Mam na myśli patriotyzm na odcinku innym niż rosyjskim, bo tu zawsze możemy liczyć na pełen wachlarz wypowiedzi.
Zbigniew Bogucki z Kancelarii Prezydenta mówi:
Prezydent Nawrocki jeżeli nie jest najbardziej antyrosyjskim przywódcą w Europie, to jest jednym z najbardziej. I takie są fakty.
Jest to prawda, ale diabeł, w diabelskich porywach, czyli nie jeden, tkwi w szczegółach. To, co napiszę na pewno nie spodoba się zachwyconej Nawrockim “patriotycznej gawiedzi”, a tym bardziej gawiedzi mniej polskiej i najbardziej bezmyślnej, nienawidzącej Nawrockiego, a popierającej Tuska, onegdaj prorosyjskiego.
Bogucki mówi o Nawrockim: “Jeżeli nie jest najbardziej antyrosyjskim przywódcą w Europie, to jest jednym z najbardziej.”
Dlaczego tak wybiórczo? Dlaczego nie jest równocześnie jednym z najbardziej antyunijnych, antyniemieckich, antyukraińskich i antyżydowskich polityków? Na tych odcinkach patriotyzmu najwyraźniej brakuje. Dlaczego?
Dlatego, że zasoby jego patriotyzmu są ściśle ograniczone intelektualnym i moralnym zasięgiem środowiska w którym, patrząc na skład jego kancelarii, utaplał się aż po szyję.
Dla mnie – jako Prezydenta RP – W. Putin jest zagrożeniem i dla idei europejskiej i dla wschodniej flanki NATO i dla UE. Tu stanowisko Rzeczpospolitej Polskiej jest jasne.
– mówi na Konferencji prasowej prounijny Nawrocki, co nie wystarcza „nienawidzącym razem”, a jeden z dziennikarzy TVN, drążąc temat, rzuca głupkowate pytanie o Orbana. Po mało wykwintnej, obcesowej odpowiedzi Nawrockiego bezmyślna gawiedź jest ukontentowana jego irytacją. Gawiedź, która zazwyczaj nie jest w stanie samodzielnie przeanalizować żadnych faktów, nie rozróżniając antypolskiej propagandy od propagandy anty- PiS-owskiej.
Z drugiej strony, idol słomianych patriotów, Patryk Jaki dokonuje “egzegezy”:
Bajka dla naiwniaków, że PiS jest prorosyjskie kończy się zawsze, kiedy się przypomni, że ruscy zabili wywodzącego się z PiS prezydenta Polski oraz śp. brata naszego lidera w czasach, kiedy reseciarze od Tuska pouczali, że trzeba się z ruskimi dogadać.
Patrykowi Jaki warto zadać pytanie: w jakich obszarach zagrożenie dla polski ze strony Izraela i Ukrainy jest największe?
Konkluzja: rosyjską kartą grają dwie targowice przeciw sobie nawzajem. PiS jest prożydowski i proukraiński, podobnie jak KO. Dwie polityczne sekty, które – sumując wszystkie rządy – niszczą Polskę od ponad 20 lat.
Putin pogonił mafię żydowską z Rosji. Obecnie można powiedzieć, że kto jest w Rosji oligarchą decyduje Putin, na Ukrainie to oligarchia decyduje kto jest prezydentem. Rosyjski wariant jest bardziej uczciwy.
Polska polityka w wykonaniu popisu i kancelarii prezydenta to dno i 2m poniżej mułu. Licytowanie kto jest bardziej prorosyjski czy antyrosyjski jest na poziomie sprzeczki smarkaczy w gimnazjum.
Taka polityka wynika z tego, że otumaniono lud rusofobią i teraz jadą idioci na tym patencie ze szkodą dla interesów RP.
Niestety sam prezydent i jego otoczenie to jakiś polityczny chów wsobny Kaczyńskiego.
Prezydent Nawrocki, jeżeli chodzi o politykę zagraniczną, to po prostu cienias.
