Globaliści właśnie wyszli z ukrycia na tajny szczyt w Chinach

Oczywiście było tylko kwestią czasu, zanim znów dadzą o sobie znać. Owszem, odbywały się spotkania w Davos, a WEF nadal istnieje, jednak większość spotkań elit ograniczała się do mniejszych konferencji poświęconych zmianom klimatu. Nie działo się nic istotnego, co wiązałoby się z planowaniem na skalę globalną – aż do niedawna…

◊

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

◊

Globaliści właśnie wyszli z ukrycia na tajny szczyt w Chinach

W ciągu ostatnich kilku miesięcy obserwowałem pewne dziwne zmiany w zachowaniu instytucji globalistycznych. Tuż przed wyborami w USA w 2024 roku elity – w porównaniu ze swoją pewnością siebie z czasów pandemii – nagle „zapadły się pod ziemię”. Przez krótką chwilę ich prawdziwe oblicze było w pełni widoczne, po czym znów próbowali założyć maskę.

Niestety, większość ludzi ma krótką pamięć, ale przez większą część katastrofalnej prezydentury Joe Bidena środowisko związane z Davos wykazywało niezwykłą aktywność. Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) oraz wszystkie powiązane z nim think tanki z entuzjazmem mówiły o pandemii covid-19, twierdząc, że „nadszedł moment”, by radykalnie zdemontować kapitalizm i zachodnie normy. (Rozpocznij wideo od 6:00)

 

Klaus Schwab, ówczesny szef WEF, nawoływał do „Wielkiego Resetu” oraz Czwartej Rewolucji Przemysłowej, opierając się na założeniu, że „nic nie będziesz posiadać i będziesz szczęśliwy…”. Pandemia była dla nich odpowiednikiem „Czerwonego Października”.

Lynn Forester de Rothschild otwarcie ogłosiła utworzenie „Rady na rzecz Kapitalizmu Inkluzywnego” (Council for Inclusive Capitalism) – we współpracy z papieżem i Watykanem. Organizacja ta stawia sobie za cel wprowadzenie socjalistycznej kontroli w duchu ideologii „woke” nad każdym aspektem świata korporacji i gospodarki.

 

Media głównego nurtu z pełną mocą wspierały globalistyczny reżim, nieustannie szerząc propagandę na rzecz permanentnych lockdownów, ciągłych szczepień, paszportów covidowych oraz nowego społeczeństwa opartego w całości na medycznej tyranii i nieustannym strachu przed wirusem, którego mediana współczynnika śmiertelności (IFR) wynosiła zaledwie 0,23%. Innymi słowy, miliardy ludzi miały wyrzec się swojej wolności i podporządkować technokratom, aby „uratować świat” przed wirusem, który – jak wynika z danych – byłby niegroźny dla 99,8% populacji.

Wciąż mam wrażenie, że niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak blisko przepaści byliśmy. Dzielił nas zaledwie krok od całkowitej, orwellowskiej tyranii lub otwartej wojny domowej.

A potem nagle hałas ucichł. Wyglądało to tak, jakby ktoś przełączył jakiś przełącznik albo rozesłał wewnętrzną notatkę. Sianie strachu ustało niemal z dnia na dzień. Media porzuciły szereg fałszywych narracji i zajęły się innymi tematami. Niektóre przyznały nawet, że wirus nie stanowił tak dużego zagrożenia, jak wcześniej twierdziły.

Według danych poszczególnych stanów USA (a nie danych CDC), około 25% populacji pozostało niezaszczepione. Około 50% Amerykanów odmówiło przyjęcia dawki przypominającej. Połowa amerykańskich stanów (tzw. stany republikańskie) zablokowała wprowadzenie nakazów szczepień. Być może to właśnie skłoniło globalistów do wycofania się ze swojego planu. Może uznali, że w starciu z 25% uzbrojonego społeczeństwa, które stawia opór, ich szanse na powodzenie są zbyt małe? Trudno powiedzieć.

Wiem natomiast jedno: Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) usunęło się w cień. Think tanki, o których nikt nie słyszał przed pandemią, znów popadły w zapomnienie. „Council for Inclusive Capitalism” (Rada na rzecz Kapitalizmu Inkluzywnego) praktycznie przestała istnieć. „Nowy Porządek Świata” został odparty… przynajmniej na jakiś czas.

