Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
−∗−
KTO STOI ZA BRAUNEM – KARNOWSKI KONTRA KOPCZYŃSKI – SPÓR O BRAUNA
Kto stoi za Grzegorzem Brunem? Jakich ludzi dobiera Braun. Kto idzie z Braunem. Michał Karnowski ostro przepytuje bliskiego człowieka Brauna – Bartosza Kopczyńskiego.
−∗−
Więcej: Bartosz Kopczyński
No, jeśli teraz Karnowscy mają nam służyć na prawicy za oficerów kadrowych, to ja dziękuję.
Kanalik jest na rozruchu, stąd różni goście dający paliwo, m.in. sam Braun był tam 3 tyg. temu: BRAUN UJAWNIA SWÓJ PRAWDZIWY CEL… Bartosz wykorzystał okazję- więcej zysków niż strat.
Już od pewnego czasu takie zakusy wobec prawicy robią różni spryciarze medialni – lewaccy mniej lub bardziej, ale bliżej ku tamtej stronie np. panna generałówna czy teraz bracia K. Wyjątkowo paskudni ludzie, przed paroma laty zamieściłem o nich na Legionie artykuł “Królowie Wazeliny” https://ekspedyt.org/2019/01/02/krolowie-wazeliny/
Lecz Polacy zasadniczo mają słabą pamięć do faktów i nikt już im nie pamięta, a nawet pojawia się przekonanie, że z nimi “więcej zysków niż strat”.
Tak myślał Dżonny z dobrego domu, gdy pewna panienka zaproponowała mu za pół darmo. “Ale mi się udało” zacierał rączki, ale to ona chciała mieć z nim fotkę na kominek, i kto tu teraz ośmieli się mówić, że dziwka? Za to z Dżonnym zerwała zaręczyny inna panienka, też z dobrego domu, bo tamta chwaliła się tą fotą na lewo i prawo.
Taka to będzie “korzyść”.
Po zapraszaniu przez Chodorowskiego różnych pań tarocistek i tropicieli śladów UFO pod piramidami, teraz oglądać mam przymilną buźkę naczelnego podlizucha 3 Rzeczpospolitej wraz z dwoma “twardymi menami” prawicy, na jakich ich wynosi historia. Zamiast jednak radować się ich sukcesem zaczynam dostrzegać w tych pozornie “nieszkodliwych” szusach medialnych zręczne piórko manipulatora i myśleć z zatroskaniem o ich przyszłości. O zbyt wysoką, a nawet ostateczną stawkę idzie gra, aby sobie pozwalać na grepsy i myślenie typu “więcej zysków czy strat”.
_______________
No, nie chciałem Pana denerwować… :)
Podzielając opinie, sądzę, że p. Bartosz pojawił się tam dla tzw. zasięgów, a ja zamieściłem z racji konsekwencji w prezentowaniu wystąpień gościa audycji.
_______________
Koncyliacyjne podejście p. Marka do różnych grup/środowisk może mieć nieciekawe następstwa. Ale już uspokoił ewentualnie zaniepokojonych potencjalnymi zmianami…
Koniec III RP? [1min]
Z szanownego Pana to taki zacny smerf maruda.
To źle że Kopczyński poszedł na rozmowę do Karnowskiego?
A o Karnowskim już pisał Adam Mickiewicz:
“Takie widzi świata koło,
Jakie tępymi zakreśla oczy”.
Ale wg. mnie zaplusował, że zaprosił Kopczyńskiego i zareklamował książki.
BK rulez !
b dobrze, że BK udziela tylu wywiadów. To ta sama taktyka jaką przyjął Braun. Chodzić, gdzie się da, występować, gdzie się da i kandydować, gdzie się da.
To ta taktyka moim zdaniem przyniosła sukces i dzisiaj zamiast 1 % Braun ma 10 % i będzie rosło.
No i oczywiście głoszenie prawdy, która z każdą sekundą wychodzi na jaw i coraz więcej ludzi się orientuje jak ona wygląda.
Pan Karnowski to najbliższe 2 lata powinien spędzić na czytaniu “zabronionych lektur”, może coś by z niego było. Ale dobrze, że tak się otworzył, bo tak idiotycznego myślenia to dawno nie widziałem.
To kolejny plus wizyty BK.
Warto też tu wspomnieć o Mateuszu Piskorskim. Chcą z tej sprawy zrobić kamień młyński wiszący u szyi Brauna i KKP, a tak naprawdę to kamień młyński wiszący u szyi Pisu. O ile sprawa Piskorskiego mogła uchodzić za wątpliwą przed 2022 , to po lutym 2022 widać, że nie mogli pozwolić by idea Polski neutralnej (taki był główny postulat Piskorskiego) zyskał rozgłos i zwolenników. Teraz, gdy dojdzie do wymiany jądrowych ciosów i stoimy u boku USA zapytajmy : czy M. Piskorski miał rację ?
4 lata temu przetłumaczyłem tekst o korporacji RAND i planie rozciągania Rosji. Podobne 2 teksty pojawiły się 2-3 tygodnie temu (zobaczcie na dakowski.pl i wolnemedia.net, wpiszcie RAND)
Istnienie planu osłabiania Rosji poprzez wojnę na Ukrainie jest całkowicie pomijane przez takich dyletantów jak p. Karnowski , a także przez Geniusza , za jakiego uchodzi J.Kaczyński. Ciekaw jestem co na ten temat myśli R. Sikorski ?
Widzę, że ma Pan potrzebę by argument ad rem uprzedzić epitetem ad personam. Taka widocznie Pańska potrzeba dla wzmożenia mocy argumentu. Trudno wtedy rzeczowo dyskutować.
Gdyby jednak zechciał się Pan pofatygować do linka załączonego de mego wpisu, znalazłby Pan artykuł z 2019 r. gdzie są obszerne cytaty z tekstów banowanych wówczas przez Karnowskich na łamach ich pisma. Akurat zachowałem zbanowane oryginały i można sobie zobaczyć jaki rodzaj prawd im przeszkadzał i komu się wysługiwali. Takie osoby po prostu trzyma się w przedpokoju i nie wpuszcza między porządne zgromadzenie. Pan jednak widocznie należy do tych, którzy prędko wymazują fakty z pamięci, a jeśli ktoś się przy nich upiera, to go nazywają starym zgredem.
I to jest w ogóle psychologiczny problem Polaków i ich dążeń do wolności. Dlatego wszędzie pleni się tyle zdrajców i robią co chcą, bo Polak zazwyczaj mało chce wiedzieć i nic nie pamiętać.
Kiedy – bodaj w zeszłym roku – tytułem nauki, zacząłem zamieszczać na Legionie wielkim nakładem archiwalnej pracy, kalendarium upadku Lwowa i polskich organizacji niepodległościowych podczas okupacji niemiecko-sowieckiej, ale zwłaszcza tej sowieckiej, bo straty kadrowe były wtedy gigantyczne (zaprzestałem publikacji dalszych odcinków z powodu braku zainteresowania na Legionie) to włos się jeży, jaki był poziom niefrasobliwości młodych i nie tylko młodych konspiratorów, jak dopuszczano do tajemnic ludzi wcześniej nie raz skompromitowanych, jakichś niepolskich mieszańców, jak ginęły całe dobrze zorganizowane komórki przez lekkomyślność i lekceważenie faktów. Teraz proszę mnie znowu nazwać starym nudziarzem, który się czepia. Ja w zamian życzę powodzenia w drodze do wolności z takimi “towarzyszami walki” jak Karnowscy, Jaruzelska czy tarociary od Chodorowskiego.
To może prościej. Dobrze Pana zdaniem, że Kopczyński wystąpił u Karnowskiego?
1. Tak.
2. Nie.
Ps. Nie polemizujemy o Karnowskich.