Pan Prezydent Nawrocki z upodobaniem powtarza, ze Federacja Rosyjska stanowi dla Polski “zagrożenie egzystencjalne”. Sformułowanie zapewne wymyślone przez sztabowców w jego kancelarii, bo któż inny mógłby wykoncypować maksymę równie bzdurną.
Słyszałem jak przy róznych okazjach Pan Prezydent Nawrocki wręcz delektuje sie tym zgrabnym bon motem.
Tyle, ze jest on nieprawdziwy. Bon mot znaczy, a jesli idzie o Pana Praezydenta to sie jeszcze okaże. Przypomnę, jak wielkie nadzieje pokładano z objeciem urzedu prezydenckiego przez poprzednika. No wioec czekam, aczkolwiek w nowoczesnej demokracji nadzieja umiera jako pierwsza.
_______________
L I N K
“Gość Niedzielny” napisał:
Co ma wspólnego z Hamasem ludność chrześcijańska?
Proponuję spokojne przeanalizowanie wpisu ze stanowiskiem przeciętnego Rosjanina w spawach polsko-rosyjskich:
Jesteśmy z różnych cywilizacji, jesteśmy w stanie wojny z PL
Tak myśli ok 80% współczesnych Rosjan. Jeśli ktoś tego nie wie, jest niebezpiecznym naiwniakiem, tak jak i ten, kto nie wie, że każdy Niemiec ma w domu “Mein Kampf” autorstwa A. Hitlera.
ale dlaczego tak myślą? Czyżby bez powodu?
Tylko takie pytanie nasunęło Ci się po lekturze zalinkowanego tekstu?! Czyli niczego nie pojmujesz…
tak, tylko takie.
Ale odpowiedź na nie byłaby również pouczająca.
Aczkolwiek nie za wiele spodziewam się po komentatorce reprezentującej tak niepokojąco wysokie stężenie jaskiniowej rusofobii.
W Polsce rusofobia nie musi być jaskiniowa. Wystarczy 12 wojen polsko rosyjskich od czasu Iwana Groźnego (XVIw) po 17 IX 1939. Jaskiniowa to raczej jest tatarsko-mongolska mentalnosć Rosjan.
A skąd teza, że “nie musi”, skoro tak powszechnie występuje?
I jak zrozumiałem z podtekstu, nie musi taka być, ale powinna, bo jest uzasadniona.
Czyż nie tak?
A co z antyszwedzkością, antyniemieckością (pruskością)?
Też powinna być?
Oraz ile było podobnych wojen. Mozna tez zacząć zliczać od Mieszka I.
Nie wiedzieć czemu, u antexa pominięci zostali również Turcy i Zaporożcy.
A przeciez i Czesi by się załapali.
A czemu to od Mieszka I? A, się zapytam. Uczniowie Leszka Mazana o “orientacji homoseksualnej” gaworzyli, że Czesi szybciej zeszli z drzewa. No i to kupiło mnóstwo PRL-owskiej inteligencji. I teraz ten “wirus”, dalej krąży.
My nic pewnego nie wiemy, a lansuje się nam historyjki o czasach przedmieszkowych.
Skoro nie możemy poznać prawdy np. o: Mirosławcu, Zdarzeniu Okołosmoleńskim i kowidku, to jak mamy zbliżać się do prawd, tak zakopanych w mentalnym torfie kłamstw, jak np. 1000 lat wstecz.
Jesteśmy poznawczo bezradni jak małe dzieci. I tylko dzieci bigamistów zdobywają się na koślawe próby zawojowania tego ugoru, dla chwały i nieco dla zarobku, ale nie dla prawdy, choć pod takimi sztandarami jawią swą aktywność.
To jest generalny ogromny wstyd dla nas, że nikt nie podejmie się próby uporządkowania tego chaosu.
Jak wyciągnąłem z czeluści szuflad danych Traktat Waszyngtoński z 6 lutego 1922r. o lotniskowcach, to np. taki PIKO, skondinąd bystry analityk zdarzeń okołosmoleńskich, napisał. “No zacytował z wiki”.
Tymczasem analiza tego dokumentu pozwala wyjaśnić słowa Foche’a, że w 1919 nie podpisano pokoju, a rozejm na 20 lat, zamach na Narutowicza i co najważniejsze, powód Rapallo i formalną genezę II wojny światowej.
