Patrzę na usilne dążenia decydentów III RP, aby wciągnąć Polskę do wojny przeciw Rosji, skoordynowane z celami ich zagranicznych właścicieli, a jednocześnie dostrzegam, że najmniej do wojny pali się Rosja, która reaguje bardzo powściągliwie na liczne prowokacje ze strony państw NATO, w tym Polski. Możliwa jest jednak tak duża prowokacja, że Rosja zostanie zmuszona do jakiejś reakcji, która zostanie natychmiast rozgłoszona na cały świat jako agresja Rosji bez żadnego powodu na pokojowe państwo. W całej UE, szczególnie w Polsce zostałaby wówczas rozkręcona potężna histeria, a wszyscy oficjalni politycy, media i eksperci III RP zawiążą porozumienie jedności narodowej, uderzą w patriotyczne tony i popędzą Polaków, niektórych na śmierć i rany, innych na wygnanie, poniewierkę, poniżenie. Będą temu towarzyszyły te same zjawiska, co zawsze: nędza, głód, gwałty na kobietach, ruina całego pokolenia i przyszłości następnych.
◊

Obraz tytułowy kasownik kolejowy LINK
Reset Polski?
Co władza może zrobić Polakom, i jakie mogą być konsekwencje?
Nie dalej, jak wczoraj, tj. w dniu 21 sierpnia 2026 r. w Warszawie odbyła się debata z udziałem dr. Leszka Sykulskiego i mojej skromnej osoby. Okazją do tej debaty były niedawne publikacje dwóch książek: Leszka Sykulskiego „Geopolityka świata wielobiegunowego”, mojej „Nasza polska walka. Tak odniesiemy zwycięstwo”, oraz publikacja internetowa doktryny dr Leszka Sykulskiego dla państwa polskiego pn. „Doktryna równowagi suwerennej”. Tytuł debaty był celowo prowokacyjny: „Reset z Rosją?”. Transmisję live z debaty zapewnili panowie z kanału „Podcastersi”. Obaj prelegenci mieli pełną świadomość, że użyte pojęcie „resetu” ma znaczenie medialne, a nie doktrynalne, i że w polityce międzynarodowej myśli się w zupełnie innych kategoriach. Jednak w trakcie historii III RP Polacy zostali poddani potężnym procesom debilizacji, dlatego powszechna świadomość zagadnień strategicznych jest znikoma, ponadto spreparowana, zmanipulowana, oparta na emocjach i fałszywych resentymentach. Próba uświadomienia Polakom, w jakiej sytuacji się znajdują wymaga więc uprzedniego przebicia się przez mur obojętności i fałszywej wiedzy. Do tego pierwszego przełamania nie nadają się terminy fachowe, które przeciętnym ludziom niczego nie mówią, tylko mocne akcenty, budzące skojarzenia i emocje. A ponieważ zarówno pierwsza, jak i druga sylaba popisu rozpropagowały pojęcie „resetu z Rosją” na użytek własnych pozornych wojenek, dlatego taki właśnie wybór tytułu debaty.
Debatę można obejrzeć tu: LINK
Była ona surogatem dyskusji w gronach: akademickim, wojskowym i politycznym, czyli w tych obszarach, które każde szanujące się państwo utrzymuje, podtrzymuje swobodę wypowiedzi, i zatrudnia do tego niezależnych ekspertów o różnych punktach widzenia, aby decydenci państwa mieli świadomość sytuacyjną i mogli podejmować właściwe decyzje, zgodne z interesem narodu i państwa. Niestety, w Polsce nie możemy póki co na to liczyć, bynajmniej nie z powodu braku ekspertów. Tych mamy wielu, w tym sensie, że instytucje, finansowane ze środków publicznych zatrudniają tabuny ludzi z tytułami naukowymi, którzy wykonują nawet jakąś pracę i pobierają za to sowite apanaże. Pół biedy byłoby, gdyby ich praca była bezużyteczna, wtedy moglibyśmy mówić tylko o marnotrawstwie środków publicznych. Niestety, praca tych tzw. ekspertów bywa również szkodliwa, gdyż motywuje lub uzasadnia błędne decyzje polityczne, szkodliwe dla narodu i państwa.