Oczywiście było tylko kwestią czasu, zanim znów dadzą o sobie znać. Owszem, odbywały się spotkania w Davos, a WEF nadal istnieje, jednak większość spotkań elit ograniczała się do mniejszych konferencji poświęconych zmianom klimatu. Nie działo się nic istotnego, co wiązałoby się z planowaniem na skalę globalną – aż do niedawna…

Być może nie jest przypadkiem, że pod koniec października – tuż przed wyborami uzupełniającymi w USA – globaliści zorganizowali dyskretny szczyt, i to właśnie w Chinach.

„Global Governance Forum 2026” (Forum Globalnego Zarządzania 2026) to wydarzenie finansowane przez Chiny, o którym media niemal nie wspomniały. Było to pierwsze tego typu forum zorganizowane w tym kraju. Agencja Reuters i kilka innych redakcji poświęciły mu jedynie zdawkową wzmiankę, a obecność prasy na miejscu ograniczyła się głównie do mediów zatwierdzonych przez Komunistyczną Partię Chin, które relacjonowały jedynie ceremonię otwarcia i zamknięcia.

Szczegóły 22 dyskusji przy okrągłym stole, które odbyły się w ramach forum, są skąpe lub wręcz nieznane, a lista 180 zagranicznych gości pozostaje w dużej mierze poufna. Obecny był Klaus Schwab oraz kilka innych znanych osób, których udział został ogłoszony publicznie, w tym:

Gerhard Schröder (były kanclerz Niemiec)

Klaus Schwab (założyciel Światowego Forum Ekonomicznego)

Thomas L. Friedman (felietonista „New York Timesa”)

Guy Ryder (podsekretarz generalny ONZ ds. polityki)

John L. Thornton (współprzewodniczący rady powierniczej Asia Society)

David Shambaugh (politolog)

Helga Zepp-LaRouche (założycielka Instytutu Schillera)

Erik Solheim (były podsekretarz generalny ONZ i dyrektor wykonawczy UNEP)

Andrea Renda (dyrektor ds. badań w Centre for European Policy Studies)

Tematyka spotkania koncentrowała się – według doniesień – na działaniach globalistycznych w Azji, ze szczególnym uwzględnieniem zacieśniania relacji między Chinami a środowiskami globalistycznymi. Poruszono również kwestie rozwoju sztucznej inteligencji, „zarządzania” przestrzenią kosmiczną, reformy i usprawnienia funkcjonowania ONZ, a także zapowiedziano utworzenie „Centrum Badań nad Globalnym Zarządzaniem” (Global Governance Research Center).

 

Wśród tematów znalazły się m.in. cła wprowadzone przez administrację Trumpa, które okazały się dość skuteczne w zakłócaniu globalistycznych dążeń do ujednolicenia gospodarek narodowych. Ich rozwiązanie polega najwyraźniej na odejściu od USA w stronę nowego silnika konsumpcji, jednak taki silnik po prostu nie istnieje.

Stany Zjednoczone odpowiadają za 30% światowego rynku konsumenckiego. Bez nich żadna gospodarka oparta na produkcji nie będzie w stanie przetrwać na dłuższą metę. A może właśnie o to chodzi? By odciąć resztę świata od głównego fundamentu konsumpcyjnego i jeszcze bardziej osłabić gospodarki narodowe.

Konferencja zdaje się potwierdzać teorię, że elity próbują zbudować koalicję między Europą a Chinami, aby przeciwdziałać ruchom konserwatywnym w USA. Przedstawiciele władz europejskich, a nawet kanadyjscy przywódcy, otwarcie mówią o planach zacieśnienia współpracy z Chinami jako globalnym partnerem gospodarczym.

To naiwny pomysł, zważywszy na to, że Chiny są gospodarką produkcyjną, a nie konsumpcyjną. Choć kraj ten liczy miliard mieszkańców, przeciętne roczne wynagrodzenie – poza sektorem rządowym – wynosi tam zaledwie 10 000 USD, co oznacza brak dochodu rozporządzalnego. W sektorze rządowym średnie roczne zarobki kształtują się na poziomie około 16 000 USD.

Podejrzewam, że ta retoryka to jedynie pożywka dla nieświadomych zwolenników liberalnych idei – sposób, by podsycić w nich entuzjazm wobec zerwania więzi z gospodarką USA i „ukarania kapitalistów”, całkowicie ignorując rzeczywiste konsekwencje (których skutki odczuwają obecnie Kanadyjczycy).