I co i nic.
Tylko, że ja – w przeciwieństwie do dzieciaczków o pisarskich aspiracjach – nie płaczę, że nikt mnie nie docenia, bo wiem, że ta wiedza nie może wyjść na światło dzienne, choćby ze swej istoty.
I już kończąc, pisałem onegdaj, powołując się na Panią Treter-Sierpińską, że Wizna wyklucza jakiekolwiek istotne nadzieje, wobec pana Nawrockiego. No i niestety, ale chyba miałem rację.
Przydacza, już tu pominę.
To była z mojej strony ironia, gdyż ów komentator był uprzejmy zapodać, iż wojen polsko-rosyjskich było od czasów Iwana Groźnego “dwanaście”.
Jak je policzył, że mu wyszło akurat tyle, nie raczył wyjawić.
A co do prezydenta K. Nawrockiego pełna zgoda, z tym że ja reprezentuję jeszcze większy pesymizm w “tej materii”, gdyz “piłsudczykowie” to w zasadzie to samo co mentalna bolszewia.
Szans nie mamy żadnych, przyjmuje się, za pewnymi cytatami wizji proroczych, że po całej zadymie z “otwarciem wrót”, armagedonem, etc, dla Polski przyjdzie świetność. Być może i przyjdzie, ale na pewno nie dla polskości, rozumianej w duchu naszej ziemiańskiej ekstensywności zarządzania obszarami, nie tylko ziemskimi. To już nie wróci, a przyjdą, a w sumie to przychodzą już: dzicy, prymitywni i na swój sposób, pewni i silni. I będą, nawet w polskozbrojnej mowie się wypyszczać.
Ale dla nas, spadkobierców tych, którzy, w pewnym sensie, własną cywilizację zbudowali, miejsca już, niestety nie będzie. To w najlepszym przypadku.
To jest strasznie smutne, ale muszę to napisać. W ramach swego jestestwa zawodowego nie miałem siły milczeć w sprawie Zdarzenia Okołosmoleńskiego. No i Mirosławca. I niebywałą rzeczą było, że im głębiej się w to angażowałem, tym subtelniej znikały z mojego obszaru życiowego osoby. Ulatniały się jak kamfora. Przyszedł czas, że miałem intensywny kontakt z “Cyprianem Polakiem”, z którym wymienialiśmy spostrzeżenia. Potem on poszedł, tam gdzie poszedł. W sumie, każdy z nas został pobity na swój sposób, ale do losu Dariusza Ratajczaka nie dane nam było się zbliżyć, więc albo nie posiedliśmy, aż tak istotnej wiedzy, albo Bóg nas, po prostu ochronił. Tego nie wiem.
Proszę bardzo:
1. Wojna o Inflanty (1577–1582)
2. Dymitriady 1609–1618
3. Wojna smoleńska (1632–1634)
4. Wojna 13 letnia (1654–1667)
5. Konfederacja barska (1768-1772)
6. Wojna w obronie Konstytucji 3 Maja (1792)
7. Insurekcja kosciuszkowska (1794)
8. Wojna 1812r (Napoleon)
9. Powstanie listopadowe (1830-31)
10. Powstanie styczniowe (1863-1864)
11. Wojna polsko-bolszewicka (1919–1921)
12. agresja 17 wrzesnia 1939
Od końca XV wieku nie było stulecia żeby Polska nie toczyłą przynajmniej dwóch wojen z Moskwą.
Ironia doprawdy nie na miejscu …
PS mogłbym tu jeszcze na początku doliczyć kilka wojen litewsko-moskiewskich z początku XVI wieku.
ps
od kilku lat jeżdżę do Niemiec.
I nigdy nie zdawałem sobie sprawy, jacy ci Niemcy są prymitywni, słabi i nijacy. Nasza uległość wobec nich opiera się na propagandowym założeniu technologicznej konieczności podporządkowania, wobec ich przewagi.
