Kolonia na Marsie

Astronauci wiedzieli o tym, ponieważ trenowali do misji latami. Osiągnęli szczytową formę fizyczną i psychiczną, aby sprostać rygorystycznym testom sprawnościowym. Następnie spędzili godziny na symulatorze, ćwicząc sekwencje startu i ustawienia podwozia, a także testując wytrzymałość w warunkach niskiego stężenia tlenu w kapsułach kosmicznych.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Żródło: LINK

 

Kolonia na Marsie

Kolonia na Marsie była prawdziwa, wszyscy o tym wiedzieli.

Wszyscy aktorzy o tym wiedzieli, ponieważ mieli o tym zapisane w umowach o zachowaniu poufności.

Problem polegał na tym, że promieniowanie pasów Van Allena i zakłócenia ze strony pola asteroid sprawiały, że jakakolwiek bezpośrednia komunikacja w czasie rzeczywistym była praktycznie niemożliwa.

Do tego właśnie służyła scenografia. I kostiumy.

Wiadomości przychodziły fragmentarycznie, gęsto zakodowane, stopniowo tygodniami lub wszystkie naraz w nieprzewidywalnych momentach.

Eksperci mieli rozszyfrować, przetłumaczyć i złożyć wszystko w całość, po czym „major Tom”, „oficer naukowa Helen” i reszta załogi mieli założyć w pełni funkcjonalne skafandry środowiskowe Explorer i przeprowadzić dokładnie te same eksperymenty tutaj, w Studio B, jakie prawdziwi astronauci z pewnością wykonywali na polu skalnym Armstronga w pobliżu marsjańskiego równika.

Albo udzielali wywiadów. Odpowiadali na umówione pytania z ich „kapsuły mieszkalnej” przez łącze satelitarne, używając prawdziwych słów, które prawdziwi astronauci wysłali w poprzednich oknach transmisyjnych.

To nie było wyreżyserowane; to było po prostu… spisanie czegoś nadawanego na żywo, a potem powtórzenie tego. Przekazanie bardziej niejasnych, odległych wiadomości. I nie było to udawanie, tylko odtwarzanie. Łączenie fragmentów rozbieżnej prawdy w spójną, widoczną rzeczywistość.

To była ważna praca, ponieważ ludzie na całym świecie musieli zobaczyć i usłyszeć swoich bohaterów, aby docenić prawdziwą skalę osiągnięcia. Tak powiedzieli reżyserzy.

Musiało to być coś ważnego, inaczej nie dostaliby tak wysokich honorariów.

*

Kolonia na Marsie była prawdziwa, wszyscy o tym wiedzieli.

Inżynierowie wiedzieli o tym, ponieważ to oni ją zbudowali.

Oczywiście, nie zbudowali całości; zaprojektowali jedynie pompę wtryskową paliwa do orbitalnego wzmacniacza fazy wtórnej. Albo termoodporne kapsuły uprawowe. Albo osłonę przed promieniowaniem dla cyfrowej anteny nadawczej.

Silniki zostały zainstalowane w innym laboratorium, a następnie całe rakiety zostały złożone przez ekipy montażowe na platformie startowej.

Ale ta pompa wtryskowa była prawdziwa i na pewno działała. Kosztowała trzydzieści milionów dolarów i była testowana latami.

Uszczelnione silikonem panele habitatu z kevlaru również się sprawdziły. Zespół Beta-9 ds. zaawansowanych materiałów pracował nad nimi w laboratorium środowiskowym w Ośrodku nr 17, a uzyskane w ten sposób patenty przyniosły niemal tyle samo zysku od dostawców sprzętu kempingowego, co od rządu.

Podobnie było z ulepszonymi żyroskopowymi amortyzatorami uderzeń w kapsule powrotnej.

System recyklingu tlenu, który Zespół Zarządzania Atmosferą 31 zaprojektował w Ośrodku 19f, zdobył nagrodę inżynieryjną.

Dlatego każdy, kto wątpił w skuteczność programu dotyczącego Marsa, musiał być szalony, ponieważ każdy naukowiec i inżynier biorący udział w projekcie znał setki osób, które nad nim pracowały.

Albo co najmniej nad pompą wtryskową paliwa dodatkowego orbitalnego wzmacniacza.

*

Kolonia na Marsie była prawdziwa, wszyscy o tym wiedzieli.

Astronauci wiedzieli o tym, ponieważ trenowali do misji latami. Osiągnęli szczytową formę fizyczną i psychiczną, aby sprostać rygorystycznym testom sprawnościowym. Następnie spędzili godziny na symulatorze, ćwicząc sekwencje startu i ustawienia podwozia, a także testując wytrzymałość w warunkach niskiego stężenia tlenu w kapsułach kosmicznych.