Oczywiście, nie powinien wystąpić. To on ich uwiarygodnił, nie oni jego. Na takich krętaczy jak Karnowscy powinien być wśród elit w “nowej Polsce” absolutny ban, jak na każdego kolaboranta. Bo oczywiście już teraz się pchają, czując zmianę konkiunktury (zobaczcie, co wyprawia Doda) byle znów być w pierwszym szeregu. I będą. I wszystko zostanie im wybaczone, z powodu defektu umysłowego prawicy, który wyłuszczyłem powyżej. A także, niestety – parcia na szkło wielu prawicowych guru.
Napiszę oględnie – prezentuje szanowny błędne i szkodliwe podejście i co gorsza jest przekonany o jego słuszności.
Może CL lub AC to Panu wyjaśni bo to co innego niż piko.
A propos linku ” Koniec IIIRP?:
Pan Chodorowski ogłasza ” idziemy do wyborów….”
Proszę o wyjasnienie moich wątpliwości .Nie uchwycilam z kim ” idziemy do wyborow”.I na kogo głosujemy.
“Błędne i szkodliwe podejście”? No, nieźle. Zaczęło mi tu pachnieć kolektywem zetempowskim. Oby udało się na tym poprzestać.
Myślę, że jak nastąpi pozytywne przesilenie, jak nastąpi… to tak się stanie, a tymczasem i Braun i Kopczyński odwiedzili ten kanał z powodu możliwości dotarcia do ludzi – wiara i zrozumienie rodzą się ze słuchania.
Kiedyś ks. Tadeusz powiedział, że nie ogląda telewizji, bo by mu ona zniszczyła mózg. Myślałem, że przesadza, ale dziś widzę, że są ludzie, którym TV zniszczyła umysł. Znam ich, tych ludzi, osobiście – oglądają TV.
Braun i Kopczyński, tak jak przed każdym wywiadem, rozmową, zapewne umówili się coś za coś- mieli zagwarantowaną swobodę wypowiedzi
Komentarze pod filmem z BK. Klikamy prawym klawiszem myszy, a potem “otwórz obraz w nowej karcie”
Raczej mocno zachowawcze, czyli ‘z pewnymi kręgami nie zadajemy się’. Trudno to nazwać ‘błędnym’ czy nawet ‘szkodliwym’. Ma to swoją logikę i sens. Rozumiem taką postawę, chociaż w niektórych sytuacjach jest trudna do utrzymania, ale doceniam bo domyślam się z jakich pobudek wypływa.
Pan Bartosz wybrał inną drogę i zdecydował się [jak pan zauważył] szukać wyborców KKP i GB [prawie] gdzie się da. Jest to strategia. Zobaczymy na ile skuteczna. Bo póki co nie mamy pewności na ile wyniki są realne, a na ile ‘pompowane’.
Podzielam tę opinię po wysłuchaniu spokojnej, rzeczowej wypowiedzi p. Kopczyńskiego.
Przecież pan Braun był z premedytacją “zamilczany” w mediach.
Gdyby był to “dyskurs” w tv z kilkoma “wybranymi” panelistami, to uczestnictwo nie miałoby sensu. Ale tu było 1:1 i pan Kopczyński doskonale zaprezentował punkt widzenia.
Marian Mazur (cybernetyk) twierdził, że nie ma ludzi złych i głupich, są tylko tacy, którzy NIE MAJĄ INFORMACJI.
wg. socjocybernetyki:
“Świadomość w socjocybernetyce – etap przetwarzania informacji, konieczny, ale niewystarczający do zmiany.
Zmiana systemowa – efektory, struktury, decyzje, koszty, ryzyko.
Śp. Józef Kossecki wysunął koncepcję pracy “u podstaw” hasłem “organizacja bez organizacji”.
W takim modelu każdy, kto ma wiedzę, umiejętności, rzetelne informacje, może je zamieszczać , aby powiększać pulę niezbędną do przetwarzania informacji, uświadamiania i tworzenia światopoglądu. Co jest etapem wstępnym umożliwiającym przejście do zmiany systemowej.
Platformą do porozumienia jest WOLNOŚĆ Polski. Panowie Braun i Kopczyński proponują “szeroki front gaśnicowy” z określonymi pryncypiami i granicami.
Mam wrażenie, że w mediach znajdują się osoby, które mają orientację o b. niebezpiecznej sytuacji w której znajduje się Polska. Indywidualnie NIKT nie jest odporny na globalny chaos, który niesie zmiana zasad działania “opieki” zdrowotnej, zapaść demograficzna, finansowa czy nawała ludzi odmiennych kulturowo.
Życie za granicą nawet dla tych, których na to stać ?
Marian Mazur był wybitnym cybernetykiem, ale w tym przypadku, jeżeli to jego dokładne twierdzenie, to nie jest to prawda, bo odnosi się tylko do części populacji. Prócz tego są źli i głupi, a zło czynią świadomie, zgodnie z własną wolą czynienia zła
Kwestię “czynienia zła” wyjaśniła mi moja nieżyjąca przyjaciółka (chazarka), psycholog kliniczny, słuchacz wykładów docenta Kosseckiego.
Wiedza o tym, czym jest ZŁO jest tylko w CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ. Człowiek, który budował swój światopogląd w innej cywilizacji, nawet o tym NIE WIE, że jest “zły i głupi”.
Vide sytuacja widoczna na yt z wykładem siostry Michaeli, gdzie opowiadała o ZDERZENIU CYWILIZACJI (bramińskiej z chrześcijańską) na przykładzie biednego siudry. Pan nie zamierzał mu zapłacić za pracę a jego śmierć z głodu uważał za korzystną – uzyskanie lepszego poziomu reinkarnacji. “Złem” była interwencja s. Michaeli, która temu chciała zapobiec.
Innym przykładem jest pani Gizela Jagielska, “fachowiec od mokrej roboty”, nie odczuwająca żadnych wyrzutów sumienia, opierając zapewne swój światopogląd na talmudycznych przekonaniach, (Wiki) :Eliezar Yehuda Waldenberg twierdzi, że można usunąć ciążę, jeśli embrion ma wady lub chorobę, które po urodzeniu mogą mu przysporzyć znacznych cierpień.
KWINTESENCJĄ przeistoczenia medycyny na “diabelskie kopyto” są projekty dotyczące “terapii daremnej”.
Dlaczego tylko cywilizacja łacińska ?
Dlatego, że tylko w niej istnieje IMPERATYW budowania PRAWDY. Dotyczy on NAUKI. Tylko w nauce powstaje wiedza o życiu, człowieku. Budowany na relacji TEORII z EMPIRIĄ.
Obecna cywilizacja przekształca się w cywilizację kłamstwa – LUCYFERYCZNĄ z powodu zmiany DEFINICJI wszystkich istotnych dla człowieka pojęć dotyczących życia, zdrowia, płci, leczenia, śmierci.
I to wyraźnie widać w chaosie pojęciowym, mętnych definicjach zawartych w propozycjach “zepsołu” internistów i zainteresowanych psuciem medycyny o TERAPII DAREMNEJ.
LINK
Które omawia dr nauk med. O. Jacek Maria Norkowski OP
(Celem NIE JEST DOBRO PACJENTA a ordynarny Gescheft).
Każdy z tych twórców najprawdopodobniej sam trafi pod tę “opiekę”.
Tak jak mój wuj -epidemiolog trafił na “łowców skór”.
Cognoscetis veritatem et veritas liberabit vos.
“… większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych …”.
Nie rozumiem opinii PŁ, przecież trzeba oświecać, przekonywać, szukać zwolenników nie na portalach typu ekspedyt.org tylko właśnie tam gdzie ci biedni ludzie się gromadzą.
Sam GB mówił, że poszedł by do TVN byle mógł uczestniczyć w programie na żywo. Oczywiście nic takiego się nie zdarzy ale wywiad BK u Karnowskiego był ok i aby tak dalej.
Będę namawiał Radio Wnet do rozmowy z Braunem na ich kanale YT. Zasugeruję, że by mieli tysiące wejść (no i monetyzację!) jakby program prowadził Łukasz Jankowski.