Totalna bzdura. Ich zwycięstwo cywilizacyjne w regionach tzw. Mitteleuropy, to narracja polegająca na przeforsowaniu propagandowej wizji wdrożenia pary i elektryczności i zabrania obszarów zarządzanych końmi dla potrzeb koni mechanicznych. I to osiągnęli.
Ale teraz idzie nowe, deindustrializacja. I Niemcy, tak jak szli w górę, tak będą spadać. No i w Polsce otworzyła się nadzieja, że w obszarze kolejnej rewolucji technologicznej zaistniało, być może, dla nas okienko szansy.
Otóż nie zaistniało, a ci którzy w to wierzą, to polscy ess mani przyszłości.
Musimy przeczekać wszystko, a być może wtedy dopiero, otworzy się jakakolwiek nadzieja na szanse.
O Czechach wiele mógłbym napisać – od najazdu Brzetysława w 1031r (zniszczenia porównywalne z potopem szwedzkim!) aż po agresję na Zaolzie w 1919r i zachowanie w czasie wojny bolszewickiej – ale obecnie nam raczej nie zagrażają więc nie mąciłem. Z Turcją raczej też nie graniczymy, a Zaporożcy zostali (w sumie na własne życzenie …) rozjechani przez Katarzynę II.
I jeszcze coś powiem. W obliczu II wojny światowej. Opowiadają nam, jak to Niemcy mieli przewagę TECHNOLOGICZNĄ. Otóż nie mieli. Gdyby polskie dowództwo było patriotyczne i jednolite, to wojna przebiegłaby inaczej. I były 2 możliwości.
Pierwsza, poddać się 8 września, druga, rozpoczynając bitwę nad Bzurą uderzyć siłami Rommla spod Warszawy na tyły. Skoro tego nie dokonano, to klęska była zaplanowana.
I tyle.
Pesymizm co do osoby (jeszcze nie prezydenta, a tylko szefa IPN) K Nawrockiego to mam od czasów Wizny. A jeśli chodzi o naszych “neopiłsudczyków” czyli aktualną GRH “Sanacja” …no cóż, oryginalna sanacja robiła wiele, bardzo wiele błędów, głupot a nawet zbrodni, ale to jedynie popłuczyny po prawdziwej bolszewii. A obecni – popłuczyny po popłuczynach.
z tego wniosek, że odmienie rozumiemy pojęcia takie jak Polska , Rosja oraz wojna.
Żeby juz nie przytaczać pomniejszych jak. np. kacapy.
Być może odmiennie … jeśli chodzi o wojnę to opieram się tu na definicji gen. von Clausewitza “wojna jest tylko kontynuacją polityki za pomocą innych środków”. XIX wiek, a nadal aktualne…Jeśli chodzi o “kacapów” (kak cap) to jest to słowo w polszczyźnie obecne od XVII/XVIII wieku (choc rozumiem że może razić ze względu na swój ukraiński źródłosłów) .. a jeśli chodzi o pojęcia Rosji i Polski to pozostaniemy chyba przy swoich stanowiskach (choć oczywiście na dyskusje i wyjaśnienia jestem otwarty).
A poddanie Lwowa Sowietom 22 września 1939 r. przez gen. Władysław Langnera, który przedtem nieudolnie dowodził obroną miasta odrzucając ofertę Niemców, też w tym czasie atakujących Lwów? Uwierzył w sowieckie zapewnienia o honorowej kapitulacji (jakby nie było najazdu na Polskę w 1920 roku), a oni zaraz tego samego dnia rozpoczęli w mieście masowe aresztowania i egzekucje polskich policjantów.
Nie mówię, że pod butem szwabskim byłoby Lwowiakom lepiej, ale na pewno nie doszło by do takich masowych wywózek, a właściwie czystki etnicznej Kresów wraz ze Lwowem, bo wywożono najpierw zaaresztowanych Polaków, a potem także rodziny aresztowanych. I to oni stali się głównymi “lokatorami” Archipelagu Gułag w ZSRR. Tego Niemcy w aż tak dzikiej i obłędnie antypolskiej skali nie robili. Powodem było to, że niemieckimi aparatczykami terroru byli Niemcy, a sowieckiego – głównie Żydzi. Tego gen.Langner powinien być świadom, ale jak piszą źródła, jego nieświadomość mogła pochodzić z tego, że był wychowankiem armii austriackiej i o sowietach miał słabe pojęcie. Wina więc głównodowodzących w Warszawie, że takiego dali na naczelnika obrony przeciw Sowietom, co prędko okazało się tragiczne.
