Po śmierci Zbigniewa Herberta Pan Cogito został sam. Pewność, że został wymyślony nie odebrała mu animuszu. Jego swoboda poruszania się była od samego początku ograniczona definicjami pojęć, dlatego precyzja jego myśli, połączona z wyobraźnią, dawała mu wolność.
Miejsce, które wybrał na swoją pierwszą samotną podróż stwarzało pewne, nieokreślone ryzyko. Były to nienamalowane – najlepsze obrazy Giorgia de Chirico, których nikt nie widział.
Animusz ‹łac. animus ‛duch’› «odwaga i zapał»
Pan Cogito a śmierć
Pan Cogito nie wie
ile czasu zajmie mu
właściwy proces umierania
Wciąż nie wie jak odróżnić
ostatnie chwile
od pierwszych
Śmiech hieny
Lot sępa
mogą być mylące
Nawet teraz
u kresu Podróży
pod gwiazdą Ciszy
zamknięty w klepsydrze powietrza
widzi i słyszy pracujący cicho mechanizm
Niezmienności
Być może nie zdoła
odróżnić wiecznego snu
od chwili zapomnienia.
Wie tylko, że umrze
jak Człowiek
Coraz płytszy oddech metafory
ulatnia się z ciemnym powiewem
nocy
Schowany pod wełnianym płaszczem Pan Cogito
rozciera w zimnych dłoniach
wiotki szkielet słowa
Wyobraża sobie jak
w ostatnim nagłym
starciu z Potworem
macha nieporadnie
gasnącym kikutem
serca
Oślepiony tańczącą iskrą
potwór spada w otchłań
Pan Cogito zerka przez weneckie lustro ciemności
Po drugiej stronie Mozart
i Platon patrzą
na skulony cień.
Nieznany wiersz Zbigniewa Herberta
Wczoraj w godzinach popołudniowych
pomiędzy ulicą Pustą
a placem Wolności
przez krótką chwilę
był widziany nieznany wiersz
Zbigniewa Herberta
Pamięciowy portret nie odbiegał od wyglądu
sobowtóra Pana Cogito
omszała kamienna sylwetka
wilgoć w okolicach oczu
prawie niewidoczne znamię czasu nad prawą
metaforą
charakterystyczny stukot kroków
tak, tak
nie, nie
Malejąc do rozmiarów
nieskończoności
oddalająca się postać
była prawie niewidoczna
dla zaangażowanych
obserwatorów.




Dwa wiersze plus obrazy, które należy, przypominam, oglądać w powiększeniu, po kliknięciu lewym klawiszem w obrazek na komputerze albo powiększyć w telefonie.
Pierwszy obraz – zegar wskazuje (niedokładnie) godzinę 11. Sądząc po cieniach to nie środek dnia ani nocy.
Drugi obraz – zegar wskazuje godzinę 2. Cienie długie od słońca którego nie widać. Widać Księżyc.
Trzeci obraz – na wieży zegarowej nie ma zegara.
Czwarty obraz – dochodzi 12, przed nami wielkie lustro
Na każdym obrazie postacie antyczne nie obecne w obrazowej rzeczywistości. Rzeczywistość obrazowa niby rzeczywista a jednak zafałszowana. Na dwóch obrazach widać kota na dwóch innych zapewne też jest tylko go nie widać.
Herbert był poetą i filozofem (w dobrym znaczeniu). Zamieszczone obrazy i jego poezja świetnie współgrają.
W 2024 minęła 100 rocznica jego urodzin i wówczas przypadkiem odkryłem dwie wersje znanego wiersza “Wilki”.
Oryginał z 1992 wygląda tak:
Ponieważ żyli prawem wilka
historia o nich głucho milczy
pozostał po nich w kopnym śniegu
żółtawy mocz i ten ślad wilczy
szybciej niż w plecy strzał zdradziecki
trafiła serce mściwa rozpacz
pili samogon, jedli nędzę
tak się starali losom sprostać
już nie zostanie agronomem
„Ciemny”, a „Świt” – księgowym
„Marusia” – matką, „Grom” – poetą
posiwia śnieg ich młode głowy
nie opłakała ich Elektra
nie pogrzebała Antygona
i będą tak przez całą wieczność
w głębokim śniegu wiecznie konać
przegrali dom swój w białym borze
kędy zawiewa sypki śnieg
nie nam żałować – gryzipiórkom –
i gładzić ich zmierzwioną sierść
ponieważ żyli prawem wilka
historia o nich głucho milczy
został na zawsze w dobrym śniegu
żółtawy mocz i ten trop wilczy
Natomiast “Wilki” według portalu Silesius https://silesius.wroclaw.pl/2016/03/01/zbigniew-herbert-wilki/ (i nie tylko) wyglądają tak:
Ponieważ żyli prawem wilka
Historia o nich głucho milczy
Pozostał po nich w białym śniegu
Żółtawy mocz i ślad ich wilczy.
Przegrali bój we własnym domu
Kędy zawiewał sypki śnieg
Nie było komu z łap wyjmować cierni
I gładzić ich zmierzwioną sierść.
Nie opłakała ich Elektra
Nie pogrzebała Antygona
I będą tak przez całą wieczność
We własnym domu wiecznie konać
Ponieważ żyli prawem wilka
Historia o nich głucho milczy
Pozostał po nich w kopnym śniegu
Ich gniew, ich rozpacz i ślad ich wilczy.
Z ciekawości zacząłem sprawdzać na innych stronach internetowych jak wygląda ten wiersz. Ku mojemu zaskoczeniu wersja nieoryginalna występuje w wielu przypadkach. Może ktoś potrafi wytłumaczyć genezę tego fałszerstwa?
1. Nie są to wiesze Herberta, lecz moje.
2. Na czwartym obrazie siedząca przy stoliku, czytająca książkę dziewczyna, jest tę samą, która idzie w parze z mężczyzną. Różnica czasu wynosi kilka tygodni :-)
3. Różnica w tekście wiersza o którą pytasz wynika:
– Pierwsza wersja ukazała się w “Czasie Krakowskim”
– Druga wersja w tomiku “Rovigo”
Dodatkowo, bywa tak, że wersje publikowane na stronach zawierają błędy lub samowolne zmiany.
No to niezły komplement z mojej strony ale faktycznie wiersze super a ja chyba się lekką ignorancją popisałem.
Co do “Wilków” nie masz racji. Pierwszy wiersz w moim komentarzu jest z tomiku “Rovigo” (https://bliskopolski.pl/poezja/zbigniew-herbert/rovigo/wilki/).
W drugiej wersji przekaz jest bardzo stępiony albo wręcz zmieniony – porównaj drugie zwrotki oraz np:
(…)
“i będą tak przez całą wieczność
w głębokim śniegu wiecznie konać”.
versus
“I będą tak przez całą wieczność
We własnym domu wiecznie konać”.