Pewnie dla PŁ to by było bezczeszczeniem świętości ale cóż …
Ta kwestia najlepiej jest “omówiona” w Piśmie Świętym przez Chrystusa i Ewangelistów – kwestia o ludziach, “którzy nie wiedzą, co czynią” oraz o tych, którzy doskonale wiedzą, co czynią, których ojcem jest diabeł.
Inny punkt wiedzenia wynikający z innego światopoglądu, innej religii lub ideologii nie powinien nas w ogóle interesować. Jest to domena prof. Diabelskiego w rożnych wcieleniach z jego relatywizmem, który prowadzi do psucia prawa i demoralizacji, a tym samym do zła.
Możemy Najwyżej realizować wezwanie Chrystusa, aby nawracać inne narody – w tym duchu, ale nie oznacza to prowadzenia dialogu.
Pewnie dla PŁ to by było bezczeszczeniem świętości
Panie Piko, wdzięczny będę jeśli wreszcie zajmie się Pan swoja drużyną zuchów i zejdzie ze mnie, ok? Już mnie Pan nazwał Papą Smerfem więc w moim domu niewiele znajdzie się wspólnych tematów do pogadania i zrozumienia. Proszę raczej zająć się się swoją Smerfetką, a swym defektem poznawczym tak się nie chwalić na lewo i prawo, bo nawet nie wypada.
Drzewiej bywało, jak latorośl narozrabiała, to anatema padała na rodzicieli. Podczas niedawnej tzw. pandemii objawiło się dziecię na b. wysokim stanowisku państwowym, które w telewizorze straszyło miejscowych, iż nie wyklucza wprowadzenia obowiązku przyjmowania maści na szczury.
Mimo to tatuś rzeczonego [czasami wraz z małżonką] brylują w ‘niezależnych’, ‘alternatywnych’, a nawet katolickich mediach i pozycjonują się na ‘polską inteligencję’.
Wielu ręki by nie podało, a tutaj taki dzonk.
Pan Bartosz wybrał taką a nie inną strategię. Pan się z tym zgadza. OK. Ale warto też zrozumieć patrzących z innej perspektywy.
Każdemu, komu się wydaje, że ‘da radę’, polecam obejrzenie zmagań pana Tomka z TV w krótkim filmie
“Prawda, tolerancja, Szacunek, Kultura. Nic z tych rzeczy nie znajdziecie w tym materiale. Dziękuję za liczne wsparcie, bo jak widać nie jestem odosobniony w opinii. Polecam obejrzeć do końca.”
Prawda, tolerancja, Szacunek, Kultura. Nic z tych rzeczy! [12min]
Już bywał. Czym się to skończyło, wiemy. Dawać satysfakcję, żeby plewy zeżarły?
A jeśli pan uważa, że ‘tym razem’ byłoby inaczej, to polecam wizytę innego pana Tomka, zachowanie prowadzących i komentarze pod filmem, gdzie słowo ‘chamstwo’ odmieniane jest na wszelkie sposoby. A o tym, że ‘resortowa stokrotka ma poważną konkurencję‘ to jeden z delikatniejszych komplementów nawet nie ma co wspominać.
SOMMER: BRAUN przelicytuje wszystkich. To będzie prawdziwie liberalna partia [51min]
Dziękuję AC, że zajął Pan konkretne, merytoryczne stanowisko w rzeczonej kwestii. Autorytet AC, CzL, jak i również PŁ stanowią fundament ekspedyt.org. Bez Was, Panowie, Portal ten nie był by tym, czym jest. Często sama wiedza, gdy brakuje klasy, nie wystarcza. Wam jednego i drugiego nie brakuje. Pozdrawiam.
Spełniamy obowiązek szukania i stawania po stronie prawdy. Czasem robimy to z wspólnie z pomocą Czytelników, a czasem osobno. Pozdrawiam.
///Będę namawiał Radio Wnet do rozmowy z Braunem na ich kanale YT. Zasugeruję, że by mieli tysiące wejść (no i monetyzację!) jakby program prowadził Łukasz Jankowski.///
Taki event powinno się uprzednio opracować strategicznie – 1:1, zasada NIEPRZERYWANIA wypowiedzi. Oczywiście tematyka też.
Pan Braun na takie “zagdakiwanie” by nie pozwolił.
Zjawisko słowotoku oznacza poczucie zagrożenia (konflikt na poziomie zagrożenia “rewiru” przekonań) odpierane zarzucaniem adwersarza potokiem słów.
Coś jakby szczekanie pieska…
Stare wyżeracze telewizyjne w rodzaju p.Dowbor dobrze wiedzą jak się “oprawia” ofiarę – wprawić w zakłopotanie, obśmiać, wbić w poczucie dewaluacji…
Niechcący pani Dowbor powiedziała prawdę, że boi się rozmówcy, który ma inne poglądy na życie, małżeństwo. Czy odniosła korzyści z chaosu emocjonalnego ? – Ch. Gravesa Basedowa o tym świadczy.
“Trzykrotnie zamężna. W 1978 poślubiła Piotra Dowbora, z którym ma syna, Macieja (ur. 1978)[34]. W latach 80. była zaręczona z Tadeuszem Winkowskim[35]. W latach 1982–1989 była żoną Janusza Atlasa[36]. Następnie poślubiła Grzegorza Świątkiewicza[37]. Z nieformalnego związku z Jerzym Baczyńskim ma córkę, Marię (ur. 1999”
“Lewacy” wiedzą, że ich wybory były złe ale nie są w stanie się do tego przyznać.
Moja ciotka lat 90 leżąc z workiem stomijnym poprosiła opiekuna, aby… zrobił jej dziecko.
Dopiero przed śmiercią, kiedy już hamulce psychiczne zwolniły, przestała twierdzić, że nie chce mieć dzieci…
Medycyna jednak tak daleko się nie rozwinęła, żeby to było możliwe. I nie będzie, bo BIOLOGIA MA SWOJE PRAWA. Ciotka miała usuniętą macicę, konsekwencję wielokrotnych aborcji…
Nie mogę jednak zrzucić winy tylko na nią. A nawet wycofać oskarżenie. Była pod wpływem poglądów męża.
Gdyby kobiety miały wsparcie męża, partnera, bliskich, NIE BYŁOBY ŻADNYCH ABORCJI.
Świetnie utrafione dwa linki, a nawet dość przerażające. Nie znałem żadnego i zasmuciło mnie mniej może nawet chamstwo prowadzących, bo czego innego po takich można się spodziewać, ile zachowanie “pokrzywdzonych”. Po wyśmianiu siebie i zdołowaniu na wizji, pan Treker mimo to dziękuje “Pani Kasi”za jej “uroczy uśmiech” choć mnie raczej kojarzy się on z grymasem przekwitłej czarownicy, a także pozdrawia drugiego redaktora. Doprawdy, nadmiar uprzejmości. Takich bardzo to cieszy jako objaw słabości przeciwnika i jakie ta rzekomo niezależna prawica ma jednak parcie na szkło, będą więc znów sobie pozwalać.
Zaś w drugim linku występuje też dołowany pan Tomasz Sommer, który jest wytrawnym dziennikarzem i dziw bierze, jak tych dwóch renegatów pseudoprawicy nie potrafił ustawić do pionu. Widocznie jakieś też mają ze sobą układziki grzecznościowe, dlatego jedni sobie pozwalają, a drugi siedzi cicho. Musimy też pamiętać, że ci panowie nazywający siebie “redaktorami” to abnegaci którzy nic innego nie potrafią tylko gadać i 99% procent z nich żyje z tej paplaniny, a bywa że musi też utrzymać swe rodziny. Dlatego protesty pokrzywdzonych są zazwyczaj cichutkie i po audycji, a nawet – jak tym razem – kończą się przesłaniem pozdrowień do tych, którzy przed chwilą nas obrażali… Na wszelki wypadek nie palmy mostów między sobą, bo dziś ja tobie pomogę posmarować chleb omastą, a jutro ty mi, przy następnym rozdaniu.
