W gruncie rzeczy zastosowanie sztucznej inteligencji, robotyki, centrów danych i powiązanych technologii mogłoby radykalnie zmienić nasz styl życia, ale nie dlatego, że zmiany te są nieuniknione. Raczej musiałyby zostać narzucone siłą nieświadomej i zdezorientowanej opinii publicznej.
Podejrzewam, że właśnie dlatego trend technologiczny tak bardzo promuje roboty przypominające ludzi. Ludzka forma nie spełnia większości wymagań fizycznych, więc skąd ta presja na to, by roboty wyglądały jak ludzie? Może dlatego, że dzięki temu stają się bardziej akceptowalne dla przeciętnego człowieka?
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
Całkowita wolność kontra całkowite zniewolenie i wyścig o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji
Wprowadzenie sztucznej inteligencji do powszechnej świadomości i codziennego użytku było w większości rozczarowujące. Mam na myśli to, że nie widzimy żadnych spektakularnych korzyści z obecności sztucznej inteligencji, podczas gdy negatywne skutki wciąż się piętrzą.
W najlepszym razie sztuczna inteligencja stanowi postęp w zakresie strukturyzacji informacji; znacznie usprawnia sposób sortowania, kategoryzowania i badania danych. Uważam ją za bardzo przydatną do przyspieszenia badań, ale działa tylko pod warunkiem zrozumienia, że sztuczna inteligencja ma tendencję do kłamania przez pominięcie. Nigdy nie można jej w pełni zaufać i musi być poparta materiałem źródłowym.
W konsekwencji, sztuczna inteligencja sprawia, że ludzie stają się niezwykle leniwi, jeśli chodzi o zrozumienie świata lub poszukiwanie informacji. Kiedy społeczeństwo bierze informacje od sztucznej inteligencji za dobrą monetę, bo nie chce samodzielnie prowadzić poszukiwań, staje się coraz głupsze. Przewiduję mroczną przyszłość, może za jakąś dekadę, w której zdecydowana większość ludzi stanie się praktycznie upośledzona, ponieważ wszystkie ich codzienne decyzje i poglądy na świat będą opierać się na sztucznej inteligencji.
Niektórzy będą twierdzić, że już osiągnęliśmy ten nieszczęsny próg. W każdym razie, jaki jest ostateczny cel sztucznej inteligencji? Istnieją setki różnych odpowiedzi, w zależności od tego, kogo zapytasz, jednak tylko kilka wyjaśnień wyróżnia się jako prawdziwe motywy wyścigu o sztuczną inteligencję.
Utopia bez pracy?
Jeśli zapytasz speców od technologii i marzycieli takich jak Elon Musk, celem jest nieograniczona produkcja. Oznacza to, że sztuczna inteligencja i robotyka przejęłyby większość ludzkiej pracy. Teoretycznie doprowadziłoby to do nowej ery „obfitości czasu”, która, zdaniem Muska, doprowadziłaby do pewnej formy obfitości bogactwa. Innymi słowy, technologia sztucznej inteligencji sprawia, że praca jednostki staje się zbędna, a tym samym pieniądze stają się zbędne, ponieważ wszystkie podstawowe potrzeby byłyby zaspokajane za darmo.
Z tą ideą wiążą się dwa niepokojące problemy: po pierwsze, jest to twierdzenie, które słyszymy od bardzo dawna. Futuryści i technokraci każdej rewolucji socjalistycznej obiecują społeczeństwu utopię bez pracy od ponad wieku. Zazwyczaj ta propaganda ma na celu ułatwienie społeczeństwu przejścia do systemu, w którym państwo kontroluje masową produkcję i ogranicza wolność jednostki.
Obietnica świata wolnego od pracy to zazwyczaj oszustwo, którego celem jest skłonienie społeczeństwa do całkowitego uzależnienia od rządu. Kiedy twoje przetrwanie zależy od systemu, jest znacznie mniej prawdopodobne, że kiedykolwiek zbuntujesz się przeciwko niemu, jeśli ulegnie korupcji.