Wspomnijmy też rozkaz masona Śmigłego-Rydza, wysłany tuż przed ucieczką z Polski 17 września 1939 r. z Kołomyi, zakazujący żołnierzom walk z oddziałami sowieckimi. I brak publicznego formalnego ogłoszenia przez Prezydenta i rząd RP faktu istnienia stanu wojny pomiędzy ZSRR a Polską i brak jednoznacznego rozkazu Naczelnego Wodza stawiania oporu najeźdźcy. Doprowadziło to do dezorientacji w szeregach polskich wojsk. Np. w Brześciu nad Bugiem dowódca 29. Brygady Pancernej Armii Czerwonej niejaki Kriwoszein (jakie piękne słowiańsko-żydowskie nazwisko!) wziął do niewoli 1030 polskich oficerów, 1220 podoficerów i 34 tys. szeregowych. Nie trzeba było żadnej bitwy, w bałaganie odwrotu i prób ucieczki jak bądź, na dworcu kolejowym gdzie przybyło kilkadziesiąt polskich transportów wojskowych z żołnierzami i ze sprzętem, żołnierze ci wysiadali z wagonów wprost w sowieckie ręce jeszcze 25 września. W sumie sowieci w tych dniach wzięli w jasyr 250 tysięcy (!!!) uzbrojonych najczęściej żołnierzy polskich, którzy nie stawiali oporu. Z tych to mas ludzkich wyłoniono potem 20 tysięcy ofiar rozstrzelanych w Katyniu, pozostałych zesłano do obozów pracy.
Pośrednia, czy może raczej bezpośrednia wina za tę hekatombę armii polskiej spada na rząd sanacyjny, na jego ślepotę, głupotę, cynizm (ta ich ucieczka z Polski, z aktorkami w roli żon) i niestety, także, jak się wydaje agenturalność. Bo potem w Londynie, na emigracji nie było śladów tego, aby poczuwali się ci panowie do jakiejś poważniejszej winy. Znam te fakty, bo w latach 1970., gdy w większości jeszcze żyli, jeździłem do Londynu jako student pomywać gary na wakacjach, i przez moją emigracyjną rodzinę miałem szerokie kontakty z tym środowiskiem. Wtedy o ich bezczelności i braku skruchy szeroko pisywała prasa komunistyczna w peerelu, ale pomijając przy okazji rzeczywiste bohaterstwo polskiego żołnierza na Zachodzie podczas wojny i tragedię Kresów, więc im nie wierzono.
Aż wstyd i żal, że tych faktów nie przypomina się Polakom, a tylko bredzi się o rogatywkach i śpiewa hurra-hymny. Nawrocki stoi na czele tych pochwalnych rot, po pierwsze z racji swego całkowitego uzależnienia od pisu i ich pro-sanacyjnej retoryki, a po drugie pewnie z niewiedzy.
Siemion Moisiejewicz Kriwoszein. I takie piękne wspólne zdjecia kombryga Kriwoszeina i gen. Guderiana. I wspólna defilada Wehrmachtu i Armii Czerwonej pod łukami triumfalnymi z czerwoną gwiazda i swastyką.
W zdobytym przez sowietów Grodnie zresztą też odbyla się taka wspólna defilada – tam był gen. Czujkow, późniejszy zwyciezca spod Stalingradu.
