Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
−∗−
NA BIEŻĄCO. NASZE CZERWONE BAGNO | KLĘSKA ORBANA | ILE UGRA BRAUN? | KOŚCIÓŁ TONIE. LESZEK ŻEBROWSKI
Leszek Żebrowski ocenia obecną sytuację w Polsce i na Węgrzech oraz zastanawia się, co czeka nas w niedalekiej przyszłości.
◊
Więcej: Leszek Żebrowski
Trzeba wciąż przypominać tę jeszcze jedną hańbę ścierwojadów pisiorskich, która miała miejsce podczas głosowania w 2019 roku, gdy większość posłów pis głosowała za wyborem czarzastego na wicemarszałka Sejmu. “Za” było wówczas 177 posłów, czyli 76% klubu pis. To dzięki nim mamy tego chorobliwie ambitnego spryciulka o twarzy kierownika pegeeru w randze najwyższego dygnitarza peerelu bis. Pisiorskie chłopki turlały się za swym zdziadziałym baćką, wrzeszcząc “precz z komuną” i opuszczając Sejm, gdy czarzastego robiono marszałkiem w listopadzie 2025. Ale pięć lat wcześniej jego bolszewicka przeszłość wcale im nie przeszkadzała.
Oto i co. Bo nieszczęściem Polski największym -zawsze to powtarzam – wcale nie są postkomuchy, z tymi Polacy by sobie poradzili. Ale otwarty śmierdzący i pełny po brzegi nocnik z pisem, który historia postawiła na samym środku stołu Rzeczpospolitej i kazała go pilnować staruchowi z Żoliborza. Polacy kompletnie nie wiedzieli, co z tym zaduchem udającym pęki róż zrobić, zwłaszcza że nastawiał wokół siebie portretów Piłsudskiego i kręgi “pobożnych” pań od Rydzyka, z których co druga była jakąś wnuczką czy córunią gminnego czy powiatowego działacza pzpr, i śpiewał Rotę, wprawdzie na przemian ze Sława Ukrainie, ale tym gorzej dla prostolinijnego rozumu polskiego. Z taką to ohydą nie umieliśmy sobie poradzić, ona nas zatruła. Zniszczyła rycerza w Polaku, a zostawiła ogłupionego emeryta dla którego największym polskim artystą wszechczasów jest Irena Santor.
Wprawdzie jest jeszcze tu i tam jakaś grupka prawdziwie wiernych, wciąż jeszcze mądrych, czytających, modlących się. Może to z nich Bóg tę Polskę odtworzy?
Wilk w wilczej skórze jest mniejszym zagrożeniem, niż w owczej. Ile należy tą oczywistą prawdę powtarzać?
Wśród słuchaczek RM zdecydowana większość to tzw.klepaczki zdrowasiek.Bezmyślne klepaczki.Niestety dla nich świete jest co powie OjDyr.Tak po prostu bez zastanowienia.Być może wynika to z automatyzmu “szacunku dla osoby duchownej” wpojonej przez matki i babki.Stąd praktycznie każdy “pismen” prezentowany w tej rozgłośni urasta do rangi jedynie słusznego rycerza walczącego o pomyślność i szczęście Rzeczypospolitej.
Wspomniałem o ojcu Rydzyku nie żeby się czepiać Radia Maryja, jak wszyscy (prawie) ale wobec żelaznych faktów historycznych, do jakich należy wieloletni sojusz Radia na dobre i złe z pisem. To stało się nieszczęściem tej rozgłośni, gdyż nigdy nie pozbyła się typowo pisowskiej powiatowej ciasnoty horyzontów i nie weszła w wybitność. A zwłaszcza pogrążyło to ich w okresie plandemii, gdy ojcowie redemptoryści w większości kluczowych spraw dotyczących terroru sanitarnego, powtarzali propagandę rządową.
W rozumieniu wielu słuchaczy Radia – do których i ja przez jakiś czas należałem – było to niewybaczalne przy tych możliwościach rozgłosu, jakimi dysponował koncern informacyjny z Torunia. Mogli zmienić bieg historii, nie tylko Polski ale i świata, gdyby wtedy stanęli po stronie prawdy.
