Marek Chodorowski omawia sprawę Jeffreya Epsteina jako punkt wyjścia do szerszej rozmowy o kulisach wpływu, pieniądzach i ochronie „nietykalnych” osób.
Padają nazwiska ludzi z polityki, świata prawa, finansów i mediów, a także wątki dotyczące ugód, powiązań ze służbami oraz mechanizmów, które mogły utrzymywać tę sprawę w cieniu przez lata.
◊
Tusk szuka polskich śladów czy chce je zatrzeć?
◊
Alternatywnie w serwisie pl1 tv: LINK
◊
Więcej: Marek T. Chodorowski
◊
Warto porównać:
Akta Epsteina: Kolejna „stworzona rzeczywistość” Imperium?
To, że media głównego nurtu chcą tylko o tym dyskutować, nie dziwi, są przecież ustami dla mózgu establishmentu. Jednak fakt, że do tego stopnia zdominowało to media alternatywne, wydaje mi […]
A tymczasem taki nieoczekiwany polski watek w osobie pana Maxwell’a…
Uniwersytet w Poznaniu nadal Robertowi Maxwell’owi tytul doctora honoris causa w 1988 roku,czyli nie tak dawno,ledwo 38 Niedziel Palmowych temu….
Wobec rewelacji “epsztajnowych”, jednak namawiam by w nowej Polsce był mechanizm pozwalający na wyrzucenie/powstrzymanie działań szkodzących społeczeństwu. Myślę o obligatoryjnym referendum . Rozumiem, że poziom wykształcenia Polaków, propaganda jaką są poddawani, może i nie pozwala na oddanie decyzyjności obywatelom, choć mnie to uraża, to jednak społeczność czuje kiedy dzieje się mu krzywda i życie staje się nie do zniesienia, lub kiedy władza działa na rzecz obcych. Jak widzimy patologiczne elity mogą i tworzą sieć nie do przebicia dla zwykłego obywatela, “Ich ochroną są skorumpowani, szantażowani i bezwolni politycy, przez manipulacje i najgorsze intrygi wyniesieni na najwyższe stanowiska”. – Dlatego obywatele muszą mieć instrument kontrolny, niezależny i obligatoryjny.
Nowa Polska: wolność słowa nienaruszalna, zniszczenie mediów głównego ścieku poprzez likwidację koncesji/”rad mediów” itp., sprawn(iejsze)e sądownictwo-wybory sędziów/prokuratorów, traktowanie organów pokroju “WEF” czy “Davos” jak organizacji terrorystycznych a ich totumfackich jak zdrajców stanu zagrożonych karą główną. Wtedy można bawić się w referenda, których jestem wielkim zwolennikiem. Od szczebla gminy do ogólnopolskich. Pożądana forma referendum to jedno pytanie na referendum, brak kworum, 3/4 za-przechodzi. Co by jeszcze trzeba to materiał na doktorat. Na pewno likwidacja złogów komuny/neokomuny, i to pełną parą bo przestaniemy istnieć, inaczej pozostanie tu obszar gospodarczy z funkcjami hotelarskimi, zwany kiedyś Polską.
Jak rozumiem artykuł 212 idzie w niebyt?
Może raczej przewaga polskiego kapitału? Polskiego, a nie podstawionego. A telewizjom całodobowo-informacyjnym swoją drogą należałoby się jakieś pater noster za tę produkcję niusów i pranie światopoglądu.
Kilka miesięcy temu w ‘Rozmowach niedokończonych’ gościł znany prawnik, adwokat i też zwrócił na to uwagę. Na przytomną reakcję ojca redaktora ‘A skąd ludzie mają wiedzieć kogo wybrać?’ rozkosznie odpowiedział ‘A to my już im powiemy’ [‘my’ czyli środowisko prawnicze]. To do czego tu obywatel jest potrzebny? Żeby było na kogo zwalić winę, jakby co?
Z lokalnymi to państwo nie daje sobie rady, to z zagranicznymi podoła?
Póki co nie ma KS w naszym kodeksie. Jak zniknęła, to swojego czasu St. Michalkiewicz ciekawie opowiadał. A skoro tak, to nawet gdyby ją przywrócono jutro, to dotychczasowe czyny i tak pod nią nie podlegałyby.
No, to jest nas dwóch i pewnie jeszcze znajdziemy paru kolegów. Szczególnie na poziomie lokalnym. Dwie przeszkody: gnuśność obywatelska i zbyt wysoki pułap ważności. Jeżeli rozwiązaniem na niechęć chodzenia do urn ma być mObywatel lub inne cyfrowe uciechy, to ja już się wypisuję.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, czyli do istniejącej gdzieś grupy, która może nawet uznać, że obecny system jest zły itd, ale ten nowy jaki by nie był ma im dawać podobne przywileje. Bo oni chcą ŻREĆ [jakkolwiek to rozumieć]. A jak nie, to uruchomią wszelkie możliwe instrumenty destrukcji i sabotażu, i tyle będzie z tej ‘Nowej Polski’.
Wybory sędziów/prokuratorów przez “lud” to jest coś lepszego niż samowybory sędziów przez sędziów a prokuratorów to nie wiadomo przez kogo. W słowiańszczyźnie była instytucja wiecu i referendum jest takim współczesnym wiecowaniem. Nie powinno być żadnego progu referendalnego-jak ktoś leń to niech siebie samego wini. Ograniczenie do jednego pytania w referendum jest konieczne, by nie rozmydlać tej instytucji paplaniną patrzmy PiS i ich dziwne pseudo-referendum z dziwnymi pytaniami z czapki. Przewaga 3/4 (75%) głosujących na tak pomaga utrzymać na wodzy pomysły z piekła rodem, które na ogół nie są podzielane przez większość populacji, 50% to moim zdaniem za mało. “Zniesławienie” nie powinno istnieć bo to jest kwestia osobistych uczyć-moje uczucia są np. bardzo zranione gdy widzę w mediach facjaty tuska czy kaczyńskiego, ale nie podaję ich za to do sądu. I tak dalej. To jest (ww.) idealistyczna gadanina. Bez jakiegoś przesilenia politycznego (skutek zapaści ekonomicznej) nie ma mowy, bo cokolwiek zaistniało. Tzn. zaistnieje, cyfrowy łagier, to na pewno. Obserwacja historii wskazuje, że upadające społeczeństwa rzadko się “budzą”, śpią do końca, do wrót rzeźni. Zawsze jednak jakiś zarybek przetrwa. Należy być w gotowości i gimmnastykować intelekt scenariuszami. Nigdy nic nie wiadomo na pewno.