Moim zdaniem, nie tylko kuriozalne ślubowanie wzbudza protest. Prezydent Nawrocki odpowiedział na pytanie, czy rozważa przyjęcie ślubowania od czwórki pominiętych wcześniej sędziów.
– Konstytucja i cały system prawodawstwa polskiego jest w pewnym sensie bezradny. Bo ja nie wiem, co ma zrobić prezydent, gdy sędziowie TK, nie czekając tak jak wszyscy generałowie, ambasadorowie i inni sędziowie, zaprzysięgli przed notariuszem w polskim Sejmie. Nie mam tej wiedzy. Decyzję w tej sprawie musi podjąć Trybunał Konstytucyjny, którego funkcjonowanie zagwarantowałem, bo jest w nim teraz 11 sędziów.
– Jeśli Trybunał Konstytucyjny uzna, że mimo tego, że sędziowie przysięgali przed notariuszem w polskim Sejmie, muszą zostać jeszcze raz zaproszeni przez prezydenta i będą zaprzysięgać, to ja to zrobię. Jeśli natomiast uzna, że to, co wydarzyło się w Sejmie jest jednoznaczne z odmową złożenia zaprzysiężenia przed prezydentem, to tego nie zrobię. Wszystko w rękach Trybunału – zapowiedział prezydent.
Cieszy mnie stanowisko prezydenta, bo mam wielkie wątpliwości w związku z nominatami Sejmu do TK. I nie dotyczą one tylko “ślubowania”. Oto mój tekst w “Warszawskiej” z 17 kwietnia.
Profesor Markiewicz „wobec” międzynarodówki sędziów
W Sejmie RP w Sali Kolumnowej odbyła się 9 kwietnia kuriozalna uroczystość. Na początku marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wręczył 6 osobom uchwały Sejmu o wyborze na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a następnie osoby te odczytały rotę ślubowania i podpisały ją. Zarówno organizatorzy tej celebracji, jak i sami sędziowie twierdzą, że w ten sposób zostało skutecznie złożone ślubowanie wobec Prezydenta RP, mimo że był on nieobecny. Jest to oczywiste nadużycie.
Muszą niepokoić kompetencje osób wybranych na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego przez obecny Sejm. Zgodnie prawem winny one wyróżniać się wiedzą prawniczą (art. 194 ust. 1 Konstytucji RP) oraz posiadać nieskazitelny charakter. Uczestnictwo w niedopuszczalnej formule złożenia ślubowania bez obecności prezydenta nakazuje poddać w wątpliwość, czy posiadają one takie przymioty. Ale są jeszcze ważniejsze w mojej ocenie kwestie. Na przykład, podczas wysłuchania w Sejmie wybrany na sędziego TK profesor prawa Krystian Markiewicz, sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach, uchylił się od odpowiedzi na pytania dotyczące jego poglądów w sprawie właściwych relacji między polską Konstytucją a prawem europejskim. Nie jest to zaskakujące, skoro był on od zawsze faworytem europejskich stowarzyszeń sędziowskich
Sędzia Markiewicz beniaminkiem międzynarodówki sędziowskiej
Sędziego Markiewicza miałam okazję obserwować po raz pierwszy 3 września 2016 r. na tzw. Nadzwyczajnym Kongresie Sędziów Polskich w Warszawie. Sędzia (prezes Stowarzyszenia „Iustitia”) był jednym z głównych organizatorów tego zjazdu. Zgromadzenie było protestem socjety prawniczej przeciwko reformom wymiaru sprawiedliwości, zainicjowanym przez PiS. Dotychczasowi sędziowie funkcyjni w sądach i członkowie ówczesnej KRS obawiali się utraty wpływów w sądownictwie (szczególnie w zakresie powoływania nowych sędziów i ich awansowania), a także nowych zasad nadzoru. Twierdzili, że nowe przepisy mają odebrać niezawisłość sędziom i niezależność sądom.
Na Kongres zostali zaproszeni m.in. były prezes Węgierskiego Sądu Najwyższego, András Baka, który na skutek reform Orbana na Węgrzech utracił stanowisko, norweski sędzia Nils Engstand, przewodniczący Rady Konsultacyjnej Sędziów Europejskich (organu doradczego Rady Europy), Niemiec Thomas Guddat, wiceprezes Stowarzyszenia Europejscy Sędziowie i Prokuratorzy dla Demokracji i Wolności oraz prezes Polsko-Niemieckiego Stowarzyszenia Sędziów, a także hiszpańska adwokat Nuria Diaz Abad, przewodnicząca Europejskiej Sieci Rad Sądowniczych (ENCJ). Wśród polskich prominentów obecni byli m.in. Małgorzata Gersdorf, prezesi TK – prof. Andrzej Rzepliński, prof. Andrzej Zoll, prof. Marek Safjan, Jerzy Stępień i inni.
