Patrzę na usilne dążenia decydentów III RP, aby wciągnąć Polskę do wojny przeciw Rosji, skoordynowane z celami ich zagranicznych właścicieli, a jednocześnie dostrzegam, że najmniej do wojny pali się Rosja, która reaguje bardzo powściągliwie na liczne prowokacje ze strony państw NATO, w tym Polski. Możliwa jest jednak tak duża prowokacja, że Rosja zostanie zmuszona do jakiejś reakcji, która zostanie natychmiast rozgłoszona na cały świat jako agresja Rosji bez żadnego powodu na pokojowe państwo. W całej UE, szczególnie w Polsce zostałaby wówczas rozkręcona potężna histeria, a wszyscy oficjalni politycy, media i eksperci III RP zawiążą porozumienie jedności narodowej, uderzą w patriotyczne tony i popędzą Polaków, niektórych na śmierć i rany, innych na wygnanie, poniewierkę, poniżenie. Będą temu towarzyszyły te same zjawiska, co zawsze: nędza, głód, gwałty na kobietach, ruina całego pokolenia i przyszłości następnych.
◊

Obraz tytułowy kasownik kolejowy LINK
Reset Polski?
Co władza może zrobić Polakom, i jakie mogą być konsekwencje?
Nie dalej, jak wczoraj, tj. w dniu 21 sierpnia 2026 r. w Warszawie odbyła się debata z udziałem dr. Leszka Sykulskiego i mojej skromnej osoby. Okazją do tej debaty były niedawne publikacje dwóch książek: Leszka Sykulskiego „Geopolityka świata wielobiegunowego”, mojej „Nasza polska walka. Tak odniesiemy zwycięstwo”, oraz publikacja internetowa doktryny dr Leszka Sykulskiego dla państwa polskiego pn. „Doktryna równowagi suwerennej”. Tytuł debaty był celowo prowokacyjny: „Reset z Rosją?”. Transmisję live z debaty zapewnili panowie z kanału „Podcastersi”. Obaj prelegenci mieli pełną świadomość, że użyte pojęcie „resetu” ma znaczenie medialne, a nie doktrynalne, i że w polityce międzynarodowej myśli się w zupełnie innych kategoriach. Jednak w trakcie historii III RP Polacy zostali poddani potężnym procesom debilizacji, dlatego powszechna świadomość zagadnień strategicznych jest znikoma, ponadto spreparowana, zmanipulowana, oparta na emocjach i fałszywych resentymentach. Próba uświadomienia Polakom, w jakiej sytuacji się znajdują wymaga więc uprzedniego przebicia się przez mur obojętności i fałszywej wiedzy. Do tego pierwszego przełamania nie nadają się terminy fachowe, które przeciętnym ludziom niczego nie mówią, tylko mocne akcenty, budzące skojarzenia i emocje. A ponieważ zarówno pierwsza, jak i druga sylaba popisu rozpropagowały pojęcie „resetu z Rosją” na użytek własnych pozornych wojenek, dlatego taki właśnie wybór tytułu debaty.
Debatę można obejrzeć tu: LINK
Była ona surogatem dyskusji w gronach: akademickim, wojskowym i politycznym, czyli w tych obszarach, które każde szanujące się państwo utrzymuje, podtrzymuje swobodę wypowiedzi, i zatrudnia do tego niezależnych ekspertów o różnych punktach widzenia, aby decydenci państwa mieli świadomość sytuacyjną i mogli podejmować właściwe decyzje, zgodne z interesem narodu i państwa. Niestety, w Polsce nie możemy póki co na to liczyć, bynajmniej nie z powodu braku ekspertów. Tych mamy wielu, w tym sensie, że instytucje, finansowane ze środków publicznych zatrudniają tabuny ludzi z tytułami naukowymi, którzy wykonują nawet jakąś pracę i pobierają za to sowite apanaże. Pół biedy byłoby, gdyby ich praca była bezużyteczna, wtedy moglibyśmy mówić tylko o marnotrawstwie środków publicznych. Niestety, praca tych tzw. ekspertów bywa również szkodliwa, gdyż motywuje lub uzasadnia błędne decyzje polityczne, szkodliwe dla narodu i państwa.
