III. Nakaz wdrażania praw człowieka
Jeden z postulatów Zjazdu dotyczył powinności wdrażania „ludzkiego liberalizmu”. Zarząd Zjazdu powołał się przy tym na propozycje Francisa Fukuyamy zawarte w jego książce Liberalism und Its Discontents (2023). Propagowany liberalizm powinien, wg Fukuyamy, charakteryzować się pięcioma cechami. Chyba najważniejsza jest cecha czwarta: należy zadbać o zapewnienie ciągłego prymatu praw człowieka nad prawami przynależnymi grupom kulturowym (Komunikat 1, https://zjazdpedagogiczny2025.uwm.edu.pl/sites/default/files/download/202410/komunikat_1.pdf , 24 IX 2024 ). Czy propagowanie praw człowieka może przyczynić się do powstania totalitaryzmu? Odpowiedź moja jest jednoznaczna: właśnie w tym celu są one propagowane, przynajmniej w czasach współczesnych.
- Prawa człowieka nie mogą być celem ostatecznym, są tylko środkiem.
W świecie polityki „prawa człowieka” nie mogą być celem ostatecznym, mogą być tylko środkiem. Środkiem ku czemu? Środkiem ku większej centralizacji władzy hegemona zachodniego i władzy UE. A dokładniej: środkiem do rozbicia państw należących do UE. Gdyby prawa człowieka były celem, w domyśle ostatecznym, to musiałaby za nimi stać jakaś poważna siła, a takiej siły nie ma. Rządzący w UE i w całej strefie piszą i mówią, że prawa człowieka są naczelnym celem, faktycznie jednak traktują je zupełnie instrumentalnie. Można by tu nawet sparafrazować zdanie Bogusława Wolniewicza o godności (Słowo „godność” w propagandzie naszego czasu, w: Z. Musiał, B. Wolniewicz, Ksenofobia i wspólnota, Komorów 2010, s. 304) i napisać. Cała ta prawoczłowiekomania ma jeden prosty cel: sławić człowieka i jego prawa, by sam wszedł bez oporu w przygotowane mu już chomąto. Oczywiście chodzi o chomąto totalitaryzmu. Powstaniu totalitaryzmu służy oczywiście wiele innych środków, np. zadłużanie państw zależnych, rezygnacja z kary śmierci, uznanie życia człowieka za naczelną wartość, uznanie godności w sensie roszczeniowym za naczelną wartość człowieka, itd.
Ciekawe rozumienie praw obywatelskich i praw człowieka podał Wolniewicz. Podążmy jego tropem.
- Prawa człowieka a prawa obywatela: koncepcja Wolniewicza
Przedstawmy ukazane prawa w ujęciu Wolniewicza (O tzw. prawach człowieka (2002), w: tegoż, Ksenofobia i wspólnota, wyd. II, Komorów 2010, s. 97-100). Podaje on opracowaną przez siebie definicję prawa według I. Kanta. Oto jej postać:
Prawo danej społeczności jest to takie minimum ograniczeń nałożonych na maksymalnie dopuszczalną samowolę danego jej członka, przy którym daje się ona jeszcze pogodzić z takim samym maksimum samowoli dla wszystkich pozostałych (s. 97).
Prawa człowieka odnoszą się do każdego człowieka, prawa obywatela – tylko do osób należących do danego państwa. Prawa człowieka są, według niego, niejasnym i dwuznacznym zawołaniem wiecowym, a prawa obywatela – wielką i całkiem określoną zdobyczą dziejową. Prawa obywatela stanowią jedną z barier dla despotyzmu władz państwowych, tymczasem o prawach człowieka nic takiego nie można powiedzieć. Stanowią one jakiś substytut dla wiary w nadprzyrodzone prawa Boże.
Wolniewicz próbuje uchwycić zależność między średnim poziomem samowoli w danym społeczeństwie a stopniem represywności (ograniczenia indywidualnej samowoli) obowiązującego prawa (ilość ograniczeń, surowość sankcji, ścisłość ich egzekwowania). Jeżeli represyjność prawa (R) jest bardzo duża, to poziom samowoli (S) jest bardzo niski: mamy wtedy państwo policyjne. Jeżeli represyjność prawa maleje, to poziom samowoli rośnie. A jaki jest poziom samowoli, gdy represyjność prawa jest bardzo niska? Mogłoby się wydawać, że jest bardzo duża, że jest tak jak na poniższym rysunku nr 1.
Rys. nr 1. Czy taki jest związek między stopniem represyjności a poziomem samowoli?
Tak jednak, wg Wolniewicza, nie jest. Szukany związek przedstawia rys. nr 2.
