W czwartek 30 lipca Rada Gminy Gietrzwałd jednomyślnie uchwaliła plan ogólny gminy, który wcześniej oprotestowywała opinia publiczna. Czytelnicy planu wskazywali między innymi, że zakłada on totalną zmianę unikalnego sakralnego charakteru miejscowości i jej krajobrazu kulturowego i przyrodniczego. W Gietrzwałdzie dopuszcza się na mocy uchwalonego planu budowę obiektów produkcyjno-magazynowych o wysokości do 24 metrów oraz lokalizację stref przemysłowych w bliskim sąsiedztwie sanktuarium maryjnego.
Inicjatywa Sejmowa
Jest jednak światełko w tunelu. 30 lipca odbyła się w Sejmie konferencja prasowa PiS z udziałem m.in. poseł Marii Kurowskiej i posła Bartłomieja Wróblewskiego. Obecni byli też działacze społeczni, w tym przewodniczący Komitetu Obrony Gietrzwałdu Jacek Wiącek. Poseł Wróblewski zapowiedział, że na początku września zostanie wniesiony do Sejmu projekt ustawy, mający na celu prawną ochronę Gietrzwałdu jako wyjątkowego miejsca dziedzictwa narodowego i duchowego. Warto w tym miejscu przypomnieć, że poseł Wróblewski przygotował też projekt ustawy o ochronie Ostrowa Tumskiego w Poznaniu – kolebki polskiej państwowości. Inicjatywodawcami byli posłowie z Forum Konserwatywnego PiS w związku z nieodpowiedzialnymi planami zabudowy deweloperskiej Ostrowa autoryzowanymi przez Radę Miasta Poznania. Projekt był konsultowany ze społecznym komitetem ochrony Ostrowa Tumskiego. Społecznicy zwracali uwagę na wysokość planowanych obiektów, sięgającą nawet 8 kondygnacji w historycznym rejonie, a także brak pełnych badań hydrologicznych przed wyznaczaniem nowych inwestycji.
Dyskusja nad planem w Gietrzwałdzie
30 lipca podczas sesji Rady Gminy Gietrzwałdu była obecna publiczność, która miała możliwość zabrania głosu. Przewodniczący Rady Kamil Kowalczyk przewidział wystąpienia 3-minutowe. Ograniczył czas wypowiedzi także posłowi Włodzimierzowi Skalikowi, występującemu w imieniu Konfederacji Gietrzwałdzkiej.
Poseł Skalik podkreślał, że plan jest zły i jako taki przejdzie do historii, jeśli zostanie zrealizowany. Przyjęcie planu oznacza, że wokół miejscowości, która dzisiaj ma zabudowę na poziomie około 30 hektarów, powstanie strefa przemysłowo-gospodarcza o powierzchni łącznej co najmniej 200 hektarów. To oznacza blokadę jakiegokolwiek rozwoju uwzględniającego specyfikę Gietrzwałdu, przekreślenie dobrej przyszłości wsi Gietrzwałd i sanktuarium pod względem rosnącego ruchu pielgrzymkowego, ale i turystycznego. Poseł Skalik szczegółowo wskazywał na sprzeczności planu, m.in. z audytem krajobrazowym województwa warmińsko-mazurskiego. Zaapelował o uwzględnienie oczekiwań osób nie będących mieszkańcami. Podkreślał, że podczas dotychczasowych rozmów okazywało się, że we wsi nie ma możliwości budowy mieszkań przez osoby, które chciałyby się tutaj osiedlić, a plany zabudowy przemysłowej odstraszą inwestorów hoteli, gastronomii, domów turystycznych.
W odpowiedzi Rada zasłaniała się ograniczeniami wynikającymi z uchwalonych wcześniej miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. W tej kwestii glos zabrała Magdalena Spiżewska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Komitetu Obrony Gietrzwałdu. Dowodziła ona, że wcale nie ma takiego obowiązku, aby przenosić „jeden do jednego” plan miejscowy do planu ogólnego, a także, że plan dla strefy 10 SU (przewidzianej kiedyś dla Lidla) nigdy nie był poddany kontroli ze strony Sądu Administracyjnego z uwagi na brak legitymacji skargowej. Wskazywała też na brak strategii rozwoju turystycznego gminy. Szybko odebrano jej głos, mimo że deklarowała wielką życzliwość wobec władz, a nawet odcinała się od narracji krytycznych wobec mieszkańców. Poinformowała jednak, że w sejmie miał się spotkać 30 lipca Parlamentarny Zespół ds. Obrony Gietrzwałdu i że wobec sesji Rady w tym samym dniu, jego obrady zostały przeniesione do Gietrzwałdu. Zaprosiła radnych na spotkanie, podczas którego miał być przedstawiony pomysł na ochronę tego miejsca oraz na rekompensatę finansową dla gminy. Nie wiem, czy radni przybyli.