Powodem jest okoliczność, którą podnoszę w wielu publikacjach i wypowiedziach: znajdujemy się pod samookupacją, co rozumiem w ten sposób, że nasze państwo nie ma autonomii decyzyjnej, będąc systemem samosterownym, co oznacza, że ma zewnętrznych decydentów, a oficjalni politycy, media i eksperci nie są polscy w sensie tożsamości i celów, lecz tylko polskojęzyczny, czyli operujący na kierunku polskim, aby udawać, że Polacy rządzą swoim państwem, a władza podejmuje decyzje w ich interesie. Decyzje w Polsce podejmowane są w interesie zewnętrznych decydentów, którzy nie życzą sobie, aby Polacy dowiedzieli się o tym, dlatego zatrudniają chmary tzw. ekspertów, aby dezinformowali Polaków. Blokada debaty publicznej w Polsce dokonuje się więc na dwóch poziomach: pierwszy to zakaz mówienia, a drugi to głupota i niekompetencja mówców. Sami decydenci również nie domagają się wolności debaty z tych samych powodów: mają zakaz od swoich właścicieli, poza tym są zbyt głupi i niekompetentni, aby zrozumieć, czego nie wiedzą. Większości aktorów, czy raczej pionków światka naukowego, eksperckiego i politycznego przekonać się nie da, dlatego ludzie prawdy muszą odwołać się do ludu, co też czynię.
W wymienionej debacie chcieliśmy przedstawić nasze poglądy co do możliwości normalizacji stosunków z Federacją Rosyjską i Republiką Białoruś. Osadziliśmy to jednak w szerszym kontekście końca Pax Americana, sytuacji Unii Europejskiej, Ukrainy i trwającego konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. Konkluzja jest taka, że normalizacja stosunków z Rosją i Białorusią, a dalej z Chinami i państwami BRICS jest nam potrzebna do oddalenia licznych zagrożeń dla państwa polskiego, a w dalszym ciągu do budowania silnej pozycji politycznej i gospodarczej Polski. Nie jest to jednak możliwe obecnie, ze względu na brak woli politycznej po stronie decydentów państwa polskiego, którzy odbierają polecenia spoza Polski. Jedyny argument, jaki wobec tych ludzi ma naród, to groźba utraty przez nich władzy na skutek działań narodu, czyli w praktyce jego czynnej prawdziwej Elity Organicznej Narodu. Docelowo należy całkowicie wymienić tą skompromitowaną i skorumpowaną deklasę polityczną, a stanowiska te muszą zająć przedstawiciele Elity Organicznej Narodu. Teoretycznie istnieją takie możliwości w legalnym porządku demokratycznym.
Jednak grupa trzymająca władzę nie zechce jej oddać i będzie bronić swoich pozycji, współpracując jednocześnie ze swoimi zewnętrznymi decydentami. W tle są następujące okoliczności:
- wojna Usraela z Iranem, której może się przydać jakaś dywersja na tyłach w postaci zaangażowania sojuszników Iranu. Tą dywersją może być eskalacja wojny ukraińskiej na kraje bałtyckie i Polskę.
- Zagrożenie we Francji w postaci Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, którego kandydat może wygrać wybory prezydenckie w kwietniu i w maju 2027 r., co zapewne uruchomi sekwencję rozpadu Unii Europejskiej.
- Zagrożenie w Niemczech w postaci wzrostu znaczenia politycznego AFD (na marginesie: dla Polski to ma znaczenie korzystne w znaczeniu osłabienia UE, i niekorzystne w znaczeniu możliwego rewizjonizmu niemieckiego. Generalnie nie należy ufać żadnym Niemcom, którzy popierają dalsze istnienie federalnego imperium niemiecko-pruskiego).
- Zagrożenie w Polsce w postaci rosnącego niezadowolenia z popisowej ekipy rządzącej, przekładające się na wzrost poparcia dla Grzegorza Brauna i Konfederacji Korony Polskiej.
- Zagrożenie na Ukrainie w postaci kończących się zasobów mięsa armatniego.