Ostatecznie nie zostali wybrani, ale i tak zaszczytem było znalezienie się na krótkiej liście.

Żaden z nich nie spotkał się osobiście z tym wybranym zespołem, ale nie było to niczym niezwykłym. Charakter ściśle tajnych misji wymagał podziału na sekcje, dlatego każdy zespół przeprowadzał swoje misje i symulacje wyłącznie w izolacji.

Izolacja była w rzeczywistości częścią szkolenia, ponieważ wybrana załoga miała polecieć na Marsa i spędzić tam lata, żyjąc jako pięcioosobowa rodzina, uznano za istotne, aby w trakcie szkolenia wszyscy potencjalni członkowie załogi rozmawiali wyłącznie ze sobą. Kontakt między członkami załogi był niedozwolony.

Więc to miało sens.

Niektóre załogi narzekały po ogłoszeniu wyników, sugerując, że kapitan nie ma wystarczającego wieku, by posiadać taki stopień, i zastanawiając się, czy ma powiązania rodzinne. Inni sugerowali, że „różnorodność” zespołu działała na ich korzyść, ponieważ kobiety nie miały szans na uzyskanie tak wysokich ocen, jak niektóre załogi złożone wyłącznie z mężczyzn.

Było to zapewne prawdą, przynajmniej częściowo, ale ponieważ załoga miała reprezentować całą ludzkość, pewien sposób doboru członków był nieunikniony ze względów PR-owych.

Tak czy inaczej, jak im powiedziano, zawsze będzie następny raz.

*

Kolonia na Marsie była prawdziwa, wszyscy o tym wiedzieli.

Dziennikarze wiedzieli, ponieważ mieli dostęp. Zwiedzili centra badań technologicznych, laboratoria napędowe, a nawet platformę startową. Przeprowadzili wywiady z astronautami przed i po starcie.

Rozmawiali cały czas z kapitanem Thomasem Harringtonem i jego załogą. To oni nadali mu przydomek „Major Tom”.

Było to inspirujące, stanowiło ukoronowanie osiągnięć ludzkości, a kwestionowanie tego byłoby aktem szalonego wandalizmu kulturowego i potencjalnie podważałoby zaufanie do światowych instytucji rządowych.

Oczywiście nie było to dzieło doskonałe, żadne ludzkie przedsięwzięcie takie nie było, ale nie umniejszało to doniosłości osiągnięcia.

Opinia publiczna nie była gotowa na dyskusję o złożonej naturze międzynarodowej, międzyplanetarnej operacji na taką skalę, dlatego też bardziej wpływowi redaktorzy i bardziej szanowani dziennikarze naukowi uzgodnili, że nigdy nie będą publikować poufnych informacji, do których mieli dostęp. Wiedzieli jednak, jak to wszystko działa.

Skandal związany z finansowaniem Misji Marsjańskich 2 i 3 odbił się szerokim echem w mediach, a oskarżenia o defraudację funduszy poprzez zawyżone stawki podwykonawstwa zmusiły kilku wysoko postawionych pracowników Dowództwa Kosmicznego do rezygnacji.

To było prawdziwe dziennikarstwo, które rozczarowało zwolenników teorii spiskowych i znudziło opinię publiczną, ale miało znaczenie. Reporterzy, którzy ujawnili tę historię, zdobyli nagrodę.

Najwyraźniej nie wszystko było dokładnie takie, jak pokazano w telewizji. Nic nigdy takie nie jest. Prawda jest niejednoznaczna, skomplikowana i trudna do zrozumienia dla większości ludzi.

Zadaniem prasy było podjęcie trudnej, tajnej wiedzy, którą dzięki bystrości i subtelności umysłu posiedli, i przełożenie jej na łatwe do zrozumienia pakiety prostych faktów, aby mniej inteligentni ludzie, którzy nie byli objęci opieką państwa, mogli przynajmniej częściowo zrozumieć ich świat.

Jednocześnie każdy dobry reporter musiał wykorzystywać swój spryt w taki sposób, aby dbać o uczciwość ludzi sprawujących władzę.

Było to trudne zadanie, ale właśnie dlatego dziennikarze są tak ważni.

*

Kolonia na Marsie była prawdziwa, wszyscy o tym wiedzieli.

Teoretycy spiskowi wiedzieli o tym dzięki wyciekowi dokumentów. W rzeczywistości kolonia istniała o wiele dłużej, niż ktokolwiek by chciał przyznać.

Tyle że to wszystko była kontrolowana opozycja.

