Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
−∗−
Ksiądz Marek Bąk: POLITYCY POWINNI BYĆ JAK ŻOŁNIERZE!
◊
“O niepodległości pozornej udawanej”
“Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny”- przytoczone słowa Prymasa tysiąclecia zawsze aktualne oraz m.in. to:
Jest jednak mały zgrzyt na początku, który zniechęci być może zwolenników Piłsudskiego. Ja, osobiście dzielę jego życie na dwa okresy. Pierwszy to walka legionistów o niepodległość, drugi to okres zdecydowanie zły – od zamachu majowego. Ten drugi okres przeważył.
Zdarzyła się też nieścisłość. Lech Kaczyński nie sprowadził B’nai B’rith do Polski, tak jak stwierdził Marek Skowroński. Sami się pojawili i sami się zarejestrowali sądownie bez żadnego sprzeciwu z jakiejkolwiek strony i przy pisemnym poparciu post factum od L. Kaczyńskiego.
Pomimo tego warto wysłuchać, bo słowa ks. Marka są stokroć więcej warte od dzisiejszej spodziewanej zakłamanej ględy polityków z okazji dnia bez niepodległości.
Dla zainteresowanych.
___________
WYWIAD POSPIESZALSKIEGO: MAMY NIE BYĆ DUMNYM NARODEM! KOMU NA TYM ZALEŻY? [75min]
___________
Tymczasem w Gdyni.
Bartosz Kopczyński: „Kompas jutra”: Celem jest projektowanie nowego Polaka! [12min]
dzielę jego życie na dwa okresy. Pierwszy to walka legionistów o niepodległość, drugi to okres zdecydowanie zły – od zamachu majowego. Ten drugi okres przeważył.
Chyba dość niefrasobliwie nazywasz ten “pierwszy okres” w życiu Piłsudskiego “walką o niepodległość”. Owszem, niepodległość – ale czyją? Narodu polskiego czy raczej jidokomuny, z którą żywo współpracował i współtworzył Polską Partię Socjalistyczną.Także był redaktorem (przez jakiś czas naczelnym) pisma jidokomunistycznego „Robotnik”, gdzie współpracował i tworzył przyjaźnie z takimi “przyjaciółmi niepodległej Polski” jak m.in. Feliks Kon, Lewinsohn czy Szapiro (ojciec Hanny). Brał udział w zjeździe partii socjalistycznych w Genewie w 1905 r., gdzie zawarł znajomości z Julianem Marchlewskim czy przede wszystkim z Włodzimierzem Iljiczem. Miało to w przyszłości wpływ na jego fatalne decyzje wojskowe, gdy już dołączył w końcu do walk z bolszewikami w 1920 r., ale konsekwentnie pomijał okazje, gdy można było ich ostatecznie dobić. Np. słynna pogoń za niedobitkami Tuchaczewskiego za Niemen, gdzie Polacy niesieni falą zwycięstwa mogli ich wytępić dp ostatniego, ale ku rozpaczy dowódców nagle ulitował się nad ich ‘przemęczeniem” i ogłosił popas. Dało to bolszewii czas na ucieczkę na teren Rosji, połączenie z innymi oddziałami i następnie odrośnięcie łba hydry. Gdyby nie ta decyzja Piłsudskiego, być może nie chcącego w imię dawnych przyjaźni doprowadzić do całkowitego złamania ruchu spod znaku rewolucyjnej gwiazdy, z którym przez większość życia sympatyzował, to zapewne inaczej potoczyłyby się losy Polski i Europy.
Legenda o li-tylko “niepodległościowej” walce Piłsudskiego z caratem jest częścią mitu, konsekwentnie tworzonego w Polsce przedwrześniowej i pokutującego do dziś, z wiadomym skutkiem (pisowskie rogatywki czy ogłaszająca siebie “kontynuatorem działalności niepodległościowej Ziuka” kulawa kaczka z Żoliborza). Fakty śmiertelnie dla Polski niebezpiecznej współpracy Piłsudskiego z międzynarodówką socjalistyczno-komunistyczną, o czym powyżej jedynie napomykam, były pomijane a nawet groziło za “kalanie pamięci Marszałka” ciężkie pobicie przez piłsudczykowskie bojówki (np. napad na prof. Cywińskiego i dziennikarzy Dziennika Wileńskiego w 1938 r.).