Nie wiem czy w 1939r była agenturalność, czy tylko dyletantyzm legionowych towarzyszy. W końcu już wiele lat przed wojną zasłużony na frontach I wojny światowej, pod Gorlicami, na Bukowinie, pod Caporetto, a przede wszystkim w wojnie polsko-czeskiej w obronie śląska Cieszyńskiego i w obronie Warszawy przed bolszewikami gen. Franciszek Latinik wyrażał się o legionistach “Wy legioniści wszystko zawsze prywatnie załatwiacie, wolę służyć z pomywaczami niż z takim wojskiem”. Legionowi towarzysze z Rydzem Śmiglym na czele poczuli się śmiertelnie obrażeni co doprowadziło do tzw. strajku generałów w 1924 roku. Ale to już inna historia… Choć nawet przerażająca teoria Janusza Choińskiego całkiem nieźle udokumentowana w jego książce o dosć jednoznacznym tytule Choroba (umysłowa-alkoholowa) ministra Józefa Becka jako główna przyczyna wybuchu II wojny światowej też zasługuje na rozwagę. A niewątpliwie zinfiltrowane przez wywiad sowiecki były niższe i wyższe szczeble w MSZ i MSWoj. Tajemnic przed Razwieduprem i OGPU nie było…
Zdaje się, niejaki Albert Pike ogłosił Urbi, et Orbi tezę o 3 wojnach. Zatem, czyż ten nieszczęsny 1922r., to przecież nie zwykły komunikat. A upojenie traktatem ryskim, który był de facto formalną akceptacją porażki, uśpiło czujność. A przywołany tu gen. Latinik, zasadnie to skomentował. Z resztą, bitwa pod Skoczowem, to odrębny temat.
Obywatel prezydent Nawrocki ani chybi podpisał jakoweś cyrografy za oceanem.
I jeśli mu się wydaje, że jest ważniejszy od innych cyrografodawców, to niebawem zostanie doprowadzony do przytomności.
Po ostatecznym stłumieniu powstania ostatni król polski Stanisław II August Poniatowski opuścił Warszawę i pod eskortą rosyjskich dragonów przybył do Grodna, gdzie został oddany pod opiekę i nadzór rosyjskiego namiestnika. Tam 25 listopada 1795 r. w dniu imienin rosyjskiej cesarzowej, podpisał akt abdykacji z tronu Rzeczypospolitej:
Zrzekamy się dobrowolnie i z własnej woli wszystkich naszych praw, bez żadnych wyjątków, do Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz wszystkich ziem od nich zależnych, a także zrzekamy się wszystkich terytoriów w wymienionych krainach. Przekazujemy ten akt uroczystego zrzeczenia się korony i rządów w Polsce w ręce Jej Cesarskiej Mości dobrowolnie i z tym samym pragnieniem wypełniania obowiązku, które kierowało całym naszym życiem. Opuszczając tron, wypełniamy ostatni obowiązek naszego panowania i błagamy Jej Cesarską Mość, aby obdarzyła swoją matczyną troską wszystkich tych, dla których byliśmy królem.
Państwo polskie przestało istnieć de iure.
Ostatnie lata życia Stanisław August spędził w Sankt Petersburgu. Zmarł w lutym 1798 r.w swojej rezydencji w Pałacu Marmurowym.
Jaki więc kraj walczył z Rosją po tym akcie abdykacji?.
niewątpliwie zinfiltrowane przez wywiad sowiecki były niższe i wyższe szczeble w MSZ i MSWoj
Historia się powtarza, wypisz wymaluj obecni pomywacze w rządzie. Pamiętajmy też, że znaczna część “wyższych sfer” w tamtej Polsce należała do lóż i zajmowała się okultyzmem. Doskonale opisuje to Tadeusz Dołęga-Mostowicz w swej szyderczej powieści o przedwojennych sferach rządzących „Kariera Nikodema Dyzmy”. Jest tam pyszny fragment o tym, jak kółko zakochanych w Dyzmie pań z towarzystwa, na życzenie swego idola załatwia na telefon zrzucenie ze stanowiska jakiegoś ministra i jeszcze na wszelki wypadek wysłanie go na nieatrakcyjną placówkę, daleko od Polski.
