Napisałam w poniedziałek:
Chrońmy Trybunał przed progresywnymi niby-sędziami
Tusk ze swoimi „niby-sędziami” (bez ślubowania wobec Prezydenta), przejmując siłowo Trybunał Konstytucyjny, walczy o wyroki Trybunału podporządkowane orzecznictwu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).
Wartości rodzimych eurolewaków z parlamentu i rządu są oczywiste. Walczą z prawami chronionymi konstytucyjnie m.in. z prawem do życia (art. 38), definicją małżeństwa i ochroną rodziny (art. 18), prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48), wolnością sumienia i religii (nauczaniem religii w szkołach, gwarancjami swobody kultu i działalności Kościoła art. 53), wolnością słowa i prasy (art. 54 i 14). Do tej pory na przeszkodzie uchwaleniu antykonstytucyjnych ustaw stali dotychczasowi sędziowie TK i Prezydent, z tego powodu Tusk wraz z koalicją rządową wdraża projekt siłowego odsunięcia ich od wpływu na proces legislacyjny.
Sytuacja jest wysoce niebezpieczna, gdyż część społeczeństwa utraciła zdolność oceny obecnej sytuacji i związanych z nią ryzyk. Zagrożone są nie tylko prawa światopoglądowe, ale i Narodowy Bank Polski, nasza waluta, suwerenność Polski w sprawach gospodarczych. W niedzielę w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News Bartosz Arłukowicz wprost stwierdził, że prawo nie musi mieć związku z moralnością, że oni nie chcą narzucać Polakom „jak mają żyć”. To czysty poganizm. Arłukowicz i kamaryla rządowa chcą zastąpić kodeksy rzekomą „wolą ludu”. To jednak nie jest demokracja, tylko powrót do prawa dżungli i samosądów. Odrzucając prawo moralne na rzecz utopii „głosowań” zbudują społeczeństwo, w którym słabsi padną ofiarą silniejszych (nienarodzone dzieci, starcy poddawani eutanazji, chorzy pozbawiani leczenia pod pretekstem „terapii daremnej”, indoktrynowani seksualnie uczniowie i przedszkolaki, katolicy, konserwatyści, etc.).
Zagrożenie praw fundamentalnych
Jak pisze konstytucjonalista poseł Bartłomiej Wróblewski: „ Konstytucja z 1997 r. chroni wartości fundamentalne dla każdego z nas: godność, życie, wolność, równość, własność, swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. Wartości te są niekiedy nazywane naturalnymi, ponieważ wielu z nas wywodzi je z prawa naturalnego. Tym samym pozostają one poza dyspozycją władzy państwowej. Nie jest to tylko koncepcja prawno–filozoficzna. Na takim stanowisku stanęli twórcy polskiej ustawy zasadniczej, wskazując, że godność człowieka ma charakter przyrodzony i jest źródłem pozostałych wolności i praw człowieka i obywatela. Po latach komunizmu zagwarantowanie tych praw w konstytucji było po 1989 r. rzeczą oczywistą. Tak jak wcześniej konieczne było zabezpieczenie ich po doświadczeniach nazizmu i faszyzmu. Stąd przyjęcie Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ w 1948 r. czy europejskiej konwencji praw człowieka w 1950 r. Postanowienia niemieckiej ustawy zasadniczej z 1949 r. w zakresie praw jednostki stały się wzorcowe dla wielu państw przyjmujących po II wojnie światowej nowe konstytucje. Dziś wiatry wieją w inną stronę, także w Polsce. Coraz częściej słyszymy o konieczności ograniczenia najbardziej podstawowych praw w imię innych wartości. Dotyka to prawa do życia, ale w nieunikniony sposób także innych praw podstawowych”. Poseł przestrzega: „ Odejście od klasycznego systemu ochrony praw podstawowych znajduje uzasadnienie w progresywnych koncepcjach społecznych i politycznych. Ujmowane jest to jako konieczność i element walki o postęp, odrzucenie tradycyjnych wzorców i ról społecznych. Często jest też wplatane w bieżące potrzeby i dyskusje społecznopolityczne (…) wyraźnie widzimy osłabianie kategorii wszystkich klasycznych wolności i praw człowieka”.
Poseł podsumowuje: „Prawa człowieka przysługują nam z tej racji, że jesteśmy ludźmi. Chronią nasze życie, wolność i własność. W pierwszym rzędzie przed władzą – pierwotnie myślano o państwowej, ale dziś wiemy, że chodzi o każdą: globalną, europejską, samorządową. Prawa człowieka mają także chronić przed naszymi bliźnimi, przed władzą opresyjnej większości i agresywnych, wpływowych mniejszości. Jeżeli można byłoby pozbawić ochrony prawnej najbardziej podstawowe ludzkie dobro, jakim jest życie, nieuchronnie taki los podzielą inne wymiary wolności: prawa rodziców, własność czy swoboda działalności gospodarczej. Konstytucyjny system ochrony praw człowieka jest systemem złożonym, można powiedzieć: systemem naczyń połączonych. Jego rozkład uderzy w każdego z nas, choć skutki nie zawsze będą widoczne od razu i nie każdy od razu je odczuje. To jednak bardzo ryzykowna perspektywa. Warto się przed nią chronić, dbając we własnym interesie, ale i – jak stanowi preambuła do konstytucji – dla dobra III Rzeczypospolitej o „zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi”.
Ochrońmy Trybunał Konstytucyjny przed progresywnymi sędziami.
/Tekst ukaże się w “Warszawskiej Gazecie” w piątek. Polecam cały numer tygodnika/.

Przy okazji polecam rewelacyjny wykład księdza profesora Tadeusza Guza:
Z większością się zgadzam, ale jedna rzecz zgrzyta mi niemiłosiernie
Godność (jaki jej rodzaj) jest źródłem? Jakich praw? Wszystkich? Na takim poziomie ogólności można mnożyć różne “prawa i wolności” albo je ograniczać.
Brak precyzji stwarza lukę, w którą weszła kategoria o której wspominam na końcu.
Przypominam po raz kolejny, że były prezes TK, Jerzy Stępień, popierający dziś łamanie prawa przez Tuska też ma takie zdanie nt. godności, swego czasu stwierdzając: “Prawda nie jest w naszym porządku konstytucyjnym najwyższą wartością“ Jest nią godność… – i to właśnie stwarza pole do nadużyć.
Czy godność “dzieci diabła”, w rozumieniu św. Jana, zmniejsza się czy nie? Co z ich prawami? Które są związane z ich godnością, a które nie są z nią związane albo zmienne?
Pojęcie godności nie jest wyłącznie chrześcijańskie, choć chrześcijaństwo nadało mu szczególne znaczenie. To tylko w chrześcijaństwie podnosi się, że każdy człowiek ma godność, ponieważ został stworzony „na obraz i podobieństwo Boga” oraz jest przez Niego odkupiony.
Ale pojęcie godności występuje też w innych systemach filozoficznych i prawnych.
W starożytności i filozofii grecko-rzymskiej zwracano uwagę na unikalną pozycję człowieka w kosmosie oraz jego zdolność do rozumnego działania. Kant sformułował świecką koncepcję godności ludzkiej, według której człowiek jest celem samym w sobie, a nie tylko środkiem do osiągnięcia celu. W Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka) godność ma charakter uniwersalny i świecki – przysługuje każdemu człowiekowi z samego faktu bycia człowiekiem, niezależnie od jego wiary czy światopoglądu.
Różne rozumienie godności rodzi różne konsekwencje.
Dlatego masz rację, podkreślając, że pojęcie godności może być nadużywane.