Powodem jest okoliczność, którą podnoszę w wielu publikacjach i wypowiedziach: znajdujemy się pod samookupacją, co rozumiem w ten sposób, że nasze państwo nie ma autonomii decyzyjnej, będąc systemem samosterownym, co oznacza, że ma zewnętrznych decydentów, a oficjalni politycy, media i eksperci nie są polscy w sensie tożsamości i celów, lecz tylko polskojęzyczny, czyli operujący na kierunku polskim, aby udawać, że Polacy rządzą swoim państwem, a władza podejmuje decyzje w ich interesie. Decyzje w Polsce podejmowane są w interesie zewnętrznych decydentów, którzy nie życzą sobie, aby Polacy dowiedzieli się o tym, dlatego zatrudniają chmary tzw. ekspertów, aby dezinformowali Polaków. Blokada debaty publicznej w Polsce dokonuje się więc na dwóch poziomach: pierwszy to zakaz mówienia, a drugi to głupota i niekompetencja mówców. Sami decydenci również nie domagają się wolności debaty z tych samych powodów: mają zakaz od swoich właścicieli, poza tym są zbyt głupi i niekompetentni, aby zrozumieć, czego nie wiedzą. Większości aktorów, czy raczej pionków światka naukowego, eksperckiego i politycznego przekonać się nie da, dlatego ludzie prawdy muszą odwołać się do ludu, co też czynię.
W wymienionej debacie chcieliśmy przedstawić nasze poglądy co do możliwości normalizacji stosunków z Federacją Rosyjską i Republiką Białoruś. Osadziliśmy to jednak w szerszym kontekście końca Pax Americana, sytuacji Unii Europejskiej, Ukrainy i trwającego konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. Konkluzja jest taka, że normalizacja stosunków z Rosją i Białorusią, a dalej z Chinami i państwami BRICS jest nam potrzebna do oddalenia licznych zagrożeń dla państwa polskiego, a w dalszym ciągu do budowania silnej pozycji politycznej i gospodarczej Polski. Nie jest to jednak możliwe obecnie, ze względu na brak woli politycznej po stronie decydentów państwa polskiego, którzy odbierają polecenia spoza Polski. Jedyny argument, jaki wobec tych ludzi ma naród, to groźba utraty przez nich władzy na skutek działań narodu, czyli w praktyce jego czynnej prawdziwej Elity Organicznej Narodu. Docelowo należy całkowicie wymienić tą skompromitowaną i skorumpowaną deklasę polityczną, a stanowiska te muszą zająć przedstawiciele Elity Organicznej Narodu. Teoretycznie istnieją takie możliwości w legalnym porządku demokratycznym.
Jednak grupa trzymająca władzę nie zechce jej oddać i będzie bronić swoich pozycji, współpracując jednocześnie ze swoimi zewnętrznymi decydentami. W tle są następujące okoliczności:
- wojna Usraela z Iranem, której może się przydać jakaś dywersja na tyłach w postaci zaangażowania sojuszników Iranu. Tą dywersją może być eskalacja wojny ukraińskiej na kraje bałtyckie i Polskę.
- Zagrożenie we Francji w postaci Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, którego kandydat może wygrać wybory prezydenckie w kwietniu i w maju 2027 r., co zapewne uruchomi sekwencję rozpadu Unii Europejskiej.
- Zagrożenie w Niemczech w postaci wzrostu znaczenia politycznego AFD (na marginesie: dla Polski to ma znaczenie korzystne w znaczeniu osłabienia UE, i niekorzystne w znaczeniu możliwego rewizjonizmu niemieckiego. Generalnie nie należy ufać żadnym Niemcom, którzy popierają dalsze istnienie federalnego imperium niemiecko-pruskiego).
