Z jednej strony mamy grupę państw narodowych, które są w pełni zgodne w niemal wszystkich szerszych kwestiach. Wszystkie współpracują ze sobą, aby promować pandemie i katastrofy klimatyczne. Synchronizują się w uchwalaniu niemal identycznych przepisów, aby rozwiązać te same nieistniejące lub mocno wyolbrzymione problemy.
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
Świat płonie… ale czy płomienie są prawdziwe?
Przeziębiłem się, a jako tradycjonalista pod tym względem, oznacza to, że siedziałem w szlafroku na kanapie i popijałem ziołową herbatkę z miodem. (Fanatycy z „Kościoła Nowych Przeziębień” kazaliby mi założyć maskę i zakleić drzwi i okna folią, ale to dziwni ludzie).
Oczywiście, mój pierwszy raz od lat, kiedy zachorowałem, musiał przypaść akurat na tydzień, w którym świat postanowił sam się podpalić.
Albo przynajmniej udaje, że tak jest, ale do tego dojdziemy.
Maduro został porwany. Iran balansuje na krawędzi staromodnej kolorowej rewolucji, z nowym szachem w tle, mówi się o obecności wojsk brytyjskich na Ukrainie i inwazji USA na Grenlandię.
Nastał Nowy Rok, a świat pogrążył się w chaosie.
Ale czy to prawdziwy chaos? A może chaos sztucznie wywołany?
Stali czytelnicy wiedzą, że skłaniałbym się ku temu drugiemu. Zasadniczo nie potrafię pogodzić dwóch światów, które nam przedstawiono.
Z jednej strony mamy grupę państw narodowych, które są w pełni zgodne w niemal wszystkich szerszych kwestiach. Wszystkie współpracują ze sobą, aby promować pandemie i katastrofy klimatyczne. Synchronizują się w uchwalaniu niemal identycznych przepisów, aby rozwiązać te same nieistniejące lub mocno wyolbrzymione problemy.
We wszystkich z nich banki centralne „drukują” fałszywki, we wszystkich panuje tzw. „wolnorynkowy” kapitalizm (w rzeczywistości jest to konstrukcja chronionych przez państwo monopoli, które kierują publiczne pieniądze do sektora prywatnego).
Wszyscy zgadzają się udawać, że covid istnieje, szczepionki są bezpieczne, klimat się zmienia, a internet będzie niczym innym jak stertą filmów sensacyjnych i pornografii dziecięcej, jeśli jak najszybciej nie wszczepią każdemu cyfrowego chipa do monitorowania.
Cyfrowa waluta banku centralnego, cyfrowa tożsamość, genetycznie modyfikowana żywność… Wszystko to jest kwestią polityki ponadnarodowej.
Mówią te same kłamstwa, by służyć tym samym celom. Wszyscy są tacy sami.
Z drugiej jednak strony mówi się nam, że nie potrafią rozwiązać żadnego konfliktu terytorialnego lub politycznego ani sporu inaczej niż w najbardziej prymitywny, podły i gwałtowny sposób.
Nigdzie konflikt między pozorną współpracą a rzekomym konfliktem nie jest bardziej widoczny niż w wojnie nuklearnej – a raczej jej braku. Indie i Pakistan toczyły wojnę (na krótko). Podobno oba kraje posiadają broń nuklearną, ale żadne z nich jej nie użyło. Stany Zjednoczone przejmują rosyjskie tankowce na Karaibach, a Wielka Brytania rozważa wysłanie brytyjskich wojsk na Ukrainę.
Czy ktoś mówi o wojnie nuklearnej? Co się stało z wzajemnym zagwarantowanym zniszczeniem [MAD]? Kiedy przestało być brane pod uwagę?
Jedyne wytłumaczenie, jakie przychodzi mi do głowy, to takie, że istnieje porozumienie – milczące lub jawne – że konflikty te będą mogły zajść tylko tak daleko, ale nie dalej.
I to czyni je fałszywymi. Bezsprzecznie, niezaprzeczalnie, fałszywymi.
Jeśli można się zgodzić na brak wojny nuklearnej, to można się zgodzić na brak wojny w ogóle. Każda wojna, do której dojdzie, logicznie rzecz biorąc, jest wojną, której chcą obie strony.
Często wracam do tego cytatu Orwella, bo nie jestem pewien, czy da się lepiej wyrazić tę myśl:
Tak więc obecna wojna, jeśli mierzyć ją standardami dawnych konfliktów zbrojnych, jest po prostu fikcją. Przypomina walki toczone przez samce niektórych przeżuwaczy, których rogi wyrastaగą pod takim kątem, że zwierzęta nie mogą wyrządzić sobie żadnej krzywdy. Choć nierzeczywista, wojna nie jest jednak pozbawiona znaczenia. Pochłania nadwyżkę dóbr konsumpcyjnych i pomaga konserwować typ mentalności, niezbędny do funkcjonowania społeczeństwa hierarchicznego. Wojna, jak zobaczymy, jest obecnie wyłącznie sprawą wewnętrzną danego państwa. W przeszłości rządzący poszczególnymi krajami naprawdę walczyli przeciwko innym narodom, a zwycięzca łupił pokonanego, choć świadomość wspólnoty interesów kazała mu ograniczać rozmiary wyrządzanych zniszczeń. Dziś państwa nie wojują między sobą. Klasy rządzące toczą wojnę z własnymi poddanymi, a jej celem nie jest zdobywanie nowych terytoriów lub ochrona starych, tylko zachowanie struktury społecznej w niezmienionej formie. Słowo „wojna” stało się zatem mylące.
George Orwell, Rok 1984
Mam przeczucie, że w tym chaosie kryje się większy schemat, który ujawni się jeszcze przed końcem roku, coś na kształt porządku ponadnarodowego, zakładającego, że państwowość generuje konflikty, które globalizacja mogłaby rozwiązać.
Nadal kaszlę i bełkoczę między zdaniami, więc streszczam się. Zajmiemy się tym bardziej szczegółowo, kiedy będę mieć wolniejszy umysł.
_______________
Quick Take – The world is burning…but are the flames real?, Kit Knightly, Jan 9, 2026
◊
Fragment powieści ‘Rok 1984’ G. Orwella w tłumaczeniu Julii Fiedorczuk.

Tymczasem u nas…
_________
Przedwyborcze łaskotanie zwolenników wyjścia z UE. Palmy, ale się nie zaciągajmy.
MULLER: Nie bójmy się wyjścia z CZEŚCI POLITYK UNIJNYCH [26min]
_________
Idea ‘czeboli’ wiecznie żywa.
PiS chce zbudować nowy port morski. Padła nazwa
_________
A gdzie oni wszyscy byli 10 lat temu, gdy już wtedy prąd [dla przemysłu] w PL był sześciokrotnie droższy niż średnia na świecie?
“Mamy najwyższy VAT na energię elektryczną w całej UE”. Rachunki za energię duszą Europę? [10min]
_____________
Czy istnieje ‘sposób na polityka’? Okazuje się, że tak.
LINK