Francja daje nam lekcję na temat klasy grabieżców

Istnieje wiele teorii na temat przyczyn tego zjawiska. Niektórzy uważają, że wynika to z genetyki, inni z niskiego IQ, jeszcze inni uważają, że to zjawisko czysto kulturowe, a jeszcze inni twierdzą, że to po prostu reakcja na ubóstwo. Podejrzewam, że to kombinacja wszystkich tych czynników. W gruncie rzeczy jednak wydaje się, że pewne grupy po prostu rodzą się z instynktem grabieżcy. To podzbiór populacji wiecznie uwięziony w otchłani padlinożerców.

◊

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

◊

 

G*wniarze: Francja daje nam lekcję na temat klasy grabieżców

Przez lata często pisałem o tym, co nazywam „klasą grabieżców” i „klasą producentów”, próbując zbadać powody, dla których pewne osoby, grupy i kultury zawsze zdają się zwracać ku grabieży i destrukcji zamiast budować coś wartościowego dla siebie.

To zagrożenie, z którym Zachód zmaga się od tysięcy lat: konstruujemy, tworzymy i planujemy przyszłość, a zamiast zrobić to samo, klasa rabusiów postanawia, że ​​łatwiej będzie nam zabrać to, co mamy. Czasami są subtelni jak pasożyt, a czasami już nie tak subtelni, niczym rój szarańczy.

Istnieje wiele teorii na temat przyczyn tego zjawiska. Niektórzy uważają, że wynika to z genetyki, inni z niskiego IQ, jeszcze inni uważają, że to zjawisko czysto kulturowe, a jeszcze inni twierdzą, że to po prostu reakcja na ubóstwo. Podejrzewam, że to kombinacja wszystkich tych czynników. W gruncie rzeczy jednak wydaje się, że pewne grupy po prostu rodzą się z instynktem grabieżcy. To podzbiór populacji wiecznie uwięziony w otchłani padlinożerców.

Dobrym porównaniem, które pozwala to zrozumieć, jest klasyczny dylemat „zwycięzcy na loterii”. Dane wskazują, że około 70% wszystkich zwycięzców loterii tracą wszystko w ciągu 5 lat lub krócej. Nie ma znaczenia, czy są to tysiące, czy miliony dolarów. Najwyraźniej nie potrafią utrzymać bogactwa w rękach.

Przechodzą od niespodziewanego przypływu gotówki do bankructwa i finansowej porażki tak szybko, że wygrana na loterii jest często traktowana jak przekleństwo, a nie szczęście. Dzieje się tak, ponieważ nie potrafią planować przyszłości. Ich mózgi są pozornie ograniczone i potrafią myśleć tylko w kategoriach chwili obecnej. Są skazani na życie w ubóstwie, ponieważ nie są w stanie rozwijać się poza swoje najpodlejsze pragnienia.

Klasa grabieżców jest bardzo podobna. Możesz ich wyrwać z globalnych gett, sprowadzić do swojego domu i dać im wszelkie możliwości poprawy swojej sytuacji, a mimo to zawsze wybiorą kradzież i barbarzyństwo. Jedyne, co może się zmienić, to złożoność ich zbrodni.

Doskonałym przykładem są somalijskie oszustwa w zakresie opieki dziennej i opieki medycznej w USA. Fałszywe dyplomy ukończenia studiów i kradzieże amerykańskich miejsc pracy przez indyjskich oszustów to kolejne przykłady. Muzułmański „cichy dżihad” – strategia inwazji poprzez fałszywą integrację – również stanowi palące zagrożenie.

Ci ludzie nie są wdzięczni za szanse, jakie im dano. Uważają, że im się należy. W każdym przypadku argumentują, że to Amerykanie powinni być wdzięczni za migrantów na swojej ziemi, bo to oni „zbudowali nasz kraj” (imigracja z krajów trzeciego świata do USA była mocno ograniczona do połowy lat 60., więc to twierdzenie jest bezsensowne). Nie obchodzi ich, że ich inwazje ostatecznie zabiją kurę znoszącą złote jaja. Niektórzy z nich CHCĄ zabić kurę znoszącą złote jaja.