- Zagrożenie w Polsce w postaci rosnącego niezadowolenia z popisowej ekipy rządzącej, przekładające się na wzrost poparcia dla Grzegorza Brauna i Konfederacji Korony Polskiej.
- Zagrożenie na Ukrainie w postaci kończących się zasobów mięsa armatniego.
Patrzę na usilne dążenia decydentów III RP, aby wciągnąć Polskę do wojny przeciw Rosji, skoordynowane z celami ich zagranicznych właścicieli, a jednocześnie dostrzegam, że najmniej do wojny pali się Rosja, która reaguje bardzo powściągliwie na liczne prowokacje ze strony państw NATO, w tym Polski. Możliwa jest jednak tak duża prowokacja, że Rosja zostanie zmuszona do jakiejś reakcji, która zostanie natychmiast rozgłoszona na cały świat jako agresja Rosji bez żadnego powodu na pokojowe państwo. W całej UE, szczególnie w Polsce zostałaby wówczas rozkręcona potężna histeria, a wszyscy oficjalni politycy, media i eksperci III RP zawiążą porozumienie jedności narodowej, uderzą w patriotyczne tony i popędzą Polaków, niektórych na śmierć i rany, innych na wygnanie, poniewierkę, poniżenie. Będą temu towarzyszyły te same zjawiska, co zawsze: nędza, głód, gwałty na kobietach, ruina całego pokolenia i przyszłości następnych. W tym kontekście wskazuję na trzy możliwe scenariusze w perspektywie do końca 2027 r.:
- Stan wojenny z wojną. Siły zewnętrzne uruchamiają wojnę z Rosją za pomocą prowokacji z udziałem Polski lub państw bałtyckich. Następuje deeskalacyjne uderzenie Rosji na cele infrastruktury krytycznej, które zostaje przedstawione jako agresja. W Polsce ogłoszony jest stan wojenny, podobnie w innych krajach UE. Wybory we Francji zostają zawieszone, tak samo w Polsce. Następuje mobilizacja sił w całej UE i Wielkiej Brytanii, dalsze wsparcie Ukrainy, pacyfikacja Polski. Przywódcy opozycji zostają aresztowani, internowani lub zlikwidowani. Następują liczne konfiskaty własności prywatnej, pacyfikacja ludności poprzez mobilizację mężczyzn i ewakuację pozostałej ludności. Granice zostają zamknięte, prawa obywatelskie i wolność słowa zawieszone, narasta represyjność wszystkich systemów sterowania społecznego. Państwo ogarnia chaos, narastają braki podstawowych dóbr i usług, brakuje energii elektrycznej, paliw, towarów, leków. Firmy się zamykają, brakuje pieniędzy, za które i tak nie ma co kupić, nie można jednak obsługiwać rat kredytów, które nie ulegają zawieszeniu, a banki egzekwują swoje należności. Konsumpcja i komfort życia kończą się natychmiastowo, początkowo wybucha panika i rozlewa się strach, potem, gdy ludzie nieco ochłoną, pojawia się wściekłość. Władza traci kontrolę nad państwem i służbami, prędzej czy później część wojska się buntuje, łączy się ze zorganizowaną częścią społeczeństwa i obala władzę. Ci z decydentów III RP, którzy nie zdołają uciec, zostają zamordowani. Przesilenie następuje w ciągu 2-3 miesięcy. Taki jest możliwy scenariusz tego, co może się stać, jeśli decydenci III RP zdecydują się włączyć Polskę do wojny z Rosją.
