Jesteście nią zdziwieni lub zaskoczeni? Ja nie. Bo skąd by się w niej brał ten morderczy tupet i pycha, jak nie od praprzodków w rodzaju Bar-Kochby czy późniejszych rezunów spod znaku Irgun (1948 r., masakra Deir Jassin) czy dzisiejszej Gazy? Same czarne błyskawice SS w jej krwi to za mało, w niej jest jeszcze ta ponurość i zimne spokojne okrucieństwo, jakie mają tylko pejsate hycle. Ogromna siła zła stoi za tą jakby martwą kobietą i ją podpiera. Na twarzy, wykrzywionej w pseudouśmiechu pozbawionym radości, widać grymas grozy, która już w niej mieszka i jeśli nie nawróci się, nieszczęsna, to ją pochłonie.
Przychodzi na myśl pytanie: jaki wobec tego może być jej gauleiter w Polin?
Odpowiedź: taki sam.

Dodaj komentarz