Nie twierdzę, że Musk fałszywie obiecuje „utopię”. Myślę, że naprawdę wierzy, że sztuczna inteligencja i robotyka są odpowiedzią na odwieczny problem „przepaści majątkowej”, ubóstwa i zastoju w produkcji. Chcę powiedzieć, że to marzenie jest o wiele bardziej odległe niż rok 2036, a nawet 2050. A jeśli je osiągniemy, może nie być tak fantastyczne, jak byśmy sobie tego życzyli.
Każda nowa epoka przemysłowa ma swoich marzycieli i wszyscy wyobrażają sobie świat, w którym maszyny wyeliminują ludzki trud. To się nigdy nie zdarza. Podejrzewam, że robotyka i sztuczna inteligencja ułatwiłyby niektóre rzeczy, tak jak wszystkie narzędzia ułatwiają pewne prace, ale nie zapominajmy, że im bardziej ludzkość odchodzi od polegania na własnych siłach, tym bardziej wydaje się, że jesteśmy zobowiązani do pracy (lub tym więcej czasu musimy poświęcać na wymianę), aby utrzymać podstawowy poziom komfortu.
Poprzednie rewolucje przemysłowe przyniosły korzyści i wydłużyły ludzkie życie. Jednak obserwowaliśmy również, jak reformy technologiczne doprowadziły do wzrostu wymagań pracy i zmniejszenia ilości czasu dla przeciętnego człowieka. Przed pierwszą rewolucją przemysłową przeciętny człowiek pracował 1500–2000 godzin rocznie. Po rewolucji przemysłowej liczba godzin gwałtownie wzrosła do 3000–3500 godzin rocznie. W końcu uchwalono przepisy prawa pracy, które zmusiły do powrotu do 1800 godzin rocznie na osobę.
Pomimo ogromnego wzrostu produktywności, nie nastąpiła drastyczna poprawa czasu wolnego zwykłych ludzi i nie jestem pewien, czy rewolucja w dziedzinie sztucznej inteligencji będzie inna. To prowadzi nas do drugiego problemu: nic w życiu nie jest za darmo, a powodem jest ENERGIA.
Wizja Muska dotycząca superprzemysłu sztucznej inteligencji, który zarządzałby większością podstawowej infrastruktury świata i dostarczał większość dóbr niezbędnych do przetrwania, wymagałaby bezprecedensowych ilości energii. Czy próbowałeś kiedyś latać dronem? Czy sprawdzałeś średni czas pracy baterii robota Boston Dynamics? Czy próbowałeś kiedyś przejechać cały kraj samochodem elektrycznym?
Dron konsumencki może działać przez 30 minut. Zaawansowany robot może działać przez 4 godziny. Potężna bateria w samochodzie elektrycznym pozwoli na przejechanie około 480 kilometrów. Jednak ładowanie któregokolwiek z tych urządzeń wiąże się z korzystaniem z sieci energetycznej. A ta sieć energetyczna będzie w dużej mierze zasilana węglem lub gazem ziemnym. Produkty oparte na paliwach kopalnych nadal napędzają świat, ponieważ są najbardziej wydajne.
Istnieje powód, dla którego tylko 5% właścicieli samochodów w USA jeździ pojazdami elektrycznymi; początkowy koszt jest wysoki, a długoterminowe oszczędności mierne. Co więcej, infrastruktura po prostu nie jest w stanie obsłużyć większego napływu użytkowników pojazdów elektrycznych.
Gdyby jutro 50% amerykańskich kierowców kupiło samochód elektryczny, samo to zwiększyłoby obciążenie amerykańskich sieci energetycznych o około 15%. Dodajmy do tego zużycie energii przez centra danych i obliczeń sztucznej inteligencji niezbędne do obsługi krajowych sieci robotyki, a wynikające z tego zapotrzebowanie na energię zmiażdżyłoby sieć. Albo to, albo koszty energii elektrycznej wzrosłyby tak bardzo, że ludzkie zapotrzebowanie na nią osiągnęłoby poziom krytyczny.
To dotyczy tylko Ameryki (najbardziej zaawansowanego kraju na Ziemi). Nie wspominając już o Europie, gdzie ich sieć energetyczna nie jest w stanie obsłużyć nawet powszechnego stosowania klimatyzatorów.
