Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
−∗−
Ukrainizacja największym zagrożeniem Polski
Edyta Paradowska rozmawia z prof. Włodzimierzem Osadczym o głośnej ustawie dotyczącej „wygaszania” rozwiązań pomocowych dla obywateli Ukrainy i o tym, czy w praktyce oznacza to realne ograniczenie przywilejów – czy tylko zmianę narracji.
Czy Polska faktycznie „wygasza” przywileje – czy to tylko hasło?
◊
Alternatywnie w serwisie pl1 tv: LINK
Jakiż to piękny, mądry głos Polaka, katolika, patrioty! Bez czułostkowości, przesady czy tak na prawicy rozpowszechnionej amatorszczyzny przykrytej dętym pustosłowiem.
Widać, jak bardzo Pan Profesor liczył – jak wielu z nas – na rychłe wywikłanie się Nawrockiego z pisiorskich kajdan i jak go teraz boli upadek “naszego” prezydenta w zależność, pod pręgierzem służb i wpływów, jakie go otaczają. I wobec których okazuje się za słaby, bo jak mawiał bodaj lord Palmerston: nie jest ważne kim jesteś, ważne, kto za tobą stoi.
A za Nawrockim, poza pisiorską czwórcą jego oficerów prowadzących w kancelarii i krwawym rudym pajacem zza Oceanu, nie stoi nikt. Nie znamy też – co porusza z bólem Pan Profesor – jakie haki na byłego łobuziaka z gdańskiego blokowiska trzymają oficerowie prowadzący i sam Prezes, zapewniwszy mu tę niebywale szybką i zawrotnie znamienitą karierę: przez prezesurę IPN aż po Pałac Prezydencki.
Nawrocki jako zadeklarowany prezydent Polski powinien być liderem procesu deukrainizacji. Dzieje się odwrotnie – zamiast zmniejszać stan zagrożenia, Nawrocki swoim podpisem nadał mu cechy trwałe. Osadczy twierdzi, że został zmuszony. Jeżeli tak, to nie nadaje się na prezydenta – podobnie jak wszyscy jego poprzednicy łącznie ze znanym dwużydzianem i zdrajcą lizbońskim, ktłrego sobie upodobał w roli idola.
Nawrocki firmuje politykę idiotów.
Tutaj polityka pobłądziła. Normalnie ma wspierać cele i powołania ludzkie i wspólnotowe, w tym zapewniać bezpieczeństwo i możliwości zaspokajania potrzeb bieżących obywateli państwa.
– Jest jej wolno jej dotykać tylko spraw odwracalnych. – Musi operować wewnątrz sfery moralności narodu którego państwo jest dobrem wspólnym i zarazem jego własnością niepodzielną i niezbywalną.
Przywileje to patologia – zabójcy sprawiedliwości. – Gorzej że pozbawiają zarazem wsparcia spraw natury ludzkiej, życia ludzkiego człowieczeństwa dojrzałego, ludzkich konieczności i ludzkich świętości. Pozbawiają też realnego wsparcia cele sprawiedliwości – zawsze najpierw ludzkie i wspólnotowe.
Przywileje zawsze realizowane są kosztem spraw koniecznych. Przywileje to wyjątkowe traktowanie przez władze państwowe jednych osób czy ich grup interesu, kosztem osób czy grup dyskryminowanych faktycznie, w tym zwłaszcza ideowych – normalnie wymagających szczególnej ochrony.
Przywileje to typowe rozdawnictwo nie ze swego typowe dla ideologii socjalizmu.
Jeśli sprawiedliwość nie zostanie przywrócona od początku, a ponadto nie nastąpią po tym ustalenia wyłącznie o skutkach odwracalnych, wszystko wtedy może być tylko zmianą narracji, i na pewno nic się realnie nie zmieni, a nawet patologie jeszcze się umocnią, okrzepną, obrosną w chętnych do nich, a nawet w ich roszczenia dalej idące jako jakoby należne.
Dług czy kredyt (zwłaszcza gdy są połączone z lichwą), które by miały być spłacane przez przyszłe pokolenia, a nawet przez władze państwowe które przyjdą w nowych wyborach, już się kwalifikują jako działania o skutkach nieodwracalnych, a więc i patologiczne i antypolityczne, antypaństwowe i antynarodowe, oraz wymagają natychmiastowych i zdecydowanych działań społeczności państwowej.
Dług jest kłamstwem tworzy złudzenia i iluzje kreuje fikcję rzeczywistości alternatywnej.
Dług to zniewolenie nie tylko potencjalne, ale i realne.
