Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
−∗−
Ukraińskie KŁAMSTWA o bitwie warszawskiej. Prof. Włodzimierz Osadczy
◊
Więcej: prof. Włodzimierz Osadczy
Jak można liczyć na cokolwiek w przypadku takich popapranych postpolityków typu Kaczyński, Jaki, Nawrocki et consortes?
To a propos ich bredni o udziale Ukraińców w polskich bitwach i Powstaniu Warszawskim.
1. Patryk Jaki swego czasu świętował wspólne zwycięstwo Polaków i Ukraińców w bitwie pod Kłuszynem. Zwracał mu uwagę ks. Isakowicz-Zaleski
2. Kaczyński rok temu zaprzeczał udziałowi Ukraińców w tłumieniu Postania Warszawskiego
3. Nawrocki bredzi od dwóch lat o Ukraińcach w Bitwie Warszawskiej. O wielokrotnie liczniejszym udziale Ukraińców po stronie bolszewików nie wspomina, bo mu nie pasuje do narracji.
Rok temu na brednie Nawrockiego zareagował prof. Jacek Bartyzel. Cytuję za Kresy.pl
Historyk prof. Jacek Bartyzel stanowczo skomentował słowa prezydenta Karola Nawrockiego o rzekomym wspólnym zwycięstwie Polaków i Ukraińców nad bolszewikami w 1920 roku. Zarzucił mu „fałsz historyczny” i „polityczny prezentyzm”.
Profesor Jacek Bartyzel odniósł się do słów prezydenta Karola Nawrockiego, który stwierdził w piątek, że w Bitwie Warszawskiej bolszewików pokonało Wojsko Polskie „wspólnie z Ukraińcami”. Swoją opinię profesor zamieścił we wpisie na Facebooku, cytowanym przez portal PCh24.pl. Według niego wypowiedź Nawrockiego „jest zadziwiająca i mówiąc delikatnie rozmija się w istotnych punktach z prawdą historyczną w imię doraźnego politycznego prezentyzmu”.
„Po pierwsze, stwierdzenie, iż bolszewików odparły wspólnie Wojsko Polskie i siły ukraińskie jest w najlepszym grubą przesadą, bo oczywiście po stronie polskiej faktycznie istniały jakieś oddziały uznające zwierzchnictwo tzw. Ukraińskiej Republiki Ludowej, z Petlurą jako jej przywódcą, ale stanowiły one mało znaczący militarnie margines i o niewielkiej wartości bojowej, a sama URL i Petlura byli ignorowani przez większość Ukraińców” – zaznaczył.
Profesor uznał za „groteskowe” przedstawianie roli Ukraińców jako równorzędnej z Polakami w Bitwie Warszawskiej. Porównał to do propagandowego eksponowania przez władze PRL rzekomego udziału „pułków smoleńskich” w bitwie pod Grunwaldem – zabiegu służącego gloryfikacji Armii Czerwonej jako spadkobierczyni tych oddziałów.
Zdaniem prof. Bartyzela, jeśli już mówić o sojusznikach w 1920 roku, to w pierwszej kolejności należałoby wspomnieć Białorusinów i białych Rosjan. Profesor odniósł się także do sposobu, w jaki Nawrocki interpretował historię – jako „narrację historiozoficzną opartą o fałszywe analogie”.
„Ta narracja jednak, mówiąc kolokwialnie, kupy się nie trzyma. Już same podane przez prezydenta Nawrockiego dwa przykłady triumfu oręża polskiego: Orsza i Kłuszyn w jednym ciągu z Warszawą 1920 zupełnie do siebie nie pasują (…)” – napisał profesor, tłumacząc, że Bitwa pod Orszą była wynikiem rywalizacji litewsko-moskiewskiej, a nie rosyjskiego imperializmu. Dowodził nią zresztą Konstanty Ostrogski – prawosławny Rusin, którego trudno jednoznacznie utożsamiać z dzisiejszymi Ukraińcami czy Rosjanami.
Z kolei zwycięstwo hetmana Żółkiewskiego pod Kłuszynem, jak podkreślił Bartyzel, trudno traktować jako przykład obrony przed imperializmem, gdyż było to działanie zaczepne, które zakończyło się okupacją Kremla przez wojska polskie. „Jest raczej symbolem «imperializmu polskiego» – czego zresztą, broń Boże, nie powinniśmy się wstydzić, wprost przeciwnie, powinniśmy się tym chlubić, że byliśmy do ekspansji zdolni” – zaznaczył profesor.
