz się. Dowodem twojego złudzenia jest to, że nawet wyobrazić sobie nie możesz kto i co miałby zacząć robić coś alternatywnego lub choćby zatrzymać ten animalno-militarny kołowrót? Chrześcijan umiejętnie przekierowano na zaświatowość. Trzecią osobę boską odcięto – wbrew tekstom źródłowym – od wymiaru społecznego i “tuziemskiego”. Jako w niebie tak i na ziemi przyjdź panowanie Twoje – zmieniono w ckliwą lirykę do niczego nie zobowiązującą. Swojego chrześcijańskiego Boga pozwoliliśmy zmienić na przedchrześcijańskie bożyszcze rozdwojone w sobie na “dobro” i “zło”, części które legalnie walczą ze sobą. I w takim rozdwojonym pseudouniwersum wegetujemy.

Dopił herbatę i wyszedł zostawiając mnie zamyślonego.

 

============================

 

image

Autor wiersza: wawel

O autorze: wawel