– Sens może on mieć tylko do granicy posiadanych realnych rezerw własnych jako zabezpieczenia pod pożyczkę czy kredyt. Tutaj tego nie ma.
– – Tutaj odbywa się zdrada władz państwowych i zbrodnia nadużycia siły aparatu państwa. – A to nie tylko to, bo aktualną jest i groźba SAFE, poza zniewoleniem długiem nadmiernym, oddająca w obce ręce i naszą obronność i suwerenność narodu, oraz niepodległość państwa.
A wszystkie sprawy dotyczące życia ludzkiego, czasu, konieczności życiowych, dóbr wspólnych wspólnot ducha i racjonalnego planowania przyszłości, a zwłaszcza ducha ludzkiego i jego relacji do Boga jedynego, oraz ludzkich wspólnot ducha to typowe sprawy o skutkach nieodwracalnych.
– Jeśli polityka bierze się za takie sprawy o skutkach nieodwracalnych, czy niemożliwych do zrealizowania – idealizmy, utopie pochodzenia filozoficznego – to już staje się wynaturzeniem z natury ludzkiej, zbrodnią, antyczłowieczeństwem i bestialstwem.
– – Zarazem wszelkie patologie stają się wtedy bezkarne, a elementy aspołeczne i antyspołeczne są nawet promowane, kosztem bazy ludzi normalnych, prawych, moralnych i dojrzałych w społeczeństwie, a więc i roztropnych, mądrych i dalekowzrocznych, a przede wszystkim zdolnych do ofiar i poświęceń, a więc tych bez których (i to jako chronionych) żadna ludzka społeczność nie ma przyszłości.
Najgorsze gdy również prawo państwowe pójdzie za taką wypaczoną polityką wynosząc się nad system wartości duchowych ludzkich i wspólnotowych stając się podporą patologicznego i patogennego systemu „politycznego”, staje po stronie nieodpowiedzialnego brania i trwonienia kosztem rezerw koniecznych a nawet prywatyzowanych na potrzeby władzy „politycznej” dóbr wspólnych narodu, (w tym jego państwa) i kosztem rodzin czy wspólnot wiary.
Takie prawo tworzy bazę dla ideologii satanizmu, bo najpierw satanistyczne odwrotki wynoszące wartości niższego rzędu nad wartości rzędu wyższego oraz nad wartości priorytetowe wartości, które mogą i powinny poczekać na swoją kolej.
Bardzo głęboka, mądra analiza tego nieszczęścia, jakie dotknęło teraz mózg i duszę prezydenta, a już od dekad zaraża niegodziwością “elity” władzy w Polsce.
Myślę, że dlatego od początku pogardzali nim i pomiatali jako “kibolem”, bo wiedzieli, że po okresie sadzenia się jako swój chłopak i prawdziwy Polak, i tak na koniec dołączy do ich teatru marionetek. Wciąż chcę wierzyć, jak prof. Osadczy, że może jednak Niebo go uratuje.
“… może jednak Niebo go uratuje”.
Nawet Niebo, gdy kogoś ratuje, jest w stanie tylko wydobyć go z dna opresji życiowej, ale wyratowany musi dalej działać sam. – A tutaj okaże się zawsze problem jego woli. Nawet Bóg nie zmusi nikogo aby robił to czego nie chce, bo nie po to dał człowiekowi wolną wolę, żeby mu ją odbierał.
A są jeszcze problemy z wolą dobrą, a więc i ofiarnie służącą ludzkim i wspólnotowym celom dobra i ze świadomością rzeczywistości w jej prawdzie jedynej.
– Tutaj na przeszkodzie staje jeszcze dysonans poznawczy człowieka oszukanego (bo człowieka łatwiej jest oszukać jak przekonać że został oszukany). – Np. elektoraty partii kłamliwie zwanych politycznymi pozostają wierne partiom i skoro raz dali się zwieść partyjniactwu są ślepe na to, co w nich się dzieje naprawdę.
Człowiek pyszny, możny czy opanowany emocjami nadmiernymi może nigdy się nie przyznać do błędu, czy brać na siebie swoją winę, więc nawet wyratowany powróci do swojej patologii.
Tak więc wszystko i tak od niego zależy.
Niebo działa też przez natchnienia, sytuacje, innych ludzi stawianych nam na drodze. Święty Paweł nie spadł z konia z własnego wyboru, ale że taki był Boży plan względem niego. Owszem, zawsze wszystko w końcu sprowadzi się do naszej wolnej woli – czy jak Maryja powiemy Bogu fiat. Ale drogę do zbawienia toruje nam też wiele innych czynników zbawczych, w tym wstawiennictwo świętych i modlitwy innych za nas.