Na osi represyjności (ograniczenia indywidualnej samowoli) istnieje pewne prawne min, odpowiada mu max, punkt maksymalnej samowoli. Gdy stopień represyjności jest większy niż owo prawne minimum, powstaje państwo policyjne, gdy jest mniejszy rodzi się anarchia. Między tymi stanami mieści się państwo prawa. Gdy jest anarchia, poziom średniej samowoli nie wzrośnie ponad max, tylko zmaleje. Dlaczego? Wolniewicz nie daje wprost odpowiedzi na to pytanie. Odpowiedź jest domyślna. Wtedy pojawią się gangi i ich samowola będzie przekraczać wyznaczony na wykresie punkt max, i ludzie będą obawiać się władzy państwowej i gangów. W rezultacie średni poziom samowoli ludzi obniży się.
Duch praw obywatelskich, zdaniem Wolniewicza, stabilizuje państwo prawa na poziomie min represyjności i max samowoli (na wykresie punkt o współrzędnych min i max). Duch praw człowieka natomiast oddziałuje destabilizująco na państwo prawa i to w dwojaki sposób. Z jednej strony, powołując się na „prawo do obywatelskiego nieposłuszeństwa”, chce zmniejszyć represyjność prawa, z drugiej zaś, powołując się na inne prawa człowieka, np. „prawo do godnego życia” dąży do większej opiekuńczości państwa. Bo właśnie ta władza ma zaspokoić potrzeby związane z roszczeniowością.
Interpretacja Wolniewicza jest ze wszech miar ciekawa. Interesujące są jego krytyczne uwagi o prawach człowieka, interesujący jest ukazany związek między poziomem samowoli i stopniem represyjności (ograniczeniami indywidualnej samowoli). Ten związek, a przynajmniej pewien jego aspekt, jest wykorzystywany w procesie podporządkowywania społeczeństwa. Pokażemy to w dalszej kolejności.
- Proces kreowania i opracowywania praw człowieka
Omawiane prawa obywatelskie odnoszą się, jak można przypuszczać, do danego państwa. Przytoczę kilka polemicznych uwag.
Po pierwsze, kwestia odróżnienia klasy rządzącej od klasy rządzonej. Poziom samowoli klasy rządzącej jest zawsze niewspółmiernie wyższy od samowoli klasy rządzonej. I to nie zależy od systemu politycznego w danym państwie i od takich lub innych deklaracji. To chyba m.in. dlatego ludzie garną się do bycia w klasie rządzącej. Wolniewicz pisze o średnim poziomie samowoli w danym społeczeństwie. Można przypuszczać, że dotyczy to osób z klasy rządzącej i klasy rządzonej.
Ale państwa zależne w UE i w całej strefie zachodniej nie są suwerenne. I ten fakt należałoby w tych analizach uwzględnić. W miarę suwerenne mogą być tylko mocarstwa. Istnieje strefa zachodnia z hegemonem żydowsko-amerykańskim i podstrefa UE z hegemonem niemiecko-żydowskim.
Należałoby więc interpretację Wolniewicza odnieść do struktury władzy w zachodniej strefy wpływów i jej podstrefy – UE. Nowe idee prawa, w tym prawa człowieka, tworzone są przez hegemona i podhegemona oraz przez ich strategów. W szczegółach są one opracowywane i zatwierdzane przez różne organizacje podlegające hegemonowi, a potem przekazane do realizacji do państw zależnych. Równolegle opracowywany jest system karny sprzężony z owymi prawami. Hegemon działa na rzecz zaliczenia deklarowanych praw człowieka do praw obywatelskich danego państwa.
Gdy stopień represyjności prawa (ilość ograniczeń, surowość sankcji, ścisłość ich egzekwowania) na schemacie Wolniewicza spada poniżej pewnego minimum, to pojawia się anarchia. I pewien poziom anarchii został zaplanowany przez hegemona w Polsce po 1990 r. Odbywa się to też m.in. poprzez wprowadzanie przynajmniej niektórych praw człowieka, tych anarchizujących, poprzez większą ochronę praw napastników niż praw napadniętych. Ofiary, owszem, mogą się bronić, ale środki obrony powinny być proporcjonalne do środków napadu. W związku z tym funkcjonuje w społeczeństwie pewna anegdota. Kiedy napadnięty może zabić napastnika? Wtedy, gdy sam będzie już zabity. Wtedy przypuszczalnie sąd nie oceni już negatywnie tego drugiego zabójstwa. Ten stan rzeczy sprzyja powstawaniu gangów. Dochodzi do tego, że ludzie obawiają się gangów oraz policji i organów karnych państwa. W ten sposób powstał stan kontrolowanego gangsterstwa. Sytuacja bardziej się skomplikowała, gdy powstały gangi uchodźcze, np. ukraińskie czy gruzińskie. Jak wiemy z rozdziału drugiego uchodźcy należą do szlachty (mają pozycję uprzywilejowaną, posiadają cechy prawnie chronione). Z tego uprzywilejowania uchodźcy oczywiście zdają sobie sprawę i z tego, rzecz jasna, korzystają. Również