Patrzę na usilne dążenia decydentów III RP, aby wciągnąć Polskę do wojny przeciw Rosji, skoordynowane z celami ich zagranicznych właścicieli, a jednocześnie dostrzegam, że najmniej do wojny pali się Rosja, która reaguje bardzo powściągliwie na liczne prowokacje ze strony państw NATO, w tym Polski. Możliwa jest jednak tak duża prowokacja, że Rosja zostanie zmuszona do jakiejś reakcji, która zostanie natychmiast rozgłoszona na cały świat jako agresja Rosji bez żadnego powodu na pokojowe państwo. W całej UE, szczególnie w Polsce zostałaby wówczas rozkręcona potężna histeria, a wszyscy oficjalni politycy, media i eksperci III RP zawiążą porozumienie jedności narodowej, uderzą w patriotyczne tony i popędzą Polaków, niektórych na śmierć i rany, innych na wygnanie, poniewierkę, poniżenie. Będą temu towarzyszyły te same zjawiska, co zawsze: nędza, głód, gwałty na kobietach, ruina całego pokolenia i przyszłości następnych. W tym kontekście wskazuję na trzy możliwe scenariusze w perspektywie do końca 2027 r.:
- Stan wojenny z wojną. Siły zewnętrzne uruchamiają wojnę z Rosją za pomocą prowokacji z udziałem Polski lub państw bałtyckich. Następuje deeskalacyjne uderzenie Rosji na cele infrastruktury krytycznej, które zostaje przedstawione jako agresja. W Polsce ogłoszony jest stan wojenny, podobnie w innych krajach UE. Wybory we Francji zostają zawieszone, tak samo w Polsce. Następuje mobilizacja sił w całej UE i Wielkiej Brytanii, dalsze wsparcie Ukrainy, pacyfikacja Polski. Przywódcy opozycji zostają aresztowani, internowani lub zlikwidowani. Następują liczne konfiskaty własności prywatnej, pacyfikacja ludności poprzez mobilizację mężczyzn i ewakuację pozostałej ludności. Granice zostają zamknięte, prawa obywatelskie i wolność słowa zawieszone, narasta represyjność wszystkich systemów sterowania społecznego. Państwo ogarnia chaos, narastają braki podstawowych dóbr i usług, brakuje energii elektrycznej, paliw, towarów, leków. Firmy się zamykają, brakuje pieniędzy, za które i tak nie ma co kupić, nie można jednak obsługiwać rat kredytów, które nie ulegają zawieszeniu, a banki egzekwują swoje należności. Konsumpcja i komfort życia kończą się natychmiastowo, początkowo wybucha panika i rozlewa się strach, potem, gdy ludzie nieco ochłoną, pojawia się wściekłość. Władza traci kontrolę nad państwem i służbami, prędzej czy później część wojska się buntuje, łączy się ze zorganizowaną częścią społeczeństwa i obala władzę. Ci z decydentów III RP, którzy nie zdołają uciec, zostają zamordowani. Przesilenie następuje w ciągu 2-3 miesięcy. Taki jest możliwy scenariusz tego, co może się stać, jeśli decydenci III RP zdecydują się włączyć Polskę do wojny z Rosją.
- Stan wojenny bez wojny. Rzeczywista wojna zawsze jest ryzykowna, bo nigdy nie wiadomo, co się stanie. Dlatego możliwa jest taka sytuacja, w której władza nie decyduje się na konflikt militarny z potężniejszym sąsiadem, ale próbuje zrealizować wszystkie skutki stanu wojennego wobec ludności kraju, tak, jakby wojna rzeczywiście wybuchła. W tym wariancie Rosja nie atakuje, ale władza urządza operację pod fałszywą flagą i ogłasza, że Rosja zaatakowała. Wybucha histeria, obejmująca całą UE, a w szczególności III RP, według wzorów, sprawdzonych podczas plandemii. Ten scenariusz wymaga, aby wojsko i służby były bardzo posłuszne, wręcz potulne wobec władzy, która będzie potulna wobec zewnętrznych właścicieli Nie będzie faktycznych zniszczeń w infrastrukturze, ale aby zawiesić wybory w dwóch krajach, prawa i wolności obywatelskie muszą zostać odebrane, co będzie miało negatywny wpływ na poziom konsumpcji. Państwo znajdzie się w głębokim kryzysie, co doprowadzi do upadku władzy, podobnie, jak w scenariuszu 1, tyle, że w nieco dłuższej perspektywie, 6 miesięcy do roku.
- Władza nie decyduje się na żadne z powyższych rozwiązań siłowych i pozwala na odbycie wyborów w Polsce. Sytuacja we Francji jest wówczas rozgrywana niezależnie. Władza próbuje zneutralizować zagrożenie ze strony Korony za pomocą standardowych metod: próby kompromitacji, penetracja agenturalna, próby rozłamu, próby przejęcia liderów.