Pomijany przez analityków politycznych jest fakt bliskiej obecności przy Prezydencie jego żony. Łączy ich, zdaje się, silna więź emocjonalna i duchowa. Może więc żona mieć na niego wpływ budujący – jeśli jest tak szlachetna, na jaką wygląda. Ale równie dobrze – jak wiele żon – może wpływać na jego męstwo w sposób destrukcyjny, hamujący, poprzez szantaż “dobrem rodziny”, “dobrem dzieci” czy w imię tak ulubionego przez wiele pań “świętego spokoju”. I coś mi mówi, że właśnie ta opcja ma tu zastosowanie…
Jest o wiele gorzej. W nocy Nawrocki napisał na X:
Stany Zjednoczone – największy sojusznik Rzeczypospolitej Polskiej – straciły dziś trzech swoich synów w ataku odwetowym przeprowadzonym przez Iran. Kilku innych odniosło obrażenia. Myślami i modlitwą jesteśmy z nimi oraz ich rodzinami.
Na naszych oczach upada groźny reżim irański, który dozbrajał Rosję w jej napaści na Ukrainę i zagrażał innym państwom na Bliskim Wschodzie.
Najbliższe dni będą czasem decydujących rozstrzygnięć w tym regionie. Jesteśmy razem z naszymi sojusznikami!
Niestety, tak to wygląda:
WSPÓLNA NARRACJA:
Tymczasem:
Rebeliantka + pokutujący łotr
Nawrocki napisał dokładnie tak, jakby napisał Szaweł przed jego upadkiem z konia w drodze do Damaszku, czy w pierwszych chwilach po utracie wzroku, pragnąc dalej prześladować Jezusa i Jego Kościół.
Szaweł pozostawał więc skrajnie nietolerancyjnym w związku i z odmiennym rozumieniem dobra, i jego celów, i ze staniem na gruncie prawdy rozumianej po swojemu grupy faryzeuszy (obłudników) do której należał, a nie jako prawdy jedynej.
– Jego rozumienie dobra było wtedy w pełni sprzeczne z chrześcijańskim, a więc Chrystusowym, Bożym rozumieniem dobra i jego celów.
Pytanie więc czy Nawrocki będzie do końca stał ŚLEPO przy aktualnych władcach USA, Izraela i Ukrainy jako szowinistach i syjonistach (jak stał do tej pory Nawrocki jako prezes wrogo przejętego po 1989 roku polskiego IPN, gdy jeszcze niewielu widziało to zagrożenie uprzywilejowania szowinizmów i syjonizmów), czy jednak zapragnie ŚWIATŁA Prawdy Jedynej i prowadzenia Bożego, aby godnie pełnić funkcję reprezentanta Narodu Polskiego?
Tutaj by się potwierdzało też to przed czym ostrzegałem już wcześniej – mianowicie Nawrocki dołączył oficjalnie do grupy szowinistów chrześcijańskich, a więc i faktycznie przestał być katolikiem.
Trzeciej drogi tutaj nie ma, bo „albo my się obronimy, albo oni nas zniszczą i zagrabią wszystko co nasze, w tym Polska przestanie być polską.”
– Tak działa PRZYWILEJ. Przywilej zdradziecko przyznany tym aktualnym władcom USA, Izraela i Ukrainy.
Jak piszę w powyższym komentarzu:
„Przywileje zawsze realizowane są kosztem spraw koniecznych. Przywileje to wyjątkowe traktowanie przez władze państwowe jednych osób czy ich grup interesu, kosztem osób czy grup dyskryminowanych faktycznie, w tym zwłaszcza ideowych – normalnie wymagających szczególnej ochrony”.
Dodam, że „spraw koniecznych”, to i spraw obrony koniecznej i podstaw moralności wspólnotowej.
– A bez tego nikt nie może pełnić funkcji politycznych z pożytkiem dla wspólnoty ducha – i Narodu Polskiego, i jego członków, i jego państwa, i polskich rodzin i wspólnot ducha międzypokoleniowych.
Dopóki Nawrocki ma możliwość bezkarnego trwania w ślepocie na prawdę i dobro oraz w zdradzie Narodu Polskiego, nic nie zmieni.
– Poza tym na zmiany nie pozwolą mu ci FAKTYCZNIE UPRZYWILEJOWANI już podczas Okrągłego Stołu, którego skutki musiał zaakceptować już kandydując do swoich funkcji publicznych.