We Francji migranci-buntownicy twierdzą, że rabują i podpalają, bo chcą więcej. Więcej dostępu do edukacji. Lepszego standardu życia. Większych wpływów w rządzie. To wszystko kłamstwo. Tak naprawdę chcą tylko pretekstu, by ukraść wszystko, co nie jest przytwierdzone na stałe, a resztę rozwalić. Co ciekawe, ich moralny argument za splądrowaniem Paryża sprowadza się do tego, że należy im się więcej darmowych rzeczy w kraju, który już ich przyjął. To mówi nam wszystko, co musimy o nich wiedzieć.

Poza typową dla przeciętnego grabieżcy skłonnością do pożądania tego, co ma Zachód, istnieje element spisku, który napędza napływ wielokulturowości. W moim artykule „Grabieżcy kontra producenci: Są tylko dwa sposoby na uratowanie świata zachodniego” przyglądam się sojuszowi między kulturami Trzeciego Świata a marksistowskim aktywizmem. Ten sojusz jest źródłem radioaktywnego osadu, który zatruwa Zachód. To właśnie ta współpraca napędza wzrost napływu migrantów do świata zachodniego.

Ci z nas, którzy próbują walczyć ze zorganizowanym unicestwieniem naszego społeczeństwa, z pewnością nie są pierwszymi, którzy dostrzegają nadchodzące zagrożenie. Niedawno natknąłem się na książkę, którą mogę nazwać jedynie proroczą – książkę, która opisuje niemal wszystko, co dzieje się we współczesnym świecie, a została wydana w 1973 roku.

Książka francuskiego pisarza Jeana Raspaila „Obóz Świętych” została zakazana w wielu bibliotekach na całym świecie, a sam pisarz został oskarżony o „rasizm” i „ksenofobię” za fikcyjny opis najazdu migrantów na Europę, który rozpoczął się we Francji i doprowadził do upadku Zachodu. Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości i czyta się ją jak chronologię bieżących wydarzeń.

Głównym założeniem „Obozu Świętych” jest demoniczne partnerstwo między liberalną lewicą a grabieżcami z Trzeciego Świata. Nihilistyczni postępowcy, rozkoszujący się ateizmem, marksizmem i globalizmem, reprezentowani są przez postać „Ballana”, aroganckiego i bezbożnego lewicowego filozofa, bardzo podobnego do francuskiego marksisty Jeana Paula Sartre’a.

Ballan wyrusza w nędzę Indii w ramach „misji humanitarnej”, której celem jest wysłanie dziesiątek tysięcy dzieci imigrantów do adopcji w Europie. Grupa zostaje ostatecznie oskarżona o nikczemne motywy wykorzystywania litości i poczucia winy do podważania autorytetu Zachodu. Ballan w zasadzie przyznaje się do planu i krzyczy na swoich oskarżycieli, że granice, narody i kultury to „śmieci”, które należy zniszczyć.

W furii Ballan wkracza na ulice Kalkuty i natyka się na Hindusa zwanego „G*wniarzem” [Turd-Eater]. Absolutnie żałosny okaz człowieka. G*wniarz należy do „klasy nietykalnych” w Indiach i pracuje przy „wałowaniu odchodów”, czyli jako osoba, która zbiera ludzkie ekskrementy z ulic i wałkuje je w cegły, które służą jako paliwo do ognisk. Znany jest również ze zjadania takich cegieł w czasach głodu (niestety, wszystko to pochodzi z bardzo realnych praktyk z niedawnej historii Indii).

G*wniarz to rosły mężczyzna, któremu powierzono opiekę nad zdeformowanym synem, którego często nosi na plecach. Dziecko nie mówi i wydaje jedynie niezrozumiałe dźwięki. (Do ostatniej dekady małżeństwa konsanguiniczne stanowiły w Indiach około 23% wszystkich małżeństw w kraju. Obecnie wskaźnik ten podobno spadł do 11%, ale nadal stanowi problem na obszarach wiejskich).

Ballan postrzega to spotkanie jako cud, moment o głębokim znaczeniu. Argumentuje, że ten mężczyzna i jego dziecko doświadczyli szczytu cierpienia i dlatego posiadają ostateczną wiedzę o ludzkości (to powszechne złudzenie wśród lewicowców – przekonanie, że „klasy uciskane” posiadają wyższą wiedzę o życiu i dlatego powinny być traktowane jako cenne, a może nawet czczone).

