Tusk rozpoczął kampanię wyborczą, ale dlaczego na… Ukrainie?

 

Odkąd logika i racjonalne myślenie przeszły na stronę Putina, a rozum i moralność zdradziły Unię antyeuropejską i banderowską Ukrainę, stało się jasne, że sukces wyborczy Koalicji Olaków będzie wymagać środków specjalnych łącznie z ogłoszeniem stanów nadzwyczajnych przeszkadzających w wyborach.

Zanim to nastąpi KO już dziś stara się odpalić „najgłupszych razem” dla których logiczne myślenie to nieznośna opresja.

Tymczasem, na wszelki wypadek, gdyby wyborów nie udało się odwołać Tusk zdecydował się na rozpoczęcie kampanii wyborczej na zaprzyjaźnionej Ukrainie. O stopniu zaprzyjaźnienia świadczą ukraińskie wpisy grożące Polakom drugą rzezią wołyńską… a może to nie banderowcy, lecz podszywający się pod nich Rosjanie?

W takim razie kto podszywa się pod Tuska i Sikorskiego? Najgorsza z możliwych hipoteza głosi, że to prawdziwy Tusk i prawdziwy Sikorski.

Pierwszą ofiarą kampanii wyborczej Tuska jest logika

Co to byłaby za kampania bez sięgnięcia do starej komunistycznej retoryki o “godzeniu w nienaruszalne sojusze”?

A na koniec matematyka dla opornych. Obliczenia, rzecz jasna, dokonał Putin

O autorze: CzarnaLimuzyna

Wpisy poważne i satyryczne