Czym różni się „Danzig” od „Polin” ?

W trakcie wizyty w Gdańsku francuskiego funkcjonariusza globalistów, uszy politruków z PiS wychwyciły, że Donald Tusk zamiast wymówić słowo „Gdańsk” powiedział „Danzig”.

Nihil novi sub sole. A co miał powiedzieć przedstawiciel mniejszości etnicznej, którego credem politycznym jest „polskość to nienormalność”? Słowa te napisał w odpowiedzi na pytanie czym jest polskość, stwierdzając, że polskość wywołuje w nim odruch buntu.

Tusk przeciwstawił normalność rzekomej nienormalności, którą określił jako „ Bóg, Honor i Ojczyzna”. Samą polskość określił jako „nienormalność” , „niechciany temat”, „uciążliwe dziedzictwo” i „brzemię”, którego nie ma ochoty dźwigać.

Od 40 lat lewicowi propagandyści starają się tłumaczyć gawiedzi, że autor czyli Tusk miał na myśli coś innego. Podkreślić należy, że w 1987 roku politycy lekkich obyczajów nie mieli jeszcze na tyle odwagi, aby przyznawać się do zrywania z polskością. W przeciwieństwie do czasów obecnych atmosfera była dyktowana nastrojem walki o wolność – gorąca i antykomunistyczna.

Asekurując się, Tusk kończy słowami: „Wtedy sądzę – tak po polsku, patetycznie, że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem”.

Przedtem jednak napisał:

„Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię; i każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę; Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy”. /Donald Tusk, „Polak rozłamany”, „Znak”, 1987./

” Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością…”?

Jednak najbardziej wymownym, wpisującym się w brak polskiej tożsamości, jest typowe, charakterystyczne dla wtórnych analfabetów z lewicy, fałszywe przeciwstawienie kultury i cywilizacji – Bogu i Ojczyźnie. Dziś już wiemy, że nie o kulturę i cywilizację, lecz o antykulturę, depopulację, zrównoważony rozbój – o  cywilizację śmierci im chodzi.

Andrzej Duda „To jest Polin”

A czym różni się „Danzig” Donalda Tuska od „Polin” Andrzeja Dudy?

Niczym. Zmienia się tylko akcent z niemieckiego na żydowski, zachowując swój antypolski charakter.

______________________________________________

Grafika w ikonie wpisu YouTube

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Wpisy poważne i satyryczne