G*wniarz marzy o wyjeździe na Zachód, a Ballan stara się mu pomóc. W tym celu Ballan zmienia G*wniarza w demagoga, przywódcę mas imigrantów. Filozof szepcze mężczyźnie do ucha mroczną retorykę, którą ten następnie powtarza, mieszając wschodnie i chrześcijańskie koncepcje religijne w teozoficzny bełkot o tym, że Wschód przyjdzie, by zbawić chrześcijański Zachód. Jego zdeformowane dziecko staje się mesjańskim symbolem ruchu, „inspiracją” dla masowej imigracji.

To znowu genialne proroctwo. Dziś lewica polityczna nieustannie podsuwa mieszkańcom Trzeciego Świata argumenty, ucząc ich odwoływania się do naszych chrześcijańskich i konstytucyjnych zasad. Jak często w Stanach Zjednoczonych słyszeliśmy przedstawicieli imigrantów mówiących o Pierwszej Poprawce, wolności religijnej, Ameryce jako „tyglu kulturowym” i konserwatywnym „chrześcijańskim obowiązku” pomagania potrzebującym?

To wszystko są starannie zaplanowane manipulacje, mające na celu wykorzystanie naszych własnych ideałów do zniszczenia nas. Jak pisałem w poprzednich artykułach, twierdzenia te opierają się na fałszywych i przeinaczonych wersjach nauk biblijnych oraz na przeinaczeniu intencji Ojców Założycieli. Dziedzictwo Zachodu nigdy nie wzywało nas do wzięcia odpowiedzialności za klasę grabieżców.

Ostatecznie postać Ballana pada ofiarą własnego stworzenia. Ogromna armia imigrantów wyrusza pod dowództwem G*wniarza, by popłynąć flotyllami do Francji, a Ballan stara się do nich dołączyć. Zamiast tego zostaje pobity i utopiony w brudnej i obrzydliwej rzece Ganges tylko dlatego, że jest biały.

Tymczasem lewicowi politycy i aktywiści w Europie z otwartymi ramionami witają inwazję migrantów w imię empatii i humanitaryzmu. To prowadzi do napływu kolejnych flotylli i karawan na Zachód. Ostatecznie mieszkańcy Zachodu są kulturowo zastępowani ofiarami ludobójstwa. Ludzie, którzy próbują się bronić, są oskarżani o rasizm, a ich wysiłki są podważane przez brak silnego przywództwa.

Lewicowcy traktują zniszczenie Zachodu jako uzasadnione i wiwatują na widok tej podmiany, tylko po to, by samemu zostać zastąpionymi. Historia opowiada o ideologicznym autosabotażu Zachodu poprzez liberalizm. To ostrzeżenie sprzed 50 lat, które dziś się spełnia.

Jedyne, czego „The Camp Of The Saints” nie dostrzega, to rzeczywistość ukrytego i złośliwego planu – wpływów globalistów, finansowania organizacji pozarządowych, wsparcia ONZ, wszystkich elementów władzy, które manewrują i wspierają podmianę z Trzeciego Świata. Nie tworzą oni klasy grabieżców, ona już istnieje i istniała zawsze. Przeciwnie, globaliści zidentyfikowali klasę grabieżców jako użyteczną broń i kierują barbarzyńską hordę na USA i Europę, aby spełnić marksistowską wizję bezgranicznego, zunifikowanego imperium socjalistycznego.

Według postępowców to sprawiedliwy czyn, biorąc pod uwagę kolonialną przeszłość Zachodu. W ich mniemaniu to właśnie LUDZIE ZACHODU są rabusiami. Jak powiedział kiedyś marksista Jean Paul Sartre:

„Aby jednak w pełni stać się tubylcami, nasza ziemia musi zostać zajęta przez ludność, która ją wcześniej skolonizowała, a my musimy cierpieć głód…”

„Będziesz przekonany, że lepiej będzie dla ciebie być tubylcem w samym środku jego nędzy, niż dawnym osadnikiem”.

