Ocena działalności Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Polemika z Rebeliantką

W artykule: ETPC: Obrona praw czy atak ekstermistycznej lewicy? („Legion Św. Ekspedyta” 7.10.2026) Rebeliantka oceniła działalność tego Trybunału. Wyodrębniła przy tym dwa okresy tej działalności: w przybliżeniu do lat 90-tych i od lat 90-tych. Ocena Autorki związana z pierwszym okresem jest pozytywna, z drugim – negatywna. Podzielam negatywną ocenę Trybunału z drugiego okresu działalności. Z uznaniem odnoszę się do ciekawej argumentacji Autorki. Moja ocena Trybunału z pierwszego okresu jest jednak też negatywna.

Rada Europy powstała w 1949 r., Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności opracowano w 1950 r., weszła w życie w 1953 r., ETPC rozpoczął działalność w 1959 r. Konwencja była uzupełniana kolejnymi 16 Protokołami od 1952 do 2013 r. To wszystko powstało z inicjatywy hegemona zachodniego (żydowsko-amerykańskiego) i podhegemona europejskiego. A naczelnym celem władzy hegemona zachodniego, jak innych hegemonów, jest jeszcze większa jego władza[1]. Tym odległym celem jest większa centralizacja władzy, większa pacyfikacja społeczeństwa, jednym słowem: totalitaryzm. I temu odległemu celowi miały służyć podjęte przedsięwzięcia. Ale na początku starano się działać, przynajmniej w pewnym stopniu, wg zasady: miłe złego początki. I to „miłe”, przynajmniej niektórym przedstawicielom klasy podrzędnej, wydawało się ze wszech miar pozytywne. Na początku przytoczmy następującą aprobatywną opinię Autorki:

Głównymi historycznymi sukcesami ETPC było ustanowienie uniwersalnych standardów ochrony jednostki przed przemocą państwową, cenzurą oraz karą śmierci.

To wszystko były tylko środki do realizacji celów końcowych. W przewidywanym celu końcowym nie będzie ochrony jednostki przed przemocą państwową, nie będzie ochrony jednostki przed cenzurą, będzie też oczywiście kara śmierci. O tym wiedzieli hegemon zachodni i podhegemon europejski już od II wojny światowej, wiedzą też o tym obecnie. Wiedzieli oni o tym, że skuteczne zarządzanie polega m.in. na mamieniu ludzi obietnicami bez pokrycia.  Tę metodę stosuje chyba zawsze klasa nadrzędna (rządząca) wobec klasy podrzędnej (rządzonej). Klasa nadrzędna wykorzystuje klasę podrzędną do realizacji swoich celów. Tej metody mamienia Autorka, jak się wydaje, nie docenia i chyba ją nawet potępia. Przytoczę niektóre tezy i normy Autorki odnoszące się do prac Trybunału oraz polemicznie odniosę się do nich.

  1. Sukcesem ETPC było ustanowienie uniwersalnych standardów ochrony jednostki przed przemocą państwową.

Przemoc jest nieodłącznym atrybutem państwa. Jeżeli jakaś instytucja zewnętrzna przejmuje ochronę nad ludźmi w państwie, to automatycznie przejmuje ona jakąś kontrolę nad państwem.  Wtedy pojawia się nowa jakość polityczna. „Obrońca sam określa wroga – pisał Carl Schmitt – na mocy odwiecznego związku łączącego ‘ochronę’ i ‘posłuszeństwo’”[2]. Schmitt pisał o wrogu zewnętrznym, ale myślę, że można tę zasadę odnieść też do wroga wewnętrznego. Tą instytucją zewnętrzną była dla Polski od lat 90-tych zachodnia strefa wpływów, a od 2004 r. również Wspólnota Europejska. Te instytucje zewnętrzne ochraniają i wymagają. A czego wymagają?  Wymagają przestrzegania zasad ideologii hegemona zachodniego, tzn. reguł hegemonicznej nauki i hegemonicznej etyki (politycznej poprawności). W praktyce przemoc hegemoniczną realizuje podległe państwo.