Prawdziwym celem było stworzenie pozaziemskiej przestrzeni życiowej dla Rothschildów i ich klasy po tym, jak wojna nuklearna uczyni Ziemię nienadającą się do zamieszkiwania.

Były tam wszystkie teksty biblijne, jeśli wiedziałeś, gdzie szukać.

Tyle że to wszystko była kontrolowana opozycja.

Nowe pierwiastki zebrane na Marsie zostały już wykorzystane do stworzenia technologii wolnej energii, która była ukrywana. Tajne komórki komunistyczne w ramach Głębokiego Państwa wykorzystywały ekstrakt ze skał marsjańskich do eksperymentów z nowymi technikami kontroli umysłu.

Sygnalista, który przez sześć miesięcy pracował dla SpaceCom, opublikował bestsellerową książkę o tajnym finansowaniu kolonii przez Chińczyków jeszcze przed globalną integracją i o tym, w jaki sposób grupy nacjonalistycznych obrońców starego porządku świata próbowały osłabić postęp ludzkości.

Tyle że to wszystko była kontrolowana opozycja.

Ponieważ Ziemia tak naprawdę była płaska.

A czy wiedziałeś, że kapitan Tom był Żydem?

*

Kolonia na Marsie była prawdziwa, wszyscy o tym wiedzieli.

Zwykli ludzie wiedzieli o tym, bo program leciał codziennie w telewizji. Nowe odkrycia i udane eksperymenty trafiały na pierwsze strony gazet raz w tygodniu.

Jeśli ktoś chciał, mógł zalogować się na martian-stream.com 24 godziny na dobę i oglądać transmisję na żywo z kamery internetowej.

Kiedy dwoje astronautów zapomniało o włączonej kamerze i pocałowało się, nagranie stało się viralem.

Nikt nie wiedział, że „major” Tom i oficer naukowy Helen mieli romans. Nagonka w mediach społecznościowych była napięta, ale pewna rozwścieczona kobieta napisała w „Guardianie”, że to poniżające, że oficer naukowa została sprowadzona do roli obiektu westchnień w oczach opinii publicznej, a nawet zasugerowała, że ​​kapitan nadużywał swojej pozycji.

Większość ludzi po prostu uznała to za słodkie. Krążą plotki, że w przyszłym sezonie wezmą ślub przez łącze satelitarne.

Kiedy pierwsza kukurydza wyhodowana na Marsie została zebrana i wysłana na Ziemię w kapsule transportowej, zorganizowano gigantyczną loterię, w której główną nagrodą było jej zjedzenie.

Mimo wszystko, kupony były stosunkowo tanie, a kto nie chciałby spróbować kosmicznej kukurydzy?

Nigdy nie jedli tej kukurydzy, ale znajomy znajomego znał kogoś, kto ją jadł, i podobno stwierdził, że jest ona słodsza niż zwykła kukurydza.

W artykule na łamach Wired wyjaśniono, że przyczyną są alkeny [olefiny] zawarte w glebie Marsa oraz syntetyczny tlen wchodzący w interakcje ze złożonymi węglowodanami zawartymi w celulozie kukurydzy.

Skąd mogliby to wiedzieć, gdyby tam nie byli?

*

Kolonia na Marsie musi być prawdziwa, wszyscy o tym wiedzą.

Wiedzą, bo to oglądali, czytali o tym, dyskutowali o tym, myśleli o tym.

Zbudowali ją i dostali za to zapłatę.

Widzieli ją.

Machali flagami, kupowali koszulki i jedli kukurydzę.

Poza tym logiczne było, że nikt nie wydałby pół biliona dolarów na niesprawną rakietę, która miałaby polecieć w miejsce, do którego nikt nie miał zamiaru dotrzeć.

To był wielki jednoczący moment w historii ludzkości, tak właśnie było. A tego nie da się udawać.

Nie da się i już.

Po co w ogóle chcesz podważać coś takiego?

Sama myśl o tym już była zbyt przytłaczająca. Takie puste zaufanie, niewypowiedziane wątpliwości i stłumiony gniew mogły doprowadzić człowieka do szaleństwa.

Jak życie z czymś takim wpłynęłoby na człowieka? A może na ludzi?

Tylko wyobraź sobie takie społeczeństwo.

Miliony kruchych dusz chwiejących się na krawędzi rozpadu, nucące coś w udawanym spokoju. To nie jest sposób na życie, prawda?

Kolonia na Marsie nie istnieje. Wszyscy o tym wiedzą.

Ale nikt tego nie mówi, bo nie może sobie na to pozwolić i już nawet nie wie, jak to zrobić.

_______________

The Mars Colony, Kit Knightly, 10 marca 2026r.

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!