Ja o tych rzeczach wiem. Piłsudski nienawidził caratu, a tym samym widział “białych” jako zagrożenie większe od “czerwonych”- od bolszewickiej Rosji. Do samego końca darzył Żydów większą atencją niżby na to zasługiwali (ze wzajemnością). Tak jak napisałem nie da się obronić tego co się działo od 1926 roku. Zamach majowy poparli – oficjalnie: żydokomuna (KPP), PPS, masoneria. Natomiast gwoli sprawiedliwości był współorganizatorem legionów i to jest fakt. Walczyli z bronią w ręku o wolną Polskę od 1914-1918. A o wojnie bolszewickiej też wiem. Ogólny bilans- negatywny.
Dla piłsudczyków: zdarzały się przypadki zasłużonych oficerów, którzy pomimo pięknej karty walki o niepodległość i w wojnie 1920, przypadki, gdy przechodzili oni na stronę Niemców albo sowietów i zostawali zdrajcami pomimo chwalebnej przeszłości. Zróbcie uczciwy bilans Marszałkowi.
był współorganizatorem legionów i to jest fakt
To też nie jest takie jednoznaczne i proste. Nie ulega bowiem kwestii współpraca wywiadowcza Piłsudskiego z zaborcami: Austrią i Niemcami w okresie już od 1906 roku (działał wtedy wspólnie z “wierchuszką” PPS, m.in . Feliksem Konem, których trudno posądzać o gorliwe działania na rzecz wyzwolenia Polski) do lata 1915 r. – kiedy to na skutek działań wojennych nastąpiło uwolnienie Królestwa od Rosjan. https://bazhum.muzhp.pl/media/texts/przeglad-historyczny/1993-tom-84-numer-2/przeglad_historyczny-r1993-t84-n2-s165-184.pdf
Pytanie pozostaje, na ile wywiadowczo-agenturalna działalność Piłsudskiego była: po pierwsze: narzędziem do przede wszystkim realizacji jego własnych ambicji; po drugie: czy w ogóle mogła posłużyć Polsce w odzyskaniu niepodległości.
Bowiem orientacja na agenturalną współpracę na rzecz Austro-Węgier a potem również Berlina stwarzała wprawdzie skrzydło ochronne dla budowy “po cichu” i na tyłach zalążków narodowej armii polskiej, ale zarazem była mrzonką, którą widział każdy trzeźwy polityk, m.in. Dmowski. Czyż mogła doprowadzić do niepodległości Polski, skoro trup miałby układać się z mordercą w sprawie swego ożywienia?
“Skrzydła” te były więc raczej sposobem sprawowania wieloletniej kontroli przez zaborców nad rozwichrzonym Piłsudskim, potencjalnym zapalnikiem rewolucyjno-wyzwoleńczych ruchów w Królestwie Polskim i Galicji. O tej mrocznej stronie swojej współpracy z okupantami Polski – dalekiej od idei “wyzwolenia z niewoli” – Piłsudski nie mógł nie wiedzieć.
Więcej szczegółów w zacytowanym wyżej b. ciekawym i ważnym artykule.
Na osobne opracowanie czeka temat zaślepienia Piłsudskiego nienawiścią do caratu i wszelkich jego wcieleń, w tym do armii “białych” Rosjan, która stanowić mogła w 1917-19 roku rzeczywistą siłę zdatną do współpracy z wojskami polskimi dla ostatecznego rozgromienia i zdławienia Rosji, tym razem bolszewickiej.
Tę szansę – w postaci współpracy z Denikinem czy Kołczakiem – Piłsudski odrzucił. Oto kolejna zmarnowana przez niego – celowo, jak się przypuszcza – możliwość zdeptania bolszewizmu w jego zarodku. Bolszewizmu budowanego – przypomnijmy – przez jego przyjaciół z czasu kongresu socjalistycznego w Genewie w 1905 roku: Włodzimierza Iljicza i Marchlewskiego. W końcu – Piłsudski był socjalistą i nigdy się tego nie wyparł.