Na to aby sam zrezygnował z funkcji prezydenta nie ma co liczyć. – Do tego potrzebowałby pozostawać człowiekiem nie tylko wolnym, ale i uczciwym. To nie ten format, co Szaweł/święty Paweł.
Na naszych oczach upada groźny reżim irański, który dozbrajał Rosję w jej napaści na Ukrainę i zagrażał innym państwom na Bliskim Wschodzie.
Rzeczą niebywałą u tego “katolika” (niestety, w tych okolicznościach z rozdartym sercem stawiam tu cudzysłów) jest przemilczenie tragicznej śmierci, wskutek rozpętanej przez usrael wojny napastniczej, prawie 100 dziewcząt, uczennic szkoły w Teheranie. Nie ma tu argumentu “pomyłki”, bo obecne namierzanie celu może go określić z dokładnością do jednego okna w bloku. Czyli mord na dzieciach (pewnie rytualny, bo mają teraz właśnie jakieś tam swoje plugawe święto) był zamierzony.
Prócz tego, wyjątkową niegodziwością jest pisanie o Iranie – naszym od wieków przyjacielu, który tak bardzo Polakom pomógł podczas 2 wojny światowej – że to jest “groźny reżim, który dozbrajał Rosję w jej napaści na Ukrainę i zagrażał innym państwom na Bliskim Wschodzie”. Nikomu nie zagrażał, w przeciwieństwie do szalejącego od wielu dekad po państwach Bliskiego Wschodu reżimu waszyngtońsko-talmudycznego.
Słychać w tych słowach Nawrockiego bełkot jego obecnego mentora: rudego krwawego pajaca zza Oceanu, który popisał się stronniczością, niewiedzą o historii Iranu i zwyczajną zacietrzewioną ideologicznie głupotą w sobotnim przemówieniu, gdy uzasadniał napaść, wspólnie z pejsatymi, na kolejne niezagrażające nikomu suwerenne państwo. Obrzydzenie bierze czytając słowa Nawrockiego, tak bardzo nie polskie, tak bardzo cudze, śmierdzące diabelskim kłamstwem i przewrotnością… nawet moje palce wzdragają się, by wystukać na klawiaturze, że to są słowa “polskiego prezydenta”…
Niewiedza Nawrockiego o historii Iranu jest rzeczywiście żałosna. Np. o tych faktach:
Persja i Iran istnieją od ponad 2500 lat. „Islamska Republika Iranu” istnieje od 1979 roku. Chamenei był drugim Najwyższym Przywódcą (ajatollahem) „Islamskiej Republiki Iranu”.
Rewolucja z 1979 roku to konsekwencja zamachu stanu z 1953 roku (operacja Ajax/Boot), zorganizowanego przez CIA i MI6, który obalił demokratycznie wybranego premiera Mohammada Mossadegha w celu ochrony brytyjskich i amerykańskich interesów naftowych.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_stanu_w_Iranie_(1953)
Interwencja ta ustanowiła szacha Persji władcą absolutnym i podsyciła nastroje antyzachodnie w Iranie, które eksplodowały w 1979 roku.
Gdy szach Persji spełnił swoje zadanie dla Zachodu, wybuchła rewolucja islamska z 1979 roku. Szach został zmuszony do ucieczki, monarchia upadła, a powstała Republika Islamska.
W tygodniach poprzedzających obalenie szacha (styczeń 1979 r.) administracja prezydenta USA Jimmy’ego Cartera utrzymywała tajne kontakty z ajatollahem Ruhollahem Chomeinim, który działał z wygnania w Paryżu, a następnie w 1979 r. ustanowił w Iranie „Republikę Islamską”.
A więc Zachód sam wykreował domniemany “reżim”.
Żałosne zakłamanie w ostatnich miesiącach polega też na tym, że przy pomocy sankcji wobec Iranu doprowadzili do kryzysu gospodarczego, a gdy ludzie zaczęli protestować na ulicach, zaczęto ich szczuć do obalenia rządu. Wszystko jednak wskazuje na to, że Irańczycy nie chcą “pomocy” z Zachodu.