Smutne to baaardzo i tylko potwierdza moją postawę, zaczerpniętą z kręgu kulturowego, w którym zostałem wychowany. Że z osobami lekkiego prowadzenia nie siada się do stołu, bo w najlepszym razie stracisz portfel, a w o wiele gorszym dobre imię i autorytet.
PS. Jaka to wysoko postawiona latorośl straszyła nas maścią na szczury, a jej rodziciele to dziś jakieś “katolickie małżeństwo”? Łamię sobie łepetynę i odgadnąć nie mogę. Starczy, jeśli podpowie Pan jakiś inicjał.
Gdyby kobiety miały wsparcie męża, partnera, bliskich, NIE BYŁOBY ŻADNYCH ABORCJI.
Proszę nie opowiadać bajek. Każda decyzja odebrania życia drugiemu człowiekowi jest decyzją zbrodniczą, suwerenną, podejmowaną we własnym sumieniu i wobec własnego, najczęściej zdeformowanego systemu wartości. Człowiek prawidłowo uformowany pod względem moralnym do czegoś takiego nie jest zdolny. Jeżeli wymieniona przez Panią osoba “była pod wpływem poglądów męża”, to jednak kogoś z takimi deformacjami sobie wybrała jako partnera życiowego. Ten system antywartości widocznie jej odpowiadał, toteż takie były następstwa jej wyborów, bo jakie mogłyby być inne?
Rozpatruję wszystkie sytuacje życiowe od strony cybernetyki. A ta opisuje każde działanie od strony problemów poznawczych a następnie decyzyjnych.
Kobiety, takie jak p. Nina Andrycz, której autobiografię przeczytałam, należą do rzadkości.
Optymalny biologicznie model związku jest taki, że mężczyzna w swoim “rewirze” ma kobietę, potomstwo, pracę a także “rewir” kobiety. Tzn. czuje się odpowiedzialny. To jest patriarchalny model, tak tępiony przez lewicowe kręgi.
Zaburzenia w relacjach, pełnionych rolach, mają swoje przyczyny, są konsekwencją wielopokoleniowych wojennych traum.
Jeśli nauka nie powróci do budowania wiedzy na podstawie PRAW, nie zacznie od DEFINIOWANIA zjawisk związanych z życiem, egzystencją człowieka zgodnie z prawdą, pozostaniemy w trendzie obsuwania się w cywilizacyjne INFERNO.
Nikt nie rodzi się z “systemem antywartości”.
Jak odpowiedział mi kiedyś stary adwokat z 40 letnim doświadczeniem w sprawach rozwodów? Zapytana o to, czy wiem dlaczego mężczyźni się żenią, odpowiedziałam : dlatego, żeby mieć rodzinę. On sprostował – to kobiety wychodzą za mąż dlatego, żeby mieć rodzinę. Mężczyźni żenią się, żeby…nie szukać “tego” daleko.
Wystarczy przeanalizować biologiczne warunki dotyczące możliwości prokreacyjnych kobiet i mężczyzn aby dostrzec różnicę. Niestety ta wiedza jest ignorowana, z tragicznymi konsekwencjami.
Tak wygląda BIOLOGIA, której nie można traktować jak bajkę.
Gdzie jest w tym wszystkim miejsce na miłość ?
Cytat z wypowiedzi Gabora Mate (psychiatry):
” Kto w medycynie mówi o miłości ?
Nie da się bowiem wykazać, w toku podwójnie ślepej próby, że miłość w ogóle …istnieje”.
Rozumiem innych, którzy nie podzielają mojego stanowiska.
Tylko nie rzecz w tym, kogo ja rozumiem czy nie rozumiem, tylko żeby próbować wyjść z naszej bańki.
Co Pan proponuje w poruszanym temacie?
To co jest teraz: portale, książki i czekanie?
Jeden drukuje plakaty, drugi publikuje artykuły, a jeszcze inny biega po ulicy z transparentem lub podburza rodzinę na imieninach u cioci. Część wybrała Krucjatę Różańcową. Jak widać wachlarz jest spory. Widzowie i słuchacze Salonu Ludzi Wolnych już wiedzą, że SLW zaczyna budować sieć nazwijmy to ‘nieformalnych struktur’ w terenie. Bez organizacji, statutów i zebrań, za to grupuje ludzi z konkretnymi pomysłami.
Nie czuję się właściwą osobą do narzucania komukolwiek czegokolwiek. To są kwestie, na które wg prof. Zajączkowskiego [a więc człowieka jak najbardziej związanego z KKP] każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. Innymi słowy, co ja osobiście mogę zrobić w ramach własnych możliwości.
Wspominał o tym niejednokrotnie, także w rozmowie z MT Chodorowskim.
*********
Dla chętnych:
Pożegnanie z III RP – rozmowa prof. Ryszarda Zajączkowskiego z Markiem Tomaszem Chodorowskim
*
Społeczeństwo staje się coraz słabsze czyli co od nas zależy – prof. Ryszard Zajączkowski
*
O Polsce i Polakach: gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy? – prof. Ryszard Zajączkowski
*
‘Czeka nas długi marsz’ – czy da się odbudować propolskie elity? – prof. Ryszard Zajączkowski
“Gdyby kobiety miały wsparcie męża, partnera, bliskich, NIE BYŁOBY ŻADNYCH ABORCJI”.
Od kilku lat (Neon) podziwiam Pani teksty, jednak tutaj mam uwagę.
Oczywiście tak jest jak Pani napisała, problem że to załatwia sprawę aborcji, ale podważa sens małżeństwa i wspólnoty duchowej, a nawet pojęcia osoby ludzkiej rozumianej jako wspólnota ducha, duszy i ciała.
– A to dlatego że za sprawą tak rozumianego, powszechnego wsparcia dla kobiet, kobiety z reguły rodziłyby dzieci innym mężczyznom jak mąż.
Tutaj też “Była pod wpływem poglądów męża”, tyle że poglądy są zawsze pod dyskusję, a więc to nie mąż był winien, a ona przez to że wybrała go na tego pod wpływem którego będzie.
Poza tym musiała być i pod wpływem profesora Diabelskiego.
– A tutaj to już poparcie dla niej (czy takich jak ona) jest wykluczone.
Mój komentarz z 10 lutego 2026 godz. 23:51 nie podważa sensu małżeństwa, wręcz przeciwnie. Uświadamia położenie kobiety zakochanej, której wydaje się, że może zmienić męża. Tak wiele kobiet wychodzi za mąż z przekonaniem, że po ślubie mąż SIĘ ZMIENI- nie będzie pił, albo zmieni inne nawyki. A świeżo poślubionemu małżonkowi wydaje się, że jego wybranka NIE ZMIENI SIĘ, będzie cały czas elegancka, zadbana i miła. Ale gdy przychodzą obowiązki dnia codziennego, dzieci – wszystko się zmienia i jest to dla mniej dojrzałych osób NIE DO UDŹWIGNIĘCIA.
Jak wynika z pracy Mariana Mazura pt. “Cybernetyka i charakter” człowiek nie może zmienić nagle dynamizmu swojego charakteru, nawet jakby chciał, zwłaszcza swoich “parametrów sztywnych”. Człowiek zmienia się ale zgodnie z wiekiem, przechodząc z egzodynamizmu do endodynamizmu.
—
Chyba niepotrzebnie to piszę, ale chodzi mi o to, że pragnienie miłości, bycia z kimś jest czasem takim uczuciem, że kobiety całkowicie są uzależnione, wręcz ubezwłasnowolnione.
Przypominam sobie głośną sprawę znalezienia w beczce zwłok noworodków. Okazało się, że kobieta rodziła dzieci, uśmiercała i chowała do beczki. Znalezisko odkryła starsza córka. Gdyby kobieta miała wsparcie od męża, nigdy by nie doszło do takiej zbrodni. Mąż już zapewne wyszedł z więzienia a kobieta tam jest dalej.
Wyrok za “dzieci w beczce”. Matka – 25 lat, ojciec – 8, uważam za niesprawiedliwy.