Forum zakończyło się publikacją dokumentu zatytułowanego „Globalne zarządzanie: Wizja Xiongan”. Opisano w nim świat wkraczający w „nowy okres turbulencji” i stwierdzono, że „multilateralizm” (czyli globalne rządy) stanowi jedyny skuteczny sposób na rozwiązanie problemu „deficytu zarządzania” (cokolwiek miałoby to oznaczać). Wezwano do ochrony i wzmocnienia centralnej roli ONZ w tym procesie.

W dokumencie postulowano również większy udział krajów Globalnego Południa w tworzeniu zasad, wyznaczaniu agendy oraz podejmowaniu decyzji. Promowano także ONZ-owską Agendę 2030, przygotowując jednocześnie grunt pod świat po 2030 roku. Co dokładnie omawiano za zamkniętymi drzwiami – tego być może nigdy się nie dowiemy.

Niektórych może dziwić fakt, że to właśnie Chiny są gospodarzem takiego forum – w kręgach zwolenników teorii spiskowych dominuje bowiem narracja, jakoby Chiny były „antyglobalistyczne”. Jak powtarzam od wielu lat, jest to fałszywy paradygmat. Od 2016 roku Chiny są ściśle powiązane z systemami globalistycznymi, w tym z koszykiem walutowym Międzynarodowego Funduszu Walutowego (SDR). Już od ponad dekady Chiny wzywają globalistów do wprowadzenia nowej światowej waluty, kontrolowanej przez MFW.

Chiny SĄ „Nowym Porządkiem Świata” – a przynajmniej jego prototypem. Kraj ten stanowi nieustający „beta test” dla jednych z najbardziej przerażających systemów autorytarnych, jakie kiedykolwiek wymyślono. Globaliści kochają komunistów, ponieważ sami są komunistami.

Istotnym elementem globalistycznej agendy jest wykorzystywanie koncepcji „reparacji” dla krajów rozwijających się. Twierdzą oni, że bogate państwa w jakiś sposób niesprawiedliwie skorzystały na krajach trzeciego świata lub wręcz je okradły. Innymi słowy, próbują zrzucić winę za niepowodzenia i niekompetencję krajów trzeciego świata na Zachód, sugerując, że to my jesteśmy ich przyczyną.

Zgadnijcie, kto będzie zarządzał redystrybucją tego bogactwa…

Elity utrzymują również, że sukces Zachodu szkodzi klimatowi, co z kolei – poprzez niebezpieczne zjawiska pogodowe – uderza w kraje rozwijające się. Nie ma na to żadnych dowodów, ale to nie ma znaczenia. W rzeczywistości wcale nie chodzi im o ratowanie mieszkańców krajów trzeciego świata. Celem jest scentralizowana kontrola nad globalną produkcją, a koncepcja reparacji stanowi doskonałe narzędzie, by pozyskać poparcie tych państw.

Celem globalizmu jest podważenie cywilizacji zachodniej przy jednoczesnym ujednoliceniu gospodarek narodowych w ramach jednego systemu. Proces ten wymaga szerokiej koalicji lewicowych rządów, korporacji oraz organizacji pozarządowych, które działają w ścisłym porozumieniu – a właśnie to jest obecnie projektowane, czego przykładem mogą być wydarzenia takie jak chińskie Forum Globalnego Zarządzania (Global Governance Forum).

Następnie przychodzi czas na homogenizację Zachodu i „globalnego Południa” poprzez masową imigrację oraz wielokulturowość – aż do momentu, w którym wszelkie ślady kultury zachodniej zostaną całkowicie wymazane.

Zadaniem tych instytucji w okresie poprzedzającym rok 2030 będzie przygotowanie gruntu pod likwidację ruchów konserwatywnych i patriotycznych. Chodzi o to, by przedstawić nas w tej narracji jako głównych złoczyńców, podczas gdy globaliści wkroczą na scenę, by „nas wszystkich uratować”. Ich zwycięstwo wymaga, aby konserwatyści pozostali niezorganizowani i skłóceni – tak, byśmy zawsze byli w defensywie, a nie w ofensywie. Potrzebują naszej bierności, aby móc bez przeszkód budować swój jednolity system ogólnoświatowy.

______________

The Globalists Just Came Out Of Hiding For A Secretive Summit In China, Brandon Smith, November 6, 2026

◊

Więcej: Brandon Smith

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!