W każdym z powyższych scenariuszy obecny system sprawowania władzy przestaje zarządzać Polską, z tym, że w scenariuszach 1 i 2 ludzie ci tracą także mienie, pozostające w Polsce, wolność osobistą, a niektórzy również życie ze strony wściekłego tłumu i zbuntowanych dawnych podwładnych. Każde rozwiązanie siłowe, zastosowane przez władzę przeciw Polakom doprowadzi do resetu Polski, który zresetuje obecne ustawienia polityczne i umożliwi powrót do polskich ustawień fabrycznych. Tyle, że straty będą znaczne. Nie jestem zwolennikiem rozwiązań siłowych i robię wszystko, aby do nich nie dopuścić. Decydenci III RP powinni zrozumieć, że jedyna możliwość przetrwania dla nich to unikanie rozwiązań siłowych, bo jeśli się na nie zdecydują, reakcja społeczna może być nieobliczalna. Polacy tolerują wyczyny tej gromady z jednego głównego powodu: zażywają osobistej konsumpcji, mają jeść, pić, ciepło, rozrywkę i wyjazdy na wczasy. Każde rozwiązanie siłowe odbierze im część lub całość tego, a oni sami znajdą się jak dzikie zwierze, zapędzone w kąt klatki, które staje się nieobliczalne, i żaden treser nie jest w stanie go uspokoić. A wtedy mogą wyrżnąć tych, których dziś widzą w mediach głównego nurtu, co nie daj Boże. Ich trzeba sprawiedliwie osądzić i skazać zgodnie z prawem, a nie linczować. A ja próbuję przemówić do rozsądku zarówno decydentom, aby nie doprowadzali ludu do tego stanu, jak i ludowi, aby nie obalał władzy siłą, i nie mordował polityków, bo to grzech.
Każdy rozsądny człowiek, zajmujący się przyszłością państwa i narodu musi jednak przewidzieć również i taką sytuację, że państwo znajdzie się w stanie chaosu, i mieć plan na to, co należy robić w takiej sytuacji.
O zagrożeniach, wojnach, Żydach, gojach, Ukrainie, Rosji, Chinach, Ameryce, i wyjściu z matni piszę w mojej najnowszej książce: Nasza polska walka. Tak odniesiemy zwycięstwo. Link do książki: sklep
________________
Reset Polski?, Bartosz Kopczyński, 22 sierpnia 2026
◊
Więcej: Bartosz Kopczyński
Garść luźnych myśli…
__________
Czego by człowiek nie wymyślił, to przejmowanie monopolu [państwa] na przemoc zawiera stosowanie przemocy. Kto jest gotów pójść tą drogą do samego końca?
Władza mimo pozoru hierarchiczności nie jest spójna w jednym ręku. Ośrodków władzy jest wiele i bardzo trudno wziąć wszystkich za m*rdę – wszędzie spiski, zdrada i trucizna. Największym wrogiem bywa własny średni szczebel – przeciwnik to tylko dodatek do przeszkód terenowych.
Są organizacje biznesowe zajmujące się działaniami specjalnymi, a do tego są jeszcze sekty dokładnie tym się zajmujące (krisznowcy, scjentolodzy), no i tradycyjnie ryty takie i owakie. To nie jest monolit – nie tylko państwa grają w tę grę. Prywata i zwichrowani też kopią piłkę.
***
Na wschodzie niedźwiedź twierdzi, że ma smoka – ale do tej pory wahał się go użyć. Tym razem użyje?
Niedźwiedź jest też za Uralem, wszak Syberia jest nie tylko na wschód od właściwej Rosji, jest też na północ od Chin. Z punktu widzenia Rosji są to bardzo drogie do obrony wyspy na lądzie. Z punktu widzenia Chin jest to pusty bezmiar do kolonizacji. Można się dogadać – to tylko kolonie – Alaskę dało się sprzedać. A Kwitnąca Wisienka zaczęła znów wspominać o Mandżukuo.
***
Pan Bartosz wspomina o samookupacji. A jak taki jeden z drugim mają zyski z takiej czy innej rury, a dodatkowo z eksploatowania rozbrojonych niewolnych, to jaki oni niby mają mieć wspólny interes z nami? To przecież oczywiste, że my im mamy nieba przychylać i zachcianki w podskokach spełniać, a taki mamy w tym interes, aby nie dostać tęgim kijem.
Ale przecież demokrację mamy, więc pewnie większość zdecyduje o składzie elit… Oczywiście, że to tylko taki żarcik. O składzie elit zadecydują ci, którzy mogą te błędnie wybrane elity razem ze środkiem transportu zaparkować na drzewie. A nie ci, co nie dysponują Topolami czy innymi brzozami. Tęga laga w garści podstawą wpływu na decyzje.