Teraz można mordować dzieci “zgodnie ze sztuką medyczną”.
Horror trucia i mordowania nazywanego leczeniem i opieką medyczną (wyrok w sprawie zabicia Felka) przyklepuje PRAWO CYWILIZACJI LUCYFERA:
Prokuratura podkreśliła również, że zaświadczenie psychiatryczne potwierdzające zagrożenie zdrowia i życia pacjentki było rzetelne i zgodne z zasadami sztuki lekarskiej.
PS.
Poziom NEonu sukcesywnie się obniża. Nie pomagają prośby o możliwość usuwania komentarzy trolli. Natłok i młyn obrotu tematami, często autorstwa protezy inteligencji – AI, nie pozwala na zapoznanie się z wartościowymi notkami, nie mówiąc o możliwości dyskusji w komentarzach, zdominowanych przez złośliwe trollowanie. Pozdrawiam.
Obniża się poziom nie tylko Neonu ale całego społeczeństwa, wszystkich Polaków. Nie tylko intelektualny ale przede wszystkim moralny.
Ks.Marek B. w dzisiejszej katechezie powiedział :” (…) Głupie społeczeństwo ma głupich
rządzących.To wynik grzechów.Najpierw brak Boga, potem rozumua potem wszystkiego innego.”
A może tak na Niemców byś poujadał, co? Czy boisz się wjazdu o 6 rano?
Publikowaliśmy te rzeczy. Nic nowego. Powtarza to od lat. Ameryki nie odkryłeś.
Daj coś świeżego. Nie stać cię?
Mój komentarz z 10 lutego 2026 godz. 23:51 nie podważa sensu małżeństwa…”
Zgoda, bezpośrednio nie, ale ma niedopowiedzenia, bo siła postulowanego wsparcia dla kobiet stwarza i takie zagrożenie.
Widzę że aby rozwikłać problem muszę swoje uwagi uzasadnić szerzej.
Mamy w Pani wypowiedzi do której się odnosiłem (w sprawie jednego przypadku patologicznego sprowokowanego przez kobietę), i drugi przypadek sprowokowany przez lewactwo zarzutem jakoby krzywdzącego kobietę patriarchalizmu. Jeśli już wchodzimy w szczegóły to trzeba i do niego nawiązać.
– W pierwszym przypadku przypadku stroną patologiczną jest mężczyzna, przy czym kobietę dodatkowo na manowce kieruje jej idealizm, ale i pycha.
W przypadku zaś drugim stroną patologiczną i inicjatywną jest kobieta, mężczyzna zaś wyraźnie trwa w pozycji ideowej, a mimo to jest niszczony zarzutem “patriarchalizmu”, choć chyba nikt się na niego nie powołuje (tak jak i nikt się nie powołuje na “semityzm”, a formułowany jest zarzut “antysemityzmu”). – Oczywiste jest że idzie tutaj o wrogą manipulację.
Co do drugiego przypadku, to podział ról społecznych na męskie i żeńskie jest nie tylko kulturowy, jest optymalny, wypracowany w trakcie setek tysięcy lat historii ludzkości. – Jest i zawsze był naturalnym, biologicznym, ale i duchowym. – A mimo to miałby być umownym?
Mężczyzna-mąż jest uformowany bardziej do pełnienia funkcji poza domem, stąd i przeważnie kieruje się duchem, i zmierza ku celom dalekowzrocznym.
Kobieta-żona zaś przez podstawową jej funkcję moralną rodzicielstwa jest uformowana bardziej do bycia w domu.
Poza tym ich role dopełniają się i wspierają we wzajemności i miłości zdolnej do obustronnych ofiar i poświęceń.
Etykietka tego systemu jako patriarchalnego sugeruje że go ktoś wymyślił dla swoich korzyści z krzywdą dla kobiety i jest nakierowana na odwrócenie ról.
– I tu jest prawdziwy wymysł w tym, że płeć społeczną można sobie wybierać a życie rodzinne i małżeńskie kobiety „wyzwolić”.
Te „lewicowe kręgi” chcą „wyzwolić” kobietę od typowej jej opiekuńczości wrośniętej w jej biologię i kulturę z ich powodów ideologicznych i z interesowności, a na docelową szkodę kobiety.
– Tutaj każda zmiana będzie destrukcyjna dla małżeństwa, a więc i sponsorzy lewactwa sypią groszem na rozsiewanie przez nie „złego ziarna” deprawacji i demoralizacji, wietrząc wielkie zyski z destrukcji życia społecznego, z konsekwencją częstych rewolucyjnych zmian i kolejnych eksperymentów z ręcznym sterowaniem tym, co samo powinno funkcjonować jako stabilne, a więc bez strat kosztów i energii.
Pisze Pani:
„Optymalny biologicznie model związku jest taki, że mężczyzna w swoim “rewirze” ma kobietę, potomstwo, pracę a także “rewir” kobiety. Tzn. czuje się odpowiedzialny. To jest patriarchalny model, tak tępiony przez lewicowe kręgi”.
Zacznę od tego, iż wspomniała Pani o tym, jak do tego podchodzą „lewicowe kręgi” (czy raczej wojujące pogaństwo i sataniści tępiący „patriarchalny model małżeństwa”, a więc lewactwo chcące go zniszczyć, ale nie oferujące nic konstruktywnego w zamian, czyli faktycznie siejące chaos w życiu społecznym, a za nim i politycznym, zmierzający ku destrukcji tego co w nich jest i musi pozostać ludzkie i wspólnotowe, ideowe i duchowe).
Czuje się odpowiedzialny oznacza tutaj odpowiedzialność w jej prawdziwym sensie – odpowiedzialności PRZED, odpowiedzialności wyprzedzającej podjęcie decyzji, dokonanie wyboru, czy przyjęcia postawy – takich aby z nich wynikały dobre, mądre i przyszłościowo nakierowane skutki dla wspólnoty ducha i jej członków czy ogólnie tych za których „czuje się odpowiedzialny.
Taką odpowiedzialność poprzedza cnota męstwa, cnota duchowa, cnota morale osobistego, sprawa honoru wyrażana tym, że osoba mężna prędzej sama pozwoli się skrzywdzić jak dopuści do tego żeby skrzywdzone zostały osoby czy wspólnoty za które przyjęła odpowiedzialność i rzeczywiście czuje się świadomie, konsekwentnie i dalekowzrocznie odpowiedzialna.
Oczywiście są i odpowiedzialne, dalekowzroczne i mężne kobiety, ale to rzadkość. – Mężczyźni częściej. Kobiety są za to bardziej pragmatyczne.
– Stąd i kobiety są bardziej skłonne do kompromisu, niestety i sięgającego spraw moralności gdzie rodzi zdrady i wszelkie patologie. – Stąd i aborcja jest decyzją kobiety powołanej do rodzicielstwa i macierzyństwa.
Poza tym, o ile mężczyzna w związku pełni zwykle rolę ducha, to kobieta duszy. Jej funkcje są realizowane poza świadomością i kontrolą ducha, autonomicznie względem ducha i jego świadomości, i takie muszą pozostać żeby duch mógł działać jako skoncentrowany na celach dalekowzrocznych mając pewność że i dusza jest skoncentrowana na pełnieniu swoich funkcji władzy wykonawczej w ciele mającym być poddanym woli ducha, ale pozostającym w zdrowiu i sprawności.
Szczególnie istotnym jest, że funkcje duszy ograniczają się do natury. To co w człowieku i jego wspólnotach jest nadnaturalne to funkcje ducha. Oznacza to że dusza nie ma wykształconej moralności. – Ma ją duch. To dlatego i małżeństwo musi wytworzyć przyjazną i lojalną relację wspólnotową w jedności ducha i zgodności dusz.
Jednak i sam związek musi być chroniony w ramach obrony koniecznej jako dobro wspólne, a zarazem własność wspólnoty niepodzielna i niezbywalna. Chroniony nie tylko przed atakiem z zewnątrz, ale i od wewnątrz .
– Tutaj dusza jako skupiona na naturze pozostaje amoralną.