Demonizacja osadnictwa zachodniego opiera się na ignorancji historii i romantycznym wizerunku „ludów tubylczych”. Zachód przyniósł technologię, infrastrukturę i alternatywę dla dzikości starożytnego świata. Istnieje wiele niepokojących opisów tych archaicznych kultur, spisanych przez odkrywców, misjonarzy i rdzennych świadków. Czytają się jak najbardziej groteskowe opowieści grozy, jakie można sobie wyobrazić.

Brutalne niewolnictwo, tortury, masowe mordy, ofiary z dzieci, rzeki krwi, odór śmierci unoszący się w powietrzu – wszystko to z rąk potężniejszych plemion ujarzmiających mniejsze. Stary świat był pogańskim piekłem na Ziemi. Przeciętny lewak dorastający w bezprecedensowym poczuciu bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku współczesnego Zachodu nie jest w stanie pojąć koszmarów, które istniały, zanim osadnicy przybyli na wybrzeża Afryki, Azji i obu Ameryk.

Opuszczając niektóre z tych miejsc w imię „sprawiedliwości społecznej”, pozostawiliśmy po sobie oszałamiającą infrastrukturę. Miliardy dolarów zainwestowane w zaawansowane systemy i przemysł, czystą wodę, gospodarkę odpadami, opiekę zdrowotną i transport.

Rdzenni mieszkańcy z chciwości albo z lenistwa pozwolili temu zgnić. Wiele krajów cofnęło się gospodarczo i technologicznie. Nawet kraje takie jak Indie, które nadal utrzymują głębokie powiązania handlowe i polityczne z Zachodem, są w gruncie rzeczy gigantycznymi stertami obornika, z górami śmieci i odchodów na ulicach. Po prostu nie potrafią prawidłowo zarządzać swoimi cywilizacjami, dlatego wszyscy chcą podróżować na Zachód.

Czas położyć kres zachodniej nienawiści do samych siebie i nihilizmowi, propagowanym przez lewicę polityczną. Musimy zaakceptować fakt, że nasza kultura jest lepsza w swojej konstrukcji, a przynajmniej była, dopóki nie przejęli jej postępowcy. I ostatecznie musimy przyjąć filozofię selektywności, zasług i odmowy kompromisu. Jeśli oznacza to masową deportację mieszkańców Trzeciego Świata, niech tak będzie. Jeśli oznacza to wyrzucenie radykalnych lewaków i wysłanie ich na jakąś wyspę, niech tak będzie.

To oni pierwsi wypowiedzieli nam wojnę. Nie ma zasady, która mówi, że musimy pozwolić im wygrać. Jak zauważa Jean Raspail w książce „The Camp Of The Saints”:

„W nadchodzącej dziwnej wojnie zwycięstwo mieli odnieść ci, którzy najbardziej kochali siebie…”

Powieść opisuje śmierć Zachodu jako samobójstwo z empatii. Potępienie liberalnej tendencji do postrzegania szumowin [dregs] świata jako naszej moralnej odpowiedzialności. Ale to nie Zachód jest odpowiedzialny za ratowanie świata. Gdybyśmy mieli go ratować, jedyną praktyczną metodą byłby kolonializm.

Przyciągnięcie Zachodu do Trzeciego Świata to jedyny sposób, by wyciągnąć ich z rynsztoka. Przyciągnięcie Trzeciego Świata na Zachód to pewny sposób, by wciągnąć nas wszystkich w rynsztok. Po dekadzie inwazji grabieżców na USA i Europę, po niedawnej inwazji na hiszpańską enklawę Ceutę, po zamieszkach i grabieżach, których jesteśmy świadkami w tym tygodniu we Francji, straszliwy finał jest przewidywalny i niezaprzeczalny.

Prawda jest taka, że ​​jeśli upadek naszej cywilizacji będzie postępował, to tylko dlatego, że na to pozwoliliśmy.

______________

The Turd-Eaters: France Gives Us A Lesson On The Pillager Class, Brandon Smith, October 21, 2026

◊

Warto porównać:

Barbarzyńska mentalność: kiedy lewacy i najeźdźcy z Trzeciego Świata myślą podobnie
Dlaczego barbarzyńcy to robią? Otóż dlatego, że o wiele łatwiej jest rozbijać i kraść niż planować i wprowadzać innowacje. Niektórzy twierdzą, że ta mentalność jest genetyczna. Inni, że to produkt […]

◊

Więcej: Brandon Smith

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!