gangi uchodźcze korzystają z tego uprzywilejowania. Policja i system karny prawa mają wtedy bardziej ograniczone pole działania niż w przypadku działania gangów typowo polskich. I o to w tym wszystkim chodzi. Oczywiście przedstawiciele państwa mówią o swoich działaniach na rzecz poprawy bezpieczeństwa wewnętrznego, ale to tylko takie sobie gadanie: „Mów do mnie jeszcze. Za taką rozmową tęskniłem lata, …”. W przypadku porwań i zabójstw organizowane są marsze przeciwko przemocy. Infantylizm tych marszów bije w oczy. Jedni maszerujący tego nie odczuwają, inni, sympatyzujący z władzami UE, odczuwają, ale udają, że nie odczuwają. Dla gangów jest to potwierdzenie, że ich przestępstwa nie są poważnie traktowane. I jest to dla nich bardzo dobra sytuacja. Utwierdzają się w swojej pogardzie do białego człowieka i w przekonaniu, że należą do szlachty. Jest tylko jedno lekarstwo na przemoc gangów – nie pogadanki o humanitaryzmie ludzi, nie tłumaczenie gangom, że czynią zło, nie marsze przeciw przemocy, nie zaklinanie rzeczywistości za pomocą słów – tylko, że tak powiem, zaklinanie rzeczywistości za pomocą czynów, tzn. jeszcze większa przemoc. Jak wiadomo, większa przemoc wygrywa zawsze z mniejszą przemocą. Ale tego lekarstwa zabraniają Polsce i innym państwom użyć władze UE. Zabraniają, bo dobrych rozwiązań dla ludzi nie wolno stosować, należy stosować dobre rozwiązania dla władzy UE. Ma być stan kontrolowanej anarchii (kontrolowana ograniczona represyjność, kontrolowana anarchiczność praw człowieka, kontrolowane uprzywilejowanie napastników wobec ofiar, w szczególności napastników należących do imigrantów i mniejszości, kontrolowany stan gansterstwa, kontrolowana ograniczona obrona konieczna).
Podobnie jest w polskich szkołach po 1990 r. Świadomie ustalono, że stopień represyjności władzy szkolnej wobec uczniów trzeba obniżyć poniżej owego szkolnego min. Stworzono dobre warunki do wyzwalania się bezczelności wśród uczniów i do powstania gangów szkolnych. Uczniowie w mniejszym stopniu obawiają się nauczycieli, a w większym – samych siebie.
W procesie kreowania praw człowieka nie chodzi o człowieka, tylko o władzę. Albo jeszcze inaczej: owszem chodzi o człowieka, ale takiego, który byłby dyspozycyjny.
- Zapewnienie ciągłego prymatu praw człowieka nad prawami przynależnymi grupom kulturowym
Ludzkość, od strony duchowej, dzieli się na różne rywalizujące ze sobą wspólnoty duchowe. Te najszersze zwane są cywilizacjami, te mniejsze – to np. wspólnoty religijne, narodowe czy rodzinne. Wspólnoty duchowe są ze swej istoty ekskluzywne: występują na szerszym antropologicznym tle, gdzie jest podział na „my” i „oni”. Nie ma wspólnoty duchowej całej ludzkości. Wspólnoty chronią swoich członków. Nie ma też wspólnoty politycznej świata.
W osobowości człowieka możemy wyróżnić dwie składowe: indywidualistyczną i wspólnotową. W prawach człowieka odzwierciedla się składowa indywidualistyczna, składowa wspólnotowa jest zaniedbana. Forsowanie praw człowieka uzależnia ludzi od władzy politycznej. Kto przyznaje komuś prawa, ten podaje też swoją ich interpretację i ten, z reguły, może je też odebrać. Nie zapominajmy przy tym o strukturze społecznej, gdzie poszczególnym warstwom społecznym przyznawane są różne prawa człowieka. Można by paradoksalnie powiedzieć: równość polega na nierówności.
Zarząd Zjazdu uważał, że należy zapewnić ciągły prymat praw człowieka nad prawami przynależnymi grupom kulturowym. Kto jest adresatem tego postulatu? Formalnie, niby wszyscy ludzie, a faktycznie? Faktycznie, jak sądzę, lud jest tym adresatem. Prawa przynależne kulturowym grupom mniejszości, imigranckim i żydowskim są w pełni respektowane. Natomiast pod dużym znakiem zapytania stoją prawa kulturowe ludu. I właśnie o to chodzi, trzeba by je zniwelować. Wtedy łatwiej będzie zapanować nad ludźmi.
Poprzednie części:
Jan Zubelewicz, Totalitarne przesłanie XII Zjazdu Pedagogicznego w Olsztynie (IX 2025).
- Cz. I. O zachodniej strefie wpływów i jej europejskiej podstrefie, https://ekspedyt.org/2026/06/17/totalitarne-przeslanie-xii-ogolnopolskiego-zjazdu-pedagogicznego-w-olsztynie-16-18-09-2025-cz-i/ 17.06.2026
- Cz. II. Nakaz walki z mową nienawiści, https://ekspedyt.org/2026/06/18/totalitarne-przeslanie-xii-ogolnopolskiego-zjazdu-pedagogicznego-w-olsztynie-16-18-09-2025-cz-ii/ 18.06.2026

Dodaj komentarz