– Niebezpieczeństwo jest w tym, że dusza wciąż poddana jest pokusom ulegania wpływom duchów obcych, a odpowiednio kobieta-żona swoją typową duszy miłość emocjonalną potrafi przekierowywać ku duchom i mężom obcym, nawet panom i bogom obcym.
– Czyli żona może zdradzić męża, a mąż nie jest w stanie jej powstrzymać, ponieważ miłość emocjonalna jest potężna jak śmierć – niszczy wszelkie przeszkody, bo nie stawia sobie ograniczeń moralnych i duchowych … i zwykle służy śmierci.
Wspomniane przez Panią zakochanie jest typową miłością emocjonalną. – Z zasady ulotną, ale i łatwo odnajdowaną w innym zakochaniu.
Stąd i niebezpieczeństwo przynoszenia mężowi owoców tych zakochań.
Z wielu powodów zwłaszcza z powodu świadomości i człowieczeństwa odpowiedzialność jest funkcją ducha ludzkiego i jest zrośnięta z wolnością oraz cele ma dalekowzroczne.
Odpowiedzialność mężczyzny w związku małżeńskim wiąże się z jego miłością uzdalniającą do dotrzymania przysięgi małżeńskiej zapewniającej że jego miłość będzie „na dobre i na złe”. – Rodzi to jego zdolność do ofiar, poświęceń osobistych i przebaczania uraz. Odpowiedzialność mężczyzny rodzi zaufanie kobiety, ale i jej reakcję wzajemną w postaci opiekuńczości wobec męża i potomstwa na co dzień, czy na krótki dystans czasowy.
Chęć zburzenia przez lewactwo tego stanu ma na celu zrobienie miejsca na pośrednika, który przejmie faktyczną władzę nad mężczyzną i kobietą o ile ten pośrednik zostanie narzucony odgórnie, a więc przez władze wykonawcze państwa, prawa i ekonomię.
– I to już obserwujemy od lat 90-tych.
Jednak wolność ku której może się wyzwolić kobieta podpuszczona I WSPIERANA PRZEZ LEWACTWO ODGÓRNIE I PRZY WYŁĄCZENIU JEJ REFLEKSJI DUCHOWEJ, CZYLI I BEZ JEJ SAMOKONTROLI Z POZYCJI CZŁOWIECZEŃSTWA, będzie BEZPOŚREDNIO adresowana dla korzyści, przyjemności władzy jej samej.
– Nie będzie dla odpowiedzialności w pełnieniu przez nią funkcji rodzicielskich i opiekuńczych, w tym bieżącego dbania o dom rodzinny.
– Będzie dla wyżycia się przez nią w sprawach w których rozum i dobre wychowanie podpowiadają wstrzemięźliwość, będzie dla szukania „użycia życia” i zaznawania swawoli jako wolności bez hamulców. – Faktycznie jednak darowana jej „wolność” POŚREDNIO będzie dla korzyści sponsorów lewactwa.
– Dopiero z czasem okaże się że nie wszystko można zaczynać od nowa, bo nie ma wolności bez odpowiedzialności już na etapie podejmowania decyzji, dokonywania wyborów czy przyjmowania postaw.
– Bez odpowiedzialności koszty i straty będą dla małżeństw, wspólnot ducha i istoty osoby ludzkiej. – Będą one już niepowetowane i nieodwracalne, a korzyści przejmą sponsorzy lewactwa.
W tej drugiej, alternatywnej sytuacji mamy stan idealistycznego, a więc utopijnego podejścia do małżeństwa opartego o przyjęty zamierzony stan bardzo atrakcyjny, tyle że nie istnieje droga jego zrealizowania i ustabilizowania.
– Dlatego takie utopijne małżeństwo będzie tylko formalnie związkiem małżeńskim.
– Będzie zbudowane budowane na emocjach i wyłącznie jako związek dusz oparty o zgodę.
– Będzie to związek powołany faktycznie „na złe”, choćby i z ustną przysięgą „na dobre i na złe”.
– A wspólnoty w jednym i tym samym duchu jak nie było, tak i nie będzie.
Oboje też jako osoby ludzkie nie będą wspólnotami w jedności ducha, zgodności dusz i ciał.
– Nie będą osobami ludzkimi tworzącymi nową wspólnotę ducha i duszy oraz ich dóbr wspólnych, w tym domu i dzieci, oraz systemu wartości duchowych, w tym natury i tożsamości.
Rozumiem, że Pani pisała o pewnym konkretnym przypadku i że miała na uwadze trwałość małżeństwa osiąganą z góry zakładaną ofiarnością i samopoświęceniem się kobiety motywowanym miłością.
Miłość jest emocją, emocje bywają nadmierne, powodują zaślepienie bo odcinają człowieka od jego funkcji duchowych więc i takie rzeczy się dzieją, że żona nie jest w stanie sobie poradzić i nie osiąga zamierzonych celów, jest przegraną, miota się, potrzebuje wsparcia.
Dla takiego przypadku rzeczywiście do aborcji by nie dochodziło.
Ja jednak piszę że małżeństwa to by nie przestało degradować i niszczyć – było by tylko „na złe”, a więc nie byłoby katolickie.
– Natomiast bezkrytyczne wsparcie społeczne stworzyłoby fałszywe przeświadczenie że wszystko jest w porządku.
Tymczasem oboje w takim związku nie dorośli do małżeństwa. Można mieć wątpliwości czy nastąpiło faktyczne zawarcie związku małżeńskiego.
Wsparcie społeczności też ma swoje granice. Nikt nie chce być naiwnym który będzie chciał pomagać tym, którzy sami nie robią wszystkiego co w ich mocy żeby swój problem osobisty i wzajemny rozwiązać. Mają wolę wolną, a o się wiąże z koniecznością ponoszenia konsekwencji OSOBIŚCIE.
Alternatywą jest życie w separacji, no ale hamulcem przed rozdzieleniem się bywają często fałszywe skrupuły i lenistwo oraz pycha wzdragająca się przed uznaniem prawdy i błędu.
– Zwłaszcza gdy u podstaw tego małżeństwa leżała pycha w przekonaniu że osoba podejmująca trudną decyzję poradzi sobie z problemami. Niestety łatwiej jest kogoś okłamać jak przekonać że tkwi w kłamstwie.
Poza tym pomaganie takim osobom, które zdecydowały się na życie w błędzie czy grzechu jest faktycznym szkodzeniem im, ale i innym ludziom z ich otoczenia na których najprawdopodobniej będą chciały przerzucać swoje problemy, które sami tworzą.
Ponadto jest w tym coś socjalistycznego, a więc i uzurpowanie sobie praw należnych – urojonych, bo nie potwierdzonych wypełnianiem umówionego obowiązku.
W tym drugim przypadku to ten niedojrzały do małżeństwa mąż jest WSPIERANY PRZEZ ŻONĘ BEZ JEJ REFLEKSJI DUCHOWEJ – a ta jej nie ma, bo pozostała ona w skupieniu się na postawie duszy, czy inaczej mówiąc postawie miłości emocjonalnej nadmiernej.
– Nadmiernej, bo odcinającej się od ludzkich uczuć i ludzkiego ducha, a za nimi i mądrości, i rozumu, a nawet świadomości prawdy o sobie i otoczeniu.
To już jest stan rodzący patologie, bo człowiek musi jednocześnie żyć życiem związku duszy i ducha oraz żyć dla ich dóbr wspólnych i przyszłości wspólnoty, i to międzypokoleniowej, spajanej wspólnym duchem.
Oczywiście dla przyszłości ludzkich społeczności konieczne jest żeby małżeństwa realnie były zawierane w świadomej i rozumnej, wspartej wolą wolną wzajemności „na dobre i na złe”, bo tylko takie są w stanie wychować dzieci do miłości „na dobre i na złe” dla dla osiągania celów koniecznych im na bieżąco i celów dalekowzrocznych, dla wspólnej i docelowo pokojowej przyszłości.