Pani z dawnego towarzystwa krakowskiego opowiadała mi ze śmiechem o jakiejś hrabinie, za którą w salonie “chodziły szafy”. Tarot, wróżby różnego rodzaju Ossowieckich były na porządku dziennym, a w ten sposób zaprasza się do swej duszy demony, które rozwalają osobowość człowieka i potem całe jego życie. Przykładem, klasycznym, jest obecnie Tfusek. Pojawia się romans na boku, potem żonka nie chce być gorsza, rozwód, szachrajstwa żeby zaimponować kochance, kłamstwa, w końcu nałogowe, złodziejstwa itp. Oni wszyscy tak żyli, i tak żyją nadal. Władza tym pomywaczom uderza do łba, przykładem takiego nieszczęścia w tamtej Polsce był król nocnych dancingów, gen. Wieniawa Długoszowski. Nielepszy był gen. Tadeusz Kasprzycki, który jako podopieczny hiper-masona Walerego Sławka, zrobił zawrotną karierę polityczną do 1939 r. Ale tak o nim pisano w raporcie przedstawionym w Londynie po kampanii wrześniowej w 1939 r.: „to Kasprzycki, Minister Wojny, jest odpowiedzialny za: brak uzbrojenia, brak zaopatrzenia, zgodę na wywóz w roku bieżącym około 1.000 armat przeciwlotniczych do Anglii, gdy wiadomym było, że sprzętu tego nie mamy, za opuszczenie Warszawy już dnia 6.IX. nie z Ministerstwem lecz z przyjaciółką, matką i synem w żałobie po żonie generała, która w marcu odebrała sobie życie właśnie z powodu tej przyjaciółki”… Ale najwyższą agenturalnością był sam Ziuk i zaraził tym resztę swej kompanii w rządzie. Przecież jego braciszek, najwyższy mason 33 stopnia, nie mógł zostawić brata na pożarcie polskim dewotom i nacjonalistom, toteż Ziuk w kontaktach nie schodził niżej generałów i hrabiów, naród polski uważając za „wspaniały, tylko ludzie kurwy”. Bo sam tak żył, zmieniając wyznania i żony jak rękawiczki, a jego ulubioną rozrywką w Belwederze był tarot. Do dziś podobno w Belwederze straszy i nikt nie chce tam na stałe zamieszkać.
Myślę, że powinniśmy tu, poza wszystkim innym, także “szukać kobiety” (cherchez-la-femme). Ten w sumie dość prostoduszny facet może być pantoflarzem, bo osiłki często to mają. Na pewno jest sentymentalny, skłonny do wzruszeń i dla rodziny, dzieci, zrobiłby wszystko. Co więc ma zrobić w chwili, gdy słodkie oczy patrzą w niego pełne łez a usta błagają: “podpisz to, najdroższy, dla świętego spokoju. Zrób to dla rodziny…”
temu tańczymy, to płaci
kto płaci
O to go raczej nie posądzam, nie jest takim patologicznym typem jak te łakome już wedle samego wyglądu zera w rządzie. Raczej – miękkość charakteru, no i to blokowe pochodzenie, bo imponują mu tytuły (co widać i słychać, kiedy wciąż tych swoich profesorów ze smakiem wymienia). Ma też pewien nadmiernie “wyszukany” styl mówienia na wzór plebejski, wymowa czasem przesadnie pieczołowita, jak by ćwiczył przed lustrem. No i nadal nie wiemy nic o jego pochodzeniu, ani o pochodzeniu jego rodziców, mimo że już rok mija. Tu jest solidarne milczenie z każdej strony. Więc można się spodziewać niespodzianki.
Natomiast ja o to posądzam, co do zasady, wszystkich tzw. polityków.
Pojedyncze wyjątki wiosny nie uczynią.
Miałem Go za mądrzejszego a to jednak schizofrenik !
https://nczas.info/2026/03/29/rosja-zla-usa-dobre-ue-tez-dobra-prezydent-nawrocki-na-konferencji-konserwatystow-cpac-w-teksasie-video/
Przemówienie na miarę tępego, prymitywnego półgłówka politycznego z trzeciej eRP.