Glos zabrał także Ks. Józef Roman Maj, kapelan krajowy partii Stronnictwo Pracy. Podkreślił, że Sanktuaria Objawień Maryjnych to bardzo rzadkie miejsca na Ziemi. Mają wypracowany standard, nawet w pogańskiej Japonii. Zaznaczył, że nie ma powodów, aby w Gietrzwałdzie odchodzić od tego standardu. W Fatimie, Lourdes są strefy ochronne wokół sanktuariów. Nawet w rewolucyjnej Francji nikt nie ośmielił się odbierać szacunku dla tak świętego miejsca jak Lourdes. Ks. Prałat Maj poinformował też, że Stronnictwo Pracy chce stworzyć w Gietrzwałdzie miejsce formacji dla adeptów do stronnictwa. Przypomniał też, że jego świątobliwość papież Leon XIV, kiedy wyraził swoją wolę przyjazdu do Gietrzwałdu, jako uzasadnienie do swojej decyzji, podał: „To najdalej na północ wysunięte sanktuarium katolickie”.
Mimo licznych głosów krytycznych wobec planu ogólnego radni ich nie uwzględnili. Wiceprzewodniczący rady Henryk Dębowski bez zażenowania stwierdził, że nie chce, by Gietrzwałd stał się drugim Lourdes. Użył sformułowania: “W Lourdes cwaniacy zrobili na religii biznes”. Sołtys Gietrzwałdu Andrzej Robaczewski na podstawie własnych doświadczeń ocenił, że z miejsc noclegowych nie da się wyżyć. Przez 33 lata prowadził wraz z żoną sklepik, a nad sklepikiem 20 miejsc noclegowych w odległości 300 metrów od sanktuarium, i gdyby nie ciężka praca, a obecnie jego renta, a żony emerytura, to nie daliby rady się utrzymać. Wskazał na koszty utrzymania nieruchomości i niekorzystne przepisy państwowe oraz na fakt, że do Gietrzwałdu przybywają głównie pielgrzymki autokarowe, a ich uczestnicy nie korzystają z noclegów. Inni mieszkańcy mówili, że turyści, szczególnie w trakcie wzmożonego ruchu, „przeszkadzają w wykonywaniu prac, w dojazdach na pola”, „pielgrzymi przechodzą pod naszymi domami”, „mamy prawo do spokojnego życia”, etc. Nieliczne osoby obawiały się wzmożonego, niebezpiecznego ruchu samochodowego (ciężarówek) w przypadku ulokowania w Gietrzwałdzie wielkich magazynów i hal przemysłowych.
Jak się wydaje, rozwój Gietrzwałdu jako miejsca ważnego sanktuarium wymaga jednak znacznej pomocy państwa. Co najmniej wielkiej promocji i zachęt finansowych do budowy infrastruktury pielgrzymkowej i turystycznej. Oby został przygotowany i zrealizowany państwowy plan obchodów 150. Rocznicy Objawień. Rok 2027 może być dla Gietrzwałdu i Warmii impulsem podobnym do tych, które inne europejskie miejscowości wykorzystują od lat: religijne dziedzictwo staje się osią promocji regionu, rozwoju bazy noclegowej, gastronomii, usług przewodnickich, produktów lokalnych i szlaków kulturowych. Jeśli tak się nie stanie, radni i mieszkańcy będą postrzegać pielgrzymów przede wszystkim jako zagrożenie, a nie szansę.
Tymczasem – w oczekiwaniu na stanowisko władz państwowych – chyba trzeba się modlić o zrozumienie sprawy przez polityków wszystkich opcji i współpracę. Modlitwa za pośrednictwem jednej z gietrzwałdzkich wizjonerek, Barbary Samulowskiej, która wkrótce zostanie ogłoszona błogosławioną, jawi się jako wysoce pożądana.
Jej losy są bardzo ciekawe. Samulowska odebrała wykształcenie tylko w zakonie u szarytek. Najpierw w Polsce w Lidzbarku Warmińskim, potem w Pelplinie, później w postulacie w Chełmnie, a na koniec w nowicjacie w Paryżu. Była zdolna i pilna, ale i jej formacja zakonna była na tyle wszechstronna, że po wyjeździe na misje do Gwatemali znakomicie się sprawdziła nie tylko jako zakonnica, ale też świetna organizatorka. Była tam m.in. niezwykle cenioną siostrą przełożoną w szpitalach (m.in. w Szpitalu Głównym w stolicy) i to nawet podczas dwóch wielkich trzęsień ziemi i w niesprzyjających warunkach politycznych. Pracowała w Gwatemali 55 lat. Oby się skutecznie wstawiła za Gietrzwałdem.

Dodaj komentarz