Dopiero takie małżeństwa tworzą rodziny jako wspólnoty ducha, a za nimi i rodziny rodzin, czyli narody we wspólnym duchu ze zgodnością dusz i dobrami wspólnymi będących w szczególnym poszanowaniu i szczególnej obronie koniecznej, przekazywanymi przyszłym pokoleniom jako bazę dla zaspokajania przez nich potrzeb bieżących i dalekowzrocznych.
Co do Neonu już od przyjścia dżona widziałem że to idzie w destrukcyjnym kierunku i robiłem co mogłem żeby to powstrzymać. Niestety jako admin trochę za bardzo, bo nad siły się tam zaangażowałem w bezpośrednie użerki z informatykiem, ale i faktycznym „nadadminem” dżonem z tytułu uprawnień, i z czasem coraz bardziej bezwzględnie go popierającym właścicielem Portalu.
To już tutaj odbyła się wojna informatyka z dobrymi adminami – właśnie w intencji narzucenia Portalowi administracji czapki sztucznej inteligencji. Notki faktycznego, poprawnego politycznie autorstwa AI to już konsekwencja.
– To musi być fałsz i dno. Taki Portal może funkcjonować bez administracji i bez autorów.
Odszedłem, gdy zaczęły mi się problemy ze zdrowiem. Teraz jeszcze odczuwam tego skutki.
Pozdrawiam wzajemnie
Szanowny Miarko czy miarko, niewiem…
Chętnie czytam Twoje wypowiedzi ,które zawsze były mądre,zwięzłe i na temmat.
Już w czasach Niepoprawnych,które też zeszły na psy,wyróżniałeś się mądrością.
Pozwolę sobie na małą uwagę co do definicji miłości ,którą zrównujesz z…”emocją,która zaślepia” (…)itd.
Miłość nie jest i nie może być emocją ani uczuciem bo uczucia i emocje nie są zależne od naszej woli. Są moralnie obojętne, jedynie skutki wynikające z kontroli rozumu lub jej braku, mogą być dobre albo złe.
Miłość to pragnienie dobra dla drugiego i dążenie do tego.
Pozdrawiam
“…położenie kobiety zakochanej, której wydaje się, że może zmienić męża. Tak wiele kobiet wychodzi za mąż z przekonaniem, że po ślubie mąż SIĘ ZMIENI- nie będzie pił, albo zmieni inne nawyki. A świeżo poślubionemu małżonkowi wydaje się, że jego wybranka NIE ZMIENI SIĘ, będzie cały czas elegancka, zadbana i miła”.
Pisze Pani o ludziach niedorozwiniętych emocjonalnie i społecznie, którzy nie rozumieją, po co istnieje związek małżeński i jakiego rodzaju jest to przymierze: w Imię Boga i przed Obliczem Boga.
Zacytuję kapłana: “wydaje się, że małżeństwo zawierają ludzie dorośli, prawda? Wiedzą na co się decydują. Wiedzą, że mają wytrwać w wierności aż do końca życia. Inna rzecz, że czasem zawierając małżeństwo są okropnie naiwni – np. myśląc, że ślub drugiego odmieni albo że uda się go “wychować”. No i przede wszystkim zapominają, że miłość trzeba pielęgnować, a nie oczekiwać, że sama z siebie będzie istnieć zawsze”.
I podaje Pani jakieś zboczone przykłady jako “kobiety niewierne lecz zagubione”, choć to są zimne potwory w rodzaju zbrodniczej wariatki topiącej w beczce swe niemowlęta – rzekomo “z winy męża” – czy zimnej bestii, żony Cyrankiewicza, która garściami zagarniała przywileje nieprawej władzy, do której przystała, skrobała się jak najęta i do śmierci prześladowała z zawiści swe bardziej utalentowane koleżanki (np. Marię Malicką). Nie wiem, czemu takie odniesienia – wyjęte z jakiegoś filmu grozy, miałyby w tej dyskusji służyć i jakie argumenty wspomóc.
Proszę się ogarnąć i rozmawiać poważnie, w poważnych sprawach.
Za każdym razem, kiedy spotykam się z porażającymi przykładami – “kobiety niewierne lecz zagubione”, choć to są zimne potwory w rodzaju zbrodniczej wariatki topiącej w beczce swe niemowlęta – rzekomo “z winy męża” – czy zimnej bestii, żony Cyrankiewicza, która garściami zagarniała przywileje nieprawej władzy, do której przystała, skrobała się jak najęta i do śmierci prześladowała z zawiści swe bardziej utalentowane koleżanki (np. Marię Malicką).”
STARAM SIĘ ZROZUMIEĆ PRZYCZYNY zachowania.
Kiedyś znajoma zarzuciła mi, że PODAJĄC PRZYCZYNY jakichś zjawisk- TŁUMACZĘ sprawców, czyli USPRAWIEDLIWIAM.
Ja NIE USPRAWIEDLIWIAM, ja staram się ZROZUMIEĆ !!! Nie istnieją bowiem SKUTKI BEZ PRZYCZYN !!!
Trudne do zrozumienia, irracjonalne zjawisko przystosowania a nawet przywiązania kobiet (w Wikipedii podano w indywidualnych opisach tylko kobiety) a z pewnością także mężczyzn – ofiar- do oprawców, ISTNIEJE.
Opisuje je psychologia i psychiatria. Wcale nie jest tak rzadkie, bo jest zauważalne choćby w programach pani Jaworowicz –
https://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_sztokholmski
—
W takich patologicznych sytuacjach, które docierają do publicznej wiadomości z mediów, redaktorzy żerują tylko na sensacji, NIGDY nie docieka się, NIE OPISUJE przyczyn strasznych zbrodni, okrucieństw. Być może jestem bardziej uczulona na trudne do zrozumienia zachowania z powodu różnych doświadczeń z mojego życia. Jak choćby zachorowanie na schizofrenię mojej przyjaciółki z lat szkolnych. Spokojna, odpowiedzialna żona i matka, szef banku spółdzielczego, lubiana i ceniona przez pracowników, zachorowała nagle w czasie wyjazdu na urlop za granicą. Nie poznawała otoczenia, bliskich, musiano ją unieruchomić, bo była agresywna. Zupełnie mi się to wydawało absurdalne- najbardziej spokojna i cierpliwa osoba, jaką znałam!
Kiedy wróciła do zdrowia, wróciła nawet do pracy jako członek zarządu banku, spytałam ją o to zachowanie. Powiedziała mi, że myślała, że jacyś kosmici chcą ją zamordować i walczyła o życie…
To co napisałam wydaje się zmyślone, ale takie nie jest. Nie znoszę konfabulowania i konfabulantów.
Wiem, że takie reakcje post traumatyczne zdarzają się. Kto nie obudził się w nocy z atakiem paniki, ten nie wie jakie to potworne uczucie.
Miałam taki stan po trudnym porodzie.
Między naszymi pragnieniami i wyobrażeniami, a tym co człowieka spotyka w realu, jest często rozbieżność a nawet przepaść i musimy się z tym mierzyć.
Wiara w Boską pomoc, sprawiedliwość, jest dostępna niewielu. Ja jestem wdzięczna za dar który otrzymałam – dar zrozumienia.
Poważne sprawy ja traktuję b. poważnie.
Z tego co aktualnie widać, Karnowski usunął ze swojego kanału dwie rozmowy: z Braunem i Kopczyńskim. I po co było sobie strzępić języki?
Zacznę od stwierdzenia:
Miłość nie jest i nie może być emocją ani uczuciem bo uczucia i emocje nie są zależne od naszej woli.
Uważam, że jest ono kłamstwem. Emocje są solą i radością życia, i jako takie bywają pożądane, a te których nie chcemy, bywają odrzucane i wypierane.
– Bywają pożądane jeżeli są na miarę naszych możliwości duchowych ich korygowania aby nie wyrastały na nadmierne, oraz aby nie zanikały jako niewystarczające aby zachować wrażliwość duchową na stany konieczności życiowych w jakich znajdą się inni ludzie – najpierw bliskie i członkowie wspólnot ducha.