Coś się stało złego szarym komórkom pana Karola N. Nazwać to bredzeniem trudno, bo jest to rozmyślnie fałszywa narracja, gdyż jako historyk zawodowy powinien i pewnie zna prawdę o Bitwie Warszawskiej i śladowym udziale w niej ukrów. Prawdopodobnie porównywalnie do udziału Czechów czy Łużyczan. Zaraza zdrady rozszerza się w obozie pseudoprawicy pseudopatriotycznej podstawionej w miejsce prawdziwej, aby przez lata odgrywała przed Polakami swoją komedię rogatywek łudząc ich i tumaniąc, aż teraz już czas nastał na zdjęcie kostiumów i prawdziwą cyniczną paradę zwycięstwa nad faktami.
Jedno na “pociechę” mamy, że ten wyrób dudopodobny tak łasząc się na wszystkie strony, a to przed chachłami a to Trampkiem czy Natanem Jachu, raczej na pewno ma drugą kadencję z głowy. Pisząc to, łapię się za twarz jednak i łzę ocieram, bo jaka to pociecha.
szkoda , że p.Prezydent nie przypomniał kim był S. Budionny oraz kilku innych komandarmów RKKA
Natan Jachu – dobre :)
Chciałam napisać, że to smutne, ale to za mało. To kłamstwo jest oburzające.
Kłamstwo polityczne to najgorszy rodzaj kłamstwa. Wprowadza w błąd nie pojedynczą osobę, ale służy do manipulowania społeczeństwem.
służy do manipulowania społeczeństwem.
I historią. I to jest najstraszniejsze.
Napiszę tu tak.
Jest wielu ludzi, czasem i z punktu widzenia naszej cywilizacji, którzy chcą, podejmują i tworzą dobro. I chwała im się należy, niemniej mało kto rozumie to, co powiedział Dugin, za cytując Pismo święte.
Ostatnie jego “wygłoszenie” cytowane u narodowego komunisty ze Szwecji, który pozwalał Panu Sułkowi słyszeć wyznania miłości, jest okrutnie silne, wobec naszych strategów popiskiwań. Sugeruję zwrócić uwagę, albowiem kontakt z tym tokiem i diapazonem myślenia, niezależnie od wydźwięku propagandowego, hamuje dopływ tempa kretynizacji umysłowej, niekoniecznie pospolitego konsumenta treści.
Na początku było S Ł O W O.
Słowem można manipulować dowolnie, albowiem każda zmiana reoumuje w czuciu, myśleniu, wypowiedzi i w efekcie, czynie.
Czy ktoś, się zastanowił jak słowo – m.in. jako język, owych państw narodowych – determinuje impulsy myśleniowe, a w ich następstwie, czynowe?
Niemcy, np.mają zjedzone, nie są najedzeni, a mają. Efekt, progresja i ekspansja za wszelką, protestantyzmem, popartą cenę. To co my mamy w języku, jako utożsamienie, a to nie wyłącza oceny moralnej, oni mają w posiadaniu, czyli w zasobach. I jeśli te zasoby podniesiemy do bizantyjskiej rangi doktryny, to rusza walec zachłanności wyzbytej z ostatnich szczątków morale, strategicznego, bo taktycznie potrafią, owi Niemcy zachować się rycersko, ale tlko taktycznie i gdy wiedzą, że zwycięstwo jest ich.
“Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość.”
„- Aż w końcu umysł dziecka sam jest tymi treściami, które mu są sugerowane, a suma tych treści jest umysłem dziecka. I nie tylko dziecka. Także umysłem dorosłego – na całe życie. Umysłem, który ocenia, pragnie i wybiera – cały złożony z owych treści. Jednakże wszystkie te treści są naszymi treściami! – dyrektor niemal krzyczał w uniesieniu. – Treści państwowe”.
Cytaty z 1949 i 1932. Nic się nie zmieniło a nawet jest gorzej bo technologia duraczenia jest prawie idealna.
Ze statystycznego punktu widzenia, jest idealna, a to że nie działa w 100%, a jedynie w 98%, nie ma znaczenia, z perspektywy istoty masy krytycznej. A chamstwu ochłap trzeba rzucić, z taktycznego :) punktu widzenia.
Orwell i Huxley- klasyka – całkowicie hermetyczna dla współczesnego wtórnego analfabety. Hipnopedia pracuje na pełnych obrotach.
O obrotach myśli współczesnego Olaka– taki tytuł przyszedł mi do głowy :-) i pewnie go wykorzystam.
Na podstawie kontaktów z ludźmi “drugiej strony” spróbuję napisać dlaczego osoby niegłupie (w swojej profesji) są odklejone od rzeczywistości, nie chcą/potrafią przewartościować swoich postaw.
Wydaje mi się, że zrozumienie tego zjawiska jest bardzo istotne.
Wyzywanie ich od durni – sam tak nieraz robię, oczywiście nie w rozmowie bezpośredniej – niczego nie zmieni.
Dobre :), czyste :sfery niebieskie”, sensowny trop.