  1. Sukcesem ETPC było ustanowienie uniwersalnych standardów ochrony jednostki przed cenzurą.

Cenzura, podobnie jak przemoc, jest nieodłącznym atrybutem państwa. Cenzura państwowa jest po części zamieniana na cenzurę hegemoniczną. Ta ostatnia pilnuje, aby uprawiana nauka nie była sprzeczna z wytycznymi nauki hegemonicznej oraz by głoszone normy etyczne nie były w kolizji z etyką hegemoniczną. Tylko tyle i aż tyle.

  1. Sukcesem ETPC było ustanowienie uniwersalnych standardów ochrony jednostki przed karą śmierci.

Czy w prawie karnym powinna istnieć kara śmierci? Tradycyjnie taka kara istniała. Była wyrazem większej suwerenności państwa, była punktem odniesienia dla innych kar, nadawała państwu i prawu karnemu pewien majestat, pewien blask. Czy obecni hegemoni (zachodni, chiński, rosyjski) są zwolennikami kary śmierci? Według mnie, należałoby dać odpowiedź twierdzącą. Odnosi się to też do hegemona zachodniego i podhegemona europejskiego. Ta odpowiedź może wydawać się dziwna, przecież wiadomo, że hegemon zachodni mówi i pisze, że jest przeciwnikiem kary śmierci. Trzeba tu jednak wyraźnie wyodrębnić w człowieku cztery światy: świat myśli, świat mowy, świat pisma i świat czynów. Myśl wykorzystuję mowę do realizacji swoich celów. Może być tak, że mowa odzwierciedla wprost myśl, ale może być też tak, że mowa ukrywa myśl. To ten drugi przypadek ma miejsce w stanowisku hegemona w sprawie kary śmierci: jest on zwolennikiem tej kary. Brak kary śmierci zmniejsza poziom suwerenności poszczególnych państw UE. I o to właśnie w tym wszystkim chodzi.

Czołowi ideolodzy strefy zachodniej, co najmniej od kilkudziesięciu lat, propagują system karny bez kary śmierci. Wymieńmy chociażby przedstawicieli szkoły frankfurckiej i np. Leszka Kołakowskiego[3]. Warto zauważyć, że wiele osób i instytucji przystosowało się już do wymagań hegemona w tej sprawie. Dotyczy to np. Kościoła Katolickiego. W przeszłości, gdy zapanuje despotyzm w UE, kara śmierci będzie oczywiście wprowadzona. Po przyjęciu odpowiedniej decyzji, ci, którzy obecnie propagują system karny bez kary śmierci, prześpią się i już następnego dnia zaczną ją zachwalać. Czy Kościół Katolicki w przyszłości jeszcze raz się przystosuje?

  1. Sukcesem ETPC było uznawanie niezbywalnej godności człowieka.

ETPC deklarował, że uznaje  niezbywalną godność człowieka wcześniej, deklaruje też, że uznaje ją teraz[4]. B. Wolniewicz wyróżnił dwojakie rozumienie godności: w sensie powinnościowym i w sensie roszczeniowym[5]. To pierwsze rozumienie zobowiązuje ludzi do zachowania się na odpowiednim poziomie moralnym. Zobowiązani jesteśmy do respektowania godności innego, ale tylko wtedy, gdy on sam ją szanuje, w innym przypadku wystarczy traktować go humanitarnie. Godność w omawianym sensie można utracić. I wtedy, w wyjątkowych przypadkach, stosowana jest kara śmierci (zgodna oczywiście z godnościowymi zasadami).

Godność w sensie roszczeniowym rozumiana jest jako zbiór czyichś uprawnień, czyli czyichś roszczeń. Te roszczenia mają być zaspokajane przez państwo. Takie rozumienie godności sprzyja etatyzacji życia w państwie. Hegemon traktuje roszczeniowe rozumienie godności jako fasadę i wabik do realizacji totalitaryzmu. Dosadnie to określił Wolniewicz, gdy pisał:

Całe to megalomaństwo [godnościomania – J.Z.] ma jeden prosty cel: sławić człowieka i jego godność, by sam wszedł bez oporu w przygotowane mu już chomąto[6].