Niestety, chyba masz rację. Uczepił się tych swoich Cenckiewiczów i Przydaczów i dumnie plecie wszystko, co mu napiszą. A to jest stara zimnowojenna jeszcze retoryka Gomułkowska, tyle że tamta była skierowana przeciw Ameryce za Rosją, a dziś jest odwrotnie. Kurczowo trzymają się ci obłąkańcy tonącego okrętu Ameryki, i pójdą z nim na dno, a przy okazji z nami. Po przytępawym Dudzie myślałem, że Nawrocki jest jakiś nowocześniej kumaty i widzi, że świat się radykalnie przemienia, powstają zupełnie nowe osie władzy i wpływów, jak Rosja-Chiny -Iran i tamten świat dwubiegunowy, w którym brylował sklerotyczny Dziaduś z Żoliborza 40 lat temu, już jest przeszłością.
Oczywiście, podobne Kaczorowi dziadki zimnowojenne z Partii Republikańskiej biją Nawrockiemu brawo, a ten się cieszy. Wróci do Warszawy i te wszystkie miernotki polityczne z TV Republika będą go wychwalać, że tak dołożył “temu zbrodniarzowi Putinowi, który zagraża cywilizacji światowej”, i ględzić o pomocy Kijowowi jako warunku “sine qua non ratowania Polski, bo wróg stoi u bram” całkowicie przemilczając temat zdegenerowanej szajki Epsteina rządzącej Zachodem, i że to właśnie ona zagraża cywilizacji światowej a nie Putin i to przeciw nim jest ta irańska wojna.
Zachowanie Prezydenta Polski wywołuje abominację (to książkowe określenie głębokiego wstrętu, które wg. mnie pasuje do opisu tego stanu emocjonalnego) u p. redaktora Rafała Otoki Frąckiewicza. Po informacji o zbombardowaniu Iranu w którym zginęły dziewczynki ze szkoły i wielu cywili złożył kondolencje USA, bo zginęło też 3 żołnierzy.
Poruszane są także inne sprawy, o których media milczą…
yt ma przeszło 4300 komentarzy.
—
W podcaście „Jan Pospieszalski Rozmawia #211” gościem jest Rafał Otoka-Frąckiewicz, który w bezkompromisowym i bezpardonowym stylu dzieli się swoim przemyśleniami na temat bieżących wydarzeń. Mówimy o tragedii trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. Zadajemy pytanie o przyczynę milczenia świata wobec cierpienia milionów niewinnych ludzi. Rozmawiamy o skandalicznym wpisie, w którym Rafał zaatakował papieża Leona XIV, co staje się punktem wyjścia do burzliwej dyskusji nad kondycją dzisiejszego Kościoła i granicami publicznej krytyki. Zapraszam do wysłuchania tej ostrej rozmowy, która zmusza do spojrzenia poza fasadę politycznej poprawności.
może bardziej to pasuje do hyde-parku:
słowa ‘abominacja’ użył Żeromski w ‘Popiołach’, w scenie gdy spotykają się w Warszawie na ulicy dwaj dawni szkolni koledzy-Rafał Olbromski i Jarzymski; Jarzymski na wieść, że Olbromski jest ‘sekretarzem u księcia Gintułta’ cedzi następujące słowa:’Szkoda, że ty jesteś tym jakimś tam sekretarzem. To tak głupio brzmi, że aż abominacja bierze. Ale to się odrobi, będę w tym’.
A jednak schizofrenik….
https://pch24.pl/prezydent-rp-wyrazam-sprzeciw-wobec-braku-zgody-na-msze-swieta-w-bazylice-grobu-panskiego-w-jerozolimie/
Ha ! ha ! ha ! Świat stanął na baczność bo Pan prezydent Polski się odezwał …ha ! ha ! ha ! Szczególnie przejęli się tym żydzi ! ha ! ha ! ha !….
Tatarsko-mongolska mentalność Rosjan jak ulał pasuje do ich umiłowania baletu, literatury pięknej, opery, wielkich naukowców i innych osiągnięć. Czajkowski, Rachmaninow, Dostojewski, Tołstoj, Sołżenicyn, Korotkow, Mendelejew, Pawłow, że wymienię jakiś promil reprezentantów tej “tatarsko mongolskiej dziczy”. Jeżeli to są mongolskie normy mentalności to ja gratuluję umiejętności postrzegania świata.