Zaś o pobożnych w cudzysłowie paniach “od Rydzyka” pisałem mając na myśli konkretne osoby, np. p. Kempę – potomkinię z powiatowej czerwonej dynastii czy też gwiazdę wielu pobożnych imprez, panią Borowiak, zarazem wiernie głosującą w Sejmie za aborcją. Zresztą oni wszyscy za aborcją zawsze głosowali, bo “tako rzecze Zarathustra” (a komu z tych miernotek przyszło by do głowy Zarathustrze się sprzeciwiać).
Ale czy na pewno udało by się dzisiaj (nie wspominając o jutrze) pozbierać wystarczającą ilość sprawiedliwych w tej globalnej Sodomie?
Ja jestem w tej kwestii nieumiarkowanym pesymistą.
Wierzę, że opowieść biblijna o 9 sprawiedliwych tyczy się także naszych czasów. A historia uczy, że bieg historii zmieniają albo wybitne jednostki albo małe grupy, a zazwyczaj jedno i drugie (małe grupy dowodzone przez wybitne jednostki). Przynajmniej teraz, podczas Wielkiego Postu i Triduum, widziałem więcej niż zazwyczaj ludzi spragnionych Jezusa, rozmodlonych, biorących udział w procesjach, czuwaniach itp. Mnóstwo ludzi przy konfesjonałach i do Komunii, większość przyjmuje na klęcząco i do ust. Ale pamiętajmy, że z Wielkiego Ucisku zapowiedzianego w proroctwie Daniela i w Apokalipsie, mamy za sobą, jak oceniam, niespełna jedną trzecią z tych symbolicznych 3 lat i pół. Dopiero jest przed nami Antychryst i prawdziwe zaszczepianie mas znakiem Bestii, tamto było tylko wstępem, oraz prawdziwe prześladowanie Kościoła, bo te obecne podchody z jakąś nowa religią judeokatolicką też są wstępem. Więc festiwal zła dopiero nas czeka, ale wtedy zaczyna się też festiwal dobra, pojawia się wielu wspaniałych ludzi, jedni drugim pomagają przetrwać. Zapowiedziane jest też Oświecenie sumień, ostatni wielki dar Bożego Miłosierdzia dla ludzkości. Wtedy mnóstwo ludzi, zwłaszcza w Polsce, się nawróci.
Jeśli większość świata chrześcijańskiego przedstawia dziś obraz gorszy od Sodomy i nie zasługuje na nic lepszego nad to, co Sodomę spotkało, to jednak w Polsce, nie wątpię, tych co najmniej dziewięciu sprawiedliwych się znajdzie. Pamiętajmy też o tym bezmiarze męczenników chrześcijańskich mordowanych co dzień przez nazi-jewrejstwo na Bliskim Wschodzie, ale też w Afryce czy Indiach. Ile oni, ginąc z imieniem Jezusa na ustach, wypraszają dla świata łask, ile nieoczekiwanych zwrotów w Bożym planie, jakich nawet nie podejrzewamy.
Ten materiał to dla mnie jedno wielkie rozczarowanie.
Pan Żebrowski całkowicie błędnie definiuje przeciwnika. Nie wie z kim walczy. Wypowiedź, że w 1989 roku mogliśmy coś zrobić to zwykłe bajdurzenie. Przeciwnikiem nie była PZPR.
Przygotowania do okrągłego stołu trwały od września 1985, od spotkania Jaruzelski/Rockefeller. Tego nie można było wygrać.
To, że ktoś ukręcił dla siebie parę złotych to pikuś w porównaniu z wciągnieciem nas do systemu kreacji pustego pieniądza. Dzisiaj mamy 2 biliony pln długu.
Teraz jest decydująca runda. Nie ma co płakać nad rozlanym 37 lat temu mlekiem tylko przygotować się do decydującej walki.
Panu Żebrowskiemu polecam spotkanie z panami Kopczyńskim, Chodorowskim albo z NISSem. Ich diagnoza wydaje mi się dużo lepsza.