Na emocjach opiera się też funkcjonowanie naszej pamięci świadomej i inteligencji odwołującej się do skojarzeń.
– Są niezależne od naszej woli jeżeli je obserwujemy, ale nie żywimy. – Są zależne od naszej woli jeżeli je żywimy i to na trzy sposoby – nadmiernie lub niewystarczająco oraz w miarę.
Uczucia są z kolei duchem, a ten ma swoje zakorzenienie w Bogu. Mają swoją siedzibę w sercu naszej duszy. Są trwałe, bo i wszystko co duchowe jest niezniszczalne. Uczucia naszego serca to głos Boga w nas, oraz Jego obraz w nim wyryty.
Nasze uczucia to przede wszystkim głos naszego sumienia który uwzględniamy przy wszelkich podejmowaniach decyzji, dokonywaniach wyborów, czy przyjmowaniach postaw, czy też dokonywania korekt dzieł w toku lub udzielanych łask duchowych gdy zachodzi taka potrzeba, bo dzieło czy korzystanie z naszej łaski przez tych którym jej udzieliliśmy nie zmierza ku zaplanowanemu celowi.
Co do miłości to nie ma takiego uczucia – jest ona emocją, a ta ze swojej natury jest ulotną i niestabilną. Zakochanie też jest emocją miłości.
Aby ją ustabilizować i móc na niej wspierać naszą przyszłość podejmujemy mocne postanowienie naszej woli wolnej, świadomej i dobrej, a więc i opartej o realne możliwości jego realizacji oraz rozumu, składamy w sercu przysięgę że chcemy kogoś dozgonnie kochać, a w przypadkach szczególnie ważnych, uroczyście i sakramentalnie ślubujemy to Bogu. W szczególności idzie tu o miłość małżeńską „na dobre i na złe”.
W ten sposób emocja nabiera mocy uczucia, a naszą tutaj decyzję poprzedzającą ślubowanie możemy nazywać decyzją uczuciową i umieszczać w sercu naszej duszy wraz z innymi uczuciami i tak jak i je brać zawsze pod uwagę podczas podejmowania decyzji, dokonywania wyborów i przyjmowanych postaw, czy przy dokonywaniu korekt koniecznych dzieł w toku czy naszych łask w drodze do ich celu.
Co do:
miłości ,którą zrównujesz z…”emocją,która zaślepia”
to napisałem:
„Miłość jest emocją, emocje bywają nadmierne, powodują zaślepienie bo odcinają człowieka od jego funkcji duchowych więc i takie rzeczy się dzieją, że żona nie jest w stanie sobie poradzić i nie osiąga zamierzonych celów, jest przegraną, miota się, potrzebuje wsparcia”.
Nie ma w tym nic niewłaściwego poza tym że dopuściliśmy (czy dana kobietadopuściła), aby emocja nadmiernie żywiona wyrosła na nadmierną dla naszych \(czy jej) możliwości samokontroli, bo wtedy staje się destrukcyjną dla człowieka, gdyż zagłusza jego ludzkie i wspólnotowe funkcje duchowe człowieczeństwa, w tym i poczucie godności osobowej i sumienie.
Miłość to pragnienie dobra dla drugiego i dążenie do tego.
Słabe. Choćby dlatego że dobro też ma swoje cele ludzkie i wspólnotowe, oraz że dobro jest częścią naszej natury ludzkiej i wspólnotowej (tutaj jest to dobro wspólne wspólnoty, a jednocześnie jej własność niepodzielna i niezbywalna wymagająca często ofiarnej walki w jej obronie koniecznej).
Wiara w Boską pomoc, sprawiedliwość, jest dostępna niewielu.
Taaa… wynika więc, że tych “niewielu” czyli miliony nawracających się wciąż na świecie na katolicyzm (zapadająca się w niewiarę Europa jest niechlubnym wyjątkiem) czy dziesiątki, setki tysięcy ginących w Imię Chrystusa, to jakiś margines? Ważniejszy od tej ich “ślepej wiary” w Jezusa jest wedle Pani “dar zrozumienia”?..
To ładnie, że zgodnie z sugestią św. Tomasza z Akwinu, korzystać zaczynamy z daru Bożego zwanego ratio, czyli rozumem, kiedy zawodzi w nas ten jego drugi brat, wiara (fides). Chociaż oba zostały dane nam od Boga jako pełny i doskonały instrument obcowania z Nim i Jego Stworzeniem.
Czyż więc nie byłoby czymś bardziej wartościowym starać się, w ramach ratio, znajdować przyczyny, przez które wiara, czyli fides w nas osłabła i został nam tylko rozum? Zamiast fascynować się zbrodniami jakichś mordujących swe dzieci wariatek, które lepiej pozostawić psychiatrze i prokuratorowi (chyba że Bóg Miłosierny zechce jeszcze pomóc tym zdewastowanym duszom).
I po co było sobie strzępić języki?
Przynajmniej po to, by uświadomić próżny trud tym wielu naiwnym, łudzącym się, że takie śliskie typki można i warto “nawracać”.
Naucza apostołów Jezus u św. Marka, by dom niewiary opuścić, strząsając nawet z sandałów proch. (Mk 6:11). Ostrzega też, by nie wkraczać na drogi pogan, a raczej szukać “owiec zaginionych z domu Izraela” (Mt 9:35)
Czyli szkoda czasu na wielu zaprzedanych złu. Najbardziej Boga cieszą jego zagubione dzieci, gdy można je przywrócić na Jego pastwiska.
Nasze zadanie, to aby w duchu Wiary umieć odróżnić jednych od drugich. I nie marnować nieroztropnie sił i argumentacji na tych, którzy nawrócenia nie chcą.
Oj miarko , miarko ,widzę jednak, że wyrosłeś na rasowego modernistę skoro wyżej cenisz siebie niż św.Tomasza
Ten cytat,który oceniasz jako “słabe” to kluczowe aspekty nauki św. Tomasza z Akwinu o miłości:
Miłość jako działanie, nie uczucie: To wyraz woli, decyzja o dążeniu do dobra drugiego, a nie tylko wzruszenie.
Głupota i pycha zaślepiają bardziej niż emocje
Jeżeli coś złego czy błędnego napisałem, wskaż gdzie.
Zauważ że nam, którzy żyjemy później jak święty Tomasz trzeba iść dalej jak on. Sam Jezus mówił do uczniów, że czyni cuda, ale oni będą czynili większe.
Zauważ że to samo co on, tylko ogólniej napisałem opisując miłość ślubowaną jako “decyzję uczuciową”.
Pisałem też nie tylko o czynieniu dobra, ale i o łączeniu miłości i z celami dobra, i z dobrem wspólnym ludzkich wspólnot ducha.
Co myślę o Karnowskim napisałem cytując Mickiewicza.
Pisząc o nawracaniu miałem na myśli nie jego a odbiorców programu z udziałem Kopczyńskiego.
Jak widać można sobie dorabiać dowolną opinię aby potwierdzić swoje zdanie.
To że Karnowski usunął wywiad nie jest argumentem że nie należy przedstawiać opinii również u takich ludków.
Usunięcie filmików potwierdza tylko, że Karnowskiego jakiś mocodawca postawił do pionu.
Sponsor prowadzący? Opiekun strategiczny? Profiler merytoryczny?
Widać, że bez sternika ani rusz… ^^
Chciałbym tylko zakomunikować, iż jako obserwator wymiany zdań, calkowicie zgadzam się z Panskim (Pokutujący Piotr) stanowiskiem. Nie uważam za właściwe ataków ad personam Pana Piko. Oosbiście zacząłem mieć wątpliwości odnośnie postawy Pana Brauna od wizyty u “papierka lakmusowego” Pani generalowej – czyli potwierdzenia -cytując- “wiecie, rozumiecie, witamy u nas”…Niestety w opisywanym przypadku, droga okazuję sie byc moim zdaniem podobna. Autoryzacja opozycji.