  1. Sędziowie Trybunału faktycznie zmieniają treść traktatów międzynarodowych bez zgody państw-sygnatariuszy.

Dokładny cytat Autorki ma postać:

Trybunał został zdominowany przez sędziów o poglądach liberalno-lewicowych, którzy faktycznie zmieniają treść traktatów międzynarodowych bez zgody państw-sygnatariuszy. Dokonują tego przy pomocy arbitralnej interpretacji Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności została przyjęta przez państwa członkowskie Rady Europy i weszła w życie  w r. 1953, kolejne protokoły do Konwencji były przyjmowane też przez państwa członkowskie. Sędziowie Trybunału zobowiązani są do przestrzegania Konwencji, jak i też kolejnych protokołów. Dla przykładu wymieńmy np. Protokół nr 12 z 2000 r., dotyczący ogólnego zakazu dyskryminacji. Oprócz tego powinni oni przestrzegać różnych zaleceń instytucji Rady Europy, np. Komitetu Ministrów, Zgromadzenia Parlamentarnego czy Europejskiej Komisji przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji (ECRI). Te zalecenia nakazują realizację celów hegemonicznych, w tym także celów liberalno-lewicowych. Struktura zwierzchności jest następująca: sędziowie Trybunału – władza Trybunału –  władza Rady Europy – podhegemon europejski (UE) – hegemon zachodni. W strefie wpływów i w państwie władza polityczna jest ważniejsza niż władza prawnicza.

Obecnie – pisze Autorka – ma miejsce w ETPC ideologiczna ewolucja orzeczeń, nazwana  przez środowiska konserwatywne ‘lewicowym aktywizmem sędziowskim’.

Autorka ma w zupełności rację. Aktywizm ten, jak pisze dalej, przejawia się m.in. w nowym określeniu rodziny, w ochronie ‘autonomii kobiet’, w ochronie grup mniejszościowych, w propagowaniu ‘aktywizmu klimatycznego’.

Trybunał – wg Autorki – wypracował Doktrynę Marginesu Oceny (Margin of Appreciation) według której władze krajowe (rządy, parlamenty, sądy) mają pewną swobodę w interpretacji i stosowaniu standardów Konwencji, …

Ta swoboda, zauważa Autorka, jest systematycznie ograniczana i margines oceny ciągle się kurczy. W rezultacie dochodzi do arbitralnego wymuszania zmian ustrojowych i obyczajowych drogą sądowniczą. Oto ta teza:

Trybunał arbitralnie zdecyduje, kiedy przyznać państwu swobodę, a kiedy ogłosić istnienie ‘europejskiego konsensusu’, co de facto prowadzi do wymuszania zmian ustrojowych i obyczajowych drogą orzeczniczą, z pominięciem woli krajowych wyborców.

Rzeczywiście, od strony prawnej, dochodzi do zmian ustrojowych i obyczajowych. Ale można tu zgłosić dwie uwagi polemiczne. Po pierwsze, Trybunał otrzymuje zalecenia polityczne od władzy Rady Europy i od hegemona i te zalecenia wykonuje. Po drugie wreszcie, Trybunał zaspokaja przede wszystkim potrzeby hegemona i klasy nadrzędnej, a nie potrzeby klasy podrzędnej. Oczywiście, mówi i pisze o zaspokajaniu potrzeb klasy rządzonej.

  1. Trybunał został zdominowany przez sędziów o poglądach liberalno-lewicowych.

Czy Autorka ma rację? Być może. Ja mam wątpliwości. Sedno sprawy dotyczy interpretacji zwrotu: „sędziowie o poglądach liberalno-lewicowych”. Dla uproszczenia zagadnienia przyjmijmy, że poglądy te dotyczą tylko następujących ideologii: ideologii gender, ideologii LGBT, ideologii tranzycji płciowej, ideologii pajdocentryzmu, ideologii edukacji włączającej, ideologii abolicjonizmu (w sprawie kary śmierci). Hegemon zachodni (jak i inni hegemoni na świecie) jest osobą (instytucją) mądrą i nie jest zwolennikiem wymienionych ideologii, ale twierdzi, że są one dobre i je popiera. Ta ich „dobroć” polega na spełnianiu destrukcyjnej roli wobec wspólnot klasy podrzędnej. Opinię hegemona w sprawie tej dobroci mają propagować wykładowcy nauk społecznych, sędziowie, politycy, prawnicy, dziennikarze, nauczyciele, przemysł rozrywkowy, itd. Szczególnie ważne jest, aby „dobroć” tych ideologii była przyswojona przez przedstawicieli klasy rządzonej.

