Uważamy się za zbyt słabych, by przeciwstawić się nieuchronności losu, ale ten, jeśli odrzucić, oczywiście, zewnętrzne fatum, składa się przecież z ziarenek naszych postaw i zachowań. Te jednak odpuszczamy, myśląc, że zginą one w dziejowych pustynnych burzach jak drobinki piasku. Ja jestem daleki od jogistycznych postaw, że należy zacząć od siebie i mrówczą pracą albo zmienić świat, albo go zaakceptować. Dziś chcę się zastanowić, co to takiego w naszych indywidualnych postawach powoduje naszą bezradność wobec świata i czy przypadkiem tą bezczynnością sami go nie kształtujemy. To tworzy zamkniętą spiralę samonapędzających się zaniechań, które uzasadniają coraz bardziej nasz stan pogłębiającej się bierności. A kiedy świat popada w stan akceptacji swego losu, wytwarza to próżnię, którą może wypełnić dowolna aktywność, najczęściej miernej próby. Chcącemu nie dzieje się ponoć krzywda, ale problem w tym, że skoro chcących jest coraz mniej, mogą oni krzywdzić większość, jeśli ta pogrążona jest właśnie w bierności.
◊
Czemu się godzimy na wszystko?
Dziś w “Prosto w oczy” o permisywizmie. Gdzie są źródła naszego przyzwolenia i bierności? Czy to proces dziejący się poza nami? Jakie są jego objawy i czy dotyczą wszystkich po równo? Kto stymuluje tę bierność i po co? Jak i czy można się temu oprzeć?
◊
◊
Więcej: wyuczona bezradność
Dodaj komentarz