- Stan wojenny bez wojny. Rzeczywista wojna zawsze jest ryzykowna, bo nigdy nie wiadomo, co się stanie. Dlatego możliwa jest taka sytuacja, w której władza nie decyduje się na konflikt militarny z potężniejszym sąsiadem, ale próbuje zrealizować wszystkie skutki stanu wojennego wobec ludności kraju, tak, jakby wojna rzeczywiście wybuchła. W tym wariancie Rosja nie atakuje, ale władza urządza operację pod fałszywą flagą i ogłasza, że Rosja zaatakowała. Wybucha histeria, obejmująca całą UE, a w szczególności III RP, według wzorów, sprawdzonych podczas plandemii. Ten scenariusz wymaga, aby wojsko i służby były bardzo posłuszne, wręcz potulne wobec władzy, która będzie potulna wobec zewnętrznych właścicieli Nie będzie faktycznych zniszczeń w infrastrukturze, ale aby zawiesić wybory w dwóch krajach, prawa i wolności obywatelskie muszą zostać odebrane, co będzie miało negatywny wpływ na poziom konsumpcji. Państwo znajdzie się w głębokim kryzysie, co doprowadzi do upadku władzy, podobnie, jak w scenariuszu 1, tyle, że w nieco dłuższej perspektywie, 6 miesięcy do roku.
- Władza nie decyduje się na żadne z powyższych rozwiązań siłowych i pozwala na odbycie wyborów w Polsce. Sytuacja we Francji jest wówczas rozgrywana niezależnie. Władza próbuje zneutralizować zagrożenie ze strony Korony za pomocą standardowych metod: próby kompromitacji, penetracja agenturalna, próby rozłamu, próby przejęcia liderów.
W każdym z powyższych scenariuszy obecny system sprawowania władzy przestaje zarządzać Polską, z tym, że w scenariuszach 1 i 2 ludzie ci tracą także mienie, pozostające w Polsce, wolność osobistą, a niektórzy również życie ze strony wściekłego tłumu i zbuntowanych dawnych podwładnych. Każde rozwiązanie siłowe, zastosowane przez władzę przeciw Polakom doprowadzi do resetu Polski, który zresetuje obecne ustawienia polityczne i umożliwi powrót do polskich ustawień fabrycznych. Tyle, że straty będą znaczne. Nie jestem zwolennikiem rozwiązań siłowych i robię wszystko, aby do nich nie dopuścić. Decydenci III RP powinni zrozumieć, że jedyna możliwość przetrwania dla nich to unikanie rozwiązań siłowych, bo jeśli się na nie zdecydują, reakcja społeczna może być nieobliczalna. Polacy tolerują wyczyny tej gromady z jednego głównego powodu: zażywają osobistej konsumpcji, mają jeść, pić, ciepło, rozrywkę i wyjazdy na wczasy. Każde rozwiązanie siłowe odbierze im część lub całość tego, a oni sami znajdą się jak dzikie zwierze, zapędzone w kąt klatki, które staje się nieobliczalne, i żaden treser nie jest w stanie go uspokoić. A wtedy mogą wyrżnąć tych, których dziś widzą w mediach głównego nurtu, co nie daj Boże. Ich trzeba sprawiedliwie osądzić i skazać zgodnie z prawem, a nie linczować. A ja próbuję przemówić do rozsądku zarówno decydentom, aby nie doprowadzali ludu do tego stanu, jak i ludowi, aby nie obalał władzy siłą, i nie mordował polityków, bo to grzech.
Każdy rozsądny człowiek, zajmujący się przyszłością państwa i narodu musi jednak przewidzieć również i taką sytuację, że państwo znajdzie się w stanie chaosu, i mieć plan na to, co należy robić w takiej sytuacji.
O zagrożeniach, wojnach, Żydach, gojach, Ukrainie, Rosji, Chinach, Ameryce, i wyjściu z matni piszę w mojej najnowszej książce: Nasza polska walka. Tak odniesiemy zwycięstwo. Link do książki: sklep
________________
Reset Polski?, Bartosz Kopczyński, 22 sierpnia 2026
◊
Więcej: Bartosz Kopczyński
Dodaj komentarz