Filary ewaluacji
Uczelnie przez ostatnie lata oceniano na punkty, wzorując się chyba na walkach bokserskich, które można wygrać na punkty albo przez nokaut. Ostatnio padł werdykt, że na punkty to nauka w Polsce nie wygrywa, ale jest bliska nokautu. Trzeba taką ewaluację poddać przed czasem, bo uczelnie słaniają się na nogach jak bokser przed nokautem. Skoro ilość nie zdołała przejść w jakość, uznano, że trzeba zmienić kąt optyki ewaluacyjnej i oceniać jednak jakość środowiska pracy naukowej. Optyka ma obejmować „działania popularyzujące naukę, przeciwdziałanie dezinformacji, powoływanie rzeczników akademickich, przyjmowanie kodeksów etycznych, realizację planów równości płci, wsparcie dla młodych matek oraz aktywność studenckich kół naukowych”. Istna rewolucja, a przecież podobną optykę ujawniałem bezskutecznie jeszcze pod koniec PRL, kontynuując konsekwentnie w III RP. Popularyzowałem naukę, starałem się przeciwdziałać dezinformacji, aktywnie opiekowałem się studenckim kołem naukowym, walczyłem o kodeksy etyczne zgodne z etyką cywilizacji chrześcijańskiej, aby wyrugować kodeksy (i komisje etyczne) oparte na komunistycznych standardach – konieczności akceptacji etyki nikczemnego postępowania. Mój postulat wprowadzenia rzecznika akademickiego zaczęto już realizować, choć rzecznicy zajmują się częściej odmienną orientacją seksualną, gdy ja walczyłem o tych akademików, którzy wykazywali odmienną (od komunistycznej) orientację intelektualną (zorientowanych na poszukiwanie prawdy) i moralną (zorientowanych na dobro wspólne, a nie na dobra innych, rekwirowane w ramach realizacji kultywowanego XI przykazania: „Nie bądź obojętny”). Gdyby moje doświadczenia/postulaty przyjęto we właściwym czasie, to domena akademicka trzymałaby się mocno na nogach, a nie chwiała zagrożona nokautem. Może losy wykluczonego z ewaluacji stanowiły przestrogę dla decydentów, a może fakt, że nie postulowałem „realizacji planów równości płci i wsparcia dla młodych matek”, które mają stanowić filary nowej ewaluacji nauki.

Dodaj komentarz