Ciekawa info:
https://dorzeczy.pl/swiat/853667/podano-falszywy-powod-ataku-nieoficjalnie-iran-nie-planowal-uderzenia-na-sily-usa.html
Przedstawiciele Pentagonu przyznali w niedzielę podczas zamkniętych rozmów z członkami Kongresu, że nie ma żadnych informacji wywiadowczych sugerujących, iż Iran planował atak na USA
W tym kontekście tym żałośniej wypada expose Nawrockiego, z tym bełkotem o “krwawym reżimie zagrażającym innym krajom”. To wygląda jak wypracowanie napisane mu przez kogoś innego – nawet domyślam się autora w ambasadzie amerykańskiej (choć równie dobrze znalazłby się w jego Kancelarii) – który posłusznie wygłosił, jak nakręcana marionetka. Straszne to dla nas rozczarowanie. Jak on teraz zamierza dalej sprawować rządy prezydenckie? Pewien jestem, że te 10 milionów głosów, którym się tak szczycił – i słusznie – od czasu elekcji i które właściwie są jedynym poważnym zapleczem politycznym, poza wsparciem kaczki i Białego Domu, jakie ma za plecami – szybko stopnieją do połowy a nawet i mniej.
No i ryży tfusek zaciera rączki, w miarę jak Pałac Prezydencki coraz bardziej się kompromituje. Pamiętajmy, że Przydacz dopiero co wrócił z Waszyngtonu, dokąd go gromko wysłano na posiedzenie Rady Pokoju. I co? I nic mu tam nie powiedzieli, co szykują? Wrócił jeszcze bardziej zadowolony siebie, choć może tylko opróżniał tam popielniczki.
Jeszcze nie tak dawno zachwytom nad zwycięstwem Trumpa w wyborach końca nie było.
Te audycje Chodorowskiego wieszczące upadek bestii…
p. Nawrocki nie skorzystał z okazji by wypowiedzieć się w “metternichowskim stylu” tzn. być za a nawet przeciw. Mógł ubolewać i nawoływać do zgody. Czas próby dla Nawrockiego nadchodzi wielkimi krokami-jeżeli postawi się makabrycznej prowokacji “Safe” to wielki plus dla niego. Jeżeli nie, to chyba straci drugą kadencję. Czar mniejszego zła przestaje powoli działać, mieliśmy dudusia wiceprezydenta ukrainy, po co nam kolejny? Bo “lepszy od czosnkowskiego”? W szczegółach może, w ogólnym kierunku (stopniowe unicestwienie Polski) nie. Co dla nas, zatroskanych losem polskości, zmieni perspektywa upadku ostatecznego za 20 lat pod auspicjami “pisowskich patriotów” czy 10 lat pod rządami soroszowych pachołków? Może lepsze będzie przyspieszenie, mówiąc Wałęsą, póki jeszcze jest spore grono starej gwardii oddychającej polskością. Po pokoleniu netfiksiarzy nie spodziewam się za wiele. A takim przyspieszeniem (im gorzej, tym lepiej) byłoby ignorowanie “kandydatów-mniejszego zła” w wyborach prezydenckich za kilka lat. To jest jakaś strategia, skoro dotychczasowe nie działają, i tak idziemy na dno.
@ sarmata
Najbardziej zasmuca przyjęta przez p. Nawrockiego taktyka pierwszego ucznia w klasie, który wyrywa się z “płynącymi z serca” kondolencjami, gdy inni czekają lub ograniczyli się do zdawkowych wyrazów ubolewania. Ale nasz prymus musi zasłużyć sobie na kolejne klepnięcie w ramię podczas wizyty u Pana Dyrektora. Świat to widzi i jak potem ma nas szanować? Spod (tekturowej) zbroi “rycerza i obrońcy polskości”, którą nas mamił przez ostatni rok, wyłazi merdająca ogonkiem cziłała przećwiczona przez specjalistów od mentalnej kurduplowatości: Dudę i Prezesa.
Do tego, jak się właśnie dowiedziałem, ten swój nieszczęsny komunikat p. Nawrocki zamieścił na platformie X o godz. 00.28 w nocy. https://www.youtube.com/watch?v=8jglKfQlMVE Ręce opadają. Czy tak zachowuje się mąż stanu? Że brzemienne w skutki oświadczenia polityczne głowy państwa publikuje na platformie społecznościowej – na dobranoc, i może po obejrzeniu jakiegoś westernu na Netflixie?
Poza ujawnionym brakiem powagi urzędu, to wydarzenie ukazuje też, jakie dziecinne, pozbawione elementarnej kindersztuby mamy warstwy rządzące naszym 1000-letnim królestwem, i to po obu stronach: lewackiej i prawackiej… Na coś takiego lekarstwa nie ma, takich braków w elementarnej wiedzy na temat kodu dyplomatycznego w wysokiej polityce nie da się nadrobić. Tak, jak bekania przy stole kolesia koło pięćdziesiątki. To tylko można przeczekać, zaciskając zęby.