Po co mam chodzić na wybory, skoro i tak nie mam czym wyeliminować wybranego wbrew mej woli, zmuszając do głosowania do skutku, aż wynik będzie zgodny z moją decyzją? A inni tak właśnie mogą regulować wynik wyborów. I mają do tego szampana.
W normalnym kraju na straży porządku stoją uzbrojeni obywatele – bo to ich państwo – ich własne i tak w nim będą mieli, jak je sobie za m*rdę chwycą i na glebę rzucą. Żadne biurwy w togach za uzbrojonych obywateli tego nie zrobią. O czym często wspomina np. Jacek Hoga w swoich felietonach.
Tylko jak tu zrobić naród z Frajerów Wśród Narodów Świata? Sami się nad tym będziemy zastanawiać, kto nam wymyślił ten socjalizm. Ale niezależnie od źródła pomysłu sami będziemy sobie winni, że zamiast się rozmnażać jak króliki, to zrobiliśmy jedynie miejsce na króliki. No, i się zaraz zalęgną.
***
Warto pamiętać. Bycie przez dłuższy okres niewolnikiem powoduje zanik naturalnego instynktu samozachowawczego. Niewolnik bowiem nie musi martwić się posiłkiem, znalezieniem sobie miejsca do spania, pracy czy towarzystwa. Wszystko to organizuje mu jego pan. Niewolnik nie musi samodzielnie myśleć, bo jego świat ogranicza się do wypełniania poleceń jego właściciela. Nieustanny ciąg poleceń pozwala również niewolnikowi doskonale wyczuć stopień zadowolenia jego właściciela. Najgorsza jest cisza bo to może oznaczać, że niewolnik przestał być swojemu właścicielowi potrzebny.
***
Wojna? Jest taki mecenas, który marudzi o inwestycjach w jakieś cuda wianki zamiast o zakupie BMR i środków przenoszenia. Miasta się nie ruszają – nie trzeba do nich żadnego rozpoznania. My potrzebujemy broni MAD, a nie konfrontacyjnej na pole bitwy – żadnej bitwy nam nie trzeba. W naszym interesie jest tylko, aby się inni nas bali, że zrobimy coś strasznego jak się wystraszymy, czyli że lepiej nas nie stresować. Bo my i tak żadnej wojny konwencjonalnej nie przeżyjemy. Dla nas prowadzenie wojny to tylko drogo się sprzedać jak nas z dwóch stron wezmą. Zniszczyć ze 20 miast po lewej i z 10 po prawej. Na nic więcej nas nie stać, a na pewno nie na jakieś konfrontacje ze strategicznymi partnerami. Nam nie potrzeba nic poza BMR. To zwykła kalkulacja obronna. Nas nie tylko nie stać na straty – nas nie stać nawet na tak lichą demografię jaką mamy. Nas nie trzeba napadać – nas już można przeczekać.
Zagrożenie tylko ze wschodu? To pogląd raczej naiwny. Niemcy na pewno chcą nas napaść bo do tej pory przez tysiąc lat nas napadali. Nie widzę podstaw innych niż niemiecka wojna informacyjna do wyrażania poglądu, że Niemcy się zmienili. Nie zmienili się – chcą nas napaść i tylko czekają na okazję. Należy się ich militarnie obawiać.
***
A wracając do tworzywa w dyspozycji[?].
Leming, to osobnik o patologicznej piramidzie potrzeb, której specyfika ogranicza mu/jej spektrum wyboru podejmowanych działań do korzystnych dla tego, który rozmroził, zmodyfikował i zestalił osobowość patologiczną ofiary zamieniając ją w leminga właśnie.
Mapet natomiast jest to taki leming, który poszedł na formalności, że będzie dawał do końca życia [z siebie wszystko] tylko jeszcze nie wyliczył ile razy dziennie i że to potrwa dłużej niż mu opowiadał doradca robiący na nim tzw. target.
Detale techniczne, jak się ludziom robi w głowach taki porządek, aby dostarczali nam usług, których nikt przytomny z normalną piramidą potrzeb by nie zrealizował, opisywane są w podręcznikach o sektach.
Innymi słowy…
Lemingi to ludzie, którzy dokonują wyborów życiowych na podstawie wyborów dokonywanych przez innych. Takie popychadła [popychła] systemu, to znaczy większości. Nie wychylają się, płyną z prądem. Bardzo wygodna, minimalizująca stres i wysiłek energetyczny postawa. No, i rzadko głowa od rozmyślania ich boli.