Moglibyśmy zmodernizować go, wykorzystując energię słoneczną (która jest nieefektywna) lub zbudować dodatkowe elektrownie jądrowe, ale zajęłoby to dekady. Ogólne szacunki wskazują, że taki projekt kosztowałby od 5 bilionów dolarów w najniższym przedziale do 15 bilionów dolarów w najwyższym przedziale, a jego ukończenie zajęłoby 30 lat. Mówimy o przedsięwzięciu na dwa pokolenia, wymagającym poziomu koordynacji i współpracy, który po prostu nie istnieje w dzisiejszym klimacie politycznym.
Do diaska, nie potrafimy nawet zmusić lewaków i globalistów do przyznania, że energia jądrowa to czyste źródło energii. Ci idioci wciąż budują turbiny wiatrowe i mordują tysiące wielorybów i ptaków w imię zapobieżenia „kryzysowi klimatycznemu”, który sami wymyślili.
Podsumowując, świat obfitości produkcji i populacji wolnej od pracy jest jeszcze bardzo odległy, ponieważ zasoby energii potrzebne do tego rodzaju rewolucji przemysłowej po prostu nie istnieją. W najlepszym razie moglibyśmy zbudować gospodarkę uzupełniającą, w której robotyka i sztuczna inteligencja będą wykorzystywane jako narzędzia do przyspieszania i ułatwiania życia. Przeciętny człowiek nadal będzie musiał pracować od 9 do 17 i zarabiać na życie.
Wszystko to opiera się na dobrych intencjach stojących za dążeniem do dominacji nad sztuczną inteligencją. I tak, zdaję sobie sprawę, jak zabawnie to brzmi.
Dystopia bez wolności?
Najgorszy scenariusz jest bardziej prawdopodobny: sztuczna inteligencja, centra danych i robotyka zostaną wykorzystane do wzmocnienia pozycji elit i ułatwienia kontroli nad populacją. Kiedy analizuję instytucje takie jak Światowe Forum Ekonomiczne (WEF), Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) itp., ich zaangażowanie w sztuczną inteligencję koncentruje się wokół cyfryzacji gospodarki (społeczeństwa bezgotówkowego) i maksymalizacji nadzoru nad populacją poprzez śledzenie danych w czasie rzeczywistym.
Dopóki ci złośliwi ludzie nie zostaną usunięci z równania, nie można ufać, że jakikolwiek system oparty na sztucznej inteligencji będzie działał w najlepszym interesie społeczeństwa. Być może technologia ta może być wykorzystywana w dobrym celu, ale ludzie używają tych narzędzi do czynienia zła, a mając do dyspozycji mnożnik siły, taki jak sztuczna inteligencja, można popełnić szereg złowrogich czynów.
Znacznie mniej energii potrzeba do zastosowań autorytarnych. Istniejąca sieć mogłaby obsłużyć rozpowszechnienie kamer typu Flock, analizę biometrii i czytników tablic rejestracyjnych przez sztuczną inteligencję, stały nadzór nad transakcjami finansowymi itd. Jeśli zaczną zmuszać społeczeństwo do coraz mniejszego zużycia energii elektrycznej (oczywiście w imię ratowania Ziemi przed zmianami klimatu), zadanie zarządzania siecią oczu i uszu stanie się jeszcze prostsze.
Totalne zarządzanie informacją ze strony rządów i podmiotów międzynarodowych jest złą rzeczą. Nie muszą wiedzieć wszystkiego, co robimy; lepiej, żeby wiedziały mniej i zachowały zdrowy poziom strachu w odniesieniu do nastrojów społecznych. Kiedy biurokracja przestanie się bać, bo będzie miała wszystkich pod lupą, wtedy wydarzą się straszne rzeczy.
Czy gospodarka informacyjna to fantazja?
