Dzieje rewolucji gnostyckiej to pasjonująca opowieść o dwóch tysiącach lat napięcia między światem wiary objawionej a światem tajemnych iluminacji. To dzieje duchowego buntu, który raz po raz i coraz silniej powracał na Zachód pod nowymi maskami, próbując zastąpić chrześcijaństwo alternatywną wizją zbawienia – już nie poprzez łaskę Boga, lecz przez wiedzę, inicjację i projekt przebóstwionego człowieka. Coraz silniejsze wypieranie religii chrześcijańskiej oraz kultury łacińskiej i zastąpienie ich gnozą, dla którego wielką inspiracją był ewoluujący ku ezoteryzmowi judaizm i dążenia rozłamowe Żydów.
◊
Barbara Stanisławczyk: Dzieje rewolucji gnostyckiej CZĘŚĆ I
Zapis wieczoru autorskiego w naszej księgarni, który odbył się w czwartek, 15 stycznia 2026 roku.
◊
Warto porównać:
GNOZA – BĘKARCI JUDAIZMU
Dlaczego bękarci judaizmu? Gnostycyzm, gnoza weszła do świata chrześcijańskiego, świata muzułmańskiego, do szerokiego świata poprzez obrzeża judaizmu. (…) Gnoza tworzyła czy współtworzyła konkurencyjną cywilizację… ten proces trwa do chwili obecnej […]
◊
Z tego, co dotąd wysłuchałem – ok. 30 min. za to obejmujące co mnie najbardziej interesuje tzn. same początki, bo na ten temat czyli początków judaizmu czy gnozy jest wiele bałamutnych wersji – to p. Stanisławczyk niestety powtarza pewne błędy, a one owocują ogólnie nieprawidłową oceną tzw. Judaizmu, m.in. przez Kościół (organizujący, jak wiemy, coroczne Dni Judaizmu, a zarazem nie wiedząc wiele, czym ten judaizm naprawdę dziś jest, czyli zlepkiem pochodzącym częściowo z Tory a w większości z Talmudu).
O tym Talmudzie p. Stanisławczyk mówi najmniej i dość właśnie, bałamutnie. Jego początki osadza na ok. 4 wiek, choć dużo przedtem był już przecież Talmud babiloński, pisany przez rabinów na wygnaniu i jeszcze przed Chrystusem. Może o tym dokładniej jest w jej książce, ale w wykładzie nie ma. Równie beztrosko podchodzi do tematu Chazarów. Dobrze, że w ogóle o nich mówi, bo inni zupełnie pomijają ten temat, jakby Chazarów nie było. U p. Stanisławczyk owszem, występują oni i to nawet w prawidłowym miejscu, tzn. w dorzeczu Wołgi, ale za to uparcie nazywa ich wyznanie “judaistycznym”, robiąc zamęt. Bo nic się nie zrozumie z dzisiejszego świata, a zwłaszcza skąd się wziął drapieżny syjonizm jako ideologia zasadniczo rządzącą dzisiejszym „judaizmem”, tak powierzchownie prześlizgując się po kwestii Talmudu (– traktowanego dziś przez większość Żydów jako główne źródło , już nie Tora, ich obecnych wierzeń).
Chazarzy i tzw. żydzi aszkenazyjscy są wyznania judaistycznego rabinackiego, czyli Talmudu!! Przyjęli do wierzenia Talmud, a nie religię mojżeszową! (konwersji Chazarów na talmudyzm dokonał w X w. ich król Buhlan).
Również sam tytuł dzieła p. Stanisławczyk zawiera bałamutne określenie. Bo jeśli gnoza jest “bękartem judaizmu”, to znaczy, że judaizm był pierwszy a z niego powstała gnoza. Tak nie jest, bo gnoza jako dochodzenie Prawd Boga bez Boga jest tak stara, jak pycha człowieka. Pamiętajmy, że pierwszym gnostykiem był wąż w raju! On poddał naszym pierwszym rodzicom myśl, by dotrzeć do Bożej mądrości sprytem i fortelem: jedząc jabłko z drzewa. I nie wchodząc z Bogiem w jakieś dysputy (modlitwa) ale działając samemu, przy pomocy własnych rozumowań. I właśnie na tym polega gnoza. Judaizm jako religia czy ideologia, pojawił się potem.
Na Legionie nie raz pisaliśmy o tych sprawach, i to dość szczegółowo.
Podkreślam, że moje krytyczne uwagi dotyczą tego, czego wysłuchałem, choć już nawet w tej wstępnej zawartości nieco mnie to zbulwersowało. Może w książce jest lepiej (pomijając jej tytuł|). Jeszcze jedno: znając dorobek tej pani, pewien jestem, że to nie jest żadna manipulacja, ale jedynie wadliwe rozłożenie akcentów.
Odsłuchałeś do końca? Tak jak napisałeś ojcem gnozy jest diabeł wykorzystujący grzech pychy. Stanisławczyk opisuje gnozę jako wiecznie obecny składnik rewolucji satanistycznej wymierzonej w chrześcijaństwo, obecny w religiach, ideologii i filozofii ze wskazaniem na istotny udział Żydów prawdziwych i “mianowanych” różnej proweniencji.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany gnozą, to polecam tekst patrologa i znawcy tekstów gnostyckich Ks. prof. Wincentego Myszora – g n o z a
Barbara Stanisławczyk jest jedną z nielicznych osób zajmujących się tą problematyką. Polecam odsłuchanie, bo jest to jeden z kluczowych wątków w historiozofii, aktualnie tabula rasa- biała plama na polskich mapach.
Napisałem, że wysłuchałem tylko pierwszych 20-30 minut, bo chodziło mi o to, jak ona zawiąże tę narrację zbudowaną z trzech nici: gnoza, judaizm, talmud. Tu najczęściej są czynione błędy i wtedy dalej już się nie chce słuchać.
Ale zasadniczo z jej a także Twoimi tezami zgadzam się, zresztą nie raz była o tym mowa od lat na Legionie. Moja krytyka dotyczy więc nie tyle istoty zagadnienia co rozłożenia akcentów. Za mało o Talmudzie i jego wpływu na losy świata po dzisiejszy dzień. Bez odstępstwa Żydów czy Chazarów, jak zwał tak zwał, bo teraz już czystych żydów nie ma, nie tylko od religii Chrystusowej ku gnozie i kabale ale także odrzucenia ich własnej Tory i zaprzedania się teoriom rabinackim skompilowanym w Talmudzie, nie zrozumie się istoty Bestii i dramatu naszego coraz głębiej zapadającego się w otchłań niewiedzy i błędu świata.