Moja hipoteza jest następująca. Część sędziów solidaryzuje się duchowo z hegemonem i w pełni wspiera jego politykę. Ci sędziowie wyznają zasadę: tam w UE rządzą nasi, a naszych trzeba wspierać w każdym przypadku. Mówią więc tylko, jak hegemon, że wspierają nurt liberalno-lewicowy, faktycznie jednak nie oceniają pozytywnie tych wartości. Druga część sędziów solidaryzuje się duchowo z nurtem liberalno-lewicowym i mówi, że się z nim solidaryzuje. Trzecia część sędziów mówi, że solidaryzuje się z nurtem liberalno-lewicowym, ale ma poglądy inne niż hegemon. Przypuszczam, że wszyscy sędziowie jeszcze przed selekcją do Trybunału gremialnie deklarowali poparcie dla omawianego nurtu. W przeciwnym przypadku nie przeszliby selekcji z wynikiem pozytywnym. Oczywiście jest to tylko warunek konieczny.

  1. Prawa człowieka to coś dobrego.

Taka teza przebija w kilku miejscach w tekście Autorki. Już sam tytuł artykułu jest dużo mówiący: ETPC: Obrona praw czy atak ekstermistycznej lewicy? Dopiero ekstermistyczna lewica wypaczyła te dobre prawa. Moje podejście do tego zagadnienia jest inne. Szerzej omówiłem to w tekście: Totalitarne przesłanie XII Zjazdu Pedagogicznego w Olsztynie (IX 2025). Cz. III. Nakaz wdrażania praw człowieka[7] . Tutaj tylko pokrótce.

Aby wprowadzić totalitaryzm, trzeba zlikwidować wszelkie ogniwa władzy pośredniej między obywatelem a władcą. Do realizacji tego celu prowadzą różne działania, m.in. poprzez wykorzystanie praw człowieka. Dlatego właśnie są one tak mocno eksponowane. Trzeba tu bowiem uwzględnić kilka możliwości. Po pierwsze, treść praw podaje hegemon, po drugie, interpretację tych praw podaje też hegemon, po trzecie wreszcie, zgłaszane prawa mogą pełnić tylko rolę instrumentalną. Mogą być chwilowo dobre dla hegemona, ze względu na swoją destrukcyjną rolę wobec klasy podrzędnej.

O tym, że prawa człowieka mogą sprzyjać powstaniu totalitaryzmu pisał wcześniej B. Wolniewicz[8]. Z jednej strony roszczeniowość człowieka znajduje w nich ujście, z drugiej zaś, to właśnie państwo ma spełnić oczekiwane potrzeby. A to właśnie droga do etatyzmu i w dalszej kolejności do totalizmu. Barierą dla despotyzmu są natomiast, wg Wolniewicza, prawa obywatelskie.

W osobowości można wyróżnić dwie składowe: jednostkową i wspólnotową. Prawa człowieka eksponują składową jednostkową, nie uwzględniają drugiej składowej. Odbija się to zwłaszcza na osobach z klasy podrzędnej. W przypadku osób z klasy nadrzędnej prawa człowieka uzupełniane są uprzywilejowaniem tych osób z racji posiadanych cech chronionych (bycie Żydem, bycie imigrantem, należenie do grupy mniejszościowej). To uprzywilejowanie odnosi się też do wspólnot narodowych, etnicznych, religijnych, obyczajowych i innych, do których te osoby należą.

W 1993 r. Rada Europy podjęła decyzję o utworzeniu Europejskiej Komisji przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji (ECRI). Komisja ta wydała dotychczas 17 zaleceń. Wszystkie one przedstawiają jakiś fragment struktury społecznej Zachodu. Ta struktura jest następująca:

– hegemon zachodni (żydowsko-amerykański) z zapleczem ideologicznym, bankowym, korporacyjnym, militarnym;

– arystokracja (Żydzi jako grupa narodowa, etniczna, religijna; jako większość lub mniejszość);

– szlachta (grupy mniejszościowe wyznaczone przez hegemona; grupy imigrantów i migrantów);

– lud (klasa podrzędna)

            – warstwa aprobująca strukturę społeczną,

            – warstwa krytykująca tę strukturę.