Luminarze ci wyrażali pogląd, że pojawiły się w Polsce poważne zagrożenia dla niezawisłości sędziowskiej. Polacy twierdzili nawet, że gwarantem tejże są dotychczasowe rozwiązania ustrojowe, które – jeśli w ogóle wymagają zmiany – to ewentualnie tylko w kierunku jeszcze większego poszerzenia kompetencji samorządu sędziowskiego. Rebelia sędziowska trwa już 10 lat i jej dobitnym skutkiem jest chaos w sądownictwie oraz próby wpływania na polski ustrój przez Komisję Europejską i trybunały międzynarodowe. Przywódcy tego rokoszu, tacy jak prof. Markiewicz, zyskują coraz większy wpływ i jeśli znajdą się w Trybunale Konstytucyjnym, może to negatywnie wpływać na orzeczenia w sprawie suwerenności, a zwłaszcza na prawo Polski do samodzielnego decydowania o ustroju, przepisach i polityce.
Prominentni prawnicy nie znają języka polskiego
Maria Ejchart, wiceminister sprawiedliwości stwierdziła w Radio ZET, że „prawo nie określa sposobu, w jaki powinno zostać złożone ślubowanie”. Ustawa mówi tylko o tym, że “wobec”, a wobec nie oznacza w obecności.” Pani minister się myli. Istnieją 4 znaczenia przyimka „wobec”, co przypomniał ostatnio bloger Mariusz Jagóra:
1/ znaczenie relacyjno-abstrakcyjne, gdzie „wobec” oznacza „w stosunku do kogoś”, „względem czegoś” i nie wymaga fizycznej bliskości (np. wobec handlarzy narkotyków stosowano surowe kary; zobowiązania wobec państwa, itp.),
2/ znaczenie przyczynowo-okolicznościowe, gdzie przyimek „wobec” odnosi się do okoliczności (zwykle niekorzystnej), która pociąga za sobą konsekwencje (np. wobec zagrożenia lawinowego zrezygnowali ze wspinaczki),
3/ znaczenie komparatywne, gdzie przyimek „wobec” wprowadza podstawę porównania (np. wysiłek był niewielki wobec oczekiwanych rezultatów),
4/ znaczenie przestrzenno-sytuacyjne (obecnościowe) – gdzie przyimek „wobec” oznacza „w obecności kogoś”, „przed kimś”, „w obliczu kogoś”, co wymaga wspólnoty czasu i miejsca zdarzenia wraz z nazwą osoby, gdzie komunikuje się o jej obecności w czasie danego zdarzenia (np. przeprosiła nauczyciela wobec całej klasy).
M. Jagóra zaznacza, że: „błędem krytycznym jest założenie, że te znaczenia są wymienne”, co podkreśla Rada Języka Polskiego i co znajduje odzwierciedlenie we wzorcowych słownikach (przykład: Słownik Języka Polskiego PWN). Błędem jest ekwiwokacja, czyli utożsamianie znaczenia relacyjnego z obecnościowym. Nie ma tu dowolności. Kontekst ceremonialny lub prawno-ustrojowy aktywuje znaczenie nr 4 (obecnościowe), podczas gdy kontekst abstrakcyjny aktywuje znaczenie nr 1 (relacyjne). Gdyby były one „wymienne”, językoznawcy nie odróżnialiby ich.
Podsumowując (cytuję): Próba zrównania znaczenia Nr 1 i 4 jest błędem fałszywej analogii. Np. w wyrażeniu „kary wobec handlarzy”, przyimek „wobec” opisuje obiekt, na który nakierowane jest działanie (w tym przypadku represja karna), a nie akt komunikacyjny. Ślubowanie jest natomiast „aktem komunikacyjnym o charakterze rytualnym”. W tym przypadku przyimek „wobec” nie wskazuje na bierny obiekt statystyczny, lecz na aktywnego świadka-instytucję. Akt mowy wymagający świadka (ślubowanie) automatycznie aktywuje przestrzenne znaczenie przyimka, czyli konieczność obecności osoby wobec której składane jest ślubowanie. Jeśli obecność nie byłaby wymagana, w prawie musiałoby być użyte sformułowanie: „„Ślubuję w stosunku do Prezydenta”, a tak nie jest. Niestety, tego „nie wiedzieli” ani organizatorzy „ślubowania” w Sejmie (marszałek et consortes), ani sami „ślubujący”. Wobec tych ostatnich należy zatem zapytać, czy są oni tylko niekompetentni czy też dopuścili się celowego nadużycia semantycznego? A kolejne pytanie musi wobec tego brzmieć: Czy kandydaci wskazani przez Sejm posiadają kwalifikacje do zajmowania stanowisk sędziów Trybunału Konstytucyjnego?
Dodaj komentarz