Od początków tzw. transformacji ustrojowej wykazywałem niezadowolenie, niecierpliwość, jeśli chodzi o zmiany, a raczej ich brak, w domenie akademickiej. Znajomi mnie pouczali, że trzeba przeczekać pokolenie, przytaczając przypadek Mojżesza, który aby doprowadzić do miejsca przeznaczenia pokolenie zniewolone, kluczył latami po pustyni, by doszło do zmiany pokoleniowej. Wiedział, że niewolnicy nie są w stanie zbudować wolnego państwa, i ta wiedza przetrwała do dziś. Rzecz w tym, że jakoś trudno zauważyć, aby zniewolone środowisko akademickie, sformatowane w czasach komunistycznych, ktoś chciał naprawdę wyzwolić i doprowadzić do stanu zdolnego do budowy wolnej od komunistycznych ideologii i nawyków domeny akademickiej. Bezstratne przejście beneficjentów akademickich z PRL do tzw. wolnej Polski nie rokowało nadziei na rzeczywiste zmiany i nadal nie rokuje. Minęło już jedno pokolenie, mija drugie, do domeny weszły roczniki urodzone i udyplomowione po transformacji, a środowisko akademickie nadal jakby uwiązane w peerelowskiej przeszłości. Na co mamy czekać? Niszczono elity pod zaborami, zagładę elit zgotowali nam okupanci, ale przecież nigdy w historii nie mieliśmy tylu profesorów, takiego poziomu udyplomowienia społeczeństwa, takiej liczby szkół z nazwy wyższych. I co? Nobla brak, innowacji brak, poziomu brak. Mamy czekać, aż uniwersytety będą w każdym powiecie? Kolejne szkoły wyższe w każdej gminie? Końca takiego „rozwoju” nie widać. Żaden rząd nie zajął się jak trzeba domeną akademicką, monitoringu plag akademickich nikt nie podjął, temat nie jest medialny. W ramach kolejnej reformy mają być wprowadzone feminatywy, aby wszyscy czuli się na uczelniach bezpiecznie, a chyba najbardziej ci od nikczemnego postępowania. Na każdej uczelni ma być kodeks etyczny, ale komunistyczne nakazy akceptacji nikczemnego postępowania wdrażane są w życie w kolejnym już pokoleniu akademickim. Na co mamy zatem czekać? Na spełnienie snu carycy Katarzyny, o czym niedawno pisałem?
UWAGA: Nowa książka autora pt. „Z akademickiej otchłani” do nabycia w sklepie „Gazety Polskiej” i nie tylko https://blogjw.wordpress.com/z-akademickiej-otchlani/

Dodaj komentarz