Bez naukowego Nobla

Smutny to fakt, że do tej pory nie mamy laureata Nagrody Nobla pracującego w Polsce w dziedzinie naukowej. „The Economist” uznał, że jesteśmy największym przegranym emigracji naukowej, bo kilkunastu noblistów urodziło się na terenach Polski, ale żaden z polskich (polskiego pochodzenia) naukowców nie otrzymał Nobla za badania prowadzone na terytorium Polski. W końcu i najbardziej polska noblistka Maria Skłodowska-Curie badania prowadziła we Francji. Miałby szanse Nobla z fizyki otrzymać Marian Smoluchowski, ale przedwcześnie pokonały go bakterie w Dolinie Prądnika. Stefan Banach, mimo że genialny, zajmował się matematyką, więc był bez szans. Rudolf Weigl, który z pochodzenia był Austriakiem, ale wybrał narodowość polską, wielokrotnie był nominowany do nagrody, ale jej nie otrzymał. W czasie okupacji, bo nie chciał być Niemcem, a po wojnie go blokowano, bo uznano za kolaboranta („kolaborował” z AK), podobnie jak Jana Czochralskiego, wypędzonego po wojnie z Politechniki Warszawskiej. Kilku wybitnych naukowców jednak zgłaszano do Nobla, ale bezskutecznie. W ostatnich latach m.in. Aleksandra Wolszczana, ale ten, jak sam przyznawał, nie osiągnąłby tego, co osiągnął, bez współpracy z SB, więc chyba by musiał się podzielić nagrodą z oficerem prowadzącym. W historii mieliśmy jednak człowieka –Witolda Zglenickiego, zwanego „polskim Noblem” (współpracował z Alfredem Noblem) –finansującego w niemałym stopniu naukę (kasa im. Mianowskiego) w „zabranej Polsce”. Teraz mamy co prawda takich, co wiedzę mają, ale filantropami być nie mogą, bo wiedzę muszą oddawać hierarchom w ramach „dostaw obowiązkowych”. Akademicy nieraz argumentują: „Dajcie nam pieniądze, a Noble same przyjdą”. Kto udowodni, że nie. Dziś w nauce pracuje się zespołowo i jest to kosztowne, ale u nas w ramach naprawiania patologii nauki preferowane/nagradzane są prace indywidulane, więc o Noblu możemy sobie jeno marzyć, ale są to marzenia nierealne. Kto chce walczyć o Nobla, musi wyjeżdżać z Polski, tak jak było wtedy, kiedy Polski na mapach nie było. Teraz Polska jest, ale w tej Polsce nie ma klimatu dla nauki.

Tagi:

O autorze: Józef Wieczorek

W XX w. geolog z pasji i zawodu, dr, b. wykładowca UJ, wykluczony w PRL, w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej, z wilczym biletem ważnym także w III RP. W XXI w. jako dysydent akademicki z szewską pasją działa na rzecz reform systemu nauki i szkolnictwa wyższego, założyciel i redaktor Niezależnego Forum Akademickiego, autor kilku serwisów internetowych i książek o etyce i patologiach akademickich III RP, publicysta, współpracuje z kilkoma serwisami internetowymi, także niezależny fotoreporter – dokumentuje krakowskie ( i nie tylko) wydarzenia patriotyczne i klubowe. Jako geolog ma wiedzę, że kropla drąży skałę.