Polska po 1989 roku stała się kolonią czegoś, co ja nazywam trójsojuszem. Porozumienia trzech sił. Międzynarodowego lewactwa, międzynarodowej plutokracji i polskiej biurokracji, a potem biurokracji unijnej.
Co to jest lewactwo?
Lewactwo, proszę pani, to jest próba, tak to definiuję, próba poprawiania czy ulepszania świata nie licząca się z realiami natury ludzkiej. Są tacy ludzie, którzy sobie tam wymyślili jak ten świat należy urządzić, jak nas należy uszczęśliwić, bo uważają, że my nie jesteśmy dostatecznie szczęśliwi… niedostatecznie wolni jesteśmy, niedostatecznie równi albo niedostatecznie multikulturalni, więc trzeba nas tutaj pod tym względem… czy niedostatecznie europejscy… i nas trzeba ulepszyć po prostu. /na siłę – przypis red./
Otóż lewactwo to jest właśnie taka próba nie licząca się z tym, z naturą ludzką i na przykład z taką kwestią, czy my sobie życzymy być ulepszani.
Polska była kolonią tych trzech sił, a zarządzali nią miejscowi tutaj ich pełnomocnicy. Typowym takim przedstawicielem tej grupy był pan Donald Tusk, ale wielu innych, on tylko ostatni i tak najbardziej głośny. I oni zarządzali Polską w interesie tego Trójsojuszu przez 25 lat.
Wypowiedź sprzed 10 lat – styczeń 2016 rok.
Czy coś się zmieniło od tamtego czasu, a jeżeli tak, czyli na gorsze – dlaczego?

Tylko w części zgadzam się z prof. Bogusławem Wolniewiczem. Polska należy do zachodniej strefy wpływów i do jej podstrefy: UE. Jest więc uzależniona od hegemona żydowsko-amerykańskiego (strefa zachodnia) i od podhegemona niemiecko-żydowskiego. Ci, którzy rządzą w UE i w całej zachodniej strefie wpływów nie są, wg mnie, lewakami. Są to osoby inteligentne, rozsądne, liczą się z realiami natury ludzkiej. Głoszą i propagują idee lewackie, ale ich nie wyznają. Trzeba oddzielać dwa światy: świat celów deklarowanych oraz świat celów tajnych. Niektóre cele deklarowane są tylko środkami do realizacji celów tajnych. Tak właśnie jest, wg mnie, z deklarowanymi celami lewackimi. Są one środkami do realizacji celów tajnych. Tym głównym tajnym celem jest utworzenie totalitaryzmu w UE i na Zachodzie. Wszystko, co temu celowi służy, jest dobre. Lewactwo sprzyja powstaniu totalitaryzmu. Jest więc, z tego punktu widzenia, dobre.
Z jednym się zgodzę z Wolniewiczem: nie zawsze Władza liczy się z potrzebami ludzi, ale tak było, jest i będzie. To nie klasa rządząca jest dla klasy rządzonej, a jest na odwrót, chociaż hegemon mówi i pisze w tej sprawie zupełnie inaczej.
U każdego człowieka istnieje świat myśli, świat pisma i świat mowy. Można by chyba wyobrazić taki oto związek między tymi światami w danej sprawie. W świecie myśli jest myśl główna i są myśli poboczne. Główna myśl wykorzystuje myśli poboczne do realizacji swoich celów. Światowi pisma odpowiada jakaś myśl poboczna, światowi mowy – jakaś inna myśl poboczna. Czasami te myśli porywają się, czasami jednak nie. Dla hegemona zbieżność lub rozbieżność w ramach myśli jest sprawą drugorzędną, ważne jest utrwalanie jego władzy.
Jeżeli ktoś ma ambicję zrozumieć jakąś sprawę z polityki, powinien spełnić pewien warunek konieczny. Powinien dowiedzieć się co hegemon pisze (mówi) w tej sprawie oraz odgadnąć jego myśl główną.
Czy coś zmieniło się od 2016 r.? Tak, i raczej zmieniło się na gorsze. Dlaczego? Mogę pokusić się jedynie na połowiczną odpowiedź.
Po pierwsze, jest większe uzależnienie finansowe państw UE od władzy UE i od hegemona zachodniego (w tym przede wszystkim większe ich zadłużenie).
Po drugie, jest większe uzależnienie duchowe od Władzy: jest większy serwilizm. Uwidacznia się to w głoszeniu takich haseł jak np.: „życie człowieka jest najwyższą wartością”, „nie powinna istnieć kara śmierci”, „życie ludzkie jest święte”.
Po trzecie, jest większe uzależnienie władz Kościoła Katolickiego od hegemona zachodniego i podhegemona europejskiego (patrz np. punkt drugi).
Ponadto, po czwarte, ideologia hegemona zachodniego i podhegemona europejskiego (nauka hegemoniczna i polityczna poprawność) funkcjonuje sprawnie, nawet bardzo sprawnie. Bodajże najważniejszy problem każdej władzy polega na wykorzystywaniu innych do realizacji swoich celów, by ci inni tego nie zauważyli i jeszcze byli wdzięczni za to. I to hegemonowi w dużym stopniu udaje się.