UE jest podstrefą strefy zachodniej.

Formalne poparcie dla praw człowieka zderza się z realnym poparciem dla preferowanej struktury społecznej. Wygrywa oczywiście struktura społeczna. W rezultacie zakres praw człowieka dla klasy nadrzędnej (z cechami chronionymi) jest rozszerzany, a dla klasy podrzędnej (bez cech chronionych) bardzo zawężany. Chronione są tylko różne wspólnoty składające się z osób posiadających cechy chronione, czyli różne wspólnoty osób należących do arystokracji i szlachty.

Do grup mniejszościowych zaliczane są też różne grupy patologiczne w tradycyjnym rozumieniu etyki (ideologia, gender, ideologia LGBT, ideologia tranzycji płciowej, itd.). Grupy te są uprzywilejowane wobec wspólnot klasy podrzędnej. Członkowie klasy podrzędnej powinni raczej spełniać ich roszczenia.  W przeciwnym razie mogą być posądzeni o nietolerancję, homofobię, uprzedzenia, genderofobię, fobię wobec LGBT, itd. W tej nowej normalności stara patologia zamienia się w dobro.

Podobnie jest z imigrantami. Są oni zapraszani przez hegemona zachodniego i podhegemona europejskiego do spełnienia destrukcyjnej roli wśród klasy podrzędnej. Żeby ta destrukcja była pełniejsza, nadaje się imigrantom specjalne przywileje. Z założenia imigranci są wrogo nastawieni wobec obywateli klasy podrzędnej. Członkowie klasy podrzędnej powinni raczej spełnia ich wrogie żądania i oczekiwania. W przeciwnym razie mogą być oskarżani o rasizm, nietolerancję, ksenofobię, islamofobię, itd.

Jan Zubelewicz: jan@zubelewicz.pl

[1] Formalną charakterystykę hegemonów i stref wpływów przedstawiłem w tekście Podział świata na strefy wpływów, „Legion Św. Ekspedyta”, Cz. I. Dwa podziały polityczne świata: materialny i prawny,  https://ekspedyt.org/2026/06/30/podzial-swiata-na-strefy-wplywow-cz-i-dwa-podzialy-polityczne-swiata-materialny-i-prawny/, 30.06.2026; Cz. II. Gumplowicz i Schmitt, https://ekspedyt.org/2026/07/02/podzial-swiata-na-strefy-wplywow-cz-ii-gumplowicz-i-schmitt/, 2.07.2026; Cz. III. Władza hegemona i problem pokoju, https://ekspedyt.org/2026/07/05/podzial-swiata-na-strefy-wplywow-cz-iii-wladza-hegemona-i-problem-pokoju/, 5.07.2026.

[2] C. Schmitt, Teologia polityczna i inne pisma, Warszawa 2012, s. 283.

[3] Patrz np. J. Zubelewicz, Czy Kołakowski potępił nienawiść? Cz. 4 (ostatnia), „Legion Św. Ekspedyta”, https://ekspedyt.org/2026/03/14/czy-kolakowski-potepil-nienawisc-cz-4-ostatnia/ 14.03.2026.

[4] Zagadnienie „godności” omawiam szerzej w tekście: jak wyżej.

[5] B. Wolniewicz, Słowo ‘godność’ w propagandzie naszego czasu, w: Z. Musiał, B. Wolniewicz, Ksenofobia i wspólnota, Komorów 2010, s. 295-308.

[6] Tamże, s. 304.

[7] J. Zubelewicz, Totalitarne przesłanie XII Zjazdu Pedagogicznego w Olsztynie (IX 2025). Cz. III. Nakaz wdrażania praw człowieka, „Legion Św. Ekspedyta”, 20.06.2026, https://ekspedyt.org/2026/06/20/totalitarne-przeslanie-xii-zjazdu-pedagogicznego-w-olsztynie-ix-2025-cz-iii-nakaz-wdrazania-praw-czlowieka/, 20.06.2026.

[8] B. Wolniewicz, O tzw. prawach człowieka, w: tegoż, Ksenofobia wspólnota, Komorów 2010, s. 91-101.

O autorze: Jan Zubelewicz