Kiedy leming bierze kredyt (“bo wszyscy dookoła też biorą”) to wtedy staje się mapetem. Mapety to mało rozgarnięci klienci banków, którzy łykają kredyty, ubezpieczenia i produkty strukturyzowane wciskane przez bank, wyposażone głównie w bajeczne premie dla sprzedawcy i ukryte ryzyko dla kupującego. A łykają, bo są lemingami. Dlatego wciskacze kitu najpierw dobierają się do lokalnych guru wśród lemingów, przerabiają go na mapeta, a potem patrzą jak lemingi same z siebie łykają kit podążając za wodzem i stając się samemu mapetami.
Ten podział nie ma z polityką, miejscem zamieszkania, statusem materialnym, ani stanem rodzinnym nic wspólnego.
***
Warto się przytomnie zastanowić, czy w kraju, w którym z powodu krótkich pauz geopolitycznych nie da się wytworzyć klasy politycznej (bo tę nam wymordowano w serii wojen, czyli braku długich pauz geopolitycznych), czyli jakiegokolwiek systemu autonomicznego, warto się kopać z koniem czy dać sobie spokój, bo żyjemy w otoczeniu, które ktoś traktuje jak żerowisko, do którego się wpada z okazji przesilenia, żeby napchać kabzę tym, co akurat rząd ludności wyrwie i rozdaje obcym, aby na chwilę
złapać oddech i utrzymać się kilka lat przy władzy?
Te strefy wpływów dwóch lokalnych potęg i dwóch planetarnych będą nas ściskać zmieniając kapitałem rozkład koterii politycznych, rozstawiają wojsko na naszej mapie, biurwą wiążą nam ręce, abyśmy nic nie wytwarzali, pałami pilnują, abyśmy nie mogli się zorganizować, “sądami” wyrywają nam kamienice i wprowadzają chaos bezprawny. W rezultacie wypchnęli ponad 25% populacji w ciągu 35 lat na emigrację. A dopiero się rozpędzają. To może dla rozmachu eksterytorialna enklawa dla czajniczkowej produkcji jak na Białorusi? Może jeszcze port dla jakiejś Navy? Może korytarz do jakiegoś wolnego miasta dla Niemców? Może jakiś Rzeszów dla Ukrainy? Co takiego jeszcze mamy, czego innym trzeba? Skoro wszyscy tak pragną naszego dobra, a tak mało nam go zostało, to decyzja o przeprowadzeniu referendum w sprawie rozbioru, jak zrobili nasi przodkowie, nie jest w obecnej sytuacji oderwana od rzeczywistości?
Po co się męczyć z politykowaniem? Po co zostawać mocarzem i podbijać innych? Niech się tym mocarze zajmą. Amerykanie nas obronią, Niemcy z Chińczykami nam wszystko wyprodukują, Rosjanie nam zorganizują wybory i zatankują nam pojazdy – fajnie będzie. Z Australii dostaniemy węgiel.
To tyle…
Zakup BMR.
1. Za co?
2. Kto miałby sprzedać?
3. Kto będzie miał czerwony guzik?
Warunkiem koniecznym posiadania BMR jest posiadanie suwerennego, niepodległego, silnego gospodarczo państwa. Wówczas jest szansa, że sami ją wyprodukujemy.
Polskie rządy od 2022 r. zaszły tak daleko w sporze rosyjsko-ukraińskim, że staliśmy sie stroną tego sporu. To jest poważny argument dla Rosji, by “pogrozić” Polsce jakimś oreszkiem, a lotnisko Jasionka spełnia te kryteria odpowiedzi. Mam świadomość, że to duzi skrót przyczyn.
Ponoć za Gierka rozważano taką opcję, a i chyba nawet podjęto pewne działania. Skończyło się to śmiercią osoby, która miała ten program koordynować, a i KOR powołano.
JEŻELI
przyjąć za prawdziwe
PIĘĆ TEZ :
1. Jesteśmy Polakami !
2. Polak Polsce służy rozumem i wyobraźnią !
3. Państwo Polskie istnieje tylko wraz z Ziemiami Odzyskanymi !
4. Pogrzebiemy Ziemie Odzyskane to pogrzebiemy Państwo Polskie !
5. Państwo Polskie pogrzebane
to i my pogrzebani !
TO
SOJUSZ Z FEDERACJĄ ROSYJSKĄ jest LOGICZNĄ i ŻYWOTNĄ KONSEKWENCJĄ.