Poza najlepszymi i najgorszymi scenariuszami dla sztucznej inteligencji i robotyki istnieje pośrednie wyjaśnienie pędu do rozwoju sztucznej inteligencji, a mianowicie koncepcja „gospodarki informacyjnej”. W swojej najprostszej formie gospodarka informacyjna wykorzystuje algorytmy do gromadzenia danych behawioralnych, które pozwalają firmom na ukierunkowanie sprzedaży i marketingu produktów. Służy ona do tworzenia indywidualnych profili konsumentów w celu ukierunkowania reklam i generowania wyższych zysków.
Jak wielu ludzi wie, te algorytmy w większości przypadków popełniają błędy i rzadko zmuszają nas do kupowania czegokolwiek, czego i tak nie zamierzaliśmy kupić. Jeśli chodzi o ideę, że informacja zastąpi zasoby surowcowe jako silnik globalnej gospodarki, jedyne, co przychodzi mi na myśl, to ślepa wiara sektora finansowego w instrumenty pochodne na początku XXI wieku. Gospodarka oparta na produktach niematerialnych to gospodarka skazana na załamanie.
W swojej najbardziej podstępnej formie gospodarka informacyjna dąży do uzyskania mocy predykcyjnej. Oznacza to, że firmy i rządy liczą na wykorzystanie złożonej analizy zachowań rynkowych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji do przewidywania większych zmian w krajobrazie gospodarczym i politycznym. A jeśli potrafisz przewidzieć te zmiany, teoretycznie możesz na nie również wpływać.
To był ostateczny cel firm takich jak Google (śledzenie trendów wyszukiwania do momentu osiągnięcia wszechwiedzy). Sztuczna inteligencja jedynie ułatwia analizę w czasie rzeczywistym. Mimo to podejrzewam, że przewidywanie masowych zmian gospodarczych i politycznych jest bardzo podobne do przewidywania pogody – można przewidzieć kilka dni do przodu, ale złożoność systemu uniemożliwia prognozowanie długoterminowe. Technokratyczna wiara w cyfrowego Nostradamusa (lub cyfrowego boga) jest idiotyczna.
W gruncie rzeczy zastosowanie sztucznej inteligencji, robotyki, centrów danych i powiązanych technologii mogłoby radykalnie zmienić nasz styl życia, ale nie dlatego, że zmiany te są nieuniknione. Raczej musiałyby zostać narzucone siłą nieświadomej i zdezorientowanej opinii publicznej.
Podejrzewam, że właśnie dlatego trend technologiczny tak bardzo promuje roboty przypominające ludzi. Ludzka forma nie spełnia większości wymagań fizycznych, więc skąd ta presja na to, by roboty wyglądały jak ludzie? Może dlatego, że dzięki temu stają się bardziej akceptowalne dla przeciętnego człowieka?
Sztuczna inteligencja nie jest rewolucją przemysłową w tradycyjnym sensie, ponieważ nie jest napędzana popytem wolnego rynku. Większość ludzi może z łatwością obejść się bez sztucznej inteligencji, a korzyści płynące z niej są ledwo zauważalne. Druga rewolucja przemysłowa wprowadziła elektryczność, bezprecedensowy postęp medycyny, komunikację na odległość i łatwy transport. Wszystko to, bez czego ludzie nigdy nie chcą się obejść.
Jak dotąd sztuczna inteligencja blednie w porównaniu z nią, a obietnice, które napędzają jej popularność, wymagają renesansu energetycznego, który nie będzie możliwy przez wiele kolejnych dekad. Niestety, najbardziej logicznym zastosowaniem dla rozprzestrzeniania się sztucznej inteligencji jest tłumienie populacji. Dla globalistów, wyścig o sztuczną inteligencję nie polega na poprawianiu przyszłości zwykłego człowieka, lecz na wszczepianiu technologii w życie zwykłego człowieka, zanim zdąży on zdać sobie sprawę, że jest przez nią skrępowany.
Bez kompleksowych przepisów dotyczących otwartego oprogramowania, szerokiego nadzoru publicznego i wyeliminowania wpływów elit, rozwój sztucznej inteligencji doprowadzi jedynie do katastrofy.
_______________
Total Freedom vs Total Slavery And The Race For AI Supremacy, Brandon Smith, August 13, 2026
◊
Więcej: Brandon Smith

Dodaj komentarz